znam dobra firmę Hawryluk Budownictwo posadzki przemysłowe ma strone w
internecie tam znajdziesz adres.
----- Original Message -----
Sent: Thursday, December 28, 2006 8:24 AM
Subject: Re: hale produkcyjne...| dobrze byłoby podać miasto tej inwestycji.
Witam
Zielona Góra, choc mysle, ze dla wiekszosci firm to nie ma wiekszego
znaczenia :))
pzdr
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.biznes
| Dorzuce swoje trzy grosze.
| Otoz kladzenie plytek w lazience na plytach GK uwazam za
| nieporozumienie.ja u mam klejone płytki na płytę zieloną w łazience
10 lat już jest ok.--
pozdrawiam
P.
Nie przecze, ale niech Ci tylko armatura zacznie minimalnie nawet przeciekac
lub pojawia sie niewidoczne mikropekniecie fug, przez ktora woda przedostanie
sie do papieru tej plyty no to wtedy ta plyta ulega normalnemu rozsypaniu.
plytek.
To co pisze, pisze nie na zasadzie jak to sobie maly Jasio wyobraza, lecz na
podstawie wieloletnich obserwacji i pracy remontowej, ktora prowadzilem. Zgoda
10, gora 20 lat, to sie moze trzymac a potem bywa roznie. Szczegolnie w
budownictwie 'kanadyjskim". Gosciu oparl sie o sciane (bo sie posliznal w
wannie) i bardzo sie zdziwil gdy pol sciany plytek zlecialo mu do tej wanny...
W innym przypadku czesc sciany, na ktorej byl prysnic i sa kurki, ktore
przeciekaly, plytki wisialy na siatce, ktora wczesniej juz ktos je reperowal.
Gdyby to byl podklad z plyt durarock czyli dwustronnie zbojonych siatka
szklana plyt betonowych, nic takiego zdarzyc sie prawa chyba nie mialoby.
Z drugiej strony czesto stykam sie z opinia, ze nigdy nie naprawiac tego, co
nie zepsute a jak juz naprawiasz to tak, aby za dwa, gora za piec lat znowu
sie zepsulo; trzeba dbac o zapewnienie sobie pracy na przyszlosc... Byc moze w
Polsce tez zaczyna to obowiazywac? Business is biznes.
Pzdr.
Automatyczne centrale, ISDN, dobre lacza, 0202122, skrocony czas
czekania na telefon..
Wszystko prawda, ale nie ostatnie (skrócony czas oczekiwania). Gdzieś z
rok temu, w domu gdzie mieszka moja babcia (stare budownictwo - jeden
dom, 7 mieszkań) położyli kable TP S.A. Oczywiście od razu rodzice
wnieśli wniosek o podłączenie telefonu do mieszkania babci. Do dziś nie
ma żadnej reakcji ze strony tepsy (mimo iż niektórzy sąsiedzi babci
telefony już mają). Ciekawe jest to, że fizycznie kabelek i puszka
rozdzielcza (nie wiem jak to się fachowo nazywa) znajduje się
kilkadziesiąt centymetrów od drzwi mieszkania babci...
I w ten oto sposób tepsa zdobywa zaufanie swych (przyszłych) klientów.
_______________________________________________________________
Dawid 'Dave' Lorenz Zielona Gora, woj. lubuskie, PL
http://iop.sonik.net http://free.polbox.pl/a/adlorenz
=- this signature is best viewed with fixed-width fonts :) -=<
Witam,
Poszukuje wszelkich informacji [m.in. fotografie, mapy z zaznaczeniem dokladnego przebiegu oraz wszelkie opisy] o waskotorowej linii kolejowej, ktora byla budowana przez Niemcow w czasie okupacji w Gdyni. Linia ta laczyla magazyny wojskowe na Pogorzu z budowanym wtedy lotniskiem na Babich Dolach. Na podstawie map topograficznych z lat 60-tych, na ktorych zaznaczona byla jako "torowisko kolei rozebranej" mozna stwierdzic ze linia ta miala swoj poczatek przy obecnych magazynach Dalmoru na Obluzu Lesnym przy ulicy Skrajnej [choc ich adres to Kusnierska 1-taka lokalna ciekawostka:-)], nastepnie przebiegala w okolicach obecnej Szkoly Podst. nr 39, w okolicach kosciola, nastepnie wspinala sie ulica Rymarska, zataczala krag omijajacy Szkole Podst. nr 6 i tzw. Kaczy Dół i mniej wiecej wzdluz obecnej Stolarskiej wspinala sie po zboczu i wchodzila na obszar Kepy Oksywskiej w okolicach obecnego kosciola przy ul. Zielonej. Nastepnie wzdluz tej ulicy biegla do pewnego miejsca w okolicach osady Rybaków, gdzie odbijala łukiem w lewo na teren obecnego lotniska. Istniejaca sciezka rowerowa wzdluz ul. Zielonej zostala poprowadzona starotorzem po tej kolejce. Innych sladow w terenie nie udalo mi sie zlokalizowac, a to za sprawa totalnego splantowania terenu wykonanego w latach 70-tych pod istniejace budownictwo mieszkaniowe.Wedlug rozmow ze starymi mieszkancami Obluza, uzyskalem sprzeczne informacje, ze 1.kolejka kursowala albo ze 2. wykonano tylko roboty ziemne natomiast toru nie zdazono polozyc. Prosze wiec o uscislenie tych informacji.
Za wszelkie info z gory dziekuje, a sprawa "gnębi" mnie juz od dluzszego czasu
P.
Witam wszystkich. Może opowiem wam moją historię. Jestem zaocznym studentem Politechniki Warszawskiej. Dziś wróciłem z pracy. Wróciłem trochę inny niż zwykle. Otóż dziś dowiedziałem się, że współpracuję z żeglarzem. Opowiadał mi i opowiadał, że przez 45 lat żegluje i spędził najpiękniejsze chwile swojego życia. Coś we mnie to ruszyło. Od dawna chciałem mieć motorówkę, jacht ... cokolwiek, aby gdzieś pojechać i pływać. Ale niestety zawsze myślałem że to odległa przyszłość. Po dzisiejszym dniu przemyślałem wszystko i zacząłem działać. Od dziś chcę mieć styczność z jachtami. Studiuję budownictwo, interesuje mnie komputerowe projektowanie obiektów budowlanych. Zastanawiam się czy jest możliwość wykorzystania tego kierunku no projektowanie łodzi, statków, jachtów. Co możecie powiedzieć na ten temat? Czuję, że to może być moja pasja... ja to czuję!! Moje główne pytanie brzmi: jak projektować jachty i statki? Gdzie mogę się nauczyć tego wszystkiego? Jak nauczyć się budować jachty? Jak to poznać? Proszę dajcie mi cokolwiek na początek. Moim marzeniem jest zaprojektować statek turystyczny na 60 osób, a potem go wybudować.
Ja w tej chwili jestem zielony w tym wszystkim. Dziękuję z góry za pomoc.
Przepis na patentowaną palmę: - odcina się kawałek sznura od żelazka żony (tego w krzyżowym oplocie bawełnianym), usztywnia się go wsiskając do środka cienki drut stalowy, następnie kupuje się papużkę nierozłączkę lub dwie (nierozłączki - najlepiej zielone), wyskubuje się im piórka, które przykleja się na jednym końcu wcześniej wspomnianego kawałka sznura, wszystko stosownie się dobarwia i już jest palma.
A teraz na poważnie. Moim zdaniem wszyscy, którzy chcieli by wziąć udział w budowie amerykańkich modułów powinni wspólnie stworzyć plan całej makiety. Czyli zaplanować jej wielkość (długość), położenie torowiska w płaszczyźnie poziomej i pionowej, ukształtowanie, charakter i kolorystykę terenu, rodzaj budownictwa, itp. Następnie podzielić ją na moduły wraz z góry określonymi profilami czołowymi dokładnie zwymiarowanymi. No i w końcu podzielić się wykonawstwem poszczególnych modułów. Inaczej powstanie "groch z kapustą" i nic nie będzie do siebie pasować.
Bardzo duży wpływ na postrzeganie miasta jako nowoczesne i przyjazne ma stan dróg przebiegających przez nie lub w jego bliskich okolicach. Sami często podróżujecie i wiecie jak to jest kiedy pierwszy raz przejeżdżacie przez jakąś miejscowość, zwracacie uwagę na wygląd miasta z trasy oraz na stan drogi. W moim przypadku odmienił się wizerunek np. Zielonej Góry.
Jak to jest w Gnieźnie ? czy miasto dba o drogi łączące z innymi miejscowościami ?
Znacznie poprawił się wizerunek ulicy Poznańskiej i trasy Zjazdu Gnieźnieńskiego po remoncie ale Poznańska od rogatek miasta do Dziekanki to koszmar ! Wygląda jak wjazd do śląskiego zapuszczonego miasta, porastająca zieleń i gdzie popadnie zboże (sic!) na pasie rozgraniczającym jezdnie. Stara nawierzchnia, oświetlenie z prefabrykatów, dziurawe chodniki. Koślawe barierki. Tak samo wiadukt w dalszej części trasy przed cmentarzem św. Krzyża, widok na Żuławy jest przerażający. Powinno zainstalować się tam ekrany dzwiękochłonne z jednej i drugiej strony! Miejsca pod wiaduktem też powinno się zagospodarować np. na parkingi dla cmentarza lub nowoczesne targowisko dla Winiar, takie coś praktykuje się już w Polsce. Wiadomo że zarządcą są agencje państwowe ale miasto nic nie naciska by remontowano te szlaki ani samo nie proponuje rozwiązań. Trasa na Kłecko (ulica Kłeckoska) po części przypominająca Witkowską przed remontem. DK15 na Wrześnię. Są to sprawy do szybkiej interwencji i porozumienia ponad podziałami, zwłaszcza że mamy boom w budownictwie drogowym a środki rosną.
Uuu... Trochę przestrzeliłeś... Popatrz na wyniki UW w turniejach programistycznych...
No spoko ... poznałem nawet jednego takiego "kandydata" z UW z TopCoders ... hehe super rozwiązywał zagadki/łamigłówki w C/C++ ... i nic więcej, normalnie klapki na oczach ... Nie miał pojęcia o pisaniu dużych projektów .. pogadać z nim nie szło, nie wspominając o integracji przy piwku ... masakra i gdzie go zatrudnisz ?
Dla przykładu, że ktoś może być tak samo dobry jak student z UW .. mój dobry kolega skończył budownictwo w Zielonej Górze z tytułem inżyniera. Zapisał się na informatykę też w ZG (ot tak) i teraz siedzi jako programista w Redmond u MałoMiękkkiego można ... ?
Maciej nie każdy SPECJALISTA w tym kraju (na tym świcie) skończył renomowaną uczelnię.
Tylko że zaznaczam że są zawody, gdzie:
- liczy się tylko wiedza
- liczy się doświadczenie
- liczy się wiedza i doświadczenie
No to ciezko bedziesz miala kurz jest wszedzie , chm duzo zieleni to chyba tylko w gorach trodos okolice , chyba ze sa to nawadniane ogrody , a pracy w budownictwie jest sporo na prawie calej wyspie , dla mnie to jeden wielki plac budowy, jak ja bym chcial zeby bylo pieknie to wybral bym Parlamini albo Pafos ale tam praca to raczej w turystyce i to sa "wiochy turystyczne " jak w miescie to Nikozja, Limasol ale to miasta beton kurz spaliny korki jak to miasta, pracy duzo praktycznie w kazdych sektorach.
A wiec ciezko miec wszystko za jednym zamachem musisz wybrac albo pieknie albo praktycznie.
Pozdrawiam
Witam Panie Wjciechu!!!
Mam kilka pytań do Pana . Otóż planujemy z mężem budowę domu, ale nie dysponujemy zbyt dużymi środkami pieniężnymi , dlatego myślimy o domu drewnianym. Co Pan sądzi o takim projekcie: http://www.domhurt.com.pl...ngID=1&hierID=2 ??? I jaki byłby w przybliżeniu koszt w stanie do zamieszkania- nie wliczając mebli i białego montażu. Dodam, że mamy działkę około 40 km od Krakowa na północ. Czy warto budowac taki domek dla celów mieszkalnych? Co z utrzymaniem ciepła w takim domu? Jestem na prawdę "zielona" w kwestii budownictwa, dlatego proszę o pomoc i radę czy warto ryzykowac. Dodam, że wszystkie prace oprócz oczywiście postawienia, bo tym chyba zajmuje się firma- jesteśmy w stanie zrobic sami. Bardzo proszę o odpowiedź i z góry dziękuję.
Pozdrawiam.
jakieś dwa lata temu urządzałam pokój w domu, na poddaszu. jasny parkiet, meble z wikliny (duuuuże łóżko, toaletka, ogromny fotel..), ściany w jasnym odcieniu zieleni na górze, w trochę ciemniejszej przy podłodze. trochę fotografii w antyramach- przejrzysto, mało mebli.
rok temu przyszła kolej na przeprowadzkę do mieszkania na czas studiów. tutaj dwie ściany w kolorze pistacji, dwie w ciemnym fiolecie. więcej mebli, meble w ciemnym drewnie, ogromne biurko jako punkt główny.
gdybym urządzała teraz... pewnie postawiłabym na cały pokój w ciemnym fiolecie... chociaż to kakao, o którym wspominasz, też jest ciekawe :)
styl nowoczesny, czyli jasno, przejrzyście, "metalicznie i sterylnie" pasuje mi do nowego budownictwa, mieszkań w nowoczesnych wieżowcach itp.
ja mam troche inne pytanie Dlaczego jak robia nowe drogi (wylewaja asfalt itp) to te studzienki kanalizacyjne sa polozone na pasach ruchu zamiast np na chodnikach? jest ktos w stanie mi na to odpowiedziec?
rozmawiałem z koleżanką, a ona studiuje budownictwo na specjalności drogi i koleje. Twierdzi, że dawniej jak budowano kanalizację to najczęściej pod drogami (bo tak jest najłatwiej). Przy zastosowaniu odpływu grawitacyjnego (z góry na dół), taki właz musi się pojawić na każdym załamaniu nitki rurociągu (tak aby pomiędzy dwiema studzienkami odpływ był linią prostą). W momencie remontu, renowacji, bądź też kładzenia nowej warstwy asfaltu na takiej drodze, niemożliwym do zrealizowania jest przesunięcie kanalizacji o parę metrów na pas zieleni, więc siłą rzeczy studzienki nadal tkwią na środku pasa ruchu. Niemniej jednak, podobno, teraz w nowym budownictwie powoli odchodzi się od tego typu praktyk i w miarę możliwości wszelkie włazy, studzienki, itp. są umiejscawiane na w pasach zieleni przydrożnej lub na chodnikach
4.Województwo lubuskie
a) zabytki
1. Bytom Odrzański, zabudowa rynku
2. Gościkowo k. Świebodzina, zespół poklasztorny cystersów z kościołem NMP ,
3. Kożuchów, kościół farny NMP
4. Lubsko, kościół NMP i ratusz
5. Łagów, zamek joannitów
6. Ośno Lubuskie, średniowieczne obwarowania
7. Rokitno, kościół NMP
8. Żagań, pałac Albrechta Wallensteina
9. Żary, kościół farny Najświętszego Serca Jezusowego
b) muzea
1. Dobiegniew, Muzeum Oflagu II C Woldenberg
2. Gorzów Wielkopolski, Muzeum Okręgowe
3. Międzyrzecz, Dom Starostów- Muzeum Regionalne
4. Ochla k. Zielonej Góry, Park Budownictwa Ludowego
5. Świdnica k. Zielonej Góry, dwór Kietliczów-Muzeum Archeologiczne
6. Zielona Góra: Muzeum Ziemi Lubuskiej
c) inne obiekty
1. Dychów k. Krosna Odrzańskiego, elektrownia wodna
2. Kaława k. Międzyrzecza, fortyfikacje Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego
Ello! Może też się przedstawie bo ostatnio lubie tu zaglądać Jestem Marcin i od jakiegoś czasu mieszkam w Zielonej Górze- bo tu studiuję (Budownictwo na 1 roku dopiero Jeżdzę Fiatem Tipo- tuningiem interesuje się już jakieś kilka lat, ale dopeiro od sierpnia mam własne 4 kółka. Mojego Fiata dopiero zaczynam modyfikować- jest już wydech (2 końcówki- po bokach, przyciemnione szyby, które jeszcze musze poprawić Na najbliższe miesiące planuje zmienić zderzaki albo dorzucić jakieś dokładki i polakierować wszystkie plastiki pod kolor nadwozia. No a na wiosne wrzuci się pewnie jakieś aluski Do zobaczenia na ulicach Zielonej
Do gryfa: widziałem kiedyś dokumentację budowy stadionu i hali sportowej, wykonaną przez pracownię projektową Prosport z Zielonej Góry. O ile znam się na budownictwie, pod fundamety hali też kopie się dół. A zresztą zapytaj posła Markiewicza. To jego dzieło i on wie najlepiej.
