Widzisz posty wyszukane dla słów: Budowanie zysku jak obniżać koszty nie

kierownik czy inspektor nadzoru?


Dobry inspektor nadzoru budowlanego za male wynagrodzenie potrafi a powinien
umiec obnizyc koszty budowy nawet do 25 %.Czego wszystkim budujacym sie
zycze.


Dzieki zatrudnieniu inspektora nadzoru udało mi się obniżyć cenę za stan
surowy o 5% (fachowcowi zorientowanemu w rynku łatwiej się "negocjuje").
Dodatkowo mam większą pewność (oczywiście nie 100%), że budowlańcy czegoś nie
zapomnieli lub niedopatrzyli.
Mój kierownik budowy był zadowolony, że mam własnego inspektora, bo po prostu
nie miał się czego wstydzić i rzeczywiście poza drobiazgami inspektor ocenił
jego pracę b. dobrze. A dla firmy budowlanej dodatkowy zysk taki, ze ma teraz
rekomendację moją i niezależnego inspektora nadzoru.

Pozdrawiam,

 » 

Polityka a militaria. Konflikt interesow z Niemcami



| A bronic sie przed tym mozemy tez latwo - zmniejszmy oplaty o polowe.
| budowa stanei sie nieoplacalna. Tylko pytanie - teraz, jak podpisza
| umowe kredytowa, czy jak zrobia powiedzmy 10% ..

Musielibyśmy obniżyć opłaty o 90%.


Jesli te liczby sa prawdziwe to imho 50-70% wystarczy.
Bo to znaczy ze inwestycja nie bedzie sie zwracala 10 lat,
tylko 20-30. Bank na to nie pojdzie :-)

Dodaj do tego, że jednym z inwestorów niemieckich jest E-on chcący sobie
zapewnić pełną kontrolę nad surowcem. To tak jakby STOEN budował
rurociąg z Norwegii. Zbiją koszta własne do absolutnego minimum (jak już
położą rurę).


Ale ta rura kosztuje teraz. W pewnych warunkach koszt przekroczy
spodziewane zyski.

Boje sie tylko jednego .. ze sobie zapewnia unijna dotacje na polowe
kosztow :-(

J.

Polityka a militaria. Konflikt interesow z Niemcami




| A bronic sie przed tym mozemy tez latwo - zmniejszmy oplaty o polowe.
| budowa stanei sie nieoplacalna. Tylko pytanie - teraz, jak podpisza
| umowe kredytowa, czy jak zrobia powiedzmy 10% ..

| Musielibyśmy obniżyć opłaty o 90%.

Jesli te liczby sa prawdziwe to imho 50-70% wystarczy.
Bo to znaczy ze inwestycja nie bedzie sie zwracala 10 lat,
tylko 20-30. Bank na to nie pojdzie :-)


Niektóre kredyty hipoteczne są na 30 lat.

| Dodaj do tego, że jednym z inwestorów niemieckich jest E-on chcący sobie
| zapewnić pełną kontrolę nad surowcem. To tak jakby STOEN budował
| rurociąg z Norwegii. Zbiją koszta własne do absolutnego minimum (jak już
| położą rurę).

Ale ta rura kosztuje teraz. W pewnych warunkach koszt przekroczy
spodziewane zyski.


To jest wydatek jednorazowy. Raz zaksięgujesz i spokój, potem możesz się
wykazywać dobrymi zyskami. Koszt oficjalnie ma być 4-5mld, mniej
oficjalnie mówi się o 6mld. Zapewne będzie to ok. 8mld; 12mld wspominane
na grupie to chyba jak kompletnie nic nie będzie im szło :)

Boje sie tylko jednego .. ze sobie zapewnia unijna dotacje na polowe
kosztow :-(


Po wypowiedziach Rokity o nacjonalizacjach niewykluczone, że Bruksela
uzna iż ominięcie Polski jest korzystne dla interesu sporej części UE :

m.

miedzymiastowe


Jak tak patrzę na bilingi firmy to ilość połączeń na komórki przekracza (i
to grupo) MM, MN razem wzięte.
A uznać można to w pewnym stopniu za próbkę statystyczną bo zostawiamy w
TPSA 6cyferek co miesiąc.


Hmmm.... Zwlaszcza dletego nie jest to dobry przyklad. Ja takez zostawiam
spora sume w TPSA (i nie tylko) co miesiac i w moim wypadku jest tak, ze
komorek praktycznie zero, MN wlasciwie podobnie (w kazdym razie
pomijalnie), za to glownie to MM. Tez sie to mija z tym co poprzednio
pisalem bo w prawdzie lokalnie tez duzo gadam to MM jest wiecej.

Zwaz jednak na dwa fakty.

Po pierwsze to ze statystyk ruchu jakie mialem okazje ogladac wynika, ze w
sumie glowny ruch i dochod jest z lokalnych

Po drugie to ile placi abonent koncowy niejak sie nie ma do zyskow
operatora gdych wlasnie za komorki oddaje wiekszosc.

W przypadku operatorow niezaleznych jest to jeszcze mniejszy zysk poniewaz
TPSA glownie posredniczaca w ruchu tyle samo oddaje za ruch od siebie do
komorkowych a dostaje tylko czesc od operatora niezaleznego. Operator ten
oddaje Tepsie wiecej niz TPSA komorkom a zaowaz, ze sam czesto obniza
koszty tych polaczen (np. taryfa niebiesska w Netii). Zatem taka Netia moze
nie doklada do komorek ale i niewiele zyskuje na nich.

Nie pisz mi tylko o tym, ze Netia buduje punkt styku z Era bo po pierwsze
to teoria a ruch nadal idzie przez TPSA w 90% a poza tym nie plynie to na
obnizenie kosztow dla abonenta tylko zwiekszy zyski Netii i Ery, ktore
nadzyzka dziela sie wowczas po polowie.

Pozdrawiam.

Lechu

 » 

Jak zacząć inwestować bez ryzyka w nieruchomości?

Często myślimy, że inwestować można tylko wtedy, gdy rynki idą w górę, bo wtedy zyski są oczywiste. Ale np. na giełdzie można zarabiać także na spadkach, gdy panuje bessa, wykorzystując opcje i kontrakty terminowe. Trzeba tylko dobrze znać mechanizmy rynku oraz wiedzieć kiedy i jak je wykorzystać dla osiągnięcia zaplanowanych rezultatów.

Tak samo jest z nieruchomościami.

To oczywiste, że kiedy ceny mieszkań rosną, inwestorzy mogą szybko i nieźle na tym zarobić. Ale czy są sposoby, aby na nieruchomościach zarabiać także wtedy, gdy ceny nie idą w górę, a nawet panują tendencje do obniżania kosztów za m2 nowo budowanych domów i lokali?

Może też trzeba poznać tylko mechanizmy rynku i np. metody finansowania nieruchomości z minimalnym lub zerowym wkładem, aby czerpać zyski i skutecznie inwestować?

Podobno od inwestowania w nieruchomości zachynało budować swoje fortuny aż 76% milionerów, tak przynajmniej mówią statystyki. Może więc warto zainteresować się tym rynkiem, zwłaszcza przy wsparciu doświadczonych inwestorów, co z pewnością znacznie obniża ryzyko na starcie, przy pierwszych własnych inwestycjach.
 

SILKA

Nie porównujmy YTONG'a z silikatami.
1. Z YTONGa budujesz tylko i wyłącznie jedną warstwę - obniżasz koszty budowy
związane z dociepleniem.
2. YTONG w porównaniu do wszystkich silikatów jest ciepły.
3. Jest łatwy w obróbce.
4. Też w składzie jest wapno i żaden grzyb się go nie ima,
5. Silikaty są trudne w obróbce
6. Jeśli chodzi o wodę, pamiętać należy, że z materiałami jest tak: jak szybko
chłonie wilgoś, to szybko ją oddaje, jak wolno - analogicznie długo siedzi, jak
dodasz do tego jeszcze docieplenie styropianem (brak paropszepuszczalności) to
nie wiem czy ilość wapna w takiej cegle starczy żeby powstrzymać grzyba...
7. YTONG jest lekki czyli obniżają się koszty transportu...

Pozdrawiam
Krzysiek

| witam
| chodziło mi raczej o porównanie kosztów budowy ......
| pozdrawiam
| Maciej "ALABASTER"

Silka to najdroższy producent silikatów (taki Ytong wśród bet. komórkowego),
więc możliwe że jest droższy od polskich producentów bet.kom., ale pewnie
tańszy od Ytong, porównaj polskich producentów jednego i drugiego.
Weź też także konieczność stawiania ściany dwu lub trójwarstwowej.

Generalnie, silikat jest tańszy niż beton komórkowy - w czasie gdy
zatanawiałem się nad rodzajem ściany brałem silikaty pod uwagę, pewnie bym
się na nie zdecydował, ale był mały problem z transpotem który zjadał zyski
jakie wynikały z tańszego materiału (najbliżej mnie była chyba Ludynia, ale
silikat jest ciężki i materiał na cały dom musiałby przyjechać 4
samochodami).

Arek


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Dawne dworce i linie kolejowe


Tylko nie myślcie, żę jestem wrogiem pociągów i PKP. Tylko trzeba wiele
rzeczy zmienić.
Mnie się widzi, że PKP musi upaść i odrodzić się od nowa.


Hehe. Wrogiem PKP wolno być. Wrogiem kolei - nie wolno :-))

Tak samo było z trolejbusami oraz tramwajami: pokasowali, wyrżnęli a potem
płaczą, że były bardzo przydatne.
Dokładnie.
Może moja metoda byłaby dobra:
- wychrzanić wszystkie niedochodowe połączenia.


Najpierw trzeba by zdefiniować co jest dochodowe a co nie. Bo
PKP-owskie kryteria dochodowości są jakieś takie...

- obniżyć cenę na istniejących
- więcej ludzi będzie jeździło = większy zysk


Z tym byłbym ostrożny. Jak wywalisz niedochodowe połączenia, a jest to
jakieś 90% wszystkiego zapewne, to nie ma siły, żeby wzrosły przewozy.
Zważ, że często ludzie jeżdżą dochodowym ekspresem, bo żeby do niego
wsiąść mogli dojechać niedochodowym osobowym. Jak nie będą mogli (na
tym samym bilecie), to pójdą na PKS...

- wymiana taboru, stworzenie większego bezpieczeństwa w pociągu, promocja
PKP


Ba, na to trzeba pieniędzy. A przecież trzeba budować autostrady,
pomniki, metro w Warszawie, trzeba znów zrobić reformę służby zdrowia
- i tysiące innych "ważnych" rzeczy. Po co wyrzucać pieniądze na jakąś
kolej??

- gdy ludzie zobaczą, żę PKP robi się porządne zrobić badania na
zapotrzebowanie połączenia tam gdzie dawniej je wykasowali


Stan linii może być już taki, że koszty będą za wysokie. To jest w
zasadzie największe ryzyko związane z obecną modą na zawieszanie.

- wumuszenie na władzy lokalnej porządnego dojazdu na stacje i dworce
komunikacją miejską i np. wspólny bilet - PKP+KM/PKS oraz promocję pociągów
jako najważniejszego sposobu podróżowania w komunikacji podmiejskiej


Jedyna rzecz do zrobienia właściwie już teraz. Jednak z tego co piszą
na pmt, w GOP-ie idzie to w wielkich bólach. Zresztą co tam GOP - w
Gdańsku, gdzie mieszkam wspólny bilet SMK i ZKM Gdańsk + Gdynia jest
nie do zrealizowania...

I można tu patrzeć na UE, bo ona może najwyższej trochę dopomóc koleji.


Akurat UE to dopomaga gdzie jej się podoba, głównie na liniach, które
nie są zagrożone padnięciem (właściwie to tylko na takich)

Pozdrowienia

miedzymiastowe

| Jak tak patrzę na bilingi firmy to ilość połączeń na komórki przekracza
(i
| to grupo) MM, MN razem wzięte.
| A uznać można to w pewnym stopniu za próbkę statystyczną bo zostawiamy w
| TPSA 6cyferek co miesiąc.


no to skacza kolo was, prawda? wazelinka i te sprawy;-)

U nas tez KOM to ponad 40% wszystkiego. Ale generalnie koledzy to wszystko
zalezy od specyfiki firmy. TeleTaxi 919191 placi tylko abonament i za
skrocona numeracje (chyba sie nie pomylilem).
Poza tym chyba nie myslisz, ze glownym dochodem Netii sa emeryci i prywatne
osoby. Po pierwsze biznes, ktory z racji swojej dzialanosci dzwoni bardzo
bardzo czesto gdzie indziej niz lokalnie.

Hmmm.... Zwlaszcza dletego nie jest to dobry przyklad. Ja takez zostawiam
spora sume w TPSA (i nie tylko) co miesiac i w moim wypadku jest tak, ze
komorek praktycznie zero, MN wlasciwie podobnie (w kazdym razie
pomijalnie), za to glownie to MM. Tez sie to mija z tym co poprzednio
pisalem bo w prawdzie lokalnie tez duzo gadam to MM jest wiecej.
Po pierwsze to ze statystyk ruchu jakie mialem okazje ogladac wynika, ze w
sumie glowny ruch i dochod jest z lokalnych


Skad masz statystyki? z Lipna kolo Kola kolo Poznania? (bez urazy
Lipniaki;-)

Nie pisz mi tylko o tym, ze Netia buduje punkt styku z Era bo po pierwsze
to teoria a ruch nadal idzie przez TPSA w 90% a poza tym nie plynie to na
obnizenie kosztow dla abonenta tylko zwiekszy zyski Netii i Ery, ktore
nadzyzka dziela sie wowczas po polowie.


to nie jest teoria Lechu!
to jest juz testowane.
Jak sam piszesz w 90% z jakis powodow idzie przez tepse, wiec jak moga juz
obnizyc taryfy? Jak bedzie 100% via Netia, to zobaczysz, gdzyz sa jeszcze
takie czarne skrzynki, ktore aktywujesz na 175 zl w + i masz 30 sekund za 50
gr netto. Po 3 miechach sie zwraca.

Pozdr
Konrad

miedzymiastowe


Poza tym chyba nie myslisz, ze glownym dochodem Netii sa emeryci i prywatne
osoby. Po pierwsze biznes, ktory z racji swojej dzialanosci dzwoni bardzo
bardzo czesto gdzie indziej niz lokalnie.


Prawda jest cos takiego co brzmi prawie jak slogan ale to swieta prawda.
20% abonentow (bizens) generuje 80% zyskow a 80% abonentow (prywatni)
generuje 20% zyskow.  To w brew pozorom jest prawda ale zauwaz, ze te 20%
zyskow nie jest liczba, ktora mozna sibie odpuscic. To jest wlasnie glownie
generowane na laczach lokalnych i dla operatora lokalnego (niezaleznego)
jest obecnie glownym zyskiem poza kilkoma (doslownie) abonentami
biznesowymi.

Stad moj duzy skrot myslowy - przepraszam.

