| 20 milionów to nic. Rocznie idzie miliard z budżetu na cele instytucji
| religijnych.Wg. niektórych szacunków nawet 5 mld.
ab.
Zgadza się. Bierze się to ze współfinansowania przez państwo szkolnictwa
katolickiego, zgodnie z ustaleniami konkordatowymi, utrzymywania religii
katolickiej w szkołach publicznych, ordynariatu polowego WP i innych
biskupstw branżowych, utrzymywaniu tzw. Funduszu Kościelnego, darowizn
czynionych jako odpisy podatkowe obywateli, czy przekazywaniu nieruchomości
przez instytucje i samorzady róznych szczebli i wiele innych.
Pozdrawiam
może 'flats resources'/'apartments resources'?
--
Pozdrawiam,
Lucyna Dlugolecka
modem-fax 014/6230027
"Vielleicht gibt es schoenere Zeiten; aber diese ist die unsere."
Podpowiem sama sobie - housing resources? Czy zaakceptowałabyś to? I jeszcze
jedno - samorządowy zakład budżetowy. Znam quango, ale quangos są
dofinansowywane z kasy państwa, więc nie bardzo mogą być stosowane jako nazwa
do samorządowych zakł. budżetowych. Przez całe życie nie potrzebowałam tej
wiedzy i dzisiaj mnie trafiło.
Jasia
| Niezamaco ;). Na zaklady rzucilam, ale nie wiem co to moze byc...
:(
Jedyne co sie metnie kolacze po zakamarkach pamieci, to jakies "business
units of local government", ale to tylko luzne skojarzenie i chyba nie to...
.... a, natomiast blyskawiczny rzut oka do slownika prawniczego Michalska &
Michalska ujawnil zaklad budzetowy = budgetary agency.
Wiesz, jakby byla definicja tego czegos po polsku, to by bylo lepiej. Bo tak,
to jest "shooting in the dark"....
Pzdr,
Magda
Zakład budżetowy to jest takie coś co wypączkowało z zakładów komunalnych
[mniej więcej] i usamodzielniło się; dofinansowane z kiesy samorządu, ale jest
całkiem niezależne. Podpieram się tym "quango", bo czegoś takiego, w mojej
przytomności, używali Anglicy wobec tych tworów. Ale po sprawdzeniu w
słownikach [at Bartleby.com] doszłam do wniosku iż nie mogą to być "quangos",
gdyż te są dofinansowane z budżetu państwa. I tu się moja zupa wylewa. A muszę
dokument z tym cudem przesłać mailem na 8.00 do klienta. Jasne iż mogę coś
wymodzić, ale co dwie głowy to nie jedna.
Jasia
http://info.onet.pl/826763,11,item.html
-----
W przyszłorocznym budżecie państwa na Przewozy Regionalne PKP zaplanowano
tyle pieniędzy, ile domagają się związkowcy - poinformował wicepremier i
minister infrastruktury Marek Pol podczas nocnego spotkania ze związkowcami
PKP
"Zakładamy przeorganizowanie finansowania Przewozów Regionalnych i wygląda
na to, że otrzymają one około 900 mln zł w przyszłym roku. Tymi pieniędzmi
miałyby zarządzać samorządy" - mówił Pol związkowcom.
Komitet protestacyjno-strajkowy PKP planujący rozpoczęcie tuż po północy 13
listopada strajku generalnego, domaga się 800 mln zł na Przewozy Regionalne
PKP oraz 200 mln zł na przewozy międzywojewódzkie.
Sprawa finansowania Przewozów Regionalnych będzie też tematem spotkania
związkowców z wicepremierem Jerzym Hausnerem planowanego w środę na godz.
9.30. - poinformował przedstawiciel Związku Zawodowego Pracowników PKP Adam
Zawodny.
Potem związkowcy mają spotkać się z parlamentarzystami.
-----
az zaklalem szpetnie ze szczescia jak to zoabczylem...
no ale to jeszcze o niczym nie swiadczy
JEST NADZIEJA :)
pzdr
PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) nie mogą też liczyć na
istotne wsparcie z budżetu, ale mogą liczyć na "pomocną dłoń" państwa przy
inwestowaniu w tabor.
Oby te pieniadze szły na modernizacje składów regionalnych także (EZT,
piętrowe, rozumiem, ze zakupem szynobusów zajmują się samorzady i jest
to inny worek) , a nie tylko wagonów do pośpiechów.
http://www.rynek-kolejowy.pl/news05/0502/0502_002.htm
Świętokrzyskie kupuje autobusy szynowe dla PKP
dodano: 01-02-2005
Dwa szynobusy Pesy najprawdopodobniej od września będą kursowały na linii
Skarżysko - Kielce - Sędziszów oraz Skarżysko - Ostrowiec Świętokrzyski. -
Właśnie rozstrzygnęliśmy przetarg, ale z podpisaniem umowy poczekamy na
ewentualne protesty. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze, bo taki
autobus jest bardzo potrzebny - informuje Tadeusz Jóźwik, członek Zarządu
Województwa Świętokrzyskiego.
Do przetargu poza PESĄ przystąpiła firma Kolzam z Raciborza. Samorząd
województwa na zakup dwóch szynobusów z 60-80 miejscami siedzącymi
przeznaczył 12,7 miliona złotych z dotacji otrzymanej z budżetu państwa na
przewozy regionalne.
W czwartek przedstawiciele samorządu województwa dyskutowali też m.in. z
władzami Buska nad przywróceniem połączeń kolejowych na trasie Kielce -
Busko. Zawieszono je 12 grudnia ubiegłego roku. - Wszyscy uczestnicy byli
zgodni, że przy obecnej liczbie pasażerów nie ma sensu utrzymywać
dotychczasowych połączeń. Zdecydowaliśmy jednak, żeby utrzymać
infrastrukturę kolejową w dobrej kondycji, bo może uda się przywrócić
połączenie w okresie wakacyjnym albo po stworzeniu nowego rozkładu jazdy -
mówi Jóźwik.
(źródło: Gazeta Wyborcza, 28 stycznia 2005)
A Nadodrzanka Wrocław - Zielona Góra znowu po macoszemu. Przecież dużo
taniej byłoby zmodernizować tą linię niż budować nowy tor do Berlina
(Miłkowice - Żagań).
Odległość torami prawie ta sama, a ile więcej korzyści.