A co do aquaparku: samo "chcenie" nie wystarczy. Budżet miasta jest pusty i na dodatek zadłużony. Jak ktoś zarabia 600 zł, w żadnym banku nie dostanie kredytu na zakup mercedesa. Tak samo z miastem - był problem, żeby uzyskać 3 miliony kredytu na dokończenie remontu pałacu cystersów na bibliotekę. Skąd więc przypuszczenie, że jakiś bank da 20 milionów kredytu na aquapark? A inwestorzy chętni do budowy czegoś takiego jakoś nie walą drzwiami i oknami.
a co do tej figurki z andezytu.. co to jest andezyt??
skała magmowa (wylewna) o strukturze porfirowej o odczynie obojętnym.
W skład andezytu wchodzą: plagioklazy, biotyt, pirokseny i amfibole. Andezyt ma barwę szarą, brunatną, zieloną lub czarną.
Rozpowszechniony w ubiegłych epokach geologicznych, jest równocześnie jedną z najpospolitszych współczesnych skał wulkanicznych. Występuje zwłaszcza na wybrzeżach i wyspach Oceanu Spokojnego (linia andezytowa ). W Polsce - w Pieninach (m.in. góra Wżar koło Czorsztyna). Znajduje zastosowanie jako materiał w budownictwie i dekoratorstwie, również jako materiał kwasoodporny.
Skały andezytowe stosunkowo łatwo wietrzeją, dając gleby gliniaste, zasobne w składniki pokarmowe dla roślin (głównie wapń i magnez).
pokaz mi jakis artykuł mówiący o tym ze jest to twarde kur..estwo...
Michał Grodecki napisał był:
[quote]Użytkownik Marian Janaś napisał:
Michał Grodecki napisał
http://www.zegluga.wroclaw.pl/readarticle.php?article_id=122&rowstart=0
Jako inżynier budownictwa wodnego muszę pogratulować Autorowi artykułu -
kawał dobrej roboty, pod ogólnym hasłem "co to jest regulacja rzek i
dlaczego regulacja <> betonowanie".
Autor w treści artykułu zadał pytanie do zielonych i "zielonych" w którą
strone płynie przedstawiona na rysunkach rzeka? Czy jako fachowiec w branży
jesteś w stanie na to pytanie odpowiedzieć? Czy są jakieś charakterystyczne
kształty koryta rzeki które to ułatwiają?
"Na moje wyczucie" rzeka na zdjęciu płynie "w dół zdjęcia". O ile dobrze
pamiętam przemiał (1 na zdjęciu) tworzy się poniżej dłuższego odcinka
prostego. Ale głowy sobie za to uciąć nie dam.
[/quote]
Na moje oko tez w dół. Widać to praktycznie na każdym łuku po tym,
jak się układa osadzający się piach.
Regulacja rzek w praktyce? Wystarczy porównać mapy u góry stony
z historyczną mapką na dole. Chodzi o węgierski Bodrog:
http://www.styks.ellaz.pl/modules.php?name=rzeki&file=index&func=bodrog
--
maryjan
"Szanse jedna na milion spełniają się w 9 przypadkach na 10."
Terry Pratchett
| | | Dorzuce swoje trzy grosze.
| Otoz kladzenie plytek w lazience na plytach GK uwazam za
| nieporozumienie.| ja u mam klejone płytki na płytę zieloną w łazience
| 10 lat już jest ok.| --
| pozdrawiam
| P.
Nie przecze, ale niech Ci tylko armatura zacznie minimalnie nawet przeciekac
lub pojawia sie niewidoczne mikropekniecie fug, przez ktora woda przedostanie
sie do papieru tej plyty no to wtedy ta plyta ulega normalnemu rozsypaniu.
plytek.
To co pisze, pisze nie na zasadzie jak to sobie maly Jasio wyobraza, lecz na
podstawie wieloletnich obserwacji i pracy remontowej, ktora prowadzilem. Zgoda
10, gora 20 lat, to sie moze trzymac a potem bywa roznie. Szczegolnie w
budownictwie 'kanadyjskim". Gosciu oparl sie o sciane (bo sie posliznal w
wannie) i bardzo sie zdziwil gdy pol sciany plytek zlecialo mu do tej wanny...
W innym przypadku czesc sciany, na ktorej byl prysnic i sa kurki, ktore
przeciekaly, plytki wisialy na siatce, ktora wczesniej juz ktos je reperowal.
Gdyby to byl podklad z plyt durarock czyli dwustronnie zbojonych siatka
szklana plyt betonowych, nic takiego zdarzyc sie prawa chyba nie mialoby.
Z drugiej strony czesto stykam sie z opinia, ze nigdy nie naprawiac tego, co
nie zepsute a jak juz naprawiasz to tak, aby za dwa, gora za piec lat znowu
sie zepsulo; trzeba dbac o zapewnienie sobie pracy na przyszlosc... Byc moze w
Polsce tez zaczyna to obowiazywac? Business is biznes.
Pzdr.--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
A szłyszłeś TY kolego amerykański o foli w płynie?????[tz.płynna guma do
uszczelniania tarasów,basenów i również łazeniek]
pozdro.jack
mrsyonnie: czy pracowałaś kiedyś w jakiejś kablówce? Bo widzę pomimo, że na rozgałęziaczach się zadobrze nie orientowałaś, ale masz jakieś pojęcie jeśli chodzi o filtrowanie kanału zwrotnego, obciążanie nieużywanych odejść rezystorami i o tym separowaniu galwanicznym :> co mnie trochę zszokowało - przeciętny użytkownik nie ma o tym zielonego pojęcia i nie zawraca sobie tym głowy.
Separatory galwaniczne to istotnie bardzo przydatna rzecz, ale ma pewne wady.
Zacznę od tego że sieć HFC jest uziemiona (a przynajmniej powinna być). Jak wiadomo w mieszkaniu mało kto posiada w gniazdku prawdziwe uziemienie. To że gniazdko posiada bolec to jeszcze wiosny nie czyni, często jest on nigdzie nie podłączony - jak wiadomo stare budownictwo nie ma w standardzie gniazdek z uziemieniem więc mieszkańcy bloków kilkudziesięcio a nawet i kilkunasto letnich nie mają uziemienia. Zasilacz komputerowy praktycznie zawsze daje jakieś przebicie na obudowę komputera. Komputer często jest podłączony do modemu skrętką ekranowaną (bo często producent modemu taką skrętkę dodaje) bądź co gorsza przez USB. Dlaczego "co gorsza" ? Otóż dlatego że w przypadku ekranowanej skrętki, można zdemontować z jednej RJtki blaszkę i problem rozwiązany, a z USB masy nie rozdzielimy bo prawdopodobnie przestało by działać połączenie. Dlaczego należy starać się rozdzielać masę komputera od masy modemu kablowego ? Otóż dlatego że komputer będzie się uziemiał o sieć HFC, przecież masa kabla koncentrycznego jest ciągła (w przeciwieństwie do żyły gorącej, która przechodzi przez różne rozgałęźniki budynkowe które prądu nie przepuszczają). Uziemianie komputera o masę kabla od kablówki poprzez modem, kabel usb może często prowadzić do niestabilnej pracy modemu kablowego, uszkodzenia portu USB, i innych cudów. Oraz będzie się zdarzać że przy odłączaniu/podłączaniu kabla usb/skrętki ekranowanej będzie kopał prąd. Separator galwaniczny problem ten załatwia - zatem jeśli ktoś się bardzo uprze na połączenie USB to zastosowanie separatora jest jak najbardziej na miejscu. Separator jak napisałem wcześniej ma pewną wadę - taką mianowicie, że jego masa nie jest idealnie przewodząca, a co za tym idzie, gorszej jakości separator sieci będzie powodował zakłócenia w paśmie kanału zwrotnego - bo w kanale zwrotnym każda niedoskonałość połączenia masy powoduje zakłócenia (separator jak już wcześniej wspomniałem z założenia nie ma idealnej "ciągłości" masy). Zatem najbardziej optymalnie jest podłączyć nieuziemiony komputer do modemu kablowego poprzez nieekranowaną skrętkę i nie bawić się w separatory.
Sorry, jeszcze raz o tym samym z ŻW, bardzo zaluje ze nie moglam dojechac na te konferencje:
Obietnice drogowe ministra transportu
Kluczowe zadania gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza w drogownictwie to: budowa autostrady A1 (Gdańsk ? okolice Łodzi? Cieszyn), drogi ekspresowej S3 Szczecin ? Gorzów Wlkp. ? Zielona Góra ? Legnica, drogi ekspresowej S-19 Suwałki ? Białystok ? Lublin ? Rzeszów oraz rozpoczęcie prac przygotowawczych do budowy trasy S8 Wrocław ? Łódź ? Warszawa.Nowy minister transportu i budownictwa Jerzy Polaczek ujawnił na pierwszej, po objęciu urzędu, konferencji prasowej, że te cztery inwestycje będą priorytetowe w latach 2005-2009.
Jerzy Polaczek potwierdził również (o czym pisaliśmy w środowym ŻW), że zamierza zlikwidować pion inwestycyjny Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W zamian utworzy kilka niezależnych spółek (Podmioty Specjalnego Przeznaczenia ? PSP). Będą się one zajmowały nadzorem i organizacją inwestycji na całych ciągach komunikacyjnych, czyli np. budową w całości autostrady A1 czy autostrady A2 Warszawa ? Terespol.
? Nie zależy nam na przecinaniu wstęgi po zbudowaniu 3-4 km trasy, co do tej pory było często praktykowane. W rezultacie i tak droga powstawała dłużej, niż powinna ? mówi Polaczek. ? Takie otwarcia będą rzadziej, bo będziemy budować dłuższe odcinki tras.
Polaczek poinformował, że plan inwestycyjny budowy dróg na ten rok, za który odpowiada jeszcze rząd Marka Belki, nie zostanie wykonany w całości. Zakładał on wydanie 6,5 mld zł. Rządowi uda się spożytkować jedynie 4,3 mld zł. ? Taka sytuacja jest niedopuszczalna. Właśnie, aby wykorzystać wszystkie środki przeznaczone na budowę dróg, chcemy zmienić system ? mówi.
Data: 2005-11-10
MHAD
W czwartek premier przedstawi program budowy autostrad
PAP 18-01-2006 , ostatnia aktualizacja 18-01-2006 16:26
- W czwartek w Strykowie nieopodal Łodzi, na miejscu budowy zbiegu autostrad A1 i A2, premier Kazimierz Marcinkiewicz, wraz z ministrem transportu i budownictwa, ma przedstawić program budowy autostrad w Polsce - zapowiedziało Centrum Informacyjne Rządu.
Jak poinformował w środę na konferencji po posiedzeniu rządu premier Marcinkiewicz, w 2006 na budowę dróg i autostrad rząd przeznaczy 5,7 mld zł. To prawie 2 mld zł więcej niż w 2005 r.
Premier wyjaśnił, że z przeznaczanych na drogi 5,7 mld zł, m.in. 1,7 mld zł będzie przeznaczone na autostrady, co oznacza, że w 2006 r. będzie można oddać do użytku ok. 200 km autostrad. Na drogi ekspresowe będzie przeznaczone 2,1 mld zł, na obwodnice - 544 mln zł, a na przebudowę dróg - 1,6 mld zł.
Jak informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) na swoich stronach internetowych, fragment A2 od Konina do Strykowa ma być oddany do użytku w połowie 2006 roku.
GDDKiA podaje, że program budowy autostrad w Polsce przewiduje, iż w roku 2006 do użytku zostaną oddane trzy nowe bądź zmodernizowane odcinki autostrad.
Najdłuższym będzie oddany do użytku w połowie roku fragment A2 od Konina do Łodzi (a właściwie do leżącego pod Łodzią Strykowa). Będzie to ponad 100-kilometrowy odcinek autostrady, która połączy już istniejącą A2 Nowy Tomyśl ś Konin, z Łodzią. Tym samym autostrada A2 będzie liczyć 250 km.
Odcinek Konin - Stryków jest budowany ze środków Unii Europejskiej ś funduszu ISPA i Funduszu Spójności. Całkowita wartość projektu wynosi ponad 480 mln euro, z czego aż 390 mln euro dokłada Unia Europejska.
Oddany będzie również wyremontowany odcinek A4 Legnica ś Wrocław, w połowie roku zakończy się modernizacja odcinka Legnica - Wrocław (jezdnia północna).
W 2006 roku jeździć będziemy również przyszłą autostradą A18, która powstaje na bazie obecnej drogi krajowej numer 18 Olszyna - Golnice, poprzez dobudowę drugiej, północnej jezdni.