Skad masz statystyki? z Lipna kolo Kola kolo Poznania? (bez urazy
Lipniaki;-)



| Nie pisz mi tylko o tym, ze Netia buduje punkt styku z Era bo po pierwsze
| to teoria a ruch nadal idzie przez TPSA w 90% a poza tym nie plynie to na
| obnizenie kosztow dla abonenta tylko zwiekszy zyski Netii i Ery, ktore
| nadzyzka dziela sie wowczas po polowie.
to nie jest teoria Lechu!
to jest juz testowane.


Nazwalem to teoria bo mowi sie o tym od tak dawna i od tak dawna sie to
testuje a dodatkowo wiem z jakimi skutkami. Nie watpie w to, ze to ruszy.
Wiem nawet kiedy ale tak jak pisalem dla abonenta nie przyniesie to ZADNYCH
oszczednosci (to terz wiem).

Jak sam piszesz w 90% z jakis powodow idzie przez tepse, wiec jak moga juz
obnizyc taryfy? Jak bedzie 100% via Netia, to zobaczysz, gdzyz sa jeszcze


W tym rzecz, ze w 90% idzie przez TPSA z powodu jakosci ich wlasnego
polaczenia. Trwa to tak dlugo  (i Netia nie jest tu wyjatkiem bo sprawnosc
punktow stykow innych operatorow nie jest wyzsza), ze trudno przypuszczac
aby po komercyjnym odpaleniu lacza znaczaco sie te stosunki zmienily.

Z czasem napewno ale przyjdzie jeszcze na to poczekac.

Pozdrawiam.

Lechu

miedzymiastowe

Prawda jest cos takiego co brzmi prawie jak slogan ale to swieta prawda.
20% abonentow (bizens) generuje 80% zyskow a 80% abonentow (prywatni)
generuje 20% zyskow.  To w brew pozorom jest prawda ale zauwaz, ze te 20%
zyskow nie jest liczba, ktora mozna sibie odpuscic. To jest wlasnie
glownie
generowane na laczach lokalnych i dla operatora lokalnego (niezaleznego)
jest obecnie glownym zyskiem poza kilkoma (doslownie) abonentami
biznesowymi.

Stad moj duzy skrot myslowy - przepraszam.


To juz sie zgadzamy:))
Ale pamietaj, ze zysk to roznica pomiedzy przychodem a kosztem uzyskania,
wiec podobnie 80% prywatnych to 80% kosztow sprzetu, 20% biznesu i 20%
sprzetu... to rowniez stad pochodza te relacje ilosci do zysku.

| Skad masz statystyki? z Lipna kolo Kola kolo Poznania? (bez urazy
| Lipniaki;-)


dostal.

oj oj ja tylko zartowalem, poza tym bylo retoryczne..;-)

| Nie pisz mi tylko o tym, ze Netia buduje punkt styku z Era bo po
pierwsze
| to teoria a ruch nadal idzie przez TPSA w 90% a poza tym nie plynie to
na
| obnizenie kosztow dla abonenta tylko zwiekszy zyski Netii i Ery, ktore
| nadzyzka dziela sie wowczas po polowie.
Nazwalem to teoria bo mowi sie o tym od tak dawna i od tak dawna sie to
testuje a dodatkowo wiem z jakimi skutkami. Nie watpie w to, ze to ruszy.
Wiem nawet kiedy ale tak jak pisalem dla abonenta nie przyniesie to
ZADNYCH
oszczednosci (to terz wiem).


cos tam na pewno, pare zlotych w stosunku 100-letnim...:))

| Jak sam piszesz w 90% z jakis powodow idzie przez tepse, wiec jak moga
juz
| obnizyc taryfy? Jak bedzie 100% via Netia, to zobaczysz, gdzyz sa jeszcze

W tym rzecz, ze w 90% idzie przez TPSA z powodu jakosci ich wlasnego
polaczenia. Trwa to tak dlugo  (i Netia nie jest tu wyjatkiem bo sprawnosc
punktow stykow innych operatorow nie jest wyzsza), ze trudno przypuszczac
aby po komercyjnym odpaleniu lacza znaczaco sie te stosunki zmienily.


A mozesz wyjasnic o co chodzi z ta jakoscia?

Konrad

Polityka

http://wiadomosci.gazeta....7.html?skad=rss

Pięć filarów "solidarnej polityki gospodarczej" IV RP przedstawił w sobotę w Gdańsku kandydat PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz. Zapewnił, że celem tego opracowywanego od 2 lat programu jest "solidarny podział dóbr" i "przywrócenie państwa obywatelom".

Marcinkiewicz za pierwszy filar uznał "rozwój przez zatrudnienie", co zmieni filozofię polityki gospodarczej. "W ten sposób załata się dziury (budżetu) w ZUS, służbie zdrowia; tak dzieli się środki na pomoc społeczną" - mówił. W tym filarze proponowane są działania zmierzające do obniżenia podatków, zmniejszenia kosztów pracy, ulgi w podatku dochodowym od osób prawnych i fizycznych, 18-procentowy podatek dla małych i średnich przedsiębiorstw, ulgi na tworzenie miejsc pracy.

Drugi filar to - według Marcinkiewicza - "przyjazne prawo gospodarcze, uproszczone procedury, mniej licencji i koncesji, przywrócenie państwu sądownictwa gospodarczego, doprowadzenie do rejestrowania firmy w trzy, a nie 20 dni, oraz uwolnienie od +podatku korupcyjnego+".

Trzeci filar to więcej inwestycji - mówił Marcinkiewicz. W tym filarze powinna się pojawić agencja inwestycyjna "o dobrych kompetencjach", targi w gminach na tworzenie miejsc pracy, a także program mieszkaniowy wzorowany na hiszpańskim. Tam buduje się milion mieszkań rocznie, u nas - 150 tysięcy - przypomniał kandydat PiS na premiera. Zapowiedział, że chce umożliwić zbudowanie w Polsce 3 milionów mieszkań w ciągu 8 lat.

Kolejny filar to polityka pieniężna i finansowa - "nie tylko dla inflacji, ale dla rozwoju". Marcinkiewicz podkreślił, że eksport musi być opłacalny, bo na to czekają wszyscy eksporterzy. "Stopy muszą być niższe" - podkreślił.

Marcinkiewicz uważa też, że deficyt budżetowy powinien być na poziomie 30 mld zł, wówczas będzie to budżet zrównoważony. Kandydat na premiera chce ponadto "przezroczystego skarbu państwa", który będzie przynosił zyski obywatelom i przyczyni się do tworzenia polskiej marki, o czym - według niego - od kilkunastu lat zapomniano.

Jakie ogrzewanie do domu jednorodzinnego?

No tu mam pole do popisu.
Najwygodniej gazem (i do tego ekologicznie) lub pradem (ale prad 3x drozej poki co wychodzi). Najtaniej weglem i drewnem - polecam to drugie.
Jesli masz wplyw na instalacje w domu (bedzie budowany a nie kupiony gotowy), to zrob instalacje pod turbokominek zwany tez kominkiem z plaszczem wodnym.

Osobiscie kupilem kociol jednofunkcyjny z zasobnikiem ladowanym warstwowo, kondensacyjny o sprawnosci do 109%. Dom bede mial dobrze zaizolowany - sciany lambda 0.26, okna - 1.1 (profile 1.4, szyby 0.8), na podlodze 10 cm styropianu, sufit - welna 25 cm, wiec spodziewam sie niskich kosztow ogrzewania.
Moge polecic - Vaillant VSC246 C150 - wyglada jak mala lodowka, jest estetyczny, ma zawor mieszajacy, pompe obiegowa, odbiornik kondensatu, wentylator wymuszajacy obieg spalin, regulacje pogodowa i domowa z bajerami, zasobnik ladowany warstwowo (na wode na 1 prysznic czekasz max. 5 minut a nie godzine) i pewnie jeszcze inne bajery (jak wejscie instalacji solarnej).

Ale nie tylko ogrzewanie jest wazne - jeszcze trzeba przygotowac ciepla wode. Kociol z zasobnikiem to wygoda, bo nie czekasz az sie wlaczy i spusci zimna wode z rur tylko czerpiesz od razu.

Natomiast turbokominek to koszt min 8 000 zl (za tyle kupisz ten kociol w megapromocji, bo normalnie to pewnie kolo 13 000) - dolicz jeszcze obudowe i podlaczenie (drugie tyle), ale po kilku latach wyjdziesz na zero, potem czysty zysk.

Ja nie robilem turbokominka, bo u mnie ma sluzyc tylko dla nastroju.

Kotly na paliwa stale sa uciazliwe - trzeba dokladac co jakis czas (w najlepszym przypadku - np. pelety - mozesz podlaczyc zasobnik ze ssawka na max. 3 dni opalu). Gaz jest wygodny i poki co 3x tanszy od energii. Za to instalacja (grzejniki, spirale grzejne) na prad sa 2x tansze niz ogrzewanie wodne.

Edit:
Dla porownania znajomy placil za gaz poprzedniej zimy (tej ostrej) za podobny dom i podobnie energooszczedny rzedu 250-300 zl/mies. Ma ten wlasnie kociol i ogrzewa nim juz (obecnie) 3 sezon - wiec rachunki ma mniejsze, bo wilgoci juz nie ma.
Od tej pory gaz zdrozal jakies 20%. Ceny obejmuja i ogrzewanie i przygotowanie cwu.

Edit 2:
Co do podlogowki - rob, gdzie mozesz!!!! - to najlepszy i najefektywniejszy sposob ogrzania domu. Mozna sporo zaoszczedzic, bo obnizasz temp. w pokoju do 18 st. a czujesz sie, jakby bylo 21 przy tradycyjnym (konwekcyjnym) ogrzewaniu. Jesli jednak chcesz podlogi z drewna, to wtedy beda tlumik cieplo, wiec rob tam, gdzie masz kafle. Ja dlatego w salonie kafle klade - latem poloze jakis dywanik, zeby zimno nie ciagnelo.

Patenty/Wynalazki wrocławskich naukowców

We Wrocławiu budują zegar przyszłości

Nasi naukowcy stworzyli zegar jak ziarenko ryżu. Będziemy mieli lepsze telefony i komputery

Myli się raz na kilkaset lat, i to co najwyżej o sekundę. W ciągu najbliższych kilku lat zrewolucjonizuje rozwój nowoczesnych urządzeń elektronicznych. Mimo że jeszcze nie jest masowo produkowany, wielkie koncerny już się o niego biją.
Mowa o bardzo dokładnym, a do tego supermałym zegarze atomowym, którego prototyp powstaje na Politechnice Wrocławskiej. Zespół naszych naukowców we współpracy z Francuzami opracował prototypowy model tego urządzenia. Badacze pracują pod kierownictwem prof. Jana Dziubana z Wydziału Elektroniki Mikrosystemów i Fotoniki.
- Nasz zegar atomowy w niedalekiej przyszłości zrewolucjonizuje pracę wielu urządzeń - wyjaśnia prof. Dziuban. - Jego największą zaletą są niewielkie rozmiary i niższy koszt produkcji od stosowanych dziś zegarów atomowych wielkości walizki.
Dzięki temu będzie go można zainstalować do komputerów osobistych, urządzeń systemu nawigacji satelitarnej GPS czy chociażby aparatów komórkowych. Będzie to możliwe także dlatego, że do działania potrzebuje niewiele energii, którą będzie mógł czerpać ze standardowej baterii.
Po co montować zegary atomowe w tych urządzeniach? Weźmy system GPS. Działa on w oparciu o pomiar czasu, w jakim sygnał radiowy dociera z satelity do danego odbiornika. Im dokładniej i szybciej będzie on mierzony, tym bardziej precyzyjnie będzie można określić naszą pozycję i zaplanować drogę, jaką mamy do pokonania. Zegar atomowy w naszym komputerze osobistym poprawi i przyspieszy transmisję danych na odległość, a w przypadku telefonów komórkowych - umożliwi lepsze wykorzystanie częstotliwości. Dzięki temu nawet kilkanaście razy więcej abonentów będzie mogło rozmawiać w tym samym czasie, bez konieczności obniżenia jakości przekazywanego sygnału.
- Nad podobnymi rozwiązaniami od kilku lat pracują Amerykanie. Dzięki naszym badaniom Europa zyska własną technologię budowy tych urządzeń. Przynajmniej w tej dziedzinie nie będziemy musieli korzystać z rozwiązań zza oceanu - podkreśla prof. Dziuban.

Pierwsze urządzenia z wmontowanym zegarem atomowym powinny pojawić się na rynku za mniej więcej trzy lata.
Już dziś powstaje fabryka, gdzie zegary będą seryjnie produkowane. Gdzie? To tajemnica. Wiadomo, że na badania i przygotowania do rozpoczęcia produkcji przeznaczono ponad 150 mln euro.

Jerzy Wójcik - POLSKA Gazeta Wrocławska

http://wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/883699.html

Kolej w aglomeracji warszawskiej

Dlatego są finansowane z budżetu?



Ponieważ zyski jakie PR mają na pośpiechach nie są tak duże by zniwelować straty wynikłe z nierentownego zatrudnienia i nierentownego zarządzania na trasach regionalnych.

Natomiast w ramach aglomeracji trzeba zorganizować transport IMHO trochę bardziej z głową. To znaczy, można to zrobić tak jak w Bydgoszczy i Toruniu, że firma spoza PKP wygrywa przetarg, ale wówczas MUSI być wspólna taryfa/wspólny bilet okresowy



ZTM zawsze ma możliwość organizowania takich przetargów nie zmienia to jednak faktu że nie są to rozwiązania tworzone z reguły w miejscach gdzie zwykłemu operatorowi samodzielnie nie opłąca się jeździć. Rentowne trasy i tak będą obsługiwane przez prywatnych operatorów - nawet bez działań stron trzecich (np. KM-ka zainteresowana linią lotniskową). Co wiecej na wschodzie niejednokrotnie firmy przewozowe samodzielnie działają na rzecz urentownienia połączeń (stosowanie odpowiedniego taboru, budowa własnych sieci trakcyjnych oraz samodzielne inwestycje w rejonach gdzie planuje się rozbudowę nowych osiedli).
Generalnie takie zagrania stron trzecich tracą sens w momencie gdy system komunikacyjny jest dobrze zorganizowany.

Bierz pod uwagę dodatkowo że nie każdy przewoźnik prywatny będzie zainteresowany taryfą ZTM-u (zwłaszcza jeśli operuje tam gdzie taryfa ZTM jest droższa od jego własnej i ma możliwość dostarczenia ludzi do wygodnej przesiadki z komunikacją miejską). Przy dobrym wietrze przewoźnik bedzie zainteresowany równoległymi taryfami (tak jak obecnie KM które niekonkurencyjne w strefie miejskiej bije taryfowo ZTM w strefie podmiejskiej) tylko że i takie rozwiązanie nie będzie satysfakcjonować ZTM, które sponsorując pociągi konkretnego operatora gra przeciw sobie - operator mając niższe koszty użytkowania pociągów może obniżyć własną taryfę i spowodować że bilety ZTM będą niekonkurencyjne.