Nadodrznaka jest już w umowach AGTC (chyba tylko do Rzepina) i będzie
modernizowana ze środków budżetu państwa + UE. Poza tym na tej linii nie
wyciśniesz 160 km/h, podczas gdy na Forst sądzę, że w wielu miejscach mogłoby
być nawet 200 km/h. Tak czy inaczej jak na samorząd to porywanie się z motyką
na słońce.
Mick M.
PLUS
Jak mówi Jan Tereszczuk, prezes PKP Przewozy Regionalne, brak dofinansowania
z budżetu państwa był brany pod uwagę we wstępnej wersji planu
restrukturyzacji firmy. Konieczna byłaby redukcja liczby pociągów o połowę,
a
to mogłoby doprowadzić do utraty płynności finansowej
Płynności to chyba nikt się nie dopatrzy ;)
przez spółkę. W
rezultacie zerwana zostałaby ugoda restrukturyzacyjna, która reguluje spłatę
zadłużenia PKP PR względem innych firm z Grupy PKP. - PKP PR musiałaby
zostać
postawiona w
| stan likwidacji,
a jej długi, wtedy nawet 3 mld zł, i tak musiałby pokryć właściciel, czyli
skarb państwa - dodaje Tereszczuk
minus :(
Bez jednorazowego oddłużenia nie ma też co liczyć na powstanie pięciu
kolejowych kompanii samorządowych - spółek kolejowych z udziałem samorządów
wojewódzkich mających od 2007 r. obsługiwać przewozy regionalne w kraju.Model samorządowy przewozów regionalnych przetestowało już Mazowieckie, w
którym na początku ub.r. powstały Koleje Mazowieckie. Od kiedy samorząd na
..........
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Jak mówi Jan Tereszczuk, prezes PKP Przewozy Regionalne, brak dofinansowania
z budżetu państwa był brany pod uwagę we wstępnej wersji planu
restrukturyzacji firmy. Konieczna byłaby redukcja liczby pociągów o połowę, a
to mogłoby doprowadzić do utraty płynności finansowej przez spółkę.
Najpierw cos trzeba mieć, żeby to utracić. A swoją drogą ciekawe czy za redukcją
pociągów pójdzie redukcja zatrudnienia? (wiem, pytanie retoryczne)
Od kiedy samorząd na
Mazowszu kontroluje kolejowe przewozy regionalne, jego dofinansowanie do
przewozów zwiększyło się z 42 mln zł w 2004 roku do 99 mln zł w 2005.
Spółka samorząd - PKP jest dobra o tyle, że samorząd nie boi się dać większej
ilości środków, jak właśnie tu (ciekawe tylko czy tak będzie zawsze), ale i
tragiczna zarazem, bo zero konkurencji i nie widać żadnych zmian na lepsze
pomimo większych dotacji.
http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3126322.html
Pociąg Koluszki - Kraków będzie się miał gdzie zatrzymać...
Nie zostanie natomiast zbudowana łącznica umożliwiająca połączenie Kielc z
CMK, co przed kilku laty postulował samorząd województwa. Zdaniem prezesa
Wacha kosztowałoby to kilkadziesiąt milionów, a skróciło czas jazdy do
stolicy tylko o pół godziny. Zapewnił, że szybciej będziemy jeździć do
Warszawy przez Radom po modernizacji tej linii, co może nastąpić już ok.
2010 roku.
A ja chciałbym odnieść się do powyższego fragmentu. Pomijając już fakt czy
wspomniana łącznica jest czy nie jest potrzebna nurtuje mnie takie oto
pytanie. CO wchodzi w skład kosztów wybudowania kilkuset metrów/kilku
kilometrów toru? Lub inaczej: dlaczego wybudowanie tego kawałka toru
kosztuje kilkadziesiąt (czyli ile?) milionów złotych? Warto bowiem zauważyć,
że w czasach intensywnego rozwoju kolei budowano setki kilometrów torów i
jednak jakoś je budowano. Czy to oznacza, że państwa dysponowały wówczas
miliardowymi czy wręcz biblionowymi budżetami na takie inwestycje? I
nieważne, że był to złoty czas dla kolei - koszty to koszty. Czy ktoś
kompetentny mógłby wyjaśnić te wątpliwości. Bo ja, jako laik, mam nieodparte
wrażenie, że te rzekome miliony to czysta wymówka, żeby nie zrobić tego czy
tamtego. Ale może się mylę, dlatego proszę o wyjaśnienia.
Pozdrawiam
Piotr
Ja bym po szóste jeszcze dodał, że skoro ta linia jest tak ważna i ma podobno
znaczenie państwowe - to dlaczego ma być modernizowana ze środków de facto
przeznaczonych na linie które nie mają znaczenia państwowego? Przecież to jest
jakieś chore - celowo rujnują rozkłady na linii mieleckiej by ją zlikwidować i
kasę przeznaczyć na modernizację linii Rzeszów - Ocice. Tymczasem faktycznie
ta kasa (ze środków samorządów i PKP) powinna iść na "łatanie dziur" na linii
mieleckiej i na liniach bieszczadzkich (dalsze ograniczenia prędkośći od
nowego rj). Linia Rzeszó - Ocice powinna być modernizowana ze środków funduszy
UE i budżetu państwa (jako linia o znaczeniu państwowym i chyba obronnym).
Pytam się co to za burdel???? Dlaczego nie ma żadnych planów napraw co do
terminów na poszczególnych liniach??? Od tak nagle wyskakuje jakiś dyrektorek
i chce remontować linię nie zważając, że ma przecież inne linie w fatalnym
stanie w nadzorze. czy znów będzie dominowała zasada "kto silniejszy ten
lepszy"?
Pytam się więc co z innymi liniami??? Dlaczego problem nie jest rozwiązywany w
sposób kompleksowy??
Natomiast martwi mnie, że nic o Gorzów - Krzyż nie wspomniano, czyżby
gorzowskiemu "oknu na świat" groziła dalsza degrengolada?
Jakkolwiek uważam, że w planach powinna istnieć jakaś modernizacja Krzyż -
Gorzów - ew. Kostrzyn, tak przy ograniczonych środkach na infrastrukturę
kolejową wydaje się, że wybrano właściwie - najwęższe gardła to Nadodrzanka i
Gorzów - Zbąszynek - ZG.
A kwalifikując linie pod względem stanu infrastruktury to byłoby jeszcze kilka
inwestycji przed Ostbahnem.