Jak poinformował w listopadzie na konferencji prasowej minister transportu i budownictwa, do priorytetów drogowych rządu w roku 2006 należą: - budowa dróg ekspresowych o europejskim standardzie nacisku na oś: dróg S-3 (Szczecin-Gorzów Wielkopolski-Zielona Góra-Legnica- Lubawka), S-19 (Suwałki-Białystok-Lublin-Rzeszów), - budowa autostrady A-1 z preferencją dla finansowania opartego o środki budżetowe, środki europejskie oraz środki pozabudżetowe, - kontynuowanie budowy A4 i A2.
lb/ je/ itm/
http://gospodarka.gazeta....05,3118784.html
SERDECZNIE ZAPRASZAM NA INUGURACJĘ ODRESTAUROWANYCH ORGANÓW SCHLAGA Z 1900 ROKU W KOŚCIELE EWANGELICKO-REFORMOWANYM W WARSZAWIE.
SZCZEGÓŁY PONIŻEJ ORAZ NA STRONIE PARAFII (tam też zdjęcia) www.reformowani.org.pl (logo organy)
PARAFIA EWANGELICKO-REFORMOWANA
PL-00-145 WARSZAWA, AL.SOLIDARNOŚCI 76a,
tel. 831-23-83, tel./fax:636-99-45
INAUGURACJA ODRESTAUROWANYCH ORGANÓW
FIRMY SCHLAG UND SÖHNE Z 1900 ROKU
Niedziela 5 października 2008
10.00 Nabożeństwo niedzielne
18.00 Uroczysta inauguracja odrestaurowanych organów
18.30 Prezentacja instrumentu
19.00 I Koncert Organowy – Michał Markuszewski (Warszawa)
Poniedziałek 6 października 2008
11.00-13.00 Jednodniowa Sesja Naukowa „Organy romantyczne”
15.00-17.00
Wolfgang Brylla (Zielona Góra)-„Związki Alberta Schweitzera z firmą Schlag und Söhne”
Krzysztof Urbaniak (Stuttgart)-„Romantyczne budownictwo organowe a Orgelbewegung.
Kilka refleksji nad sztuką budowy organów w Prusach przed rokiem 1945"
Michał Markuszewski (Warszawa)-„Instrumentarium organowe Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w Warszawie w latach 1776-2008”
Jürgen Schlag (Berlin) -„Kilka refleksji na temat firmy Schlag und Söhne"
Julian Gembalski (Katowice)-"Firma Schlag und Söhne w świetle własnych materiałów reklamowych”
Andrzej Szadejko (Gdańsk)-„Projekt odbudowy organów w kościele franciszkańskim p.w. św. Trójcy w Gdańsku”
Marek Pilch (Wrocław)-„Działalność stowarzyszenia VEESO”
Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa (Warszawa)
„Instrumentarium organowe Josefa Gabriela Rheinbergera na tle biografii kompozytora”
19.00 II Koncert Organowy – Julian Gembalski (Katowice)
Wtorek 7 października 2008
19.00 III Koncert Organowy – Marietta Kruzel-Sosnowska (Warszawa)
wstep wolny
serdecznie zapraszam
w razie pytań proszę na adres mailowy - mmarkuszewski.poczta.onet.pl
Krytyczny napisał:
Hmm...a gdzie oferta dla jakby się wydawało naturalnej bazy wyborczej PO - małych i średnich przedsiębiorców ? A może coś przeoczyłem...[/url]
Krytyczny!
Myślę, że Tobie nie muszę tłumaczyć teorii ekonomicznych dotyczących rozwoju różnych sektorów gospodarki. Za to w znacznej części odpowiada państwo. Nie chcieliśmy w programie stosować łopatologii, ani wymienienia wszystkich elementów z życia mieszkańców, które nadają się do zmiany. Mam nadzieję, że uda mi się dokonać znacznie więcej niż to wynika z wyborczego zobowiązania.
Ale, żeby nie brzmiało to wymijająco.
Większość z przyjętych zobowiązań łączy się z szeregiem inwestycji. Utworzenie centrum miejskiego, takiego z prawdziwego zdarzenia, wszystkie inwestycje w infrastrukturę, budownictwo, szkoły, parki i tereny zielone, itd…, to koło zamachowe dalszego rozwoju. Promocja Zgorzelca na targach międzynarodowych w sposób nowoczesny, szybciej przyciągnie inwestorów. Bierzmy przykład choćby z nieodległego Wrocławia. Przecież do realizacji wszystkich zamierzeń, potrzeba wielu firm usługowych, do prowadzenia usług gastronomicznych, hotelowych turystycznych, itd. potrzeba kolejnych przedsiębiorstw.
Cały nasz program oparty jest na rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw. Ratunkiem dla naszego miasta i powiatu jest zmiana monokulturowości przemysłowej na dynamiczny rozwój wielu branż, niekoniecznie o potencjale dorównującym kopalni i elektrowni.
Nowoczesne placówki oświatowe przyciągać z czasem zaczną młodzież spoza powiatu. Dlaczego rodzice zastanawiają się nad wysyłaniem dzieci do szkół w Lubaniu, Jeleniej Górze, Wrocławiu. Musimy odwrócić tą tendencję. Są w Zgorzelcu ludzie do tego zdolni. Za uczniami idą pieniądze. Jak są pieniądze, mogą być inwestycje np. w różnego rodzaju projekty oświatowe. Dlaczego nie ma być u nas szkoły typu Viadrina. Wokół studentów może rozwinąć się kolejny sektor usług, od małej poligrafii zaczynając, po dyskoteki, puby, kafejki, i bary szybkiej obsługi. Mam pisać jeszcze? Pomysłów mi nie brakuje. A że nie ma tego w programie? Przeczytaj jeszcze raz i daj szansę swojej wyobraźni. Czekam na dalsze pytania.
Witam
Cytat kolegi wchpikus:
Nie bylem w takiej sytuacji,
To widać, słowa uznania za odwagę w podjęciu się takiej pracy bez projektu.
jesdynie byla konsultacja z innym elektrykiem, ktory stwierdzil ze jesli sie nie da inaczej to wszystko zalezy od tego czy inwestor sie na to godzi.
Czy w Zielonej Górze każdy inwestor zastępuje elektryka, projektanta, normy i przepisy ?
Czy wykonawca nie ma nic do powiedzenia i musi wykonywać pracę niezgodnie ze sztuką instalatorską i wiedzą techniczną ?
Kolega siekierowy napisał:
Czy ta rozdzielnica została zaprojektowana i przemyslana przed rozpoczęciem montażu? Mam wątpliwości.
Bo ja także mam wątpliwości.
Po co takie centralne zbiegowisko przewodów? To jest nieczytelne i łatwo o pomyłkę.
Jeżeli jest to już mały obiekt typu domek jednorodzinny to akurat takie centralne zbiegowisko przewodów staje się koniecznością. W automatyzacji instalacji istnieje bowiem większa możliwość konfiguracji oraz mniejsze koszty elementów logicznych. Do tego nie można się przyczepić.
Tylko wykonanie jest fatalne, złożone z kilku skrzyneczek przeznaczonych do aparatury modułowej w tradycyjnej instalacji elektrycznej. A miejsca jest tam od groma na porządną skrzynkę nawet stojącą na podłodze. Już nawet nie chodzi że mogą być trudności a nawet będą przy staraniu się o uzyskanie oznakowania zgodności europejskiej bo w budownictwie prywatnym nikt się jeszcze nie czepia.
Autor tematu i instalacji zamieszczając zdjęcia wykonanych przez siebie rozdzielnic oczekiwał od nas zapewne pochwał.
Fakt za włożony trud i w miarę możliwości staranne wykonanie rozdzielnic – należą się słowa uznania.
Ja swojej krytyki nie napisałem złośliwie.
Sam autor przy następnych pracach tego typu na pewno wyciągnie słuszne wnioski, opracuje wstępny projekt oraz nie da manipulować sobą przez inwestora.
Trening czyni mistrza a człowiek uczy się także na błędach.
Witam!
Mam kilka pytań, na które niestety nie znalazłam odpowiedzi ani w internecie ani na tym forum.
Posiadam działkę w której skład wchodzi las, teren rolny i budowlany. Działka jest ujęta w planie zagospodarowania, są wydane warunki zabudowy - w skrócie wyglądające tak:
Warunki zabudowy i zagospodarowania terenu:
1. intensywność zabudowy: max 0,3
2. zasady podziału geodezyjnego: min 3000m2, nie dopuszcza się wydzielenia działki budowlanej bez przynależnej do niej części rolniczej,
3. wys. zabudowy: max 8m,
4. procent zab. działki: max, 20%,
5. pow. zieleni: min 70%
6. linie zabudowy nieprzekraczalne: 6,0 m od lini rozgraniczającej drogi wewnętrznej oraz 30 m od lini lasu,
7. dachy dwu- lub wielospadowe o kącie nachylenia 30-45,
8. pokrycie dachówką ceramiczną lub innym materiałem dachówkopodobnym w kolorze czerwonym, brązowym lub czarnym,
9. poziom posadzki parteru max 0,5m nad poziomem terenu od strony głównego wejścia do budynku.
Możliwość zabudowy
Budownictwo jednorodzinne indywidualne: • Liczba możliwych kondygnacji: 2 • Procent możliwej zabudowy: 20 • Powierzchnia możliwej zabudowy (m2): 1 809.80 • Warunki zabudowy (WZ i ZT) • Szczegółowy opis przeznaczenia gruntu: FUNKCJA PODSTAWOWA: letniska rezydencjonalne w powiązaniu z terenami rolnymi RP oraz lasami ZL FUNKCJE DOZWOLONE: zabudowa mieszkaniowa rezydencjonalna lub zagrodowa oraz usługi komercyjne.
W związku z tym mam kilka pytań. Czy działka ma status działki budowlanej czy siedliskowej (wg. planu zabudowa mieszkaniowa rezydencjonalna lub zagrodowa)?? Warunki zabudowy określają odległość od lasu na aż 30 m - co powoduje, że właściwie tylko w jednym miejscu działki mogę postawić dom - czy jest możliwość zmiany tego zapisu ( z planu zagospodarowania)?
Inne moje pytanie dotyczy wymogów prawnych przy uzyskaniu pozwolenia na budowę. Powiedzmy, że mam projekt domu (zakupiony - gotowy) - czy sama określam miejsce gdzie ma stać dom i muszę skorzystać z usługi geodety, który obliczy jaki fundament na to miejsce będzie potrzebny czy też geodeta sam określa, w którym miejscu może stać dom? Czy może geodeta wogóle nie jest wymagany i to jest jakoś ineczej z tymi fundamentami?
Nie jestem pewna czy umieszczam pytanie w odpowiednim dziale, ale nie znalazłam odpowiedniejszego.
Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedzi.
Zminimalizowałem plany - żeby Rzeszów zbytnio się nie rozrósł Uwzględniam istnienie trzech miast satelickich, jednak nie odpuszczę Rogoźnicy i Rudnej Małej. W zamian dla Głogowa byłaby Tajęcina. Z dwóch gmin (po Krasnem i Trzebownisku) powstaje jedna gmina Stobierna, a za Świlczę gminą zostają Bratkowice. Inny wariant to nie tworzyć gminy Bratkowice, tylko sołectwa Mrowla i Bratkowice dołączyć do gminy Głogów Młp., a sołectwa Dąbrowa, Trzciana, Woliczka i Błędowa Zgłobieńska trafiłyby do Boguchwały. Chyba lepszy wariant - bo dwa miasta dostają rekompensatę za straty i poza tym łatwiej będzie coś kiedyś uszczknąć z dwóch dużych gmin, niż z trzech małych Można by też kombinować połączenie gmin Chmielnik i Tyczyn w jedną większą gminę Tyczyn - obydwie gminy zostały znacznie obcięte z ludności i powierzchni, a gmina Chmielnik jest bardzo mała (6,5 tys. ludzi) - byłaby to rekompensata dla Tyczyna za utracone ziemie Poza tym gminę Chmielnik i tak rozkradają już okoliczne gminy (Brzezówka i Grzegorzówka trafiły pod skrzydła gminy Hyżne) Chmielnik chyli się ku upadkowi...
Zrezygnowałem z Tyczyna, Boguchwały, Nosówki, Mrowli, Terliczki, Łąki, Palikówki i Strażowa
Rzeszów w liczbach (szacunkowe liczby na dzień dzisiejszy):
- 174 tys. ludzi, 91 km kw. powierzchni - dzisiejszy Rzeszów (kolorem niebieskim)
- 208 tys. ludzi, 229 km kw. powierzchni - według koncepcji Tygrysa (kolorem zielonym)
Rzeszów 16 wg ludności: Miasta w Polsce według liczby ludności (styczeń 2007 r.)
Rzeszów 8 wg powierzchni: Miasta w Polsce według powierzchni
Z 16 pozycji jednak szybko pójdziemy do góry, bo dzięki budownictwu przemysłowemu i mieszkaniowemu przybędzie nam około 50-80 tys. ludzi. Wtedy znajdziemy się na 12 pozycji i już nie będzie historii że metropoliami jest 11 największych miast i 23 Rzeszów...
Będzie mnóstwo terenów inwestycyjnych w Świlczy, Miłocinie, Rudnej Małej, Zaczerniu, Jasionce i Krasnem oraz bardzo dużo miejsca pod budownictwo mieszkaniowe w Rudnej Wielkiej, Malawie, Matysówce, Budziwoju, Racławówce i Bziance - dookoła Rzeszowa Plan do zrealizowania na już, a tereny na lata...
PS. Widzę, że podobnie kombinuje klient Budziwój wejdzie razem z Białą i Miłocinem w całości od 1 stycznia 2009 r. - trudno oczekiwać zmiany takiego biegu tej sprawy. Natomiast nie wiem co z Bzianką i Rudną Wielką - kubas skutecznie zaszczepił mi wątpliwości co do tego, że znajdą się one w Rzeszowie w przyszłym roku...
A może by tak zrobić spotkanie w pociągu relacji Przemyśl-Szczecin. Cytuję Ogórka:
"Najdłuższa trasa kolejowa w Polsce nie do przebycia pociągiem. Skład wysyłany jest z Przemyśla każdego ranka; dnia i godziny przyjazdu do Szczecina nie można podać z góry. Orientacyjnie zabieramy jedzenie na cztery - pięć dni, picia na trochę więcej.
Punkt startu - dworzec w Przemyślu - jest wielka stacja przeładunkowa ze Wschodu: potężne dźwigi biorą i przestawiają pasażerów na nowe tory. Dla osób jadących ze wschodu Przemyśl jest pierwszym kontaktem z Europa, dla osób jadących z zachodu - ostatnim.
Zabytkowy dworzec w Przemyślu cieszy się takim zainteresowaniem zagranicznych turystów, że wielu przyjeżdża specjalnie dla niego i na nim tez już zostaje.
W samym Przemyślu - twierdza, zbudowana przez Austryjaków w przewidywaniu, że tutaj przebiegnie granica polsko - sowiecka. W mieście szereg kościołów niemogących się pogodzić, w jakim obrządku modlić się do papieża.
Pociąg powoli rusza, a szybko staje.