Dlatego jestem zwolennikiem rozwiązań typu PASMO czy SUICA, są po prostu bardziej uniwersalne i przyjazne dla przeciętnego uzytkownika systemu a przy okazji pozwalają przywatnym operatorom działać na uporządkowanych zasadach.

czyli pociągi kursowałby od 6 do 9 i od 14 do 20, bo tylko wtedy przynosiłyby zysk, o ile w ogóle



Tego nie powiedziałem, natomiast pewne jest że w wypadku gdy jesteś monopolistą transportowym możesz sobie pozwolić na dowolne modelowanie rynku. Jako że klient nie ma żadnej alternatywy to dla ciebie obojętne staje się w jakich warunkach odbywa sie transport (czy są miejsca siedzące, czy raczej ludzie jeżdżą jak sardynki w puszce).
Połączenia poza szczytem napewno by były, jednak nie masz co oczekiwać że byłyby planowane pod potrzebę klienta - raczej pod wygodę operatora.

Cena brojlera

Lubuskie 2.9 muwią że niema zejścia Ubojnia Brychcy za zysk z 2007r.buduje ferme 10 kurników,


i wszyscy będą budować bo w DUP.....E mają hodowców !!! i to nie jest rozpaczliwe wołanie to jest prawda !!!! znikamyyyyyyy !!!!! wolny rynek w Polsce zniknie !!! soryy chłopaki !!!! ten mesior którego kupiliście w zeszłym roku był najpiękniejszyą furą w waszym życiu!!!!

Niech budują kurniki,sami się przekonają jak to jest dokładać do interesu.To co zarobią na uboju będą musieli dołożyć do hodowli .Paradoksalnie wówczas cena na wolnym rynku może pójść w góre.Zobaczycie sami ,te kurniki które pobudują po 2 lub 3 latach będą na sprzedaż.I kto je kupi ? Ano jakiś hodowca którego znowu będą mogli wydoić do cna,odkupią za bezcen i tak w koło ,zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał na kontrakcie produkować poniżej kosztów. .Wszystko to budujące.Ja zrobiłem 3 miesięczną przerwe,następne wstawienie za około 1,5 miesiąca,może za ten czas coś się zmieni,ale szczerze w to wątpie.Przy takiej cenie paszy 3,4zł to nawet nie koszty a ubojnie i hurtownie nie dopuszczą do tego żeby hodowcy zapłacić należne 4zł.Nie dopuszczą do tego ano dla tego że wówczas musieliby zabrać ze swojego koryta a na to nie ma co liczyć.Swiń jest zbyt wiele,cena żywca teraz to chyba jakieś 3,5zł i prędko nie będzie większa,kur też jest opór i każdy wstawia mając nadzieje.W takiej sytuacji nie ma szans na uczciwe ceny i zarabianie pieniędzy.Społeczeństwo choć jest coraz bardziej zamożne nie zapłaci 8 czy 9 zł za kg i co do tego można być pewnym.Dla tego drodzy hodowcy dopuki pasza nie spadnie do 1000 zł za tone to nie ma się co oszukiwać,BĘDZIEMY DOKŁADAĆ.Szczerze mówiąc nie żal mi takich naiwniaków którzy mając nadzieje wstawiają rzut za rzutem,może jak tacy się wykruszą wróci normalność w tym sektorze produkcji.
Wreszcie ktos napisal cos sensownego.Do tej pory mazna bylo tylko wysluchiwac ten lament, ze wszystkiemu winni sa Ci s.....syny z ubojni bo tak malo placa,jakby to od nich zalezalo jaka cene przyjmie rynek ,natomiast jak cena paszy idzie w gore to tylko z bekiem zaznaczacie ze znowu podwyzka i to wszystko.Zastanowmy sie co zrobic zeby obnizyc koszty produkcji jak to sie robi w kazdej branzy a nie chcecie wymusic na odbiorcy cene gwarantujaca oplacalnosc produkcji.

podatek nieliniowy!

 "nadwyżkę" przeznaczą nie tylko na inne inwestycje, ale także na
konsumpcję, co zwiększy popyt, a zatem także ceny i spowoduje wzrost
inflacji.


Stara komunistyczna spiewka.Nie kupujcie dużo bo będzie inflacja.
Człowieku popatrz trochę realniej na to co się wkoło Ciebie dzieje.
Mamy przecież przewagę podaży nad popytem co powoduje wyhamowanie
gospodarki i związane z tym skutki.Rośnie bezrobocie.Popyt trzeba
nakręcać, a nie hamować.Wpływy do budżetu rosną.Większy popyt więcej
miejsc pracy.Więcej ludzi zarabia pieniądze a nie dostaje w postaci
redystrybucji podatków.Zaczyna się błędne koło.

 Jeśli Rząd lub Sejm uważa, że należy obniżyć podatki, to powinno to
dotyczyć

wszystkich podatników,


I słusznie.Jak rosną to także wszystkim, a nie tylko tym lepiej
zarabiającym.Moim zdaniem podatki powinny być liniowe.

 Można także rozpatrzyć sposób "nierównomierny" - jeśli są nadwyżki
budżetowe, to zmniejszamy stopę podatkową zwłaszcza podatnikom mniej
zarabiających, a jeśli istnieją takowe braki, to podatki zwiększamy
przede
wszystkim podatnikom zamożniejszym.


A może by tym zamożnym zabrać wszystko.Niech pracują tylko na podatek.
Przecież już się wcześniej dorobili.

Wybrano wariant najgorszy politycznie i zwyczajnie niesprawiedliwy.


I tu się z Toba zgadzam.

. Zatem większe zyski jednostkowe na każdej tonie ma
armator statku większego, a to już jest jeden powód do zwiększenia
jego
obciążenia podatkowego.


A może byś tak zaczął budować bardzo duże statki,co?.Byłoby to lepsze
niż głoszenie takich teorii o zwiększaniu podatków z powodów które
podajesz.Jak ktoś ma mniejsze koszty ,to z dużym prawdopodobieństwem ma
wyższy dochód i zapłaci więcej podatku. A może by tak opodatkować
obywateli biorąc pod uwagę rozmiar butów? Kto ma większe płaci więcej.
A kto ma  budować  i za co?.Bezrobotni z  zasiłków?

pierwszej pensji, czyli po x/2) - na "luksusy" pierwszemu pozostaje
tylko
0,5x, a drugiemu 1,5x, co oznacza, że druga osoba może nabyć "ponad
podstawowych" przedmiotów nie dwa razy więcej od pierwszej, ale
trzykrotnie
więcej, a to jest kolejny powód do uznania, że powinna być progresja
podatkowa, a nie podatek liniowy.


Widzę że przyświeca Ci teoria urawniłowki.To już było przerabiane i ze
skutkami będziemy walczyć jeszcze ładnych naście lat.
Wykład zrobiłeś ładny ale z matematyką coś nie tak.Należysz chyba do
grupy ludzi nawiedzonych,którzy bardzo ładnie ( i wydawałoby się
mądrze -pochodne,funkcje i inne tangensy,zabrakło tylko całek i
macierzy) mówią niewiedząc za bardzo o czym.
Teraz już wyjaśniła się zagadka tak kiepskiej pracy MF.Oni widocznie
czytają takie projekty i po kawałku z każdego coś wprowadzają w
życie.Wychodzi z tego zlepek niespójnych zagmatwanych przepisów
,których nawet sami "twórcy" nie potrafią zrozumieć.
Proponuję Ci trochę relaksu i zmień może dziedzinę swoich
zainteresowań,a jeśli nie to, przekaż ten pomysł do MF Białorusi.Im
zapewne się przyda.
Jacek

KONKURS


| b) Zyski dla budżetu z tytułu akcyzy, gdyby wszystkie przewozy odbywało
| się transportem drogowym.

Ehe. Pijmy więcej wódki, budżet zyska.


Gdyby miały wystąpić zyski dla budżetu, musiałyby zwiększyć się koszty
transportu, a wiec i zmaleć konkurencyjność gospodarki.

| c) Zysk związany z możliwością wykorzystania szlaków kolejowych pod
| budowę szos i autostrad - a także tras szybkiego ruchu w miastach.

K . . . A !
Wsadźcie sobie te autostrady w d... !
Na moim osiedlu położonym między kilkoma liniami kolejowymi da się
normalnie żyć. Jeśli zamienimy je na autostrady...


Bardzo dobry argument. Tak czy owak, należałoby wykonać kalkulację
kosztów budowy dróg kołowych trasą likwidowanych linii. Trzeba zwrócić
uwagę na to, że droga wymaga szerszego pasa gruntu, a poszerzenie
istniejacych nasypów wydaje się bardzo kłopotliwe. Chciałbym, żeby
ktoryś z obecnych na grupie znawców dróg kolejowych powiedział, czy
droższe jest zbudowanie nowego nasypu, czy poszerzanie starego -
podejrzewam kłopoty z zachowaniem stabilności i ochroną przed wnikaniem
wody pomiędzy nową i starą konstrukcję.
Należałoby rozpatrzeć parę przykładów linii. Dobrze byłoby rozpatrzeć
magistalę węglową i projektowaną autostradę A1 - co jest najtańsze:
likwidacja linii kolejowej i budowa w jej miejscu autostrady, która
byłaby zdolna przejąć obecny ruch towarowy z linii kolejowej i osobowy z
A1, zachowanie linii i budowa autostrady głównie dla ruchu osobowego,
czy też modernizacja linii z przeznaczeniem jej dla ruchu towarowego i
osobowego.
Inny możliwy przykład to droga nr 7 i linia Warszawa-Gdańsk. Tu mamy
intensywny ruch towarowy i osobowy tak na linii kolejowej, jak i na
drodze. Należy oszacować koszt dobudowania drugiej jezdni istniejącej
drogi i koszt budowy drogi w miejscu linii kolejowej.
Z kolei przykład linii kolejowej i drogi o dominujacym ruchu osobowym to
odcinek Warszawa-Radom. Przykład o tyle szczęśliwy, że mamy tu do
czynienia z zadziwiającą symetrią - droga jest dwujezdnowa do Grójca, a
linia kolejowa - dwutorowa do Warki.
Z kolei, jako przykład linii kolejowej przebiegającej przez miasto
wybrałbym odcinek Gdańsk-Wejherowo. Należałoby zbadać, jak szeroka
musiałaby być droga o analogicznej przepustowości, ile kosztowałoby
połączenie jej bezkolizyjnymi węzłami z istniejącą siecią dróg.

| d) Straty czasu ludzi i pojazdów na przejazdach kolejowych.

Straty czasu i ludzi na przejściach przez jezdnie.

| e) Wartość gruntów kolejowych w  miastach, które mogłyby być
| przeznaczone na inne cele.

Bardzo pożyteczne parkingi.


Nic dodać, nic ująć.

| f) Wzrost/spadek wartości gruntów miejskich wskutek likwidacji będących
| w sąsiedztwie urządzeń kolejowych.

Chyba spadek.


Warto sprawę zbadać.

| g) Wartość czasu traconego w miastach wskutek konieczności objazdów
| torów kolejowych.

Przecież na torach mają być autostrady. Ich nie trzeba będzie objeżdżać?


Również bardzo celny argument.

| h) Zysk/strata związania z tworzeniem nowych miejsc pracy (kierowców
| autobusów i ciężarówek potrzeba więcej niż maszynistów).

Koparki zastąpmy łopatami - bedzie więcej miejsc pracy

| i) Zysk/strata dla środowiska wskutek zmniejszenia się wyziewów z
| elektrowni - a zwiększenia z silników spalinowych.

Zysk ? ROTFL.

| j) Zysk/strata wskutek spadku ceny prądu.

A to dlaczego.


No, że niby jak ubędzie znaczny odborca prądu, trzeba będzie obniżyć
jego cenę, by zwiększyć popyt.

| k) Zysk z jednorazowej sprzedaży taboru, szyn, podkładów, słupów i
| innych urządzeń - oraz stratę wskutek konieczności zakupu taboru
| samochodowego.

Nóż się w kieszeni otwiera...


Ciekawe - jak trzeba więcej wydać na akcyzę, to jest to zysk, a jak na
samochody - strata.

| l) Zysk wskutek większej elastyczności (12 autobusów może odjeżdżać co 5
| minut, pociąg z tą samą liczbą pasażerów co godzinę), zepsuty pociąg
| blokuje trasę - autobus nie; itp.).

Polecam przejazd z lewobrzeża na prawobrzeże w Szczecinie jeżeli
jakikolwiek pojazd drogowy się tam zepsuje.


Trzeba by obiczyć wartość oczekiwaną opóźnienia pasażera w komunikacji
kolejowej i drogowej. W przypadku komunikacji drogowej byłby to jednak
problem - tylko w nieznacznym stponiu jest to komunikacja zbiorowa i
trudno o wiarygodne dane do obliczeń.

Wydaje mi się, że sprawę da się ugryźć i może coś wygrać.

BR

Bilans reakcji ermojadrowej

| W/w reaktor będzie kosztował 10 mld $ a będzie produkował 500 MW
| energii. 500 MW to 1800 GJ na godzinę, a 1800 GJ to wartość
| energetyczna 180 ton węgla, czyli (licząc 56$ za tonę węgla) około
| 10000$.

Ale to jest koszt prototypu, i to nie elektrowni, a demonstratora
technologii,
więc jego cena słabo nadaje się do prowadzenia analiz ekonomicznych. Gdyby
po ewentualnym sukcesie sklonować projekt w wielu egzemplarzach, to ich
cena nie będzie wynosiła 10^10 dolarów za sztukę.


Niestety sprawy nie mają się tak prosto.
Sporą część z tych 10 mld $ stanowią koszty materiałów.
Na przykład w skład elektromagnesów nadprzewodzących wchodzi łącznie prawie
10000 ton stopów niobu, tytanu, cyny i miedzi, których wartość rynkowa
wynosi blisko miliard $ (w/w stopy kosztują średnio prawie 100$ za
kilogram).
A tutaj za bardzo nie ma już jak zaoszczędzić - ceny surowców raczej w
przyszłości nie spadną, elektromagnesy nadprzewodzące zbudowane z tańszych
surowców lub z ich mniejszej ilości generowałyby słabsze pole magnetyczne,
co zmniejszałoby moc reaktora i pogarszało opłacalność ekonomiczną.
Możliwe, że przy bardziej masowej produkcji udałoby się obniżyć cenę
reaktora o takiej mocy do 2 mld $, ale to nadal nie zapewnia opłacalności
ekonomicznej, a na zejście niżej z ceną (przy reaktorze takiej mocy) nie ma
co liczyć.

Tu nie jest istotny ani koszt,
ani szczegóły konstrukcyjne, tylko rezultat: jeśli to w końcu zadziała, to
będzie
wiadomo dlaczego, co pozwoli opracować lepszą konstrukcję przemysłową.