Ciekawe, że PLK chce wydobyć od samorządu wpis do RPO, czyli defakto pieniędze
na Nadodrzankę, która, po pierwsze, i tak będzie modernizowana i budżet
państwa na nią wyłoży, po drugie, będzie nadal rozjeżdżana głównie przez
towarowe, a więc zainwestowane pieniądze szybciej "przepadną".
Mick M.
Nie zapominajmy o pieniadzach z budzetu panstwa przeznaczonych dla
samorzadow na zakup nowego taboru. Jezeli samorzad nie skorzysta kasa
przepada, a raczej zostaje w budzecie calego panstwa. Zreszta istnieje
tez ryzyko, ze jak wejdzie prywatny przewoznik wraz ze swoim taborem, a
zyski nie spelnia jego oczekiwan, po prostu wycofa sie z dzialalnosci.
A tak zostaje chociaz tabor... :-(
| No to się zdecyduj Kolego - albo chcesz jeździć pociągami, albo obcinać
| dofinsansowanie.Chce jeździć pociągami, które będą jeździć dzięki racjonalnemu wydawaniu
dostępnych pieniędzy, a nie techniką PKP.
Będzie więcej pieniędzy na dofinansowanie przewozów regionalnych i na wręcz
wołające i płaczące o remonty linie kolejowe, będzie większa konkurencja w
transporcie. Obecnie tylko PKP PR stać na wożenie na kredyt. Poza tym ten
przewoźnik ma ten atut, że posiada już swój tabor i zaplecze na miejscu -
nowy musiałby w to zainwestować. Jaki interes miałby nowy przewoźnik w
inwestowaniu w PL gdzie pociągi jeżdżą wolno, dostaje tyle pieniędzy co kot
napłakał, a i wysokość tego ostaniego nie jest nigdy pewna, a zapłata
terminowa...
Przede wszystkim ktoś musi sobie zdać sprawę, że kolej to jeszcze nie
przeżytek i zacząć nadrabiać 15-letnie zaleglości w remontach
infrastruktury wycofując się z bzdurnego planu likwidacji tysięcy km linii
kolejowych. Owszem linie lokalne mogą przejmować samorządy, ale albo należy
je zmusić do równorzędnego inwestowania w gałęzie transportu na szczeblu
lokalnym, albo / i przeznaczy na to fundusze z budżetu państwa (innego
źródła). Obecna polityka wobec kolei to chyba tylko dążenie do tego, że jak
już wejdzie jakieś unijne rozporządzenie w sprawie równorzędnego
finansowania róznych gałęzi w Polsce zostaną tylko linie zarządzane przez
PLK, więc samorządy dofinansują to przedsiębiorstwo.
Kolejna sprawa to wspomniane dofinansowanie do przewozów lokalnych...
Mick M.
Ponad 20,1 mln zł wpłynie na konto zielonogórskiego oddziału spółki PKP
Przewozy Regionalne. W kwietniu więc kolejne pociągi nie znikną z rozkładu
jazdy.
W grudniu ub.r. kolejarze grozili, że zlikwidują w Lubuskiem 23 połączenia,
jeżeli nie dostaną od marszałka dodatkowych pieniędzy.
W czwartek doszło do ugody, a we wtorek zostanie podpisana umowa pomiędzy
samorządem regionu a PKP. - Stało się to możliwe ponieważ, że zmieniły się
przepisy o finansowaniu pociągów międzywojewódzkich i międzynarodowych. Do
tej pory płaciły za nie urzędy marszałkowskie. Teraz wydatki przejmie budżet
państwa. Dzięki temu zyskaliśmy aż 6 mln zł - wyjaśnia Grzegorz Dwojak,
dyrektor Przewozów Regionalnych w Zielonej Górze.
http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,3167776.html
Drogi Marcinie.
Bardzo Cię proszę i Innych również, jeżeli jest to możliwe, abyś starał się
wklejać "prasówkę" wg wzoru poniżej.
-------
Temat: [pr][Lubuskie] Kasa dla kolejarzy
http://miasta.gazeta.pl/zielonagora/1,35182,3167776.html
kal 16-02-2006 , ostatnia aktualizacja 16-02-2006 17:41
Ponad 20,1 mln zł wpłynie na konto zielonogórskiego oddziału spółki PKP
Przewozy Regionalne. W kwietniu więc kolejne pociągi nie znikną z rozkładu
jazdy.
W grudniu ub.r. kolejarze grozili, że zlikwidują w Lubuskiem 23 połączenia,
jeżeli nie dostaną od marszałka dodatkowych pieniędzy.
W czwartek doszło do ugody, a we wtorek zostanie podpisana umowa pomiędzy
samorządem regionu a PKP. - Stało się to możliwe ponieważ, że zmieniły się
przepisy o finansowaniu pociągów międzywojewódzkich i międzynarodowych. Do
tej pory płaciły za nie urzędy marszałkowskie. Teraz wydatki przejmie budżet
państwa. Dzięki temu zyskaliśmy aż 6 mln zł - wyjaśnia Grzegorz Dwojak,
dyrektor Przewozów Regionalnych w Zielonej Górze.
-------
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Forest
Myślisz że posłowie opozycyjni jak obejmą władzę będą prowadzili
finanse kraju inaczej ? Nie wierzę bo z pustego i Salamon nie naleje.
NIe, nie myślę. Przyjdzie czas rządzenia opozycji zobaczymy podobne
skandale, tłumaczenie itd. - taki już urok tych, którzy dorwą się do władzy.
Środki specjalne to bardzo wygodna forma gospodarowania częścią budżetu
państwa gdzie dysponent ma znacznie większą swobodę w ich wydawaniu.
Może mi się nie podoba owa swoboda ? Nie mam żadnego wpływu - wiedzy na to
jak te środki będą wydane, a tak przynajmniej dowiedziałem się od razu gdzie
i na co pójdą.
Czy zaostały zmarnowane ? Nie jeśli rozpocznie się podział i
u-samorządowienie mniejszych spółek. Jeśli to ma zchęcić samorządy do
wejścia w ten interes, tym lepiej. Jeżeli rok skończy się tak jak poprzedni,
to ... pieniądze były i nie ma, a nic nie widać co z nich się dobrego stało,
słowem całe 550 mln trzebaby skierować na inferstrukturę, a nie PR. Obecne
wydawanie ich na kursy do Mezimesti jest już znikaniem ich z prawie żadną
korzyścią społeczną. Jako MK chciałbym, żeby jeździły, ale też wolałbym żeby
za te pieniądze polepszyć ofertę na innej linii, gdzie jest jeszcze sznasa
na zatrzymanie pasażerów. Jedyny sens ich istnienia widziałbym jeszcze w
kontynuowaniu tych przewozów, bo są prowadzone starania, żeby do Wałbrzycha
wjeżdżali Czesi - taka inwestycja w przyszłość.