Mijamy Łańcut, a w nim pałac festiwalowy, zbudowany przez Bogusława Kaczyńskiego, a odebrany mu i rozparcelowany miedzy okolicznych muzyków.
Następnie, nie podejrzewając tego, przejeżdżamy przez miasto Rzeszów i zbliżamy się do Dębicy. Jest to stolica potężnego niegdyś, dziś juz pobitego księstwa Iglopol, słynącego z tego, ze wszystkich swoich nieprzyjaciół potrafiło zamrozić.
W Krakowie, na widok każdego zbliżającego się od wschodu transportu, trębacz na Wieży Mariackiej ostrzega mieszkańców miasta hejnałem.
Pociąg zbliża się do terenów Górnego Śląska, gdzie nie może już utrzymać dotychczasowej prędkości powyżej 40 km/godz. i musi zwolnic. Pociąg nie sunie tu po ziemi, która dawno juz się zapadła, lecz pełznie, czepiając się pałąków elektrycznych; staje się na ten czas kolejka linowa. Na torach kolejowych na całym Śląsku rozwinęło się budownictwo mieszkaniowe, co pozwala mieszkańcom bez dodatkowych opłat używać swych domów w charakterze mikserów.
O tym, że znaleźliśmy się we Wrocławiu informuje nas neon: "Dzień dobry we Wrocławiu", który jeszcze nigdy nie miał okazji się zapalić, bo kiedy jest jasno go nie widać, a kiedy jest ciemno to nie jest dzień.
Następna wielka stacja jest Zielona Góra. Znajduje się w niej Wyższa Szkoła Inżynierska im. Jurija Gagarina, który przebywał w Zielonej Górze i to podobno akurat wtedy, kiedy był w kosmosie. Dla zadokumentowania polskości tej ziemi, śpiewano tu przez lata piosenki z Rosji, Litwy, Łotwy, Białorusi oraz Azerbejdżanu.
Powoli tracimy rachubę czasu. Na przemian ściemnia się i rozjaśnia, ale nie wiemy, czy to mijają dni czy pociąg przejeżdża przez tunel."
Oleśnica Miasto szykuje do sprzedaży atrakcyjne działki budowlane
Zielone Ogrody to od lat niezmiennie najbardziej atrakcyjna dzielnica mieszkalna Oleśnicy. Wolnych działek budowlanych jest tu jak na lekarstwo, a te, które jeszcze pozostały w obrębie ulicy Żwirki i Wigury, osiągają astronomiczne kwoty. Aktualna cena to... uwaga, uwaga - 10.000 zł za ar (!).
Ale już niebawem dla potencjalnych mieszkańców tej dzielnicy pojawi się niepowtarzalna okazja zakupu działki u zbiegu ulic Reymonta i Lotniczej. Przed laty były koncepcje przeznaczenia tego terenu na cele oświatowe. Zastanawiano się nad budowaniem w tym miejscu szkoły i przedszkola. Jednak niż demograficzny spowodował, że od tych projektów odstąpiono. Z drugiej strony ceny gruntów radykalnie poszły w górę.
Rozległy, atrakcyjnie położony i w pełni uzbrojony teren o powierzchni 1,5 ha pod koniec roku zostanie wystawiony na przetarg. Jak dowiedzieliśmy się w Wydziale Architektury i Budownictwa Urzędu Miejskiego w Oleśnicy, gotowa jest już koncepcja zabudowy tego terenu przygotowana przez pracownię Grzegorza Świtonia. W rozmowie z Panoramą znany oleśnicki architekt powiedział, że na zlecenie Urzędu Miasta przygotował dwie wersje opracowania urbanistycznego, którego głównym założeniem była zabudowa jednorodzinna nawiązująca do już istniejącej przy ulicy Lotniczej.
Wariant pierwszy przewiduje 3 zespoły działek szergowych: 7, 8 i 8 segmentów - łącznie 23 działki o powierzchni od 320 do 908 m2 (największe będą działki narożne).
W wariancie drugim proponowana jest zabudowa szergowa i bliźniacza. Miałyby powstać 2 szeregówki i 3 budynki bliźniacze na 21 działkach o powierzchni od 320 do 908 m2. Zabudowa musi spełnić określone warunki. Budynki mają być 2-kondygnacyjne z poddaszami użytkowymi, wysokość budynku do kalenicy 10 m, dachy strome, garaże w kondygnacji przyziemia, miejsca postojowe na 2 samochody we frontowej części działki.
Jak powiedział Panoramie inspektor Artur Zelinka z Wydziału Architektury UM, miasto skłania się do akceptacji wariantu pierwszego z uwagi na lepsze zagospodarowanie terenu. Przy czym dwie duże działki (od ulicy Lotniczej i od ulicy Reymonta) będą sprzedane w całości, natomiast działki przy nieistniejącej jeszcze ulicy będą sprzedawane pojedyńczo.
Obecnie trwają prace ustalające szczegółowo warunki zabudowy. Najprawdopodobniej w czerwcu będzie można wykonać podział geodezyjny, a przetarg odbędzie się w III kwartale bieżącego roku. Co do ceny można jedynie przewidywać, że z uwagi na wielkie zainteresowanie tą dzielnicą i małą podaż gruntów budowlanych, kwoty za 1 ar mogą osiągnąć pułap daleko przekraczający barierę 10 tysięcy złotych.
Grzegorz Huk
Fot. Autor
"Panorama Oleśnicka"
Wykład z mechaniki ogólnej na Politechnice Warszawskiej. W pierwszej ławce studenci z Afryki (by lepiej widzieć i słyszeć). Mowa o wektorze.
Profesor: - Wektor jest to ........... (itd, itd)......
Za chwilę zwracając się specjalnie do Afrykańczyków:
- To taki rodzaj dzidy.
* * *
I podobna rzecz. Gość na budownictwie tłumaczy model domku jednorodzinnego mówiąc: A tu mamy przedsionek...
Student z afryki:
- A co to jest ten przedsionek i po co?
- A gdzie pan będziesz dzidę trzymał?????
* * *
Nocny dyżur, spokój. Kolega Internista z chirurgiem rozgrywali partyjkę w karty i tak im czas płynął. Tymczasem młode małżeństwo, w podróży, uznało, że przy tym szpitalu muszą się zatrzymać - kobieta narzekała, że brzuch ją boli tam gdzie wyrostek i już zaraz natychmiast trzeba do lekarza.
Obaj nasi lekarze poszli ja obejrzeć, a że wyrostek był tylko podrażniony (naprawdę najpierw się upewnili), zaczęli rozmawiać:
- Wyrostek...
- No. To operujemy. Ty operujesz.
- Ja nie, ja jestem internistą.
- Nie możesz zoperować prostego wyrostka???
- Nie wygłupiaj się, kiedyś musi być ten pierwszy raz!
Kobieta w tym momencie wstała, o własnych siłach, zdrowa, i stwierdziła z pełnym przekonaniem:
- Właściwie to ja już się dużo lepiej czuję.
* * *
Koordynacja ruchu na autostradzie troszkę się nudziła i postanowili zatrzymać kontrolnie klienta. Przetrzepali mu autko i puścili dalej. Koleś już kawałek odjechał, kiedy nagle chłopaki stwierdzają, że mają na masce rozłożone dokumenty tamtego gościa. Wskoczyli do wozu i na cito i pełnym gazie za nim. Ujechali kawałek, kiedy z lasu wyskoczył âźna kogutachâ jakiś bus i jedzie za radiowozem. Chłopaki dojeżdżają do klienta, którego wcześniej zatrzymali i każą mu stanąć. Gość staje. Radiowóz ruchu za nim, a bus ich wyprzedza i staje na półobrocie przed nimi. Ze środka wyskakuje czterech chłopaków z zabezpieczenia (komenda Zielona Góra) z bronią długą i otaczają zatrzymanego. Kolesie z ruchu zdębieli. Ruch na zabezpieczenie, zabezpieczenie na ruch i konsternacja. W końcu chłopaki z ruchu pytają się, o co idzie. A zabezpieczenie:
- Spaliśmy w lesie. Patrzymy grzejecie na pełnym gazie i âźkogutachâ to myśleliśmy, że jakaś akcja...
- To co robimy?
- To wy puśćcie gościa, a my jeszcze trochę postoimy, że niby tak miało być...
Dzięki za głos w dyskusji. Bardzo ciekawa jest strona siskom i chętnie z niej korzystam.
Ciekawe były okoliczności poznania adresu internetowego siskomu , poznałem adres
na tablicy Zielonych w domu akademickim w Wiedniu przy okazji hecy z via baltica i Rospudą.Lubię was ,ale mam inny pogląd na sprawę.Idąc waszym tokiem myślenia
to widząc potężny tranzyt do W-wy z ościennych gmin , mieszkańcy Bemowa powinni przyblokować wjazd dla " podrzucających swój problem transportowy mieszkańców powiatu W-wa Zachód". Dokonujecie małej manipulacji , pisałem o projekcie dot. stanu faktycznego r.1995 .Teren za Starymi Babicami zwłaszcza pod siecią wysokiego napięcia ! był idealny do lokalizacji takiej trasy.Nikt mnie nie przekona o "zbawiennym"wpływie takiej sieci na zdrowie człowieka.Zresztą proszę mnie nie rozśmieszać stwierdzeniem pt. przyroda-ekologia w tamtym rejonie. Wyliczam ekologiczne cuda :góra śmieci na Radiowie + śmierdząca kompostownia,baza paliw i magazyny w Mościskach,strzelnica i pola ćwiczeń WAT-u,ówczesna potężna jednostka radiolokacyjna koło ...rezerwatu Łosiowe Błota,baza wojskowa paliwowa w lesie ,
czynne lotnisko koło góry śmieci/ aeroklub,jedn.Policji,Lot.Pogot.Ratunkowe,i różne szkoły orląt ,magazyny itp/,czynna bocznica kolejowa do huty,lokalne kotłownie,asfalciarnia przy ul.Narwik,ulice Radiowa i Sikorskiego itp.
Owszem były plany tras z połowy lat 70-tych tyle , że w latach 80-tych uznano je za przejaw megalomanii i woluntaryzmu epoki gierkowskiej. Podstawowym priorytetem był motyw zachowania zachodniego klina nawietrzającego dla śródmieścia W-wy oraz przeniesienia budownictwa mieszkalnego do realnie czystego środowiska.
Różne lobbies i grupy interesów spaprały to słuszne założenie ,zabudowujac ciasnymi bloczyskami i hipermarketami klin nawietrzający w okolicach Fortu Bemowskiego . Tak się martwicie lasami bemowskimi a nic was nie wzruszy los lasku na Kole oskalpowanego przez otaczające trasy szybkiego ruchu. I na koniec motyw ekonomiczny , proszę wyjaśnić mi sens inwestycji drogowych na gruncie wartym 3000 złm2 a nie na gruncie wartym 400złm2.Mógłbym kontynuować dalej , ale to temat na dłuższy wywód.Serdecznie pozdrawiam i do widzenia na waszej ciekawej stronie.
Mistrzu, a Ty gdzie się wybierasz?
Zielona Góra, budownictwo ( nie ma jak matema i fizyka ) lub politologia. I jeszcze nie wiem co ostatecznie wybrać.
W odpowiedzi na sporo postów z zapytaniem wyjaśniam:
Nie jest to taki łatwy, szybki i tani wbrew pozorom trick.
Cała sprawa polega na tym że jest coś takiego jak KRUS tz. Kasa Rolniczego
Ubezpieczenia Społecznego, aby się tam zarejestrować, trzeba posiadać ponad
1hektar ziemi rolniczej (tak było wcześniej, teraz słyszałem że już robią
koło tego zamieszanie i może się okazać, że potrzeba będzie mieć trochę
więcej, bynajmniej warto to sprawdzić przed podjęciem tych działań).
Opłacając składki powyżej roku czasu, możemy otworzyć działalność na tym
samym (osobistym) NIP-ie i Regonie, rozszerzając tylko działalność z
rolniczej na pozarolniczą jakąś tam i wszystko :)))))
A teraz konkrety cenowe:
Składka kwartalna (3-mc) = 213zł z groszami to wypada 71zł na miesiąc (jak
byście chcieli tam zarejestrować współmałżonka, dzieci to są jakieś
symboliczne dopłaty, a jest pełne ubezpieczenie chorobowe i emerytalne).
Podatki za ziemie rolniczą są jakieś śmieszne ok. 120-200zł za rok (zależy
od klasy itp.)
Koszt ziemi :) to zależy ale mam namiary na 1700zł/za hektar, no są i takie
za 30.000zł za hektar, wiadomo jak jest.
Kolejny bonus :) jak przy e-bookach :) wejście do UE= dopłaty do hektara.
Bonus nr.2 - wydzierżawiasz ziemie okolicznemu chłopstwu na uprawe zboża
(lub innych dofinansowanych upraw) mały zarobek, ale ............ cofniesz
podatek i jeden kwartał KRUS :) (z dopłat od UE cofniesz 3-kwartały i masz
inwestycje samo-finansującą :)
Teraz minus = nie masz prawa do zasiłku dla bezrobotnych.
Tak czy inaczej sprawa nie jest szybka minimum 1-rok, ale napewno działa :)
a nie chwaląc się sam to uczynił :)
A jak się wszystko popieprzy, to i tak można nasadzić kartofli i burakówi
zrobić z tego "bio-paliwo 40%" i będzie w czym utopić żale.
Teraz druga część biznesu, którą mam nadzieje pomozeci mi rozwiązać, a
dzięki niemu też możecie dużo zyskać, (post z kilku dni wcześniej
zamieszczony poniżej)
--------------------- 700zł-------------------------
Szukam uczciwej pracy, lub podejmę współprace na terenie Zielonej Góry
(woj.lubuskie).
Dysponuje: własnym terenem (w centrum) z lokalem biurowo-magazynowym,
własnym ubezpieczeniem, wyposażeniem biura (komputer,fax,stałe łącze z
internetem)
Doświadczenie: informatyka, handel, reklama (+od rolnictwa przez budownictwo
do zarządzania)
Wykształcenie wyższe, prawo jazdy A,B,T , pełna dyspozycyjność.
To wszystko oferuję za równowartość pensji 700zł/mc
-------------------700zł/mc--------------------------
Oferuję bardzo dużo, ale dla uczciwej pracy (współpracy), więć proszę nie
pisać z propozycjami ubezpieczeń, MLM, akwizycji i innego naciągania.
pozdr. i czekam na propozycje Piotr.
p.s. Proszę o wyrozumiałość i nie traktowanie tego postu jako spam, ale
bardzo dobrą i tanią ofertę dla biznesu.
Miliardy euro na polskie tory
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3263294.html
#v+
PKP ogłasza listę tras, które chce modernizować za unijne pieniądze.
Nawet 6,7 mld euro może dać Bruksela w latach 2007-13 na nasze tory w
ramach programu "Transport przyjazny dla środowiska". To dziś
największa szansa na modernizację polskiego kolejnictwa. Bo PKP Polskie
Linie Kolejowe SA z własnymi 280 milionami złotych rocznie na remonty
mogą najwyżej naprawiać najbardziej zużyte odcinki.