Pewnie tak, ale póki co wygląda, na to, że droga do "lepszej konstrukcji
przemysłowej" to "ucieczka w górę" - skoro wraz z liniowym wzrostem
objętości (a więc i kosztów) moc reaktora rośnie szybciej niż kwadratowo, to
każda korporacja mająca właścicieli przy zdrowych zmysłach będzie próbowała
zbudować jak największe urządenie (dwukrotnie większe urządzenie to
możliwość zaoferowania dwukrotnie niższej ceny, albo zysk większy o wartość
połowy ceny).
W przemyśle 10 mld $ to nie są jakieś strasznie duże pieniądze - tyle
potrafi kosztować fabryka mikroprocesorów (Intel buduje średnio jedną
fabrykę mikroprocesorów rocznie, a AMD jedną co 5 lat).
Gdyby doszło do sytuacji, że "zysk jest niemal pewny" (bo na przykład dzięki
dostępowi do taniej energii z reaktora możnaby w "przyreaktorowym" zakładzie
produkować benzynę syntetyczną kosztem kilku centów za litr) to pewnie
powstałoby jakieś konsorcjum kilku dużych firm, które ty ten bilion dolarów
wyłożyło i taki reaktor zbudowało (po czym opanowało większość światowego
rynku produkcji surowców energetycznych).

| Analiza po kątem finansowym pokazuje, że przy dzisiejszych cenach
| energii ekonomicznie opłacalny byłby dopiero reaktor 100-krotnie
| większy, tj. o 100-krotnie większej objętości i 10000 razy większej
| mocy

Mam nadzieję, że takiego monstra nie zbudują -- wolałbym być daleko gdyby
to
dupło...


Aż tak strasznie by nie było, po ewentualnym wycieku plazmy reakcja prawie
natychmiast by ustała.
Skutek co najwyżej podobny do Czernobyla.

| Rozciągnięty w czasie dlatego, że rządy państw uczestniczących w
| projekcie nie chcą wyłożyć tych 10 mld $ w odpowiednio krótkim czasie.

Biorąc pod uwagę poprzednie "sukcesy" w tej dziedzinie: czy należy im się
dziwić?


Raczej nie.
Zwłaszcza, że wygląda na to, że póki co nadal mamy tańsze źródła energii.
Oczywiście jeśli zapotrzebowanie na surowce energetyczne wzrośnie (Chiny i
Indie rozwijają się i coś nie chcą zatrzymać), wzrosną ceny surowców
energetycznych, do tego rozwiną sie technologie produkcji syntetycznych
surowców energetycznych (w USA w 2008 roku zakończy się budowa zakładów
produkujących benzynę syntetyczną w ilości równej polskiemu zużyciu benzyny)
i będe już jakieś know-how zdobyte na ITER'rze, to może się okazać, że
budowa takiego reaktora o mocy 5000 GW jest komercyjnie opłacalna i stanie
się to co opisałem wyżej.

Horyzont inwestycyjny.

Witam!


Zaraz się okaże, że wszystko jest ok! tylko te zlecenia stop.


Dla mnie przynajmniej bedzie to rodzaj polisy ubezpieczeniowej. Wracajac
jednak do aspektu poruszonego w pierwotnym poscie: uwazam, ze pozwoli to
zdecydowanie obnizyc ryzyko i koszty, kiedy rynek idzie nie tam, gdzie
planowalismy i pozwoli nie sleczec przy monitorze w pogoni za kazda
minuta. Poza tym - jest to tylko fragment strategii inwestycyjnej.

Takie zlecenie daje inwestor i to od niego zależy jaki określi
limit i kiedy je złoży. Wszystkie wady, które wymieniłeś nie
zostaną zlikwidowane przez "super" stopy.


Ale mysle, ze jestesmy zgodni co do tego, ze zmniejszy koszty

okresli limit zlecenia i kiedy  je zlozy. Obiektywnie zdefiniowana
metoda powina dawac jednoznaczne odpowiedzi na te pytania. Jesli nie
daje - to nie jest to w pelni zdefiniowana metoda.


Jeżeli stanowi to dla Ciebie jakiś sens to u nas takie ceny
również są. Zostawianie zleceń oraz ostatnie 30 min. również nie
mają wpływu czy stop pomogą czy nie gdyż: czy istnieją na świecie
zlecenia z dwoma warunkami czasowymi i wartościowymi?


Cale szczescie, ze sa :-). Ostatnie 30 minut zostalo przeze mnie
przywolane jako przyklad mozliwosci "recznego" nadzorowania notowan i
mozliwosci reagowania na niekorzystny zwrot sytuacji. Wzielo sie to
stad, ze dane 15-minutowe, dostepne w internecie sa uaktualnione o
15.30. Jest wtedy kilka minut na zanalizowanie sytuacji, telefon do
biura maklerskiego, zlozenie zlecenia i (co jest bardzo wazne)
otrzymanie od przyjmujacego zlecenie potwierdzenia wykonania zlecenia.
Jesli biuro jest sprawne i gileda nie ma poslizgow, to mozna to robic o
15.45. Taka atrapa jest tylko atrapa i na szybkich rynkach bedzie
bardziej kosztowna, niz zlecenie stop. Przyjalem tu oczywiscie
zalozenie, ze cena w ciagu ostatnich 30 minut bedzie bliska cenie
zamkniecia (i rozliczeniowej) i dlatego bedzie ja mozna wprowadzic do
systemu transakcyjnego o 15.30 (lub 15.45) jako cene zamnkiecia i podjac
decyzje na tej podstawie.

Zlecen stop z warunkami czasowymi i wartosciowymi pewnie nie ma, ale
jestem w stanie wyobrazic sobie system, ktory zamyka lub otwiera pozycje
wtedy, gdy mu kazemy (np otwiera pozycje po sniadaniu o 9.00 gdy kurs
jest wiekszy niz X i zamyka o 13.00 gdy idziemy na lunch - bez wzgledu
na poziom ceny :-) ). SC pozwala budowac systemy, ktore zamykaja pozycje
zawsze na zamkniecie sescji. Nie jest to wiec niemozliwe.

Jeżeli zlecenia stop pojawią się w Polsce to i tak będziesz miał
ten sam problem: w jaki sposób podejmować decyzję o
otwarciu/zamknięciu pozycji i kiedy.


Mysle, ze zlecenia stop, o ktorych mysle (czyli zamykanie pozycji po
niekorzystnym rchu) sa kolejnym krokiem podejmowanym PO decyji o
otwarciu pozycji. Dobrze otwarta pozycja nie gwarantuje jeszcze sukcesu
a daje jedynie pewna szanse na sukces. Od madrych zlecen stop m.in.
zalezy, czy minimalizujemy pojawiajace sie straty i chronimy i
maksymalizujemy zyski.

Powodzenia


Dziekuje i zycze tego samego. Powodzenie jest zawsze potrzebne :-)

Pozdrawiam Irek Adamczyk

Wy tu o pierdołach gadacie...

... a UKE wygenerowało nową decyzję.


Pozwolilem sobie na maly wycinek (poprzez ctrl-C oraz ctrl-V), z komentarzy
na: http://di.com.pl/komentarze/show/14345.html#29150

KBB - 2006-07-14 13:57
Po kolei, Panowie:
Do "ktosia": tak, chodzi o ostatnią milę, czyli linie od central lub
koncentratorów do abonentów mieszkaniowych. Ta "sieć dostępowa" to ponad 80%
kosztów budowy całej sieci. Nie o "szkielet", który kończy się w centralach
tranzytowych wielkich miast i można zbudować dość tanio w czasie około roku.
A tylko do "szkieletu" ogranicza się sieć Exatela i wielu innych firm, co
jest dobre, by podłączyć biurowiec w Warszawie jednym światłowodem, a nie 50
000 Kowalskich w Pipidówku Dolnym, Zalipiu, Wólce i innych "metropoliach"
leżących daleko od tegoż szkieletu.
Rabunkowa eksploatacja polega na tym, że TPSA nie robi remontów, utrzymania
prewencyjnego, pomiarów okresowych itp., a to decyduje o awaryjności sieci.
Żadnych modernizacji ani wymiany na nowe technologie. I nie będzie robić,
jeśli nie ma z tego zysku, gdyż UKE celowo skalkulował ceny za dostęp
poniżej kosztów.
Koszt budowy jednego łącza FTTx w USA w 2005 r. wynosił około 1300 USD,
czyli 5000 zł. U nas byłby podobny, gdyż tańszą robociznę zrównoważy wyższy
koszt importowanych materiałów i słabszy efekt skali. Teraz policz sobie
człowieku, ile wyniesie okres zwrotu inwestycji przy stawce 20 zł/miesiąc,
co (bardzo optymistycznie) daje 5 zł/miesiąc zysku. Okres spłaty: 84 lata,
nie licząc procentu za kredyt. Znajdź bank, który na to pożyczy i frajera,
który zainwestuje. Może sam to zrobisz?
W Chinach byłem, w USA i Korei też. W branży (nie w TPSA ani w Tele2)
pracuję od 23 lat. A ty?
W USA monopolistę Bell System ("dawne" AT&T) podzielono w 1984 r. na 8
części, ale tak, że 7 z nich przejęło sieci dostępowe na obszarze większym
od Polski i z większą liczbą ludności, czyli dalej miało MONOPOL - nic się
tu nie zmieniło. Rewolucja dotyczyła usług międzymiastowych.
Unbundling (uwolnienie pętli lokalnej) wprowadzono w USA na mocy ustawy z
1996 r., po czym od razu urwały się inwestycje w sieci dostępowe i do 2002
r. wyrzucono około 500 000 ludzi z firm telekomunikacyjnych, a USA z 1
miejsca w rankingu usług szerokopasmowych "obsunęły" się w 2004 r. na 16.
Wtedy władze miały dość i przepisy zmieniły. Zanim zaczniesz kogoś pouczać,
sam się dowiedz jak jest. Nie boli.
Dalej: nie chodzi o dublowanie sieci w mieście - to nowe firmy czasem ROBIŁY
do 2003 r., gdyż tu są klienci z pieniędzmi i koszty najniższe. A budować
trzeba NA WSI, gdzie drogo (duże odległości, nie ma kanalizacji, daleko od
sieci szkieletowej) i ludzie mniej zamożni. Tu nowi operatorzy mają "model
biznesowy" polegający na odwracaniu się tyłem do klienta i wstręcie do
budowania czegokolwiek. Nie odwracaj kota ogonem.
Do "notpsiak": oczekiwany przez ciebie moment może nadejść, gdyż wspólna
niszczycielska polityka UKE i FT daje efekty. Tylko pomyśl, co bedzie dalej,
jak Tele2 nie będzie miało od kogo wziąć usług po sufitowych cenach? Pasożyt
bez żywiciela nie pociągnie. Oczywiście może się przenieść na innego, np. do
Meksyku, Egiptu lub innego kraju, który akurat dokona "otwarcia rynku". Co
po sobie zostawi? Nic.
A "inne firmy" nie będą kwapić się do przejęcia majątku obciążonego przez
UKE górą specjalnych restrykcji i obowiązków. Tak jest z firmą Telstra w
Australii, którą tamtejszy regulator traktuje od 2000 r. jak nasz TPSA,
oczekując ponadto ogromych inwestycji w interiorze na pustyni (spójrzcie na
mapę, jakie tam zaludnienie i perspektywy zysków), a rząd chce teraz
sprzedać. Drobny problem: NIKT nie chce kupić, mimo obniżania ceny na łeb,
na szyję. Tamtejszy minister skarbu właśnie objechał Europę, zachęcając do
zakupu. Usłyszał, że przy tych przepisach nikt złamanego centa za firmę nie
zapłaci, by potem paść ofiarą małpiej złośliwości tamtejszego regulatora. Do
przemyślenia, Panowie.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że zaślepieni populistyczną propagandą
ludzie myśleć o takich rzeczach nie będą. Za kilka lat zdziwią się tylko, że
coś jest inaczej niż obiecywano i znowu grupa cwaniaków wystawiła ich do
wiatru.

Monopolizowanie rynku i taryf = Kaucje za GSM 760 zl tak, ale na oprocentowane konto.

badania sa niepotrzebne zeby dostosowac oferte do konkurencji,
przeciez oferta jest znana. Na tym polega konkurencja ze dostosowuje
sie oferte w dol aby w ogole cos sprzedac. W gore - to nie ma sensu


Oferta jest znana w teorii
ale to w praktyce klienci decyduja o zmianie operatora pod koniec okresu
smyczowego.
O tym konkurencja nie wie , ilu abonentow i kiedy konczy okres smyczy u
konkurencji.
Teraz bedzie wiedziala i bedzie mogla modyfikowac oferty promocyjne pod
tych klientow.
Jak w funduszach inwestycyjnych czy ubezpieczeniach.

Kaucja - owszem nie jest to najszczesliwsze rozwizanie ale zuwaz ze
straty, w wyniku ktorych te kaucje wprowadzono, sa wliczane w koszty
dzialanosci (moze nie doslownie - chodzi o to ze zalozony zysk nie
jest osiagany). Ten zysk musi byc osiagniety a my wszyscy palcimy za
nieuczciwych klientow.


Nie wydaje mi sie zeby byli nieucziciwi klienci.
Bo niby w jaki sposob.

Wywiad tego typu juz wprowadzony zostal przez banki. Jka nie splacales
kredytu to zeden bank nie udzieli Ci nowego. Nikt mocno nie
protestowal.


Ale bankami rzadzi Prawo Bankowe, ktore przewiduje takie operacje i
rejestr
ale banki obowiazuje tajemnica bankowa.

A operatorzy GSM to nie sa banki i nie ma powodu aby korzystali z takich
przywilejow.

Jak tak dalej pojdzie to przywilejow zechca dealerzy samochodow, aby
wiedziec
jaki klient mial samochod, kiedy i u kogo kupil.
W koncu samochod wiecej kosztuje niz telefon GSM.

Potem sprzedawcy mebli, developerzy budowlani.

Przeciez to sami operatorzy zaczeli stosowac ceny dumpingowe na telefony
w promocji
za 1 zl.

Wydaje sie ze wbrew pozorom dumping jest bardzo korzystny.
Bowiem pozwala dowolnie ustalac ceny telefonow bez promocji,
aby wykazac ze sprzedaz telefonu w promocji to wielka strata.

Telefonu za 2000 nikt nie musi kupowac, moze go kupic w promocji i
splacic tylko abonament za okres smyczy,
ale w ksiegowosci mozna wykazac prawie dowolna strate na sprzedazy
promocyjnej
gdyz cene telefonu bez promocji mozna dowolnie ustalic.

I potem sa takie kwiatki, ze stara N5110 ma cene u delaera 800 zl
a mozna ja kupic za 300 zl u innego.

I mozna dowolnie ksztaltowac zysk/strate podnoszac albo obnizajac ceny
telefonow bez promocji, ktorych i tak nikt nie kupi a jak kupi to jest
dodatkowy zysk.