Pozdr. !
Mick M.
Niestety tylnymi drzwiami dokonano poprawki w ustawie o transporcie
skresla sie w ustawie o transporcie kolejowym w art.40 ustep3.,ktory
brzmial:
"Organizowanie i dotowanie kolejowych przewozow pasazerskich o zasiegu
miedzywojewodzkim, z wyjatkiem przewozow kwalifikowanych,naleza do zadan
ministra wlasciwego ds.transportu,/..../.Srodki finansowe na te zadania
okresla corocznie ustawa budzetowa,do czasu osiagniecia rentownosci tych
przewozow."
To duze zagrozenie dla przewozow dalekobieznych,bo skreslono
mozliwosc,teoretyczna jak dotychczas dofinasowania przewozow
miedzywojewodzkich przez budzet panstwa a samorzadow nie stac na pelne
dofinansowanie przewozow regionalnych, czyli bez szans na dofinansowanie
miedzywojewodzkich.Jest realne zagrozenie ponad 200 obecnych pociagow
miedzywojewodzkich.
L.R
To duze zagrozenie dla przewozow dalekobieznych,bo skreslono
mozliwosc,teoretyczna jak dotychczas dofinasowania przewozow
miedzywojewodzkich przez budzet panstwa a samorzadow nie stac na pelne
dofinansowanie przewozow regionalnych, czyli bez szans na dofinansowanie
miedzywojewodzkich.Jest realne zagrozenie ponad 200 obecnych pociagow
miedzywojewodzkich.
L.R
ale wina na to i tak spadnie na PKP-IC:P;)
To duze zagrozenie dla przewozow dalekobieznych,bo skreslono
mozliwosc,teoretyczna jak dotychczas dofinasowania przewozow
miedzywojewodzkich przez budzet panstwa a samorzadow nie stac na pelne
dofinansowanie przewozow regionalnych, czyli bez szans na dofinansowanie
miedzywojewodzkich.Jest realne zagrozenie ponad 200 obecnych pociagow
miedzywojewodzkich.
Ale do tej pory finansowanie pociagow miedzywojewodzkich bylo incydentalne i
odnosilo sie w zasadzie do nielicznych pociagow "dwuwojewodzkich". A i to
dopiero wtedy, gdy lokalne PRy przekonaly "wadze", ze pociagi te spelniaja
funkcje przewozu regionalnego. Jakies wielkie kuriery w stylu Szczecin -
Przemysl, czy Gdynia - Krynica, i tak nie byly przedmiotem dofinansowania.
Wiec w zasadzie praktyka zostaje, jak byla.
JDS
| Tory na odcinku od Wieliszewa do Zegrza są w takim stanie, że lepiej
nie
| pytać :(
| A na odcinku od dawnego p.o. Zegrze Płd. wzdłuż dawnych koszar to po
| torach
| śladu prawie nie ma :(
| Druta faktycznie nie uswiadczysz, natomiast co do torow, ostatnio (ca
| miesiaca), jestem prawie pewien, ze widzialem wagony-lawety z dostawa do
| tamtejszego skladu celnego.Mityczny autobus szynowy znaczy mialby tam operowac? Nie do wiary...
MITYCZNY CZY REALISTYCZNY. to bez znaczenia i tak wszystko rozbija się o
kasę której Samorządy nie chcą przeznaczać na kolej mimo dotacji celowej z
Budżetu Państwa. Wolą prywatne stare autobusy.
| Mityczny autobus szynowy znaczy mialby tam operowac? Nie do wiary...
MITYCZNY CZY REALISTYCZNY. to bez znaczenia i tak wszystko rozbija się o
kasę której Samorządy nie chcą przeznaczać na kolej mimo dotacji celowej z
Budżetu Państwa. Wolą prywatne stare autobusy.
Pewnie dlatego, ze roznica w utrzymaniu infrastruktury kolejowej a drogowej
jest nieporownywalnie wieksza na niekorzysc tej pierwszej. Kwestia wieku i
stanu technicznego taboru wzajemnie sie znosi, bo i ten, i ten jest stary i
zdezelowany. Natomiast naprawa drogi kolowej polegajaca na wyslaniu paru
ziutkow z wiadrem asfaltu, a naprawa toru polegajaca na wyslaniu maszyn
torowych z szynami czy podkladami do wymiany to juz zupelnie inna wielce
kosztowna, bajka, jak sadze...
Narazienko,
Artur <UOPSzymański
"Bo wszystkie UOP-y to fajne chlopy..."
(C) by Yarosch
Generalnie z Szerszeniem żartowaliśmy. Jak słusznie zauważył, to w zasadzie
tego się nie uda udowodnić, więc dyskusja jest raczej teoretyczna. Za
używanie odbiornika grozi grzywna w wysokości bodaj 30 opłat miesięcznych,
jeśli dobrze pamiętam i tyle.
Zastanawiam się jednak, czy biorąc pod uwagę, że opłata abonamentowa jest
zobowiązaniem publicznoprawnym, nie podchodzi to pod kodeks karny skarbowy.
Zastanawiam się na kanwie artykułu:
Art. 53. $ 26. W rozumieniu kodeksu należność publicznoprawna jest to
należność państwowa lub samorządowa, będąca przedmiotem przestępstwa
skarbowego lub wykroczenia skarbowego; należnością państwową jest podatek
stanowiący dochód budżetu państwa, należność z tytułu rozliczenia udzielonej
dotacji lub subwencji lub należność celna, a należnością samorządową -
podatek stanowiący dochód jednostki samorządu terytorialnego lub należność z
tytułu rozliczenia udzielonej dotacji lub subwencji.
Tylko wydaje mi się, że jednak abonament nie podchodzi pod tę definicję,
ocenie - jeśli już chcemy być tacy dokładni i na poważnie - oświadczenie
kolegi Szerszenia podpada pod art. 52a kodeksu wykroczeń.
No dobra. Żartowałem. Jakby człowiek chciał żyć zgodnie z ustawami, to życie
byłoby mniej kolorowe. :-{))
Generalnie z Szerszeniem żartowaliśmy.