Według planów PKP PLK SA najważniejsze polskie linie kolejowe
najpóźniej do 2013 roku zostaną przystosowane do prędkości 160 km/godz.
Lista inwestycji właśnie trafiła do akceptacji Ministerstwa Transportu
i Budownictwa. Wpisano na nią m.in. trasy Rawicz - Poznań - Szczecin,
Warszawa - Katowice - Zwardoń (patrz mapa). Modernizowana ma być też
towarowa linia ze Śląska do Gdańska, by pociągi mogły jeździć tu z
prędkością 120 km/godz. Wartość wszystkich robót szacuje się na 8,4 mld
euro, z czego kolejarze chcieliby uzyskać za pośrednictwem ministerstwa
z unijnych funduszy aż 6,7 mld euro. Reszta ma pochodzić z budżetu
państwa.
Ministerstwo do końca czerwca musi zatwierdzić listę inwestycji,
zdecydować, ile może dołożyć z budżetu i przekazać plan do akceptacji
Komisji Europejskiej.
- Może się okazać, że unijnych pieniędzy będzie nawet więcej. Dlatego
mamy też listę projektów rezerwowych - wyjaśnia Zbigniew Szafrański z
PKP PLK SA.
Na liście rezerwowej znalazła się przede wszystkim pierwsza część
polskiego TGV, czyli "Linia Wysokich Prędkości" (Warszawa, Łódź,
Kalisz, Wrocław, z odgałęzieniem do Poznania).
Największym utrapieniem dziś są dla kolejarzy zużyte lokalne torowiska.
Wiele z nich ma tak zdewastowane drewniane podkłady, że pociągi jeżdżą
ledwie 20 km/godz. PKP Polskie Linie Kolejowe SA opracowały plan
modernizacji linii lokalnych najważniejszych dla systemu krajowej
komunikacji. - Jeśli z Warszawy do Poznania szybki pociąg będzie w
przyszłości jechał tylko godzinę i 40 minut, to odpowiednio
przygotowane połączenie dalej do Zielonej Góry zapewniłoby pasażerom
dojazd już w po 3 godz. i 20 min. Czyli skróciłoby to dzisiejszą podróż
o dwie godziny - wyjaśniał w Zielonej Górze samorządowcom Szafrański.
Pełną listę ok. 60 lokalnych linii przeznaczonych do remontu PKP PLK SA
opublikowały w internecie. Potrzeba na to kolejnych 1,3 mld euro. Skąd?
PKP PLK SA uważają, że po uzyskaniu poparcia samorządów można wystąpić
po unijne fundusze dla regionów. Szefowie kolejowej spółki kończą
objazd wszystkich województw, namawiając prezydentów, burmistrzów,
starostów i marszałków do przeznaczenia na takie remonty unijnych
pieniędzy będących w ich gestii. - Przykładowo z Poznania można dziś
bez problemu dojechać do Zbąszynka, bo trasa w stronę Berlina jest
przystosowana do dużych prędkości. Ale potrzeba 90 mln zł na na
modernizację odcinka do Zielonej Góry. Samorządowcom powinno na takim
szybkim połączeniu zależeć. Należało by więc taką inwestycję wpisać do
Regionalnego Programu Operacyjnego i dołożyć unijne pieniądze Wtedy
przykładowo my inwestujemy 30 mln zł a resztę dostajemy z Brukseli -
tłumaczy Szafrański.
#v-
Zdravim!
Pociag Przemysl-Szczecin
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Najdluzsza trasa kolejowa w Polsce nie do przebycia pociagiem. Sklad
wysylany jest z Przemysla kazdego ranka; dnia i godziny przyjazdu do
Szczecina nie mozna podac z gory. Orientacyjnie zabieramy jedzenie na
cztery - piec dni, picia na troche wiecej.
Punkt startu - dworzec w Przemyslu - jest wielka stacja przeladunkowa ze
Wschodu: potezne dzwigi biora i przestawiaja pasazerow na nowe tory. Dla
osob jadacych ze wschodu Przemysl jest pierwszym kontaktem z Europa, dla
osob jadacych z zachodu - ostatnim.
Zabytkowy dworzec w Przemyslu cieszy sie takim zainteresowaniem
zagranicznych turystow, ze wielu przyjezdza specjalnie dla niego i na
nim tez juz zostaje.
W samym Przemyslu - twierdza, zbudowana przez Austryjakow w
przewidywaniu, ze tutaj przebiegnie granica polsko - sowiecka. W miescie
szerego kosciolow nie mogacych sie pogodzic w jakim obrzadku modlic sie
do papieza.
Pociag powoli rusza, a szybko staje.
Mijamy Lancut, a w nim palac festiwalowy, zbudowany przez Boguslawa
Kaczynskiego, a odebrany mu i rozparcelowany miedzy okolicznych muzykow.
Nastepnie, nie podejrzewajac tego, przejezdzamy przez miasto Rzeszow i
zblizamy sie do Debicy. Jest to stolica poteznego niegdys, dzis juz
pobitego ksiestwa Iglopol, slynacego z tego, ze wszystkich swoich
nieprzyjaciol potrafilo zamrozic.
W Krakowie, na widok kazdego zblizajacego sie od wschodu transportu,
trebacz na Wiezy Mariackiej ostrzega mieszkancow miasta hejnalem.
Pociag zbliza sie do terenow Gornego Slaska, gdzie nie moze juz utrzymac
dotychczasowej predkosci 40 km/godz i musi zwolnic. Pociag nie sunie tu
po ziemi, ktora dawno juz sie zapadla, lecz pelznie, czepiajac sie
palakow elektrycznych; staje sie na ten czas kolejka linowa. Na torach
kolejowych na calym Slasku rozwinelo sie budownictwo mieszkaniowe, co
pozwala mieszkancom bez dodatkowych oplat uzywac swych domow w
charakterze mikserow.
O tym, ze znalezlismy sie we Wroclawiu informuje nas neon: "Dzien dobry
we Wroclawiu", ktory jeszcze nigdy nie mial okazji sie zapalic, bo kiedy
jest jasno go nie widac, a kiedy jest ciemno to nie jest dzien.
Nastepna wielka stacja jest Zielona Gora. Znajduje sie w niej Wyzsza
Szkola Inzynierska im. Jurija Gagarina, ktory przebywal w Zielonej Gorze
i to podobno akurat wtedy, kiedy byl w kosmosie. Dla zadokumentowania
polskosci tej ziemi, spiewano tu przez lata piosenki z Rosji, Litwy,
Lotwy, Bialorusi oraz Azerbejdzamu.
Powoli tracimy rachube czasu. Na przemian sciemnia sie i rozjasnia, ale
nie wiemy, czy to mijaja dni czy pociag przejezdza przez tunel.
-------------------------------------------
I pytanie: do którego roku (i czy w ogóle) istnial opisywany pociag
Przemysl - Szczecin przez Zielona Góre?
MB
| Ale oprucz pytania "Kto j zbudował ? " należało by się jeszcze zastanić po
| co ?
| Zachcianka wladcy, ot co. Rodzaj kultu, itp.Ktorego wladcy?
No, faraona(ow) ?? (tam chyba rzadzili faraonowie, czy nie ?? :) )
(btw - nie jestem mocny w te klocki)
| Czemu one maj służyć ?
| Symbol potegi, wladzy ?Czego potegi?
Wladzy, tajemniczosci, zagadki, moze budownictwa a co za tym
idzie matematyki, organizacji, wytrwalosci ... ??
Moze to byc doskonaly symbol polityczny, prezentujacy
na arenie miedzynarodowej sile panstwa.
Zreszta mowi sie o piramidach, ze to cud swiata,
dlaczego tak sie mowi ??
| Czemu ? W koncu sa to grobowce.
Czyhe to sa grobowce i podaj, jesli wiesz, czyje mumie lub inne szczatki
znaleziono w Wielkiej Piramidzie. Prosze tylko nie mow o pustych sarkofagach -
chodzi o szczatki.
Nie wiem. W szkole uczyli, ze to grobowce ale jesli to nie prawda,
to na jakiej podstawie tak uczyli ?? ;-)
Zreszta, jesli sa to grobowce, tzn. jest to przeznaczenie piramid,
to raczej chowano w nich wladcow itp., a nie jakiegos pierwszego
lepszego wiesniaka.
Jesli piramidy zostaly zbudowane w innym celu to w jakim ??,
w celu kontaktu z zielonymi ludzikami, daj spokoj.
Oczywiscie nie wykluczam i takiej mozliwosci,
przyjme postawe filozoficzna ;-)
| Jak przetransportowano materiał do budowy ?
| Na takich drewnianych balach w ksztalcie walca albo na saniach,
| wszystko to dzialalo, bo ciagnelo te glazy cale rzesze roboli.Ile lat to trwalo no i kiedy wlasciwie piramida zostala postawiona?
Dokladna data - tak powiedzmy plus minus 500 lat?
Nie wiem. Zajzyj do Encyklopedi ?
| Jak posługiwano się tak ciężkimi głazami z tak precyzj ?
| Efekt, zmudnej, wyczerpujacej pracy.A czym szlifowano wnetrza "sarkofagow", no i gdzie podzialy sie szczatki, ktore
przeciez musialy sie tam znajdowac (skoro piramidy to grobowce).
Moze, szczatki po prostu nie zostaly jeszcze odkryte.
Dzisaj do szlifowania urzywa sie szlifiarek, jak mniemam,
wtedy nie wiem, no ale musial byc na to sposob.
Ponadto jakiego zrodla swiatla uzywano do swiecenia sobie w korytarzach piramid -
bo jezeli napiszesz, ze szczatki wykradziono z sarkofagow to nie robiono chyba
tego po ciemku.
Moze jakies pochodnie, a przy wykradaniu, z pewnoscia uzyto latarek ;-)
Jesli zbudowano tak olbrzymia budowle to z pewnoscia w jakis
sposob zostal rozwiazany system oswietlenia.
Warto zaznaczyc, ze nie odkryto zadnych sladow pochodni, swiec i
innych rzeczy, ktore moglyby wskazywac na ich uzycie w piramidzie. Czym wiec
oswietlano sobie droge?
Moze za malo zostalo odkryte, moze dbano o czystosc lepiej niz
przypuszczamy, stad brak sladow, moze uzywano jakis luster odbijajacych
swiatlo, nie wiem. Zreszta budujac piramide, budowano ja od podstawy
w gore, czyli podczas budowy, swiatla bylo pod dostatkiem,
chyba nie musze tego tlumaczyc ?
| Jak zacofani Egipcjanie mogli zbudować co co osiada w ziemi tylko 2mm w
| ci gu
| tych tysięcy lat ?
| Moze nie byli wcale tacy zacofani jak mniemasz.Na pewno
adieu!
matjas
Co prawda kolega Tomasz odrzuca znaczenie faktu, iz to Lubuska a nie Wroclawska byla chetniej czytana, ale nie wiem dlaczego?
raczej chodzilo o co innego... Lubuska wiecej pisala o Glogowie... ale popularnosc gazety chocby i z "lubuskiego" nie czyni nas lubuszan... dolny slask siega az do Zielonej Gory mi nie przeszkada popularnosc jakiejkolwiek gazety tylko dosc lekkomyslne wykozystywanie tego faktu do analizy spoleczenstwa...
Glogow do niedawan posiadal jeden z najwiekszych targow rolnych w regionie jak i owocowo - warzywno - kwiatowych.
troche nie rozumie... czy powstal jakis wiekszy czy nasz zmalal?
Rozwoj Glogowa jest ciekawy ale nie popadajmy w euforie. Budowa Nowego Starego Miasta odbyla sie na terenie ruin. Co ciekawe kilka spraw jest tam nie do przeszkoczenia i watpie by szybko to sie udalo.
o jakie sprawy chodzi? wiem ze jest wiele niedociagniec ale piszesz chyba o czyms wiecej... ciekawi mnie co za takie problemy uwazasz...
Wyrzucenie jednego targowiska i drugiego bylo takim samym bolesnym zabiegiem jak i w przypadku Lubina. Z tym ze trwalo to krocej. I mialo nieco inne konsekwecncje.
o jakie targowiska chodzi? wydaje mi sie ze nic zlego sie nie stalo... teraz targowisko ma swoj teren i ma sie dobrze... co uwazasz za "bolesny zabieg" ?
Glogow ma duzy problem z uwagi na likwidacje jednostki wojskowej - problem spoleczny a takze gospodarczy dla regionu rolniczego.
hmmm sam myslalem ze to bedzie problem... duza jednostka wiele miejsc pracy a tu zawod miasto chyba tego nie zauwazylo... i chyba bardziej zyskamy w czasie niz stracimy... jednostka dzielila dosc znacznie miasto (obszarowo) teraz istnieje szansa na zmiane...
Ma tez potezny problem zwiazany z waskim gardlem transportowym. Tranzyt idzie przez miasto. Pomysl budowy drugiego mostu gdzies na wysokosci komina EC padl. Pomysl odciazenia Glogowa poprzez budowe mostu w Chobieni takze.
pomysl raczej nie upadl tyle ze nie moze byc narazie zrealizowany... tranzyt faktycznie idzie przez miasto jednak nie jest az taki problematyczny jak sam most...
Wielka plyta obowiazuje w Glogowie w tej samej skali jak w Lubinie. Podobna skala widoczna jest w budownictwie jednorodzinnym. Jaczow, Ruszowice, Wlasciwie od Jerzmanowej. W Lubinie Osiek, Obora, Krzeczyn.
watek dotyczy wlasnie owej wielkiej plyty... problemow z nia zwiazanych a najbardziej o to ze taka zabudowa jest totalnie pozbawiona walorow "centrotworczych" miasto traci swoje oblicze i staje sie nijakie...
nie chodzi mi o wyliczanke chce tylko dodac ze glogowianie buduja sie takze i w innych kierunkach (wymieniles jeden) inne kierunki to Serby/Wilkow Przedmosc/Grebocice Nielubia/Kurowice GrodziecMaly/Glogowko a takze okoliczne jeziora Slawa Boszkowo i Lgin (i nawet nie chodzi o samych emerytow) jakie sa to wartosci liczbowe trudno mi cokolwiek napisac i nie wiem czy ktokolwiek to policzyl...
Glogow najblizsze lata ma przed soba czytelne i proste w dzialaniu
W Lubinie oddanie wiosna galerii CCC spowoduje przemeblowanie handlowe miasta...
Komunikacyjne tez...
wlasnie taki nielad zauwazylem w Waszym miescie... zamiast do przodu to krok do tylu i nowe problemy....