Ale caly blad polegal na cenach dumpingowych telefonow za 1 zl.

W czym problem aby nowy abonent kupowal telefon w pelnej cenie np. za
200 zl
W takiej cenie sa telefony zdrapkowe wraz z pakietem startowym.

Po roku , gdy bedzie stalym klientem to nabedzie prawo do zakupu
telefonu w promocji
i ryzyko bedzie zerowe, bo abonamentem splacil juz cene nowego telefonu.

I przeciez tak wlasnie sie to dzieje, kto placi duze rachunki ten nabywa
prawo do nowych promocji za 1 zl.

A jak to jest nadal ryzyko to niech operatorzy prowadza komisy i
sprzedaja klientom uzywane telefony w cenie rynkowej za 100-200-300-500
zl; czy wiecej.

Tysiace osob maja po 2-3 telefony GSM i chetnie sie ich pozbeda za
drobna oplata
rozliczana w rachunku telefonicznym.

Beda tanie telefony to bedzie mozna je rozdac bez jakiegokolwiek ryzyka
dla operatora.

Zatem rozwiazan jest wiele, a przyczyna budowa tej bazy danych jest atak
na WTC
i koniecznosc monitorowania uzytkownikow telefonow GSM,
tak aby bylo zawsze wiadomo, jakiego numeru telefonu uzywa Kowalski.

Dla celow security to ma sens, ale tylko dla tego celu.

Ale niedobrze by bylo gdyby kaucje poszly na finansowanie sieci umts i
dzialalnosc gospodarcza.

Ostatecznie kaucje moglyby byc wplacane na konto depozytowe klienta, aby
przynosily odsetki klientowi, a nie operatorowi.

Pozdr
Krzys


Rosyjska technika rakietowa na Discovery

cze

Koncepcja promu jest jedną z sensowniejszych ze względu na możliwość
lądowania aerodynamicznego (nie balistycznego jak w przypadku kapsuł).


wlasnie z tego wzgledu koncepcja promu jest glupia.
zastanow sie.do czego ci potrzebne ladownie w poziomie?
do zdejmowania rzeczy z orbity.
po co je zdejmowac?
bo......bo tak.
prom ma kola.kola waza.czy kola pomagaja w kosmosie?nie.
prom ma skrzydla.skrzydla waza.czy skrzydla.........?nie.
prom ma mnogo kafelkow.wiecej niz
u mnie w lazience.czy kafelki.......................?nie.
 za to wiem ze kafelki waza.nosilem. ;-))

Rzecz w tym że większość wraca na Ziemię. Spala się tylko zbiornik na paliwo
ciekłe (stosunkowo tani - to w końcu blaszanka na paliwo i nic więcej).
Rakiety na paliwo stałe oraz sam wachadłowiec wracają w całości. Tymniemniej
sposób użycia promu jest czasem bezsensowny - jako platforma do
wystrzeliwania satelitów jest za drogi. Jako środek transportu do prac w
kosmosie już jest bardzo sensowny.


ale prace w kosmosie sa uzasadnione duzym kosztem satelitow.
a satelity sa drogie,bo wynoszenie ich jest drogie,wiec buduje sie tak,by byly lekkie i niezawodne.co kosztuje.
bledne kolo.

 Zamiast wystrzeliwać ludzi + ładunek

wystrzeliwujesz wszystko za jednym zamachem.


nastepna bledna koncepcja.kto ci kazal wynosic wszystko na raz?
co z tego masz?
najlepszym wedlug mnie istniejacym systemem kosmicznym byl system energia,zenit,buran---
tylko trzeba bylo wywalic burana.energie mozesz wykorzystac do ciezkich ladunkow.maksymalizujesz udzwig,obnizasz cene ustalajac niezawodnosc wymagana
95%.to sa duze oszczednosci,niezawodnosc kosztuje bardzo drogo.
do wysylani ludzi uzywasz zenita.ustalasz niezawodnosc wymagana na 98%,i dodajesz system ucieczkowy dla zalogi.
prostackie porownanie:jajka nosisz w wyscialanym koszyku?
czy nosisz nim takze wegiel do piwnicy?

 Co do kosztów - rzędu 600 mln

USD za start, taki np.: Titan IV kosztuje ponad 300 mln za start.


i wynosi wiecej niz prom.moze uzywac centaura.a w tych 300 milionach jest takze spory zysk firmy.czego nie mozna powiedziec o 600 milionach nasa.
zreszta,tytan 4 jest kiepska rakieta.zbyt dlugo ewoluowal i jego pierwotne zalozenia staly sie czynnikiem ograniczajacym.

to co nasa powinna zrobic,jesli chcialaby zachowac sie racjonalnie,to:
1/wstrzymac starty promu,kupujac przez rok czy dwa miejsca na loty u rosjan
2/wydac zaoszczedzone pieniadze na zbudowanie rakiety nosnej na
bazie promu,to jest bardzo proste,byly projekty.
3/odkurzyc pojazd gemini i polaczyc go z np;delta w najlzejszej wersji.
albo zrobic nowa rakiete nosna,dodajac do silnika na paliwo stale promu
drugi stopien.

oczywiscie nasa tego nie zrobi.przy tych gosciach wymarle gady sa goracokrwistymi amatorami nowosci.i zreszta,nasa nie pracuje w kosmosie.
tak naprawde,jest to filia hoolywood.;-((

pozdrowka

Rosyjska technika rakietowa na Discovery

| Koncepcja promu jest jedną z sensowniejszych ze względu na możliwość
| lądowania aerodynamicznego (nie balistycznego jak w przypadku kapsuł).

wlasnie z tego wzgledu koncepcja promu jest glupia.
zastanow sie.do czego ci potrzebne ladownie w poziomie?


Koncpecja lądowania aerodynamicznego ma na celu lądowanie w określonym
punkcie wybranym przez załogę, a nie lądowanie gdziekolwiek w kręgu o
promieniu 100 km - jak kapsułą. To że precyzyjnie wtedy dało się lądować
tylko w poziomie to inna historia.

ale prace w kosmosie sa uzasadnione duzym kosztem satelitow.
a satelity sa drogie,bo wynoszenie ich jest drogie,wiec buduje sie tak,by


byly lekkie i niezawodne.co kosztuje.

bledne kolo.


W tym błędnym kole sam utknąłeś. To jak sobie wyobrażasz budowę lekkich
niezawodnych satelitów bez poniesienia kosztów ?

 Zamiast wystrzeliwać ludzi + ładunek
| wystrzeliwujesz wszystko za jednym zamachem.

nastepna bledna koncepcja.kto ci kazal wynosic wszystko na raz?
co z tego masz?


Masz takie same koszty wyniesienia jak w przypadku pojedynczego pojazdu. W
przypadku 2 pojadów oznacza to 2 stanowiska, 2 x więcej ludzi do obsługi, 2
stanowiska naprowadzania, dwa razy większe prawdopodobieństwo niepowodzenia
itd.

najlepszym wedlug mnie istniejacym systemem kosmicznym byl system


energia,zenit,buran---

tylko trzeba bylo wywalic burana.energie mozesz wykorzystac do ciezkich


ladunkow.maksymalizujesz udzwig,obnizasz cene ustalajac niezawodnosc
wymagana

95%.to sa duze oszczednosci,niezawodnosc kosztuje bardzo drogo.
do wysylani ludzi uzywasz zenita.ustalasz niezawodnosc wymagana na 98%,i


dodajesz system ucieczkowy dla zalogi.

prostackie porownanie:jajka nosisz w wyscialanym koszyku?
czy nosisz nim takze wegiel do piwnicy?


Żeby wynosić ciężkie ładunki musisz je wpierw mieć.

i wynosi wiecej niz prom.moze uzywac centaura.a w tych 300 milionach jest


takze spory zysk firmy.czego nie mozna powiedziec o 600 milionach nasa.

zreszta,tytan 4 jest kiepska rakieta.zbyt dlugo ewoluowal i jego pierwotne


zalozenia staly sie czynnikiem ograniczajacym.

Wynosi porównywalny ładunek.

to co nasa powinna zrobic,jesli chcialaby zachowac sie racjonalnie,to:
1/wstrzymac starty promu,kupujac przez rok czy dwa miejsca na loty u
rosjan
2/wydac zaoszczedzone pieniadze na zbudowanie rakiety nosnej na
bazie promu,to jest bardzo proste,byly projekty.
3/odkurzyc pojazd gemini i polaczyc go z np;delta w najlzejszej wersji.
albo zrobic nowa rakiete nosna,dodajac do silnika na paliwo stale promu
drugi stopien.


Patrz, a oni inwestują w nowy prom który będzie startował samodzielnie, bez
rakiet dodatkowych. I docelowo wyjdą na tym lepiej ze względu na technologię
itd.

Darmowe konto

| Otworz oczy i przlicz ile musisz placic bankowi za to, ze dajesz mu
| kase (prowizje, oplaty)

Dobrze, szkoda z Toba gadac. Masz racje.
Jesli ty liczysz i sie podniecasz 100 mln to po prostu dajmy sobie spokoj
dyskusja. Chlopie - wiesz, ze w bankach depozytow ludzie trzymaja 200 mld?
Firmy kolejne 100 mld. A ty tu ze 100 mln wyskakujesz.


Ale czytac ze zrozumieniem juz nie potrafisz, pisalismy jedynie o rachunkach
bioerzacych w domysle ROR-ach a nie o calej reszcie kont bankowych.

I chciec to ty sobie mozesz. Ja ci tlumacze co kosztuje w bankach - ale
przy tobie jak grochem o sciane. Zero zrozumienia.


Nastepna Polska przypadlosc... ty wiesz wszystko najlepiej i tak jest i juz,
kazdy inny nie chce zrozumiec.. a moze warto spojrzec na to z innej strony
niz tylk z takiej o jakiej mowia non stop w tv.. ze generujesz straty, ze
musza do ciebie doplacac...moze warto pomyslec czy faktycvznie tak jest?

Porownujesz Wielka Brytanie, jeden z najbardziej rozwinietych rynkow
finansowych do Polski. Masz swiadomosc, ze tam jeden oddzial Citibanki w
Londynie przynosi wiecej zysko niz caly takie bank w Polsce? Wiec do czego
ty w ogole porownujesz?


a Polska to co wypierdek w europie? Powstrala 15 lat temu czy co?

Wiec wbij sobie do glowy - ze pieniadz to taki sam towar jak kazdy inny.
Banki zarabiaja na "posrednictwie". Biora na siebie ryzyko. Tak jak
ubezpieczyciel!!!


Bank inwestuje pieniadze w 100-ke ronego rodzaju inwestycji, bardziej lub
mniej ryzykownych, pozyczki dla ludnosci cywilnej to odsetek inwestycji
banku i na tym bank malo zarabia (poza oczywiscie Polska) przede wszystkim
banki zarabiaja na obligacjach - bardzo male ryzyko - skrab panstwa
gwarantem - budowa hoteli, centrow handlowych, mostow, drug, i tysiecy
innych budowli i potem zyje z jego wynajmu, odsprzedazy... zreszta po co ja
sie produkuje dla ciebie bank i tak glownie zarabia na pozyczce na
samochod...

Angielskim bankom po prostu oplaca sie doplacanie do utrzymania darmowych
rachunkow. Naszym nie.


A moze po prostu nie ma czegos takiego jak doplacanie! Zastanowiles sie
kiedys nad tym? Moze obrot 10 zl od 10 miljonow ludzi jest na tyle
atrakcyjny, ze wcale nie trzeba pobierac dodatkowych characzy... a jedynie w
Polsce da sie jeszcze wiecej wyciagnoc od ludzi tlumaczac im, ze zawiezienie
gotowki do bankomatu kosztuje....

Dlaczego? Bo klieneci ich do tego nie zmuszaja, bo jest mala konkurencja.
I tyle. Jest sprzedawca, ktory chce zarobic jak najwiecej i klient, ktory
chce zaplaci jak najmniej. W Polsce rynek jest podzielony pomiedzy kilka
duzych bankow, z duzymi kosztami stalymi, ktore musza inwestowac w
infrastrukture (co w UK w duzej mierze odbylo sie 20-30 lat temu glownie).


W Polsce banki istnieja od ponad 100 lat! W PRL-u w PKO utrzymanie konta
bylo darmowe. I jakos nie slyszalem by ktores banki z PRL-u zbankrutowaly.

Kiedy klienci beda mieli mozliwosc korzystania z tanszych uslug - banki
same obniza oplaty. Ale widzisz - na to trzeba wylozyc kase (placowki,
bankomaty, ludzie). A, ze Polacy sa biedni, kasy nie maja, malo tez
pozyczaja - to zwrot z inwestycji jest bardzo dlugi. Wiec po cholere
inwestowac tutaj - jak mozna gdzie indziej - no chyba, ze bedziesz mial
wiekszy zwrot niz na swoim rynku. Naturalne? chyba tak.


Policz ile juz banki wyciagnely od ludzi przez te nascie lat i zobacz czy to
niewystarczylo by na zlote bankomaty... ale po co? skoro tacy jak ty chetnie
zaplaca bo sie martwia, ze bankowi sie to nie oplaca.

Chcesz miec darmowe konto i bezplatne bankomaty Euronetu i BZ WBK? Idz do
mBanku. Chcesz Pekao SA lub PKO BP, a do tego bankomaty - zaloz tam konto
i plac. Twoj wybor.


Ale wyplata w innym bankomacie juz platna co? przelewy tez platne..tez sporo
kosztuja tak? A bo papier trzeba wypelnic a potem polozyc na odpowiedni
segrgator itp....

I jesli uwazasz, ze to co w UK jest normalne - to podaj przyklad innych
krajow, gdzie nic nigdzie nie placisz? Problem w tym, ze Wielka Brytnia
jest wyjatkiem, a nie regula. I tyle.


Skoro nie znales rynku bankowego w UK dlaczego sadzisz, ze to wyjatek? A
moze roznie dobrze nie znasz nigdzie rynku bankowego poza Polska i uwazasz,
ze tak jest na calym siweicie.. a moze Polska to wyjatek?

Nasze banki maja b. duze koszty stale, klienci sa malo mobilini i
przyzwyczajeni do bulenia - wiec jak moga to tna. Dziwisz sie czemus? A ja
ci caly czas tlumacze - ze dla banku, wsytuacji, gdy nie ma konkuencji -
takiego klienta sie nie oplaca brac do siebie - bo tylko przynosi straty
(zmniejsza zyski). I juz.


Oj, bo sie rozplacze....

Kredyt mieszkaniowy a WIBOR


A wiec jednak jest tak jak sie tego troche obawialem - oprocentowanie
zalezy od subiektywnej decyzji jakiegos tam ludzika (chocby on byl
nawet prezesem banku). Troche mnie to o dreszcze przyprawia. Poki
popyt (czyt. potencjalny rynek) na kredyty duzy i inne warunki
wymienione przez ciebie sa spelnione, beda pewnie oprocentowanie w
ryzach trzymac. Ale jak juz klientow nachapia i dojda do wniosku, ze
lepiej ich drzec niz nowych werbowac..... wtedy hulaj dusza i trzeba
bedzie pewnie kredyt przenosic, a to kosztuje....