A to rozumiem, smileye wcięło?
...
Zastanawiam się jednak, czy biorąc pod uwagę, że opłata abonamentowa
jest zobowiązaniem publicznoprawnym, nie podchodzi to pod kodeks karny
skarbowy. Zastanawiam się na kanwie artykułu:
Zawsze gdy pojawia się "abonament RTV czy płacić" zastanawiam się właśnie
nad tematem podatki a abonament. Jak to jest w teorii prawa zdefiniowane?
Abonament (obowiązek uiszczania) jest powiązany de facto jedynie z
posiadaniem OTV/OR. Na babski rozum Pani Jadzi: toż to podatek taki jest.
Art. 53. $ 26. W rozumieniu kodeksu należność publicznoprawna jest to
należność państwowa lub samorządowa, będąca przedmiotem przestępstwa
skarbowego lub wykroczenia skarbowego; należnością państwową jest
podatek stanowiący dochód budżetu państwa, należność z tytułu
rozliczenia udzielonej dotacji lub subwencji lub należność celna, a
należnością samorządową - podatek stanowiący dochód jednostki
samorządu terytorialnego lub należność z tytułu rozliczenia udzielonej
dotacji lub subwencji.
A to abo chyba nie spełnia definicji powyższej.
O czym niżej piszesz ;)
No i mamy jakiś konkret (niepewny, ale konkret...)
Jeszcze tylko Dz.U. i Art. _bardzo_poproszę_ i będę usatysfakcjonowany
no cóż mamy ordynację podatkową:
Art. 2. § 1. Przepisy ustawy stosuje się do:
1) podatków, opłat oraz innych niepodatkowych należności budżetu państwa
oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego, do których ustalania
lub określania uprawnione są organy podatkowe,
2)
3) opłaty skarbowej oraz opłat, o których mowa w przepisach o podatkach
i opłatach lokalnych,
4) spraw z zakresu prawa podatkowego innych niż wymienione w pkt 1 i 2,
należących do właściwości organów podatkowych.
§ 2. Jeżeli odrębne przepisy nie stanowią inaczej, przepisy działu III
stosuje się również do opłat oraz innych niepodatkowych należności
budżetu państwa, do których ustalenia lub określenia uprawnione są inne
niż wymienione w § 1 pkt 1 organy.
§ 3. Organom, o których mowa w § 2, przysługują uprawnienia organów
podatkowych.
§ 4. Przepisów ustawy nie stosuje się do świadczeń pieniężnych
wynikających ze stosunków cywilnoprawnych oraz do opłat za usługi, do
których stosuje się przepisy o cenach.
abonament może dać się zakwalifikować pod §2... uprawnienia z §3...
a przedawnienie:
Art. 70. § 1. Zobowiązanie podatkowe przedawnia się z upływem 5 lat,
licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności
podatku.
A może ktoś zadałby odpowiednie pytanie w KRRiTV?
KG
Może i jest to rozwiązanie, ale znowu pojawiają sie problemy kto będzie
decydował w którą linię owa dotacja będzie wkładana ?
Możnaby np. robić przetargi na utrzymanie linii. Czyli PLK dzierżawiłoby
linie prywatnym operatorom, a ci prowadziliby prace modernizacyjne i
remontowe, a za to sami pobieraliby opłaty od przewoźników (choć tu
musiał by być ustalony maksymalny poziom). Oczywiście i tak na barkach
PLK pozostałaby decyzja, jakich prac wymagać od operatorów.
Chyba system mieszany jest konieczny, tzn. dofinansowanie z budżetu
państwa do stawek za tory, ale oprócz tego i dofinansowanie do przewozów.
Zgoda, chodziło mi tylko o połączenia międzywojewódzkie, regionalne
oczywiście winny być wspierane przez samorządy - niech one decydują, czy
wolą mieć pociągi, czy autobusy, czy budować nowe ulice dla samochodów.
Natomiast dotacja dla pociągów międzyregionalnych czy międzynarodowych
nie wydaje mi się zbyt sensowna. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, jakiś
spójny system kryteriów przyznawania dofinansowania. O wiele łatwiej
sterować polityką transportową państwa przez inwestowanie w infrastrukturę.
Pozdrawiam,
Kuba
| międzywojewódzkich, tak jak proponujesz, to ani pociągi Inowrocław - ZW,
| ani Wieluń Dąbrowa - Katowice nie dostałyby dofinansowania z budżetu
| państwa i najprawdopodobniej by ich nie było w rozkładzie jazdy.Jeździły 2 lata temu, gdy budżet nic do nich nie dokładał, tylko
samorządy, czemu teraz nie miałyby pojechać ?
Owszem, jeździły, ale w "G". Gdyby budżet państwa nie przejął finansowania
tych pociągów, dzisiaj mielibyśmy tam podobną sytuację jak na Zduńska Wola -
Herby Nowe.
Ja bylem ostatnio na dworcu w Lublinie rok temu w maju w sobote .Generalnie to
zaskoczyla mnie spora ilosc podroznych na peronach.Jest tam zdecydowanie
lepiej niz np w Lodzi Kaliskiej czy Fabrycznej.I to pewnie Arona tak bardzo
boli :D
A o ekonomike sie nie martw Aron.Bo PR maja doplaty z budzetu panstwa i
samorzadow, a IC jak wiesz radzi sobie dobrze :)
A o ekonomike sie nie martw Aron.Bo PR maja doplaty z budzetu panstwa i
samorzadow, a IC jak wiesz radzi sobie dobrze :)
Będąc monopolistą to nietrudno sobie radzić dobrze. Wiem, i tak na to
wpływu nie mamy, ale przynajmniej miejmy trochę dystansu do powtarzanego
wszędzie stwierdzenia że cała polska kolej jest do niczego, z wyjątkiem
rentownego, dochodowego, świetnie zarządzanego, ekspansywnego IC.
| Stan jest tak zły, że w tej chwili już nie można tam
| wprowadzić maszyn do naprawy, które same poruszają się po szynach.Czyli sami przyznają, że wykolejenia ciężkich poc. towarowych
to tylko kwestia czasu...