To nawet nie tyle same lobby inspektorskie tu winne (sami z siebie niewiele jednak tu mogą), ale, że się tak wyrażę, taki "pomyślunek" króluje w tej firmie. Leśnicy są wybitnie konserwatywną grupą zawodową i wszelkie "nowinki" przyjmują z oporami. Pół biedy jak w hodowli lasu ale niestety i w zarządzaniu organizacją to powszechne. Kiedyś świat zmieniał się powoli i był czas te nowinki (znam takich co wciąż na traktor w lesie się krzywią "bo koniem jakoś tak ładniej pracować było" ) ...jakoś przetrawić. Jeszcze w latach osiemdziesiątych, przedwojenny dajmy na to leśniczy, nie czułby się specjalnie w papierach dowolnego leśnictwa zagubiony, ale dziś .......a i owszem miałby techniczne kłopoty. Zmiany nabrały niezwykłego w leśnictwie tempa. Technologiczne, proceduralne i że tak powiem - "myśleniowe". Zmiany wymusza coraz mocniej świat wokół. LP, czy to się komuś podoba czy nie, by móc spokojnie myśleć o swej przyszłości w obecnym wolnorynkowym otoczeniu, muszą stać się bardziej niż obecnie opartą o ekonomię firmą. Muszą szybko ewoluować, podglądać i ściągać od lepszych nowoczesne metody zarządzania. Ludźmi, majątkiem, organizacją pracy itd... Uczyć się zwyczajnie od najlepszych. Upieram się, że LP może być firmą godzącą swą górnolotną misję ochrony lasów z ...realiami ekonomicznymi i wcale nie być zaraz organizacją "non profit". Szacunki można i powinno się robić taniej, szybciej i efektywniej. Są gotowe rozwiązania, nie ma chyba jednak na górze zwyczajnej woli jakichkolwiek zmian. Za wiele wysiłku intelektualnego by to kosztowało? Wielokrotnie już, nawet tu, wiele osób poruszało dość rewolucyjne w tym względzie rozwiązania. I co? I nic.... nadmiar "rewolucyjności" w czymkolwiek to w LP problem..... Tam nic nie da się zrobić za szybko - nawet jak elementarna logika podpowiada, że "stare, sprawdzone metody" trącą już od dawna myszką i zwyczajnie w sprawnej pracy przeszkadzają. Jak w stojącym stawie..... takim pokrytym szczelnie zieloną rzęsą... króluje bezruch..... Nawet jak się wysilisz i wrzucisz doń wielki kamień by staw zamieszać i rozruszać......woda zakołysze się tylko na chwile i znów .....cicho. Wszystko odbywa się niemal "jak ojcowie robili". A tu świat dookoła pędzi coraz szybciej. LP są (i to są coraz bardziej) w wielu dziedzinach skansenem. Propaganda sukcesu tego nie skryje. Pobieżne nawet przejrzenie struktury wydatków mówi to jasno. Czas na zmiany. No bo co to np. za rozlazła procedura? Rok naprzód robi się w terenie szacunki - najlepiej posztucznie, bo "dokładniej" - potem następuje ich wielostopniowa kompilacja, dalej następują na początku roku rytualne przetargi dla PD (tu ostatnio wprowadzono co prawda rewolucyjny komputerowy system wspomagający, ale okazało się, że po wrzuceniu doń danych robi sobie piękne i szybkie szurum-burum tyle, że trzeba dane zeń wychodzące - te "sprawiedliwe i obiektywne" - mocno potem ....poprawiać ) .......i dalej "jedzie" się cały kolejny rok tylko wg Planu... A marketingowcy są w LP w zasadzie niepotrzebni i mogą w robocie spać, bo są tam zwykłymi logistykami koordynującymi jedynie wcześniej zakontraktowane dostawy. Co to za marketing? Nieważne, że realia ekonomiczne wokół mogą się zmienić, że aż się prosi o większą elastyczność przy konstrukcji wszelkich planów. Nieważne, że klęski żywiołowe (ostatnio stały już element pogody) wywalą zapewne ten piękny Plan do góry nogami... Plan forever! Takie myślenie było dobre w socjalizmie, w gospodarce nomen omen ..planowej, ale dziś w gospodarce rynkowej, to zwyczajne wariactwo i dowód skostnienia naszego "najlepszego w świecie modelu". W tym roku np jasno widać, że doroczne jednorazowe przetargi na drewno, to sporo kosztująca .......głupota.... Pytanie powiedzmy za miliard PLN Ile LP skorzystały na tegorocznym, dość jednak niespodziewanym i niezwykłym nawet dla specjalistów boomie w budownictwie? Odpowiedź ....6% tyle średnio wzrosły bowiem ceny drewna Ile wyniesie na koniec roku inflacja? Plus minus 3% .....ile więc realnie LP zyskały? Bingo! .........też 3% Ile wzrosła w tym czasie na składach budowlanych cena chociażby tarcicy? Ciiii ....bo się wyda.... Pełne urynkowienie cen drewna jest z różnych względów na razie wg mnie w Polsce niemożliwe, ale trochę elastyczności czy choć biznesowego sprytu i z tego "tortu" da się wykroić dla firmy ....ciut większy niż obecnie kawałek
Cena euro + kosmiczne ceny surowca w Polsce + traktowanie przez LP jak psy odbiorców zmusiło ich do znalezienia innych dostawców. I okazało się, ze jest taniej i bez zgotowanych przez portal atrakcji. A tak nawiasem mówiąc, czyż nasz geniusz od spędów CO już drugi raz nie wyłożył rynku? Co za przypadek.
Nisko cenię talenta zarządcze owego geniusza. Jakby rzucić losowo piłeczką w zielony ludek na gorszego pewnie by nie trafiło. Manager z niego żaden, analityk zresztą też. Mało co przewidzieć potrafił. PLD namieszał na ryku drewna i sporo klientów do LP zraził, ale to nie to było tym głównym źródłem obecnych kłopotów. Bądźmy jednak sprawiedliwi. I bez PLD okazałoby się, że drewna dla wszystkich nie starczy. A tak jest na co zganiać. Za wzrost cen drewna, też nie PLD głównie odpowiada. I tak by więc wzrosły. Czasem trzeba dotknąć łbem sufitu, by przekonać się że wyżej leźć się już nie da. Ja nawet sądzę, że dzięki niemu LP pozwoliły przejść szczytowi koniunktury na rynku na niższych cenach z początku roku 2007 (te niemrawe ruchy by w połowie 2007 renegocjować ceny drewna najlepszym dowodem, że ktoś i w LP się w tym w końcu połapał). Nowa ekipa weszła do firmy z silnym (choć naiwnym) przekonaniem, że jest super i zaplanowała dalszą jazdę cen do góry, ale chyba zderzy się z barierą popytu. Już to widać. Obecne niepokojące trendy (zresztą do przewidzenia od kilkunastu lat) oznaczają bowiem coś gorszego niż przejściową dekoniunkturę. Najlepszy finansowo rok, od tego najgorszego, może jak uczy historia, dzielić bardzo krótki okres. Nasze ceny są już europejskie ..a barier celnych w UE nie ma. Nikt nie będzie tylko z sentymentu krajowego drewna kupował. Biznes to biznes. Z miesiąca na miesiąc popyt na drewno może nagle spaść. Ja mam nawet wrażenie, że coś takiego właśnie się dzieje. Skali nie znam. Nikt chyba nie zna. Ale skoro plany finansowe LP są już korygowane w dół, to coś jest na rzeczy. Gospodarka się kręci jak dotąd, ale krajowe drewno jest dla odbiorców już zbyt drogie. Boom w budownictwie wymiatający z rynku wszystko co drewniane, też chyba za nami. Budowlańcy szukają gdzie się da (i znajdują) tańsze materiały. Obecnie jest to łatwe jak nigdy dotąd. Żadnych formalności, granic. Kupujesz i jedzie. Nawet nie ma jak tego zjawiska monitorować, bo tiry nie stają na granicach. Żadnych papierów. Lokalny tartacznik widzi tylko że mu towar przestaje schodzić. To i sam nie odbiera drewna od LP, bo po co mu płacić za drewno leżące bez zamówień na składzie? Zaczyna wyczekiwać. Pewnie wiosną trochę się jednak to wszytko ruszy, ale już bez szaleństwa jak choćby rok temu. Dla mnie jedno jest obecnie pewne. Złote lata LP mają już za sobą. Bez zmian, zacznie się powolny zjazd w dół. Już sie zresztą zaczął. Odchodzą zrażeni niskimi zarobkami i brakiem perspektyw ludzie. Limit czekania "aż w kołchozie znormalnieje" wielu właśnie się wyczerpał lub wyczerpuje. Szans na znormalnienie czegokolwiek ja osobiście, po dotychczasowych obserwacjach, w tym "rozdaniu" niestety nie widzę. Na górze widzę tą samą co zawsze "nieomylność". Nadal mocno zaczadzeni i w żyjący w biurokratycznym matrixie. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że trzeba zacząć zarządzać firmą inaczej. Pan Rzecznik (taka robota) twierdzi co prawda stanowczo, że "idzie ku lepszemu", ale chyba mało kto Mu wierzy. Mit i "czar zawodu" wśród młodzieży, też już jakby nie ten. Z dobrymi i gotowymi do zmian szefami można, by łatwo Lasom znów blask przywrócić (bo ta firma ma wg mnie wszelkie przesłanki by być naprawdę - a nie we własnej mitologii - najlepszą leśną firmą Europy), ale wymagałoby to wywalenia 3/4 obecnych szefów i zaczęcia naprawdę głębokich i śmiałych zmian. Niewykonalne. Łatwo więc prognozować, że marazm i powolny zjazd w dół (jako wymagający najmniej intelektualnego wysiłku) będzie sobie nadal z wolna trwał. Za parę lat zobaczycie pewnie jak dawniej liczne wakaty, nieobsadzone leśnictwa, a leśniczy jak sobie do pensji nie dorobi gdzieś na boku, nie będzie miał na chleb, tak marne pieniądze to będą. Sen absolwenta się spełni. Roboty po szkole będzie w bród, tylko wolontariuszy przybrakowywać zacznie. Kasjerki z Tesco (symbol nędzy finansowej) wywalczając strajkiem 700zł podwyżki, właśnie pełnym gazem mijają płace stażysty-inżyniera LP. Co on czuje? Tylko kompletny matoł nie skojarzy tego z tym, że znajdzie lepiej płatna niż w LP robotę i zwieje. Bałwany zaś zostaną. Synowie, kuzyni, pociotki... każdy mierzący wysoko. Kto za nich klupę po borach nosił jednak będzie? Z braku laku leśniczym będzie mógł zostać niemal każdy. Byle sosnę od świerka odróżniał. Jak kiedyś. Jak to na las wpłynie - nawet nie mówię. I tak historia najlepszego modelu zatoczy koło i zamieni się w autoparodię. Leśnik to ma lasu pilnować - tego go w szkołach nauczono - jak się bierze za zarządzanie (poza nielicznymi doszkalającymi się jednak wyjątkami) wychodzi z tego jedno wielkie g..... Jak to zwykle wychodzi wszelkim w czymś "naturszczykom"
Biografia Gerarda Cieślika, pamiątkowe albumy i karty pocztowe. Uroczyste pikniki przy piwie i pieczonych kiełbaskach - tak Ruch Chorzów będzie świętował 85. urodziny.
Działacze Ruchu Chorzów ogłosili wczoraj szczegółowy plan obchodów jubileuszu zasłużonego klubu. Świętowanie rozpocznie się pod koniec kwietnia (Ruch skończy 85 lat dokładnie 20 kwietnia) - akademią w Starochorzowskim Domu Kultury. W czasie spotkania specjalnymi, pamiątkowymi znaczkami zostaną wyróżnienie ludzie zasłużeni dla klubu.
Kolejnym punktem obchodów będzie piknik, jaki klub zorganizuje razem z sekcją piłki ręcznej. W hali MORIS-u spotkają się tego dnia artyści i zaprzyjaźnieni z klubem sportowcy innych dyscyplin. Wszyscy będą rywalizować w meczach piłki nożnej i ręcznej.
Co raz więcej wiadomo też o benefisie Krzysztofa Warzychy, który odbędzie się na stadionie przy ulicy Cichej 1 czerwca. Spotkanie gwiazd Ruchu i Panathinaikosu Ateny rozpocznie się o godzinie 18, a poprzedzi je festyn, na którym zagra zespół Universe, oraz wystąpi kabaret Rak. Bilety na to widowisko będą kosztować 5, 10 i 15 zł. Razem z wejściówką każdy kibic dostanie też pamiątkową: niebiesko-zieloną koszulkę z wizerunkiem Warzychy i numerem 9 na plecach.
Po spotkaniu Warzycha spotka się z młodzieżą chorzowskiej szkoły sportowej, będzie też gościem żołnierzy z jednostki wojskowej w Tarnowskich Górach.
Z okazji benefisu ma być też przygotowany specjalny folder o klubie i mieście oraz album poświęcony Warzysze.
We współpracy z Pocztą Polską klub wyda też pamiątkową kartę pocztową, która zostanie opatrzona okolicznościową pieczęcią. Będzie także przygotowana płyta DVD o historii Ruchu. Obchody zakończą się jesienią, gdy klub będzie też świętował 70-lecie otwarcia stadionu przy ulicy Cichej (29 września). Z tej okazji ma zostać wydana biografia legendy chorzowskiej piłki - Gerarda Cieślika. Chorzowscy działacze liczą też, że uda się zorganizować mecz młodzieżowej reprezentacji Polski.
PLAN OBCHODÓW
Benefis Krzysztofa Warzychy
Dwa turnieje międzynarodowe i krajowe dzieci
Spotkanie jubileuszowe w Starochorzowskim Domu Kultury
Wystawa pamiątek w chorzowskim muzeum
Festyny w hali MORiS i w Starochorzowskim Domu Kultury
Jak kurczył się Ruch
Piętnaście osób weszło w skład komitetu honorowego obchodów 85-lecia klubu. Na jego czele stanął Marek Kopel, prezydent Chorzowa. Z Ruchem tradycyjnie już będzie świętować biskup Gerard Bernacki, a także ludzie nauki i kultury, znani jako kibice Ruchu - Jan Miodek, Kazimierz Kutz, Wojciech Kuczok. Dla porównania 10 lat temu, gdy klub świętował 75-lecie, komitet honorowy liczył aż 49 osób, w tym dwóch cudzoziemców. Najbardziej egzotycznym członkiem był Park In Hwan, koreański przedstawiciel firmy Samsung, ówczesnego sponsora Ruchu. Przewodniczącą komitetu była Barbara Blida, wtedy minister budownictwa.
To może i ja zabiorę głoś gdyż tematem hali zajmujemy się na SCC już od kilku lat, mieliśmy również wstępne wizualizacje kilka lat temu jak będzie obiekt wyglądał.