No to jest istotnie ryzyko. Ale Multi jeszcze przez wieeeeele lat bedzie
musialo budowac baze klientow.
Zreszta - wchodzimy do UE - wiec nie bedzie mu tak latwo - rynek bedzie
coraz bardziej wymagajacy.
Zaleta Multi jest dobry model biznesowy, trzymanie w ryzach kosztow, dobry i
rosnacy porfel kredytowy, ciekawa baza klientow, postawienie na
wielokanalowosc i samoobsluge klientow.
Podczas gdy inne banki dopiero systemowo to wdrazaja - w Multi to dziala. No
i rzecz najwazniejsza - nie wystaczy sam system - trzeba nauczyc klientow z
niego korzystac! Inaczej wszystkie systemy bankowosci elektronicznej psu na
bude sie przydaja i sa tylko zrodlem kosztow a nie zyskow czy oszczednosci.

Ja swego czasu jak sie klocilem z Tensorem argumentowalem, ze arbitralnie
oglaszane oprocentowanie moze byc calkiem dobre - jesli bank trzyma koszty w
ryzach i ma zapas na obnizki, ktorego nie maja takie banki jak KB czy PKO
BP.
Jesli WIBOR idzie w gore - to te banki nie moga latwo obnizyc
oprocentowania.

No ale - to tylko teoria :) Kredyt mieszkaniowy to jednak dlugookresowe
zobowazanie - bedziemy mogli weryfikowac to za kilka lat.
Czytajac przerozne ksiazki ostatnio (jako odskocznie od pisaniny
wszelakiej) - widac, ze na rynku powodzi sie takze takim firmom, ktorych
glowna przewaga konkurencyjna nie jest wcale najniza cena , a latwosc
uzyskania kredytu przy zachowaniu wszelkich metod ostroznosciowych. I takie
firmy, ktore zajmuja sie segmentem przez innych omijanym duzym lukiem - im
powodzi sie doskonale.
Przykladem u nas ostatnim jest Eurobank. Zobaczymy jakie bedzie mial
wyniki - ale dziala w bardzo ryzykownym segmencie, ktory przez pozostalych
graczy jest omijany. Jesli tylko ma odpowiednie procedury itp - zapowiedz
Lukasiewicza o szybkim osiagnieciu bep moga byc prawdziwe.
Chociaz... jakos pdchodze sceptycznie do tego. W USA biur informacji
gospodaarczych jest masa. Firmy moga sobie sprawdzac co sie tylko da na
wszystkie strony. U nas moga miec tylko system scoringowy z Lukasa i nic
wiecej... BIK nie obejmuje wszystkiego, BIGi dopiero powstaja.... Pewnie
minie kilka lat, zanim sytuacje w Polsce da sie porownac do tej z UE.
Dlatego tez koszty polskich bankow sa duzo wyzsze. Tam maja procedury, ktore
szlifowali np 20 lat. U nas wszytko to jest operacja na zywym organizmie. A
wzorce z zachodu nie tak latwo przeniesc...

Dyskusja o gospodarce mikronacji i tym jak ją urealnić.

e [Dzisiaj 14:53] Gamaliel: Ionitz, co myslicz o wprowadzeniu jakiejś stałej opłaty za firmę? Wtedy firmy "martwe", nie przynoszące zysków musiały by bankrutować co oczyściło by gospodarkę i forum
[Dzisiaj 15:09] Darkman: Ale nowe firmy z małym funduszem też by zbankrutowały :(
[Dzisiaj 15:15] iontz: Gamaliel, już był taki projekt,
[Dzisiaj 15:16] iontz: i powiem szczerze, że mi się to podoba, aczkolwiek wymaga stabilnej gospodarki,
[Dzisiaj 15:16] iontz: bo obecnie mało która firma przynosi dochód.
e [Dzisiaj 15:17] Gamaliel: można wprowadzić 2 tygodnie bez opłat a potem symblolicznie. np 10Sc na 14 dni...
[Dzisiaj 15:19] iontz: Nie wiem, czy nie było by lepiej wprowadzić opłaty za założenie firmy.
[Dzisiaj 15:22] Darkman: Jak dl mnie to powino zostać jak teraz jest :)
[Dzisiaj 15:23] iontz: Darkman, ale w dziale "Firmy" nic się nie dzieje, nikt nic nie kupuje,
[Dzisiaj 15:23] iontz: przez co zarabiać można tylko z państowowych stołków.
[Dzisiaj 15:23] iontz: Musimy to zmienić.
[Dzisiaj 15:28] Darkman: Gdyby co ja jestem za opłatami ale niskimi ^^
e [Dzisiaj 15:28] Gamaliel: Trzeba pomyślec. np ktoś kto chce kandydować na stanowisko musi posiadać własny dom (meldunek) bezdomy przeciez nie zostaje prezydentem...firma też MUSI mieć siedzibę. przynajmniej jeśli kogoś zatrudnia. W takim układzie przynajmniej firmy budowlane by zarabiały. Generalnie - firma musi płacić. Gazety i tv chyba narazie zarabiają...
[Dzisiaj 15:30] iontz: Ja bym przede wszystkim obniżył ceny działek. Za 100sc (podstawowy zasiłek) nikt nie kupi działki z domem, to może zniechęcać na początku. Firma owszem, powinna mieć siedzibę - wtedy by już nie były potrzebne opłaty za założenie. Przydałby się również przymus żywienia (nie wiem, czy wykonalne technicznie w realiach forum).
e [Dzisiaj 15:35] Gamaliel: Ceny nie tyle obniżyć co zwiększyć zakres, tak aby były działki za 20 000 i takie za 15 Sc, dom za 30Sc i pałac za 40 000...Co do żywienia to ciężka sprawa. Chyba nie da rady.
[Dzisiaj 15:40] Watts: Ja wprowadziłbym surowce. Nie może być tak, że produkty biorą sie z niczego.
[Dzisiaj 15:43] Nikolaj: Zgadzam sie, ale to zabije interes większości osób(Trzeba otworzyć firmy tworzące półprodukty)
e [Dzisiaj 15:43] Gamaliel: można by urządzić na chacie burzę mózgów, i pogadalibyśmy w większym gronie jak spowodować żeby gosodarka zaczęła działać. Ustalić jakiś termin itp..
e [Dzisiaj 15:44] Gamaliel: Tak czy inaczej, trzeba sciągnąć nowe osoby:P
[Dzisiaj 15:46] Watts: Nikolaj - i o to wlasnie chodzi :D
e [Dzisiaj 15:52] Gamaliel: W takim razie widze to tak: Państwo tworzy: Kamieniołom, tartak, hutę i sprzedaje surowce o określonych enach......Teraz pytanie. Ktoś ma firmę budującą domy - ale kto określa ile kamienia i drewna potrzeba na zbudowanie domu?
e [Dzisiaj 15:52] Gamaliel: Urzędnik?
e [Dzisiaj 15:53] Gamaliel: No bo właściciel firmy liczy, na surowce dałem 300 Sc więc dom moge postawić za 500 Sc
e [Dzisiaj 15:53] Gamaliel: A potem, po jkaimś czasie sprywatyzowac te tartaki itp
e [Dzisiaj 15:54] Gamaliel: Albo i nie prywatyzować, bo gracze zaczną dumpingować ceny. Nię ponosza kosztów, więc moga np sprzedać tonę kaminia za 1 Sc...
e [Dzisiaj 15:54] Gamaliel: ciężka sprawa
[Dzisiaj 15:56] Nikolaj: a nie lepiej wprowadzić po prostu Syriusza?
[Dzisiaj 15:57] Nikolaj: a co z zasadą konkurencji??
e [Dzisiaj 15:59] Gamaliel: syriusz ponoc bedzie. ale kiedy?

(...)

e [Dzisiaj 17:14] Gamaliel: jak nadal będzie taka konkurencja na rynku muzycznych rozgłośni i telewizji to trzeba będzie zacząć robić pierwsze fuzje:)
[Dzisiaj 17:15] ojciec_tadeusz: daj linka rzeczywiście robi sie ciasno na rynku

(...)

[Dzisiaj 17:22] iontz: O ile rynek mediów żyje dzięki komentarzom płatnym "z góry", od państwa, o tyle inne sektory leżą i kwiczą
e [Dzisiaj 17:25] Gamaliel: ionitz, poczytaj rozmowę z shoutboxa tak z przed 2-3 godzin
e [Dzisiaj 17:26] Gamaliel: właśnie z Wattsem się zastanawailiśmy nad tym problemem
[Dzisiaj 17:26] iontz: Tą o surowcach?
e [Dzisiaj 17:26] Gamaliel: a w zasadzie wrzucę to na forum.
e [Dzisiaj 17:26] Gamaliel: tak
[Dzisiaj 17:26] iontz: To jest może wykonalne, ale za to skomplikowane.
e [Dzisiaj 17:28] Gamaliel: ano własnie, mimo to trzeba coś wymyślić.

Zachęcam wszystkich do kontynuowania rozmowy!!!

Elektrownia + KWB

NIE W PRODUKCJII ZA WSZELKĄ CENĘ ENERGII, A ŚWIADOMYM JEJ UŻYWANIU I OSZCZĘDZANIU co z trudem przychodzi na myśl monopolistom energetyczno-węglowym i współpracującym instytucjom także naukowym, które chciałby utrzymac stan BEZMYŚLNEJ KONSUMPCJI jak najdłużej. W końcu to sposób tych instytucji na zarobek poprzez wieloletnie opacowania,dokumentacje,analizy za które płaci kazdy Polak ! Od dawna ciśnie się na usta pytanie-dlaczego w Polsce nie można skorzystać z doświadczeń skandynawskich czy choby Czeskich promujących alternatywne żródła energii i oszczędnośc ??..

http://stop-odkrywce.pl/2009/02/03/kto-chce-kopac/

Na koniec należy dodać kto w regionie jest zwolennikiem budowy kopalni odkrywkowej. W pierwszej linii stoi prezydent miasta Lubina którego efekty pracy a raczej ich brak widzą mieszkańcy miasta.Słynne już opowieści o budowie hali dla drużyn mistrzów Polski w piłce recznej -której do dziś nie ma, czy obchodzenie niedawno 4 rocznicy powstania dziury na Lubińskim rynku jest ewenementem na tle rozwijających się miast polskich…Lubin w stosunku do miast w regionie został daleko z tyłu, bez odpowiedniej infrastruktury drogowej(brak obwodnicy zachodniej), bez inwestycji w nowe miejsca pracy które lokują się w Polkowicach i Legnicy.Wreszcie z rozgrzebaną wizytówką Lubina-rynkiem..Za to przeciwko prezydentowi zostało wszczęte postępowanie w prokuraturze o dofinansowanie z budżetu miasta spólki LSI. To pokłosie kontroli, jaka była przeprowadzana w Urzędzie Miejskim.. Wyniki kontroli były, zdaniem rzecznika Najwyzszej Izby Kontroli- Błażeja Torańskiego „miażdżące”. Jeden z nich dotyczy prezydenta Roberta Raczyńskiego. Mówi się w nim o dwóch przestępstwach: z art. 296 §1 Kodeksu Karnego traktującym o niedopełnieniu obowiązków w sprawach majątkowych firmy oraz art. 585 §1 Kodeksu Spółek Handlowych mówiący o działaniu na szkodę spółki. Oba przestępstwa zagrożone są karą 5 lat pozbawienia wolności.Departament prawny NIK zdecydował się na podwyższenie kwalifikacji prawnej czynów jakich dopuścił się prezydent Lubina uważając, że szkody wynikłe ze złego zarządzania są tak ZNACZNE, iż powinny zostać surowo ukarane..Do Prokuratury Rejonowej wysłano już także doniesienia o popełnieniu przestępstwa wobec prezesów LSI i byłego ZGM !

Drugim gorącym zwolenikiem jest pan Demędzki, założyciel Legnickiej Wyższej Szkoły Menedżerskiej i 3 osobowej firmy-Kombinat Górniczo Energetyczny-Manager !!, mającego na celu lobbowanie budowy kopalni w naszym rejonie.Oczywiście jest w tym cel i nie jest nim troska o żródła energii ,celem jest zysk z nabytych-przęjętych gruntów zabudowanych po wojskach radzieckich.Skazany prawomocnym wyrokiem za wyłudzenia majątkowe. Menager Wacław Demecki namówił 18 kresowian, by powierzyli mu papiery za mienie pozostawione za Bugiem. Tak zgromadzonymi wierzytelnościami zapłacił (277 tys. zł) za budynek po zlikwidowanym legnickim szpitalu, który dziś jest siedzibą założonej przez niego prywatnej Wyższej Szkoły Menedżerskiej. Wbrew obietnicom nigdy jednak nie uczynił zabużan współwłaścicielami spółki, ani uczelni i jej majątku. By ukryć matactwa, przeniósł prawo własności budynku na kierowaną przez siebie firmę Menager, po czym sprzedał go za 50 tys. zł siostrze i szwagrowi !!.

Na koniec słowa jednego z członków Komitetu Sterującego mieniącego się postępowym i będąca sentencją dążeń tej grupy branżowej: „Strata będzie podwójna, bo mamy liczące się zaplecze projektowe i produkcyjne. Nasze fabryki rok temu wybudowały i oddały do eksploatacji najnowocześniejszą koparkę w kopalni Turów czy zwałowarkę w kopalni Bełchatów, której podobno nam niemieccy koledzy szczerze zazdroszczą” .
W dobie prób z zimną syntezą jądrową, budowaniu siłowni jądrowych IV generacji, postępem i obnizaniem kosztów budowy urządzeń do odzysku energii wiatru i słońca, panowie ci chwalą się wybudowaniemnaj większej maszyny do kopania dziur w ziemi a co za tym idzie niszczenia NAJWYŻSZEGO DOBRA JAKIM JEST NATURA która kształtowała się na przestrzeni setek lat !!

Ostatnie(24.01.2009)szacunki zapotrzebowania na energię elektryczną zaprezentowane przez ministerstwo gospodarki wynoszą od -4do -6% i są to jak zwykle ostrożne prognozy spadku zapotrzebowania w wyniku globalnego kryzysu gospodarczego.Przypomnijmy sobie dwucyfrowe in plus prognozy sprzed pól roku producentów energii kompletnie oderwane od rzeczywistości, czy podstaw ekonomii. Taką właśnie nieudolną branże finansuje każdy płacący podatki w Polsce obywatel..

Powstaje lista uprawnionych do darmowych emisji CO2

Grupa energetyczna Tauron liczy, że przygotowywane przez należące do niej spółki, inwestycje w nowe moce wytwórcze znajdą się na liście instalacji, którym do 2020 r. będzie przysługiwać część darmowych uprawnień do emisji CO2. "Regulacje unijne stanowią, że taka możliwość będzie dotyczyć inwestycji, fizycznie rozpoczętych przed końcem 2008 r. Nie ma jednak precyzyjnej interpretacji tego sformułowania" - wyjaśnia wiceprezes grupy, Stanisław Tokarski.