Jeżeli już się coś nie wykolejało...
| Okazuje się, że w 1997 roku już ruszyła modernizacja tej trasy. Udało
| się zrobić 11 kilometrów torów z Jaślan do Mielca. Prace miały być
| kontynuowane rok później. -- Ale nastąpił kryzys.To się nazywa pech, już były rozpisane zamknięcia na kolejny sezon.
kryzys = modernizacja stacji Kraków Główny
| Same modernizacyjne prace szacuje się na około 200 milionów złotych. --
| To za dużo by samorządy mogły uczestniczyć w finansowaniu -- mówi poseł
| Popiołek. Pieniędzy trzeba szukać w budżecie państwa. A do tego
| potrzebna jest właśnie zmiana klasyfikacji mieleckiej trasy kolejowej.200 milionów to chyba na całą linię od Dębicy do Ocic.
Raczej tak, może i nawet z elektryfikacją...
A tu można działać etapami, zacząć od tego, co się już wali.
Jak to w końcu jest, czy jak linia nie jest znaczenia państwowego,
to budżet nic nie może pomóc??
Widać nie...
Pozdr.
forest
Nowa ustawa regulująca kwestie ulg i przejazdów bezpłatnych stanowi, że
zniżka 100% przysługiwać będzie dzieciom w wieku do 4 lat. Zajrzałem
przypadkiem na stronę PKP WKD Sp. z o.o. i przeczytałem, że dziecko takie,
będzie musiało posiadać (bezwzględnie) przy sobie w chwili przejazdu
pobrany
wcześniej z kasy bilet na przejazd (ze zniżką 100%). Nie wiem, czy wynika
to
bezpośrednio z ustawy, podejrzewam, że tak. A jeśli tak, to w Przewozach
Regionalnych będzie tak samo. Już widzę tłumy MK pobierające w kasach na
najdziwniejszych stacjach bilety ze zniżką 100%, na najdziwniejsze trasy.
Miodzio! Tylko nie wiem, czy o to (jeśli ten zapis jest w ustawie)
ustawodawcy chodziło... (Równie dobrze, kasjerzy będą mogli drukować setki
takich biletów by PKP dostało refundację, podobnie jak wg rządu
sprzedawali
2 ulgowe zamiast 1 normalnego).
W ustawie jest zapis:
Zasad finansowania [ustawowych uprawnień] nie stosuje się do przejazdów
dzieci do lat 4 objętych ulgą 100%.
Tak więc ustawodawca pomyślał - z takich biletów refundacji nie będzie.
Tak notabene: od 01.01.2001. finansowanie ustwowych uprawnień nie należy już
do budżetu państwa, tylko do zadań samorządów województw, jako zadanie z
zakresu administracji rządowej.
nie kolidują. Nie chcę być złym prorokiem, ale sądzę, że PLK stanie na
rzęsach, aby zablokować pojawienie się pociągów pasażerskich na tej linii.
Nie blokować nie będą - moim zdaniem. Zażądają posterunków w Sulęcinie,
Ośnie i Trzemesznie - zapewne na nowo wyposażonych w USRK, bo PLK nie uznaje
reanimowania starych (patrząc po praktykach krajowych). Z ich strony to
będzie, że dali szansę samorządowi...
Jak mówię rozumiem potrzebę posterunków przy takim ruchu (jakkolwiek
zaawansowanych technicznie), ale niech spadają na drzewo z wysuwaniem żądań,
jeszcze takich , pod kątem samorządu. Chcą w Trzemesznie - niech szukają w
budżecie państwa na linie znaczące, chcą w Sulęcinie - niech reanimują
własnymi kosztami stare USRK, choć jedną głowicę i chowają w jeden tor
pociąg towarowy.
Mick M.
Witam,
http://www.pr.pkp.pl/niusy/tresc.php?index=0
Konferencja prasowaZmiany w kursowaniu pociągów
25.02.2003 r.
Niestety, uzasadnienie PKP jest przekonujące...
Brak obiecanych funduszy, zaniechanie wprwadzania autobusów szynowych,
dotacje nie pokrywające obciążeń ze zniżkowych przejazdów etc. złożyły się
na obecną sytuację. Winna jest jednak polityka finansowa państwa, a nie
PKP. W sytuacji, w której dotacje nie rekompensują strat ze zniżek a
fundusze z budżetu przeznacza się na wspieranie dróg kołowych inaczej być
nie może... Autobusy szynowe uratowały wiele linii przed likwidacją,
wiele, ale nie na PKP. Program naprawczy wcale nie jest aż tak złożony,
wystarczyłby powrót do zniżki 50%dla uczniów i studentów, pełna refundacja
zniżek z budżetu i dodatkowe dotacje, proporcjonalne do dotacji dla dróg
kołowych... Nie mówiąc już podatku ekologicznym dla ciężarówek i tirach na
torach.
Takie rozwiązanie jest możliwe chyba tylko w Szwajcarii, gdzie dodatkowo
samorządy lokalne, dbają, by przypadkiem, mimo tych udogodnień, nie
pozbawiąc ludzi dojazdu poprzez likwidacje lini.-ale w Polsce to
science-fiction...
No i poza tym chyba nie "przejąć" a "kupić", bo to przecież nie PKP.
Jeśli cukrownia planuje zysk z rozbiórki torów, trzeba ten zysk pokryć...
:-(((
Ja rozumiem, że jest własnością cukrowni, ale...:
1) W myśl ustawy xx, rozbierający linię musi pokryć koszty rekultywacji
(chba, że jest to PKP, to te koszty pokryje budżet państwa :-((( ), więc
koszt robocizny może być niewiele mniejszy od prognozowanych przychodów ze
złomowania szyn i palenia podkładów...
2) Biorąc pod uwagę powyższe i zakładając, że cukrownia i jej zarząd są w
jakiś sposób związani z tamtą gminą, nie chcą mieć na murku z samorządem,
może by doszli jakoś do porozumienia i jeśli nie oddali, to może zostawili
jeszcze przez jakiś czas aby gmina mogła za drobne odgupić za 2-3 lata.
Mick M.
Żelazna trasa Rzeszów – Warszawa
2007-07-27 09:23
Źródło: Podkarpacki Urząd Wojewódzki
Na Podkarpaciu podpisano umowę o współfinansowaniu opracowania studium
wykonalności linii kolejowej z Rzeszowa do Skarżyska Kamiennej. Jest to
jeden z etapów budowy nowej linii kolejowej Rzeszów – Warszawa. Dzięki
inwestycji za kilka lat podróż z Rzeszowa do stolicy potrwa nawet niespełna
trzy godziny.