Zacznijmy od tego że budowanie na terenie byłej jednostki wojskowej (dokładnie były plac Bobrowskiego i plac WZRB) tego typu obiektu to marnotrawstwo przestrzeni której w śródmieściu nie ma. Oczywiście koszary należą do starostwa więc nic nikomu do tego co sobie tam budują ale ... Teren nadaje się idealnie pod nową dzielnicę mieszkalno - usługową. Od strony Chrobrego (za blokiem starostwa) jest idealne miejsce pod wysokie nowoczesne budownictwo mieszkalne z lokalami usługowymi, problem jest tylko pozbycie się archaicznej struktury jaką jest WZRB, ale z tym nie będzie problemu bo biorąc pod uwagę chęć budowy hali i tak będzie trzeba tę dziadowską hybrydę wykurzyć z terenu. Powinny powstać nowoczesne wysokie budownictwo (do wysokości bloku starostwa) włącznie z podziemnymi parkingami pod nimi, terenami zielonymi, lokalami usługowymi. Teren zajmowałyby wówczas - Starostwo, Zespół szkół, hotel, stacja benzynowa, punkty usługowe, sklepy, park miejski - idealne warunki dla nowych miejsc mieszkalnych. Miasto cierpi na brak nowoczesnych miejsc mieszkalnych w śródmieściu (Kos-bud to styl odpustowy). Znam wielu młodych ludzi którzy wybudowali się pod miastem, woleliby w centrum nabyć nowoczesne mieszkanie ale kamienice są zrujnowane a ceny zaporowe. Miasta prężne i nowoczesne przyciągają do centrum nowoczesnym budownictwem. U nas terenów pod takie budownictwo niedługo nie będzie.
Zaludnienie tego terenu będzie też miało plusy urbanistyczne i rozwojowe dla tej części miasta. Dziś praktycznie miasto kończy się dla większości mieszkańców na kwartale ulic Chrobrego - Sobieskiego - Lecha, czyli tam gdzie są mieszkańcy. Dalsza część Chrobrego jest ulicą wymarłą i to jest zadziwiające biorąc pod uwagę fakt że to główna ulica historycznego miasta. Ożywienie tej części ulicy, koszar, poprzez wprowadzenie handlu i mieszkańców pozwoli "otworzyć" dla miasta kolejną część dzielnicy w stronę terenów PKP. Czemu to tak ważne ? Za kilka lat miasto z PKP staną przed problemem zagospodarowania ogromnych terenów PKP od strony ulicy Konikowo i Pocztowej, przybliżenie się miasta w stronę tych terenów pozwoli na stworzenie jednostajnej tkanki miejskiej od katedry do samego PKP, to wielki plus dla inwestorów którzy chcieliby zagospodarować tereny PKP, w przypadku budowy hali między PKP a miastem "żyjącym" będzie wyrwa, co prawda zagospodarowana ale nie żyjąca. Ożywająca tylko kilka razy w tygodniu i to przez garstkę uczestników. Ten teren nigdy nie będzie tętnił życiem gdy powstanie hala. Ludzie nie będą, podobnie jak to jest dziś, wybierać się na teren jednostki. Będzie tam zaglądać specyficzne grupa ludzi związanych ze sportem i aktywnością fizyczną. A to tylko mała część społeczeństwa, do tego nie będą tam zaglądać codziennie, tylko powiedzmy z góra 2 dni w tygodniu. To zamykanie tego terenu.
Kolejną sprawą jest sens budowy małej salki, (halą z 1500 miejscami nazwać tego nie można). Starostwo z miastem powinno zebrać siły i wybudować (np. tereny PKP) dużą halę widowiskowo-sportową w której można by organizować zawody rangi krajowej czy tez międzynarodowej (hokej halowy, siatkówka, koszykówka, piłka ręczna, koncerty, wystawy, sympozja, konferencje) Opracowaniem zagospodarowania takiej hali zajmują się specjalistyczne firmy które wiedzą jak zbudować halę i jak ją zagospodarować by miała zapełnienie cało roczne i jeszcze zarabiała na siebie, do tego dochodzi prestiż miasta.
Kolejna kwestia, finansowanie pomysłu starostwa. Kiedy na początku kadencji zrodził się ten pomysł w tęgich i bystrych głowach w starostwie finansować miała w części inwestycję UE. Miano złożyć wniosek o dofinansowanie ale widząc co mówią teraz prawdopodobnie projekt odpadł w przedbiegach (nie dziwię się). Teraz mówi się że będą szukać inwestorów, zysk z prowadzenia hali i basenu to lichy zysk, biorąc pod uwagę małą widownię szanse na zrobienie interesu są małe. Szukanie inwestora może potrwać wieki a teren niszczeje.
Kolejna kwestia, starostwo, co widać w wypowiedziach, ma już koncepcję terenu, jak będzie zagospodarowany, gdzie hala, gdzie basen, gdzie parkingi, analizą tego powinna się zajęć specjalistyczna pracownia urbanistyczno-architektoniczna a nie kilka tęgich głów w starostwie. Tak można podejrzewać że powstanie obiekt przeciętny, już w tych czasach przestarzały (vide basen GOSiR).
Moim zdaniem jest to marnotrawienie szalenie urokliwego i o dużym potencjale zakątka miasta. Jestem sceptyczny.
W Polsce nie ma prawdziwej lewicy.
Polecam PPS Ikonowicza. czegoś głupszego i bardziej czerwonego w życiu nie widziałem. Jesli to nie jest prawdziwa lewica to znaczy że jej zaistnienie w ogóle jest niemożliwe.
( za socjali uważam jedynie zielonych, ale oni cieszą się bardzo małym poparciem).
"zieloni to przeważnie niedojrzali czerwoni" (JKM)
Globalizm jeśli będzie rozwijał się tak, jak do tej pory stworzy trzy grupy ludzi - Bogaczy, którzy będą na górze i będą decydowac o losach świata, klasę średnio zamożną, która będzie uważała, iż dostała złotą koronę od samego Boga i nie znając realiów będzie na tychże bogatych głosować i ich popierać, oraz 90% szarej masy, czyli biedaków z różnych zapomnianych zakątków
owszem. jesli będzie się rozwijał tak jak do tej pory faktycznie tak będzie.
tylko problem jest nie w tym że globalizacja zawiera za dużo ideologii kapitalistycznej - tylko w tym że globalizację robią socjalisci. I zamiast puścić wszystko na żywioł i pozwolic ludziom np na nieskrępowaną wymianę towarów sterują wszystkim ręcznie.
Murzyni z Rodezji nie mogą zapakować worków z kawą na łódkę dłubankę i popłynąc nią na targ do europy - bo ich tu urzędnicy nie wpuszczą. (zreszta po drodze też są cła i granice).
Masz też rację że bogaci kupują sobie prawa - np. zwolnienia celne. ale nie ma to nic wspólnego z kapitalizmem i wolnym rynkiem.
alterglobaliści to przeważnie skrajna lewica. nie uratują siwata. Jeśli zdobędą realny pływ na gospodarkę to kraje rzeciego świata cofną sie w rozwoju o dekady.
, jak Afryka którzy na całą resztę będą zapierdzielać za przysłowiową miskę ryżu.
To nie jest słuszne. To jest haniebne.
zapierdzielanie za miskę ryżu jest przynajmniej pracą społecznie użyteczną. i czystrzą moralnie niz wyłudzanie świadczeń potrzebnych na flaszkę jabola
ale jst też pracą nieopłaclną - bo kawy jest nadprodkcja. takie sa prawa rynku - tego się nie zmieni ręcznie. Tzn można ale na krótko i to kosztuje.
Przykład: w afryce murzyni prodkują kawę.
Mmy trzech głównych graczy. USA UE i Chiny. wszyscy chcą kupić kawę. mają wybór wielu producetów wiec wybiorą tę najtańszą. Mądry zarząd plantacji widząc jakie sa problemy ze zbytem karczuje krzaki kawy i sadzi w ich miejsce robois. Nie ma konkurencji to winduje ceny. Zarabia więcej więc i murzynom coś tam skapnie. ot choćby dostaną znoszone koszule plantatora, a jak sobie wymieni garnki na nowe to stare da im. Bogactwo ścieka w dół. (popatrzcie choćby na lumpeksy)
Jeśli uprawa roboisu jest trudniejsza niż uprawa kawy rzeba dać murzynom do ryżu garść swarek - bo szkoda żeby wykwalifikowana kadra poszła do konkurencji zbierać kawę. Jesli sąsiad też chce uprawiać robois to murzynom trza dołożyć chleb i wędlinę - żeby ich nie podkupił samym chlebem. Tak wraz ze wzrostem kwalifikacji rośnie wartosc pracownika a co za tym idzie jego zarobki.
Wyzysk jest możliwy tylko w warunkach nadpodaży siły roboczej. Mielismy to za rzadów poprzedniej ekipy. Sztucznie wywołane i sztucznie utrzymywane bezrobocie rzedu 20% sprawialo że każdy trząsł portkami. Dziś robol na budowie ma majstra w )*( a szefa jeszcze głebiej - bo jak u sie robota u nich znudzi znajdzie bez problemu na sąsiedniej budowie. Płace w budownictwie podwoiły się w ciagu 3 lat.
wzorst rónorodności oferty, specjalizcja produkcji, szkolenie się pracowników - to sa czynniki wzrostu.
Jeszcze jedno: towary "sprawiedliwie" sa droższe. Idea ogólna programu jest taka że zysk przechwytywany prez "plantatorów-wyzyskiwaczy" wróci do producentów. WIĘC SKĄD 4 KROTNY SKOK CENY? coś mi tu śmierdzi na kilometr starą aferą UNICEF-u
Śledczy badają bazę dla F-16
Edyta Żemła , Łukasz Zalesiński 05-11-2008, ostatnia aktualizacja 05-11-2008 01:20
Po Zielonej Górze i Wrocławiu prokuratorzy wzięli pod lupę wojskowe przetargi w Poznaniu. Nieprawidłowości nie wykryły wcześniejsze kontrole MON
W poznańskim Wojskowym Zarządzie Infrastruktury (WZI) ustawiano wielomilionowe przetargi – podejrzewa Naczelna Prokuratura Wojskowa.Według informacji „Rz” śledczy badają przetargi na łączną kwotę 96 mln zł. Jak udało się nam ustalić, przyglądają się m.in. inwestycjom związanym z bazą w Krzesinach, gdzie stacjonują samoloty F-16.– Weryfikujemy dokumenty. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów – wyjaśnia płk Mikołaj Przybył, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu. Co na to WZI? Nie wiadomo. Szef instytucji był wczoraj dla nas nieuchwytny.
Do siedziby WZI w Poznaniu Żandarmeria Wojskowa wkroczyła w ubiegły piątek. – To kolejny etap naszych działań – mówi major Marcin Wiącek, rzecznik Żandarmerii Wojskowej. Dodaje, że śledztwo jest wielowątkowe i rozwojowe.
Jak dowiedziała się „Rz”, śledczy i żandarmi interesują się już kolejnym zarządem Infrastruktury.
"Prokuratura interesuje się już kolejnym zarządem Infrastruktury "
– Otrzymaliśmy sygnały o nieprawidłowościach, które na pewno sprawdzimy. Na razie nie mogę powiedzieć, o jaką placówkę chodzi – ucina pułkownik Przybył.
O „wojskowej ośmiornicy” pisaliśmy niedawno. Wcześniej poznańska prokuratura rozbiła bowiem grupę przestępczą działającą w Rejonowym Zarządzie Infrastruktury w Zielonej Górze. Wojskowi i cywilni pracownicy brali łapówki w zamian za ustawianie przetargów.
Do identycznych sytuacji miało dochodzić we Wrocławiu. W ubiegłym tygodniu żandarmeria i Centralne Biuro Antykorupcyjne na polecenie prokuratury zatrzymały tam podpułkownika Juliana W., szefa wydziału budownictwa, i majora rezerwy Grzegorza S., inspektora nadzoru robót budowlanych. Jak wynika z ustaleń śledczych, przynajmniej od 2001 r. ustawiali oni przetargi na remonty prowadzone w wojskowych budynkach na Dolnym Śląsku.
– Mechanizmy działań przestępczych we wszystkich tych miastach są podobne – mówi major Wiącek.
Korupcja w rejonowych zarządach Infrastruktury została wykryta po doniesieniach przedsiębiorców z województw lubuskiego i dolnośląskiego. „Rz” udało się skontaktować z jednym z nich. – Łapówki w zarządach Infrastruktury to norma. Mówię to z całą odpowiedzialnością – podkreśla.Zarządy Infrastruktury podlegają MON. Kolejne ministerialne kontrole nie wykazywały jednak większych nieprawidłowości. Dlaczego?
– Zawiódł system. Kontroler ma zbyt mało czasu, by ogarnąć ogrom dokumentów – uważa osoba znająca sprawę.
– Kontrole nie są pełne, lecz wyrywkowe, dlatego czasem trudno jest wykryć ewentualne nieprawidłowości – tłumaczy pułkownik Cezary Siemion, dyrektor Centrum Informacyjnego MON.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: l.zalesinski@rp.pl, e.zemla@rp.pl
Rzeczpospolita
Ciąg dalszy śledztwo i zdziwię się jak czegoś nie uda im się znaleźć w związku z inwestycjami w Krzesinach.
Bredzisz Waćpan może oprócz historii.
a dziękuję.
Płatwie są to elementy więźby dachowej. Poziome belki, ułożone wzdłuż połaci dachowej. Pełnią rolę usztywnienia konstrukcji dachu. W zależności od położenia rozróżniamy płatwie:
- dolną inaczej murłatę,
- pośrednią,
- kalenicową.
Tu obrazek : http://www.eg.com.pl/?cat=platwie&lan=pl co prawda stalowe
No to się ubawiłem. Tak się głupio składa, że płatew w drewnianej konstukcji dachowej to element podpierający krokiew lub jętkę OD SPODU - i nie chce być inaczej. NA krokwiach to mogą co najwyżej łaty i kontrałaty leżeć. A to że jakiś baran nazwał swój produkt płatwiami - to NIC nie oznacza. W celu PRAWIDŁOWEJ identyfikacji elementów drewnianej konstrukcji dachowej proponowałbym zajrzeć TU a nie powtarzać androny...
Tereny sejsmiczne - nie masz zielonego pojęcia co ma wpływ na trwałość konstrukcji w takowych.
Autorytetem w tej dziedzinie oczywiście nie jestem (w Polsce ciężko wyżyć z budownictwa odpornego sejsmicznie, zapotrzebowanie niewielkie, nawet na śląsku, a i tam wstrząsy mają inny charakter), ale wiem akurat tyle, ile powinen wiedzieć człowiek ćwiczony parę semestrów w temacie konstrukcji budowlanych. Jakie to pojęcie nie wiem, może zielone a może czerwone.