Nowe regulacje to pokłosie grudniowego szczytu UE, podczas którego przyjęto pakiet klimatyczno-energetyczny. Ustalono wówczas m.in., że do 2019 r. polskie elektrownie będą mogły dostawać nawet 70 proc. darmowych uprawnień do emisji. Jednak - według wstępnych informacji - ma to dotyczyć tylko już istniejących elektrowni, bądź rozpoczętych przed końcem 2008.

Tymczasem największe planowane przez grupę Tauron inwestycje w budowę nowych mocy są dopiero w przygotowaniu. Bloki energetyczne, o których mowa, mają ruszyć ok. 2015-2016 roku; tyle trwa proces inwestycyjny w energetyce.

Energetycy przekonują, że inwestycje, do których przygotowania są zaawansowane, powinny być uznane za "fizycznie rozpoczęte", dzięki czemu przynajmniej przez kilka lat, będą mogły korzystać częściowo z darmowych uprawnień.

Obecnie jest tworzona lista inwestycji, która będzie przekazana przedstawicielom rządu. Zdaniem Tokarskiego, szybkie przygotowanie i zatwierdzenie przez rząd takiej listy oraz przekazanie jej Komisji Europejskiej, zwiększy polskie szanse na to, że UE zaakceptuje objęcie ujętych tam inwestycji częściowo darmowymi uprawnieniami. Powinien jednak towarzyszyć temu konsekwentny lobbing strony polskiej.

Tokarski przypomniał, że do 2013 r. w Polsce uruchomione będą jedynie dwa nowe bloki energetyczne - w elektrowni Łagisza (grupa Tauron) i w Bełchatowie. Długość cyklu inwestycyjnego w energetyce powoduje, że nawet te nowe bloki, których budowa jest już w przygotowaniu, nie ruszą przed 2015 rokiem.

W najbliższych latach, oprócz będącego na ukończeniu bloku w Elektrowni Łagisza (460 megawatów), Tauron planuje m.in. budowę nowego bloku w Jaworznie (ok. 800-1000 megawatów), a także dużych bloków w elektrowniach Blachownia (900 megawatów) i Halemba (460 megawatów). W Elektrowni Stalowa Wola, we współpracy z PGNiG, ma powstać blok parowo-gazowy.

Energetycy przypominają, że od 2020 r. elektrownie będą musiały kupować całość uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Ze względu na koszty związane z technologiami wychwytywania i składowania CO2, może to oznaczać praktyczne wyeliminowanie inwestycji w elektrownie węglowe, bo do tego czasu nie będzie jeszcze możliwych do przemysłowego wdrożenia technologii obniżających emisję CO2.

Okresy przejściowe dla polskiej energetyki to jedno z ustaleń grudniowego unijnego szczytu w Brukseli. Zgodnie z polskim postulatem, w latach 2012-2019 polskie elektrownie będą mogły dostawać nawet 70 proc. darmowych uprawnień do emisji. Dopiero w 2020 r. obowiązywać ma zakup 100 proc. uprawnień.

Po szczycie w Brukseli przedstawiciele polskich władz podali, że w ramach mechanizmu solidarności w pakiecie klimatyczno- energetycznym, Polska zyska 60 mld zł w latach 2013-2020.

Do 2020 r. grupa Tauron ma zainwestować ok. 20 mld zł, z czego 13,5 mld zł w najbliższych czterech latach.

Tauron jest krajowym liderem w sprzedaży energii elektrycznej do klientów detalicznych, ma też 16 proc. udziału w całej polskiej produkcji prądu. Główne spółki grupy to Południowy Koncern Energetyczny, Elektrownia Stalowa Wola oraz spółki dystrybucyjne: Enion i EnergiaPro. MAB

PAP - Nauka w Polsce

Euro 2012 dla Polski i Ukrainy

Stadion jeszcze nie gotowy, ale można kupić jego ... nazwę :

http://www.dziennik.pl/sp...a_sprzedaz.html

"To chory pomysł. Niech Drzewiecki wystawi ma sprzedaż swoje nazwisko" - powiedziała DZIENNIKOWI była minister sportu Elżbieta Jakubiak. Tak zareagowała na pomysł ministra sportu, by nazwa budowanego w Warszawie Stadionu Narodowego została sprzedana.

"Ten pomysł przekroczył już granice absurdu. To jest chore. Niech Mirosław Drzewiecki wystawi na sprzedaż swoje nazwisko" - była minister sportu nie potrafiła ukryć swojego wzburzenia. Elżbieta Jakubiak, obecnie posłanka PiS, dodała, że ten stadion będzie miał znacznie symboliczne dla całego kraju, więc o nazwa powinna być wybrana z jak największą starannością.

Kwestia nazwy dla powstającego w Warszawie Stadionu Narodowego - głównej areny Euro 2012 w Polsce - nieoczekiwanie stała się jednym z najbardziej gorących tematów dnia. Wywołał go minister sportu Mirosław Drzewiecki, który stwierdził, że nazwę obiektu chciałby... sprzedać prywatnej firmie.

Trzeba myśleć w perspektywie wielu lat do przodu. Trzeba czuć sytuację, jaka jest na świecie. Nawet bogaci Anglicy mają "Emirates" na Wembley - argumentował w porannej rozmowie z radiem RMF. W rozmowie z DZIENNIKIEM stwierdził zaś, że takie rozwiązanie pozwoliłoby obniżyć wysokie koszty utrzymania obiektu. "Ale chcielibyśmy, żeby nazwę wykupiła firma polska, jednoznacznie kojarząca się z naszym krajem, a nie zagraniczny koncern" - zastrzegł.

Nie ustrzegło go to jednak przed falą krytyki. "To jest pomysł z dziedziny śmieszno-rozpaczliwych. Przecież nie wszystko jest na sprzedaż!" - mówi filozof idei profesor Marcin Król. "Odstąpienie nazwy stadionu narodowego świadczyłoby o nie najlepszej kondycji Polski. Mam nadzieje, że minister szybko się opanuje" - dodaje.

Pomysł nie podoba się także historykowi Antoniemu Dudkowi. "Teatr Narodowy też wymaga pieniędzy na utrzymanie, a mimo to nikt nie daje mu nazwy Panasonic czy Sony. Pomysł jest żenujący, wręcz absurdalny i minister musi zastanowić się nad konsekwencjami swojej wypowiedzi, bo to byłaby kompromitacja. I to gigantyczna" - twierdzi Dudek.

Ale co innego myślą sportowcy i specjaliści od marketingu sportowego, którzy mówią prawie to samo, co minister. Argumentują, że taka transakcja mogłaby przynieść właścicielowi stadionu, czyli skarbowi państwa zysk sięgający nawet 20 milionów złotych rocznie. "To byłaby propozycja niezwykle kusząca dla wielu firm, bo swoją nazwę promowałyby nie na zwykłym stadionie, ale na obiekcie o wyższym prestiżu, narodowym, w dodatku największym i najnowocześniejszym w Polsce" - twierdzi Grzegorz Kita, szef zajmującej się marketingiem sportowym firmy Sport Management Polska.

Jak zauważa, choć komercyjne nazwy stadionów nie są na świecie niczym nowym, to noszą je głównie areny o mniejszym znaczeniu. "Bo obiekty o charakterze narodowym są częścią narodowej dumy. Nadawanie im nazw komercyjnych może budzić wątpliwości" - mówi Kita.

Ale już żadnych wątpliwości nie ma jeden z najsłynniejszych polskich piłkarzy: Zbigniew Boniek. "Nie widzę przeciwwskazań, aby stadion warszawski nosił nazwę sponsora. Tym bardziej, że słowo <narodowy> ma już w nazwie Stadion Śląski w Chorzowie" - mówi legendarny piłkarz.

Zwolennicy takiego rozwiązania zwracają uwagę na jeszcze jedno: nazwa sponsora i tak nie pojawi się podczas Mistrzostw Europy, bo Europejska Federacja Piłkarka (UEFA), która podpisuje umowy ze sponsorami mistrzostw, zabrania tego typu praktyk.

Komercyjna nazwa to nie pierwszy pomysł na nazwę dla warszawskiego stadionu, na którym ma być rozegrany mecz otwierający mistrzostwa Europy. Kilka miesięcy temu posłowie PiS Mariusz Błaszczak i Artur Górski zaproponowali, że jego patronem powinien być Jan Paweł II. Pojawiła się również propozycja nadania mu imienia Ryszarda Siwca, który w 1968 roku w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację dokonał samospalenia na warszawskim stadionie X-lecia.

Filary gospodarcze IV RP

5 filarów programu gospodarczego IV RP

Pięć filarów "solidarnej polityki gospodarczej" IV RP przedstawił w sobotę w Gdańsku kandydat PiS na premiera Kazimierz Marcinkiewicz. Zapewnił, że celem tego opracowywanego od 2 lat programu jest "solidarny podział dóbr" i "przywrócenie państwa obywatelom".

Marcinkiewicz za pierwszy filar uznał "rozwój przez zatrudnienie", co zmieni filozofię polityki gospodarczej. "W ten sposób załata się dziury (budżetu) w ZUS, służbie zdrowia; tak dzieli się środki na pomoc społeczną" - mówił. W tym filarze proponowane są działania zmierzające do obniżenia podatków, zmniejszenia kosztów pracy, ulgi w podatku dochodowym od osób prawnych i fizycznych, 18-procentowy podatek dla małych i średnich przedsiębiorstw, ulgi na tworzenie miejsc pracy.

Drugi filar to - według Marcinkiewicza - "przyjazne prawo gospodarcze, uproszczone procedury, mniej licencji i koncesji, przywrócenie państwu sądownictwa gospodarczego, doprowadzenie do rejestrowania firmy w trzy, a nie 20 dni, oraz uwolnienie od +podatku korupcyjnego+".

Trzeci filar to więcej inwestycji - mówił Marcinkiewicz. W tym filarze powinna się pojawić agencja inwestycyjna "o dobrych kompetencjach", targi w gminach na tworzenie miejsc pracy, a także program mieszkaniowy wzorowany na hiszpańskim. Tam buduje się milion mieszkań rocznie, u nas - 150 tysięcy - przypomniał kandydat PiS na premiera. Zapowiedział, że chce umożliwić zbudowanie w Polsce 3 milionów mieszkań w ciągu 8 lat.

Kolejny filar to polityka pieniężna i finansowa - "nie tylko dla inflacji, ale dla rozwoju". Marcinkiewicz podkreślił, że eksport musi być opłacalny, bo na to czekają wszyscy eksporterzy. "Stopy muszą być niższe" - podkreślił.

Marcinkiewicz uważa też, że deficyt budżetowy powinien być na poziomie 30 mld zł, wówczas będzie to budżet zrównoważony. Kandydat na premiera chce ponadto "przezroczystego skarbu państwa", który będzie przynosił zyski obywatelom i przyczyni się do tworzenia polskiej marki, o czym - według niego - od kilkunastu lat zapomniano.

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA


Oj chyba kandydat na premiera nie przeczytał ustawy o finansach publicznych gdzie „durne” SLD zapisało że budżet jest zrównoważony gdy dochody=wydatkom, no ale żyjąc w IV RP będzie obowiązywała zasada zrównoważonego budżetu przy deficycie na poziomie 30 mld. Co mnie osobiście bardzo cieszy bo Pan Paweł w TG napisze że budżet powiatu jest zrównoważony.
PIS budując IV RP zapomniał że socjalizm w Polsce upadł nie dlatego, że Wałęsa przeskoczył przez płot w stoczni ale po prostu zbankrutował, gdyż socjalizm był niewydolny.
Teraz PIS chce nam ten socjalizm reaktywować nazywając go solidarną polityką gospodarczą,
to wszystko już było...

Plan Paulsona (USD < - > GOLD)

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-kupic-nieruchomosci-za-granica-1511454.html
O tym, jak bardzo ceny nieruchomości w Polsce są przewartościowane, można się przekonać, obliczając stosunek wartości nieruchomości i zysku z najmu. Jest to odpowiednik obowiązującego na rynku giełdowym wskaźnika C/Z, gdzie zysk przedsiębiorstwa dzieli się przez cenę jego akcji. Dla trzypokojowego mieszkania na warszawskich Kabatach wynosi on dziś 27 (2006r) (mieszkanie warte jest 550 tys. zł, a na jego wynajmie można zarobić 20 400 zł rocznie)). W USA wskaźnik ten w długim okresie wynosi od 11 do 13. W grudniu 2003 r. "Fortune" wieścił krach na rynku, gdyż w niektórych miastach, takich jak Nowy Jork, Los Angeles, San Diego czy Boston, stosunek cen mieszkań do dochodów z ich wynajmu sięgnął 20.
W 2000 r. Robert Shiller, ekonomista z Uniwersytetu Yale, opublikował książkę "Nieracjonalne oczekiwania", w której przewidział krach na giełdzie w tymże roku, a także obliczył, że w latach 1890-2004 realne (po uwzględnieniu inflacji) ceny domów w USA rosły średnio o 0,4 proc. rocznie, czyli znacznie poniżej oprocentowania lokat bankowych. Shiller dokonał podobnej analizy cen domów przy jednej z ulic Amsterdamu (czyli w miejscu, gdzie podaż nie rośnie) w ciągu 350 lat i rezultaty były podobne: w długim okresie ceny nieruchomości zwiększają się w tempie inflacji albo niewiele wyższym, a jeżeli ktoś chce zarabiać na domu czy mieszkaniu - to musi je wynajmować. - Ludzie patrzą zwykle na cenę nominalną domu i porównują do nominalnej ceny, za jaką kupili go kilka lat wcześniej, nie biorąc pod uwagę inflacji i tego, że trzymając pieniądze nawet na koncie bankowym, zarobiliby więcej - twierdzi prof. Robert Shiller. Spadają także koszty budowy domów, ponieważ wchodzą na rynek coraz lepsze i tańsze materiały budowlane. Natomiast ceny ziemi wyraźnie wzrastają tylko w miastach i tylko do pewnego poziomu. Władze miejskie doprowadzają bowiem media, zapewniają transport miejski, budują drogi dojazdowe do terenów podmiejskich, zwiększa się więc podaż ziemi pod budowę, a ceny się zmniejszają.
Łatwo zauważyć, że początek wzrostów na światowym rynku nieruchomości w 2000 r. zbiegł się z gwałtownym spadkiem cen na światowych giełdach, spowodowanym zbyt dużym wywindowaniem cen akcji spółek internetowych. Międzynarodowi inwestorzy, sprzedając te akcje, zarobili fortunę i przystąpili do podbijania cen nieruchomości. Co ciekawe, przed bańką na rynku nieruchomości ostrzegali m.in. Warren Buffett i brytyjski tygodnik "The Economist", który 16 czerwca 2005 r. pisał: "Ogólnoświatowy boom na rynku nieruchomości to największa bańka spekulacyjna w historii. Przygotujcie się na ból, kiedy ceny zaczną spadać". Przepowiednia spełniła się rok później, gdy zaczęły się one obniżać w USA.