Na odtworzenie szlaku kolejowego z Rzeszowa przez Kolbuszową i Tarnobrzeg do
Ocic, wydano w ubiegłym roku 10 mln zł, a w bieżącym 48 mln zł. Pieniądze te
pochodzą z budżetu państwa. To dopiero początek. Budowa całej linii, od
Rzeszowa do Skarżyska Kamiennej, z dostosowaniem jej do prędkości 160
km/godz., będzie kosztowała około miliard zł. Koszt Podkarpackiego odcinka
to 350 mln zł. Na przygotowanie dokumentacji przedprojektowej potrzeba 9 mln
zł. Pieniądze te w równych częściach dadzą samorządy województw
podkarpackiego i świętokrzyskiego oraz Polskie Linie Kolejowe.
Cały szlak ma być gotowy przed 2012 rokiem. Trasa ta będzie częścią
najkrótszego i najszybszego połączenia kolejowego z Warszawy do Lwowa.
Przejazd zajmie około 5 godzin.
http://www.motogazeta.mojeauto.pl/cms/index.php/54420
Rzeszów-Skarżysko do 160 km/h przed 2012 rokiem ? Na wszystko nie straczy to
z której linii zabiorą pieniądze ? Znowu jakiś polityk, aktualnie przy
władzy, miesza ?
Jagular
http://www.radiomerkury.pl/index.php?art=30993
dodano: 2008-12-09 19:17
Regionalna kolej w ręce samorządów
Od nowego roku kolejowymi przewozami regionalnymi będą zarządzały samorządy.
Skarb państwa spłaci długi spółki PKP Przewozy Regionalne i przekaże jej
udziały 16 województwom. We wtorek w Warszawie podpisano porozumienie w
sprawie finansowania Spółki.
"Chcemy zmieniać regionalną kolej" - tłumaczy wicemarszałek województwa
wielkopolskiego Wojciech Jankowiak. "Zmiany nie będą widoczne od razu.
Jednak dzięki podpisanemu porozumieniu - w najbliższych latach do Spółki
przez budżety województw wpłynie 7,5 miliarda złotych. Pieniądze będą
przeznaczone na nowy tabor oraz na modernizację istniejącego" - dodaje
Jankowiak.
Przypomnijmy, negocjacje w sprawie pieniędzy trwały przez kilka miesięcy.
Wiadomo, że będą one pochodziły z Funduszu Kolejowego oraz z rezerwy celowej
państwa. Poza tym od 2010 roku będą miały większy udział w podatku CIT.
foto: Tomasz Jędraszczak, Radio Merkury
Jest to poc. osobowy jadący przez więcej niż 2 województwa,
finansowany
przez centrale PKP PR, a nie przez samorządy.
Nie PKP, a budżet państwa.
PKP PR je uruchamia i finansuje, a z budżetu centralnego dostaje dotacje
na ten cel.
To jest Grupa PKP, te dwie spółki miałby 0% udziału gdyby nie powiązane
z nimi kapitałowo PLK.
Ale PLK od zarania swego powstania wykazuje straty. Czy ujemne
wyniki kluczowej spółki w tzw. grupie PKP są korzystne dla pozostałych
wg. Twojej opinii tak silno (kapitałowo) powiązanych spółek?
Jedni nie mogą istnieć bez drugich a ich powiązanie w jeden organizm
pozwala na swobodne manipulowanie kosztami i dojenie budżetu - państwa,
samorządu i innych firm. :)
Jakie inne firmy tracą na tym że PLK jest na minusie? Inne
firmy z sektora towarowego przy 30% udziale w pracy przewozowej, w
kasie za dostęp do torów PLK zostawiają ok.17% (83% wpływów PLK z
tego tytułu
i w tym segmencie pochodzi od PKP-Cargo)
Obrazek okrutnego państwa i idealnej kolei chyba nie jest prawdziwy?
polityka państwa wobec kolei jest wadliwa....
Kolej nie dostawała pieniędzy między innymi z powodu swojej nikłej
wiarygodności i braku jakiejkolwiek ekonomii.
Kolej nie dostawała na infrastrukturę pieniędzy nie z powodu braku
wiarygodności wyliczeń ekonomicznych (bo za to się wzięły w odniesieniu
do przewozów pasażerskich samorządy) a z powodu ogólnych braków w
budżecie państwa. Bo akurat w dyspozycji publicznej forsy ekonomia i
logika zawsze odgrywały najmniejszą rolę...
Pozdr.
CAr.
A jeżeli się nie opłaci, to znaczy że
pracują tam nieudolni ludzie.
Bez obaw jak w grudniu IC przejmie miedzywojewódzkie to wprowadza
wszedzie IC, w nocy TLK, i dotacji nie będzie;)
Będzie dotacja, będzie, wystarczy spojrzeć na artykuł 40a poprawki do ustawy
<http://www.rynek-kolejowy.pl/9444/Projekt%2Bzmian%2Bw%2Bustawie%2Bdot...
art. 40a ust. 1 i 2 otrzymują brzmienie:
"1. Kolejowe przewozy osób wykonywane w połączeniach międzywojewódzkich
pociągami krajowymi, w których nie obowiązuje rezerwacja miejsc, są dotowane
jako usługi publiczne z budżetu państwa, a wykonywane w połączeniach
międzywojewódzkich pociągami krajowymi z _rezerwacją_ miejsc _mogą_być_
dotowane jako usługi publiczne z budżetu państwa. Przewozy te mogą być
również dotowane z dochodów własnych jednostek samorządu terytorialnego.
Pozdr
Piottr
art. 40a ust. 1 i 2 otrzymują brzmienie:
"1. Kolejowe przewozy osób wykonywane w połączeniach międzywojewódzkich
pociągami krajowymi, w których nie obowiązuje rezerwacja miejsc, są dotowane
jako usługi publiczne z budżetu państwa, a wykonywane w połączeniach
międzywojewódzkich pociągami krajowymi z _rezerwacją_ miejsc _mogą_być_
dotowane jako usługi publiczne z budżetu państwa. Przewozy te mogą być
również dotowane z dochodów własnych jednostek samorządu terytorialnego.
W takiej sytuacji nie ma sensu urzymywać pospiesznych skoro mozna
będzie zbierać więcej pieniędzy za bilety i jeszcze miec dotacje. No i
nie bedzie tłoku w pociagach ;)
| "1. Kolejowe przewozy osób wykonywane w połączeniach międzywojewódzkich
| /.../ wykonywane w połączeniach międzywojewódzkich pociągami krajowymi z
| _rezerwacją_ miejsc _mogą_być_ dotowane jako usługi publiczne z budżetu
| państwa. Przewozy te mogą być również dotowane z dochodów własnych
| jednostek samorządu terytorialnego.