Uczepiłeś się tego zabezpieczania jak pijany płota, OSB to już epoxydy a nie drewno
OSB (Oriented Strand Boards- czyli płyty o ukierunkowanych wiórach płaskich) to płyta w 90 % składająca się drewna i jedynie sklejona i zabezpieczona p.wilgociowo żywicą formaldehydowo-melaminową a nie żadne epoksydy (tych używa się głównie do laminatów - dach wykonany z tychże w razie pożaru spłynąłby pięknie zalewając gorącą zupką wszystko poniżej). A ponieważ takie płyty produkuje się w systemie ciągłym, tzn jedną wstęgą, którą trzeba ciąć, stąd niezabezpieczone krawędzie. A jakbyś chciał się dokształcić w temacie konsekwencji nieprawidłowegoo używania tychże w konstrukcjach dachowych, to proponuje odwiedzić dowolne osiedle wybudowane przez ponurej pamięci firmę Accord i obejrzeć pofalowane dachy - służę adresami.
Kierownika budowy ma obowiązek zapewnić inwestor, jak se zatrudnia największego wroga - jego sprawa. Ty mylisz kierownika z łapserdakiem Ziutem co trzech ludków zebrał.
Inspektor nadzoru - Art. 18 i 19 Prawo budowlane
Inwestor ma obowiązek doprowadzić do objęcia kierownictwa budowy przez kierownika - a to NIE oznacza, że ma go zatrudnić (co jest przy mniejszych budowach niestety praktyką). I proponowałbym poczytać Art. 21,22 i 23 traktujące o prawach i obowiązkach kierownika - NIE ma tam słowa o dbaniu o interesy inwestora. Tych broni inspektor nadzoru inwestorskiego, który nie może być tą samą osobą (art. 24) co kierownik - właśnie ze względu na niepokrywające się ze sobą interesy - bo to inspektor kontroluje kierownika.
Ja nie polemizuję ja wiem na pewno.
Gratuluje. Szczerze.
A odnośnie domów w technologii tzw. kanadyjskiej - jednemu Kaśka drugiemu Maryśka. Pozdr.
i niejednemu Burek.
12 marca 2007 - 22:21
Coraz droższe budowanie
Sprawdzamy, za ile teraz postawisz własne cztery kąty.
Rząd obiecał budowę trzech milionów mieszkań. Mało realny plan. W hurtowniach czeka się miesiącami na materiały budowlane. Ich ceny wciąż idą w górę i brakuje fachowców.
Takiej sytuacji w budownictwie nie było od lat. Żeby kupić cegły, pustaki, cement, czeka się w kolejkach. Nawet z rocznym wyprzedzeniem trzeba umawiać do pracy fachowców. A ceny rosną jak na drożdżach. - Mam pozwolenie na budowę. Umówiłem się z ojcem i bratem, że pomogą mi w pracy - mówi Janusz Kostek, który przymierza się do budowy domu w podzielonogórskim Przylepie. - Planowaliśmy stawiać fundamenty jeszcze w tym miesiącu. Okazuje się jednak, że cement będę miał dopiero w maju.
Najgorzej ze ścianą
Pan Janusz czeka, bo producenci nie nadążają z produkcją, a w hurtowniach brakuje towarów. Są za to, jak 30 lat temu, listy kolejkowe w sklepach. - Ludzie są w szoku, gdy dowiadują się, że na cement trzeba czekać dwa miesiące, a na wełnę mineralną nawet trzy. Wszystko jest rozchwytywane, zanim pracownicy zdążą rozładować towar - mówi Jecek Pels, dyrektor handlowy zielonogórskiej firmy Kajdar. - Zaradni już teraz zapisują się na listy, aby rozpocząć budowę w czerwcu.
Podobnie jest z pustakami, silikatami, rurami, stolarką okienną i drzwiową, blachodachówką, i niemal wszystkimi materiałami, które wykorzystuje się na budowie. - Wszystko co wiąże się z budowaniem ścian to tragedia. Nie ma ani materiałów, ani fachowców. Na szczęście nie ma kłopotów jeszcze z dachówkami - powiedział Wojciech Markiewicz, z firmy Marka.
Kupują w ciemno
W dodatku wszystko co związane jest z budową drożeje. Od kilkunastu do nawet kilkuset procent (jak w przypadku stali). Skaczące ceny są problemem dla tych, którzy wzięli kredyty, bo pożyczki są udzielane pod gotowe kosztorysy. Dziś większość z tych wyliczeń jest już nieaktualnych, a więc gotówki może nie starczyć na skończenie budowy.
- Dziś bloczek suporeksu jest droższy o prawie 100 proc. niż na początku ub. roku - podaje przykład Daniel Woźniak z Zielonej Góry, który buduje domy na zlecenie.
- A to nie koniec podwyżek, bo mamy już zapowiedzi nowych cen innych materiałów - dodaje Pels.
Dlatego zamawiając dziś towar nie wiadomo, ile za niego trzeba będzie zapłacić, np. w czerwcu, gdy trafi do sklepu. Producenci zastrzegają sobie, że będzie obowiązująca cena z dnia odbioru. - Rok temu metr kwadratowy domu w stanie surowym budowałem za 700 - 900 zł. Dziś za 850 - 1.100 - mówi Andrzej Kasperczak, właściciel firmy budowlanej Kasper.
Kasperczak w ub. r. dom w stanie surowym o pow. 120 mkw. wybudował za 100 tys. zł. Dziś kosztowałby 130 tys. zł (robocizna plus materiały).
"GAZETA LUBUSKA"
Państwo spłaci mieszkaniowe długi za lokatorów?
Marek Wielgo 2007-08-30, ostatnia aktualizacja 2007-08-29 20:15
Posłowie chcą całkowicie oddłużyć prawie 120 tys. rodzin spłacających tzw. stare kredyty spółdzielcze. Kosztowałoby to przyszłoroczny budżet nawet 2 mld zł!
Jeszcze miesiąc temu mało kto poważnie traktował inicjatywę Senatu w tej sprawie. Eksperci sejmowi nie pozostawili bowiem suchej nitki na projekcie ustawy, którego głównym autorem jest prof. KUL Adam Biela (Senatorski Klub Narodowy), za rządów AWS gorący orędownik powszechnego uwłaszczenia. Zapowiedź wcześniejszych wyborów spowodowała, że projekt Bieli ma spore szanse na uchwalenie. Zielone światło dała posłom... wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Niedawno dziennik "Fakt" chwalił się, że ma zapewnienie Gilowskiej, iż ta zrobi wszystko, by państwo spłaciło za lokatorów wszystkie należności.
Chodzi o blisko 120 tys. rodzin, które w latach 90. wpadły w pułapkę zadłużenia, gdy drastycznie wzrosło oprocentowanie kredytów budowlanych zaciągniętych przez spółdzielnie w bankach, głównie PKO BP. W efekcie zadłużenie niejednokrotnie przewyższyło wartość mieszkań. Państwo częściowo je oddłużyło, ale i tak do spłaty pozostały niemałe kwoty. Lokatorzy spłacają to zadłużenie według tzw. normatywu (obecnie 2,71 zł za m kw. mieszkania miesięcznie). Niespłacone odsetki wykupuje od banku budżet państwa. Chcąc szybciej pozbyć się długu, można skorzystać z mechanizmów oddłużeniowych, np. spłata należności wobec banku i 30 proc. wykupionych przez państwo odsetek jest premiowana umorzeniem reszty. Ponadto ci, którzy przez 20 lat, licząc od stycznia 1998 r., regularnie spłacają kredyt, mają mieć umorzone wszystkie odsetki, zarówno bankowe, jak i budżetowe.
Projekt Bieli zakłada, że umorzenie nastąpi już po dziesięciu latach, a obejmie nie tylko odsetki, ale także... kredyt! Resort budownictwa i PKO BP oceniają, że 30 grudnia 2007 r. skorzystałoby z tego 85-90 proc. lokatorów (pozostali w następnych latach). Budżet musiałby w 2008 r. oddać bankowi ok. 2 mld zł. Lokatorom pozostało bowiem do spłacenia łącznie przeszło 2,3 mld zł, z czego 784 mln to kapitał, a reszta skapitalizowane odsetki. Równocześnie budżet zrezygnowałby z odzyskania chociaż części z przeszło 7,3 mld zł odsetek, które są mu winni spółdzielcy.
Co na to rząd? "Nie kwestionując merytorycznej treści i społecznie korzystnej przedmiotowej inicjatywy Senatu, rząd aktualnie nie dostrzega w budżecie państwa możliwości finansowania, począwszy już od 2008 r., proponowanych w senackim projekcie zmian" - czytamy w stanowisku rządu sprzed roku. Obecne poznamy najpewniej w najbliższy wtorek.
Na wniosek posłanki Aldony Młyńczak (PO) sejmowa komisja infrastruktury zażądała od resortu finansów wyliczenia skutków budżetowych projektu Bieli. Popierający go Grzegorz Tobiszowski (PiS) zwrócił uwagę, że nieoddłużenie spółdzielców też kosztuje budżet, bo musi on co roku przeznaczać na wykup odsetek miliony złotych (w tym roku prawdopodobnie ok. 140 mln zł). Ale Tobiszowski nie dodał, że równocześnie spłaty zasilają budżet (w tym roku ok. 120 mln zł). A ponieważ co roku kilka tysięcy spółdzielców decyduje się na szybszą spłatę, maleją budżetowe wydatki, a rosną wpływy. W PKO BP szacują, że najpewniej za dwa, trzy lata się zrównają, a potem te drugie będą większe.
- Sądzę, że mój klub zgodzi się na umorzenie odsetek, ale nie kredytu - mówi Lidia Staroń z PO.
Dodajmy jednak, że sejmowi eksperci zarzucają projektowi Bieli niezgodność z konstytucją. "Proponowane rozwiązanie należy uznać za niezgodne z zasadą równości oraz zasadą sprawiedliwości społecznej" - uważa dr Sylwia Jarosz-Żukowska z Uniwersytetu Wrocławskiego. Jej zdaniem umorzenie kredytu na koszt państwa oznacza obciążenie spłatą wszystkich podatników.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 44233.html
Nieruchomości ciągle w górę
CEE Property Group; wnp.pl (A.Grabałowski) 31.08.2007 17:36
Ceny mieszkań w Polsce nadal rosną, najszybciej w miastach średniej wielkości - wynika z raportu przedstawionego przez CEE Property Group. Przeciętne małżeństwo stać na kredyt złotówkowy umożliwiający zakup, zależnie od regionu, od 43 do 77 m2 mieszkania.
W I półroczu br. popyt na mieszkania utrzymywał się na wysokim poziomie, a jednocześnie nie wzrosła znacząco podaż. Szybki rozwój rynku mieszkaniowego obserwowano w miastach średniej wielkości np. Bydgoszcz, Toruń, Kielce, Lublin, Rzeszów, Białystok. Tempo wzrostu cen mieszkań na tych rynkach wynosi 20-30%. Jako najważniejsze czynniki odpowiadające za wzrost cen mieszkań w I półroczu, autorzy badania wskazują: utrzymującą się na niskim poziomie podaż mieszkań, wzrost zamożności społeczeństwa, niską cenę kredytów, wzrost zainteresowania inwestycyjnym zakupem nieruchomości, wchodzenie w dorosłe życie pokolenia wyżu demograficznego, osób urodzonych na przełomie lat 70. i 80. oraz wzrost cen materiałów i działek budowlanych.
Raport CEE Group wskazuje, że w drugim półroczu '07, rynki mieszkaniowe w największych miastach Polski odczują nieznaczne ochłodzenie, w miastach średniej wielkości ceny powinny nadal rosnąć dwucyfrowym tempie.
Prognozy na drugie półrocze '07
Największe miasta Polski odczują nieznaczne ochłodzenie sytuacji na rynkach mieszkaniowych. Miasta średniej wielkości powinny kontynuować ponad 10 proc. trend wzrostowy.
Warszawa podtrzyma lekki trend wzrostowy. Windować ceny będą nowe projekty np. na Woli. Lokalizacje, w których podaż sprzedawanych i planowanych do sprzedaży projektów jest duża, jak np. Wilanów, nie odnotują wzrostu cen, a być może nawet ich lekką korektę.
Kraków, gdzie popyt na mieszkania jest ograniczony, a podaż projektów większa niż przed rokiem, nie odnotuje w najbliższych miesiącach znaczącego wzrostu cen.
Wrocław utrzyma trend z pierwszego półrocza. Większość projektów jest w fazie realizacji, niewielka liczba nowych inwestycji rozpocznie się na jesieni. Z tego powodu nie należy oczekiwać gwałtownego wzrostu cen mieszkań.
Wysoka podaż nowych projektów deweloperskich w niektórych lokalizacjach Gdańska i Gdyni implikować będzie stabilizację cen.
Poznański rynek mieszkaniowy po nadzwyczaj dynamicznym półroczu czeka kilka spokojnych miesięcy. Ceny mogą wzrosnąć w dzielnicach, w których brakuje nowych projektów deweloperskich (np. na Marcelinie, gdzie rozpoczęła się realizacja pierwszej w tej części miasta nowej inwestycji). W lokalizacjach takich jak Naramowice należy oczekiwać stabilizacji, jako rezultat wzrostu podaży inwestycji mieszkaniowych, który miał miejsce w pierwszej połowie roku.
W Łodzi, w fazie przygotowawczej jest obecnie kilka nowych inwestycji. Prawdopodobnie ruszą one na jesieni tego roku. Po zapowiedziach deweloperów należy spodziewać się kilkuprocentowego podniesienia cen. Wzrost dotyczyć będzie w szczególności kilku wybranych części miasta. Trzy pierwsze projekty pojawią się w okolicach parku Julianowskiego. Jest to miejsce, cieszące się bardzo dobrą opinią wśród Łodzian, z urokliwymi terenami zielonymi i dobrą komunikacją. To z pewnością zdecyduje o poziomie cen na zlokalizowanych tam projektach.
CEE Group szacuje obecnie, że rentowność projektów deweloperskich w największych miastach zamyka się w przedziale pomiędzy 8 a 16% (ceny bieżące części przychodowej i kosztowej). W badanej grupie 9. miast najwyższą rentowność mają projekty w Warszawie i Wrocławiu, a najniższą - w Kielcach i Rzeszowie. Jednocześnie, oddawane obecnie projekty mają realnie dużo wyższą marżę, sięgającą 25-30%, w związku ze znaczącym wzrostem na przestrzeni kilku ostatnich lat wartości działek, na których wzniesiono budynki. Najpowszechniejszym sposobem finansowania inwestycji deweloperskich jest kapitał własny oraz kredyty bankowe. Z rzadka pozyskuje się kapitał od funduszy inwestycyjnych.
Wg badań CEE Group, wartość przeciętnego kredytu mieszkaniowego, zaciągniętego przez gospodarstwo domowe w I półroczu br. przekroczyła 220 tys. zł. Przy obecnych cenach mieszkań, małżeństwo o przeciętnych zarobkach w danym województwie stać na zakup w kredycie złotówkowym od 43 m2 w małopolskim, 49 m2 w pomorskim czy 50 m2 w łódzkim, po 77 m2 w śląskim i lubuskim i 74 m2 w opolskim.
http://budownictwo.wnp.pl/nieruchomosci ... 1_0_0.html