Nowinki sprzętowe



FOXCONN przedstawił pierwszą płytę główną z serii GREEN, rozpoczynając w ten sposób nowy rozdział w historii energooszczędnych komputerów PC. Po raz pierwszy zaprezentowana na targach CeBIT 2008, nowa seria płyt głównych GREEN, pozwala integratorom systemów, resellerom i końcowym użytkownikom na budowanie wysoko wydajnych komputerów, w których szczególny nacisk kładzie się na oszczędzanie energii i ochronę środowiska. G31MG-S jest oparta na chipsecie Intel® G31 Express ze zintegrowanym układem graficznym Intel® GMA 3100 oraz obsługuje procesory Intel® Core™2 Quad i Core™2 Duo o współczynniku mocy TDP wynoszącym 95W i współpracujące z magistralą FSB1333MHz. Nowa płyta główna firmy FOXCONN posiada wbudowane technologie 3G, które zostały zaprojektowane tak, aby obniżyć pobór prądu - zwykle zysk wynosi około 68%*.

3G składa się z trzech technologii: GPS (Green Power Saving), GoD (Green on Demand) oraz GSM (Green System Mode).

GPS redukuje zużycie energii, podczas gdy komputer znajduje się w trybie uśpienia (S3) lub jest całkowicie wyłączony, o około 95% - poprzez połączenie ze specjalnym zasilaczem z serii GREEN, który zmniejsza pobór mocy z komputera.

Technologia GoD w inteligentny sposób zarządza wielofazową dystrybucją mocy na płycie głównej, redukując liczbę pracujących faz, podczas gdy komputer nie jest obciążony, i kolejno włączając je w czasie większego obciążenia. To rozwiązanie zwiększa wydajność energetyczną w trakcie pracy komputera, zwłaszcza przy małym obciążeniu, gdy zysk z dystrybucji mocy za pomocą jednej fazy jest największy.

Ostatnim z elementów wchodzących w skład 3G jest GSM (Green System Mode). Służy on do dalszej optymalizacji zużycia energii we wszystkich stanach pracy komputera, poprzez połączenie funkcji znajdujących się w BIOS-ie i bezpośrednio na płycie głównej.

Testy przeprowadzone w laboratoriach FOXCONN i zademonstrowane podczas targów CeBIT 2008 pokazały średnią oszczędność energii na poziomie około 68%* dla komputera używanego w biurze (gdzie system może być wyłączony lub w stanie wstrzymania przez większą część doby) i pracującego przy niskim obciążeniu, z chwilowymi okresami wysokiego obciążenia. W przypadku komputera „domowego” używanego przez całą rodzinę oszczędność energii była jeszcze większa i wyniosła około 85%*.



Duża firma, korzystająca z 200 komputerów, zaoszczędziłaby znaczną kwotę, używając wyłącznie komputerów typu GREEN. Bazując na koszcie 0.30 $ za kWh i 24-godzinnym cyklu używania komputera, gdzie przez 15 godzin komputer znajduje się w stanie standby/wyłączony, 7 godzin w stanie niskiego obciążenia, a 2 godziny w stanie wysokiego obciążenia - roczna oszczędność kosztów za energię wyniosłaby około 5000 $.

Eric Chu, Product Manager, komentuje premierę serii płyt głównych GREEN: „Płyta główna G31MG-S rozpoczyna nową erę komputerów o wysokiej wydajności energetycznej, a także jest jedyną płytą główną oszczędzającą energię w każdym stanie pracy komputera”.

Według Chu, w nadchodzących miesiącach FOXCONN przedstawi więcej płyt głównych z serii GREEN, włączając rozwiązania oparte na chipsecie Intel® G45, który wprowadzi obsługę grafiki HD.

W zestawie z G31MG-S znajduje się aplikacja FOX Energy Manager, która kontroluje zużycie energii przez system i CPU bezpośrednio ze środowiska Windows, a także oferuje możliwość podkręcania za pomocą dosłownie jednego kliknięcia. Oprócz technologii oszczędzających energię, FOXCONN wyposażył tę płytę główną w aplikację FOCUS (zaawansowane oprogramowanie umożliwiające kalibrację dźwięku) oraz technologię FoxOne™ służącą do łatwego overclockingu i monitoringu systemu.

G31MG-S obsługuje dwukanałowe pamięci DDR2, zintegrowany, ośmiokanałowy kodek dźwięku HD, gigabitowy LAN, 4 porty SATAII i 8 portów USB2.0 oraz daje możliwość zainstalowania zewnętrznej karty graficznej poprzez slot PCI-Express x16.

* Oszczędność energii zależy od sposobu używania komputera oraz podzespołów wchodzących w skład systemu.

newsy 2007

Google: Polscy inżynierowie najpracowitsi

Szymon Jadczak 2007-10-14, ostatnia aktualizacja 2007-10-14 20:55

- Polacy zrealizowali najwięcej projektów spośród naszych regionalnych oddziałów - mówi w rozmowie z "Gazetą" Nelson Mattos, wiceprezes Google

Nelson Mattos został wiceprezesem Google kilka tygodni temu. Odpowiada za wszelkie działania technologiczne i rozwój produktów w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Internetowy gigant z Mountain View ma w tym regionie 11 ośrodków badawczo-rozwojowych, w tym centrum w Krakowie.

Szymon Jadczak: W ostatnim czasie mocno rozwijacie działalność w Europie. Skąd to zainteresowanie Starym Kontynentem?

Nelson Mattos, wiceprezes ds. technologii w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki: Nigdy nie wierzyliśmy, że możliwe jest stworzenie zestawu prawdziwie globalnych produktów z inżynierami operującymi jedynie z naszej centrali w Mountain View. A Europa jest na tyle zróżnicowana ekonomicznie i geograficznie, że nie wystarczy jeden ośrodek w tym rejonie. Tworzenie lokalnych centrów w przypadku naszej firmy nie ma nic wspólnego z obniżaniem kosztów.

W Polsce Google jest obecny już od kilku miesięcy. Czym zajmują się polscy inżynierowie?

- Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale mogę powiedzieć, że Polacy zrealizowali chyba najwięcej projektów spośród naszych regionalnych oddziałów - zostało wdrożonych ok. 10-12 produktów zrealizowanych z ich udziałem.

Obecnie Polacy wspólnie z kolegami z całego świata pracują nad rozwiązaniem problemów z systemami płatności. W tej chwili akceptujemy ok. 40 różnych form płatności na całym świecie. Inżynierowie w Krakowie pomagają zbudować rozwiązania, które umożliwią łatwiejsze płacenie za nasze usługi.

Gazety w Europie robią wszystko, żeby nie dopuścić Google do rynku ogłoszeń drobnych. Robią własne serwisy tematyczne, łączą siły z portalami. Czy Google ma jakieś plany, jeśli chodzi o współpracę lub walkę z prasą w tym zakresie?

- Nie możemy porównywać się z prasą, nie potrafimy pisać artykułów, nie jesteśmy aż tak utalentowani. Dla mnie sukcesem jest napisanie kilkuzdaniowego maila (śmiech).

Ale jeśli np. mieszkaniec Nowego Jorku chce znaleźć informację o jakimś produkcie, to musi przejrzeć 20 gazet, które zamieszczają ogłoszenia drobne. A dzięki nam może znaleźć to, czego szuka, w jednym miejscu. Gdyby wydawcy prasy mieli dostęp do naszej bazy ogłoszeniodawców, nie musieliby budować potężnych rzeszy sprzedawców i my zdecydowanie ułatwilibyśmy im funkcjonowanie. Dlatego wydaje mi się, że nasze relacje z prasą będą układały się coraz lepiej. Staramy się również bardziej angażować w branżę reklamy radiowej i telewizyjnej.

A co z telekomunikacją? Czy planujecie w najbliższym czasie zaangażować się w telefonię komórkową?

- Branża telefonii komórkowej jest wyjątkowo skomplikowana. Gdyby internet był tak skomplikowany jak komórki, nigdy nie osiągnęlibyśmy naszej obecnej pozycji (śmiech).

Jeśli jesteś małym przedsiębiorcą i chcesz zaistnieć w internecie, wystarczy wydać 15 dolarów na dostęp do sieci, stworzyć stronę i zamieścić tam swoje treści - zajmie mi to pewnie tydzień, może mniej. To samo, jeśli chodzi o reklamę - jeśli chcę przeprowadzić ogólnoświatową kampanię reklamową, wystarczy 15 minut i karta kredytowa.

A jak dotrzeć do użytkowników telefonów komórkowych na całym świecie? Nie ma wciąż dobrego rozwiązania, które mogłoby do tego posłużyć, co według mnie bardzo spowalnia rozwój tej branży na świecie. Nawet dla takiej firmy jak Google jest to ogromnie trudne, dlatego utrzymujemy bardzo dobre kontakty z operatorami i producentami. Na pewno będziemy lobbować za sprawniejszym połączeniem usług internetowych i telekomunikacyjnych.

Google lubi podkreślać świetną atmosferę panującą w firmie, wyjątkową kulturę korporacyjną. Ale przecież waszym zadaniem podobnie jak innych koncernów jest przede wszystkim zarabianie pieniędzy. Czym właściwie różnicie się od innych ogólnoświatowych przedsiębiorstw?

- Zarabianie to tylko jeden z naszych celów. Jeśli spojrzeć na nasze produkty - widać, że jesteśmy wyjątkowo nastawieni na użytkowników. W przeciwieństwie do większości konkurencyjnych firm staramy się dostarczać produkty, które z założenia są darmowe dla użytkowników. Możemy sobie pozwolić na dostarczanie takich produktów jak Gmail i innych cennych aplikacji bez płacenia za nie dzięki wpływom z reklam. A wypracowane przez nas mechanizmy sprawiają, że możemy zarabiać pieniądze w sposób, który przynosi zyski również naszym użytkownikom.

Tu ciekawostka - ostatnio przeprowadziliśmy badania nad naszymi użytkownikami. Gdy usunęliśmy reklamy z wyników wyszukiwań, okazało się, że spadł poziom zadowolenia osób korzystających z wyszukiwarki, bo użytkownicy poczuli się pozbawieni jednej z ważnych opcji wyszukiwania.

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 77865.html

Newsy 2008

Mieszkania we Wrocławiu w końcu tanieją

Patryk W. Młynek 2008-03-05, ostatnia aktualizacja 2008-03-05 11:27

Według raportu Expandera i Money.pl mieszkania na rynku wtórnym staniały i mogą potanieć jeszcze bardziej. Ceny nowych mieszkań, zwłaszcza tych najdroższych, również spadły. - Deweloperzy nie mogli sprzedać swoich produktów po tak horrendalnych cenach, więc je obniżyli - mówią eksperci.
Łukasz Nowak wraz z żoną i dzieckiem chcą kupić nowe mieszkanie we Wrocławiu. Na razie wstrzymują się z zakupem - Mam niezłą zdolność kredytową, a także oszczędności. Czekam jednak, bo widzę, co się teraz dzieje. Ceny lecą w dół. Poczekam, aż spadną jeszcze bardziej i wtedy kupię własne M.

Mieszkania w promocji

Według raportu buduje się coraz więcej mieszkań, a im większy wybór, tym cena niższa. - W grudniu 2006 r. na jedno mieszkanie we Wrocławiu przypadało 13 kupujących. Pod koniec 2007 r. sytuacja się odwróciła - 12 ofert przypada na jednego klienta - mówi Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.

Raport unaocznił, że we Wrocławiu jest coraz mniej mieszkań powyżej 8 tys. złotych za m kw. W poprzednim kwartale było ich prawie 25 procent wśród wszystkich ofert, teraz niespełna 9 procent. Najdroższe lokalizacje to Stare Miasto (około 8 tys. złotych za m kw.), a najtańsze - Fabryczna (około 6,6 tys. zł.).

Marek Nabiałkowski, pośrednik z firmy Arka Nieruchomości, zaobserwował, że klienci są coraz bardziej wybredni. - Ostatnio wystawiliśmy nowe, 60-metrowe mieszkanie na Oporowie za 430 tysięcy złotych. Poszło za 385 tysięcy. Ludzie próbują coś utargować, a jeżeli im się nie uda, wycofują się z kupna i czekają - a nuż doczekają się kolejnych obniżek.

To, że ceny wywoławcze różnią się od cen sprzedaży, potwierdza Marek Stobniak, właściciel biura obrotu nieruchomościami Optimax. - Dostaję około 50 maili dziennie od kolegów pośredników z propozycjami sprzedaży o znacznie obniżonych cenach. Trudno jednak prorokować, jak długo taki stan się utrzyma.

Z balonu prosperity uchodzi powietrze

Według ekspertów spadki cen spowodowane są przeszacowaniem - Deweloperzy widząc świetną koniunkturę, podwyższali ceny. Sprawdzali, jak rynek może zareagować i jak zachowają się ludzie. A ci na początku kupowali wszystko jak leci. Niestety trwało to tylko do pewnego pułapu. Przy tak wygórowanych cenach chętnych zaczęło po prostu brakować - tłumaczy Marek Kończak, rzeczoznawca majątkowy i specjalista ds. rynku nieruchomości. - Deweloperzy musieli jednak sprzedać swoje produkty. Aby to zrobić, obniżają teraz ceny kosztem swoich zysków. Na razie mają z czego spuścić, bo obecnie oddawane mieszkania zostały zbudowane na działkach zakupionych przed podwyżkami cen. Wtedy robocizna i materiały również były tańsze.

Eksperci są jednak zgodni, że dzisiejszy spadek cen mieszkań nie będzie trwał wiecznie. Inwestycje realizowane obecnie kosztują bowiem dwa razy więcej niż te wznoszone jeszcze rok temu. - Taniej się już nie kupi od dewelopera - ocenia Jacek Wróblewski z Jot-Be Nieruchomości. - Pod koniec roku nowe mieszkania znowu podrożeją o około 5-8 procent. Tańsze będą natomiast mieszkania stare, np. w blokach z wielkiej płyty. Te staniały o około 20 procent, a mogą jeszcze stanieć o 5 do 10 procent.

Średnia cena na rynku wtórnym we Wrocławiu to według raportu około 7 tys. złotych za m kw. Leszek Michniak - Według naszych najnowszych danych z początku stycznia ta średnia to już 6480 złotych.

Eksperci uważają, że za kilka miesięcy może ona spaść do 6 tysięcy i mniej. - Za jakiś czas dawne mieszkania spółdzielcze, ale już po uwłaszczeniu, również pojawią się na rynku. Ten fakt także może przyczynić się do spadków cen - uważa Kończak. - Ale dziś trudno jest układać prognozy na okres dłuższy niż do 2009 roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,4991116.html