W takiej sytuacji nie ma sensu utrzymywać pospiesznych skoro mozna
będzie zbierać więcej pieniędzy za bilety i jeszcze miec dotacje.
Czyli - kawę na ławę:
"Przestańcie wreszcie marudzić o jakiś tam TLK tylko dawajcie no zaraz kasę na
ten poranny expres skoro ustawa wam na to pozwala, a jak nie dacie, to zaraz
przekwalifikujemy go na IntrerCity, i będziecie szukać kasy na zorganizowanie
komunikacji busowej dla pasażerów z waszego regionu".
Pozdrawiam
Tomek Janiszewski
Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ "Solidarność", Związek Zawodowy
Dyżurnych Ruchu, Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce
protestują przeciw złamaniu porozumienia, zawartego z rządem 3
kwietnia tego roku.
Oni w trochę złym momencie strajkują. Jeśli chcą wywalczyć poprawę na kolei
powinni strajkowac już w momencie zatwierdzania takiego a nie innego budżetu
państwa. Już wtedy walczyłbym na ich miejscu o 1 mld na przewozy regionalne
i dodatkowe 2 mld (na początek dobry byłby nawet 1) na PLK + oczywiście
pełną refundację ulg. Tak samo kolejarze powinni pomyśleć już wcześniej, że
zmniejszenie ulgi do 33 % dla uczniów i studentów spowoduje także
pogorszenie się sytuacji krajowego przewoźnika. Ale najwyraźniej patrzą dość
krótkowzrocznie, bo nie przeszkadza im, że torowisko leci na łeb, na szyję,
a PR zadłuża się w nieskończoność - przecież to do żadnej dobrej przyszłości
nie prowadzi.
Co do pieniędzy dla PLK połowę dałbym do dyspozycji samorządom, te same by
decydowały czy wszystkie środki pójdą na Warszawa - Radom, czy też część z
nich przeznaczyć na remont innego podupadającego odcinka. Może też w
pierwszej kolejności modernizowano by same tory a dopiero później SRK, które
trochę mniej szkodzi prędkości handlowej pociągów...
Mick M.
W liście z pon, 05-05-2003, godz. 05:54, =?ISO-8859-2?Q? Micha=B3?=
| | | Przeglądałem raport Polityki "500 najwiekszych przesiębiorstw". Mozna
| tam znalezc słynne juz liczby choć są pozytywne aspekty np wynik Cargo,
| ktore nawet znalazło się na wysokim miejscu rankingu najbogatszych
| spółek. Mam kilka pytań: W tym zestawieniu są rubryczki typu "przychód",
| "zysk" ale jesli spółka dostaje jakies dotacje-z budżetu państwa np.
| jako zwrot za uznawanie ulg, czy jakies środki pomocowe to sie to wlicza
| w te wielkości?| Cargo nie dostaje żadnych dotacji z budżetu. Dostaje je PKP PR, ewentualnie
| IC, czyli przewoźnicy pasażerscy.
ale zakladajac ze na przyklad PR dostaje z budzetu wielka ilośc
pieniędzy na zalatanie dziury to w rubryczce z tym raporcie "zysk"
powinien miec wartosc ujemna czy dodatnia?
Krzysiek
dotacje nie dostaje PKP tylko samorzady - i one wlasnie na drodze przetargu
placa przewoznikom za swiadczone uslugi (jak wszyscy wiemy nie placa za
wszystko - dlaczego? tez dobrze wiemy)
przewoznicy dostaja jednak pieniadze za honorowanie ulg ustawowych ale wg mnie
nie mozna tego nazwac dotacja ale wyrownaniem strat poniesionych z przymusu
nalozonego ustawa i rozporzadzeniami dotyczacymi ulg
a co do PLK to nic nie powiem bo tu moja wiedza nie starcza :)
pozdrowienia z upalnego dzis wolsztyna
piotr
| Gospodarka wolnorynkowa polega na istnieniu wielu, prywatnych przewoźników,
swobodzie kształtowania cen i istnieniu regulatora, zapobiegającego
niedozwolonego rugowania z rynku jednej firmy przez drugą. Niedozwolone
rugowanie to niewpuszczanie pociągów na szlaki, tworzenie prawa pod
przewoźnika, żądania monopolu i dotacji dla jednej, określonej firmy.A więc chodzi o tzw. ochronę konkurencji, czy coś w rodzaju superurzędu
antykartelowego, w Polsce nazywało się to Urząd Antymonopolowy lub w tej chwili
UOKiK. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy swobodny dostęp do sieci staje się
coraz bardziej iluzoryczny, ponieważ PKP PLK nie dostają bazowej dotacji na
utrzymanie i remonty infrastruktury a linie treansportowe o podstawowym
znaczeniu dla państwa popadają w ruinę, choć w dalszym ciągu w rejestrze takich
linii figurują. Gdzie są ci prywatni przewoźnicy, a jeśli nawet się pojawią, to
po czym będą jeździć? Dlaczego inwestycje i remonty infrastruktury drogowej są
dotowane przez samorządy i budżet państwa, a linie kolejowe nie. Tkwi w tym
jakiś podstawowy błąd! I w tym właśnie widzę nie swobodę działalności
gospodarczej, lecz swobodę destrukcji...
Zaslyszalem wczoraj od znajomego calkiem rozsadna teorie, dlaczego w tej
chwili likwidacja kolei w tak lawinowym tempie postepuje.
[ ... ]
A jak wejdzie do
UE - zgodznie z przepisami tam panujacymi - trzeba bedzie do niej
doplacac -
dlatego sie ja likwiduje, zeby bylo jaknajmniej do doplacania.
Może i jest to jeden z powodów.
Ale wobec wydzielenia Cargo, PLK i linii samorządowych to budżet Państwa
będzie finansował przewozy pasażerskie.
Ja akurat jestem zainteresowany tym, aby mojego Syna uczyli ludzie dobrze
opłacani ( że o sobie nie wspomnę ), przed bandytami chronili ludzie dobrze
opłacani, a gdy np. przyjdzie użyć wojska w sytuacji klęski żywiołowej, to
przyjadą ludzie dobrze opłacani. Kasa jest jedna i raczej nie z gumy.
Tak jak nie mogę się pogodzić, że moją kolejkę zagórowską zniszczono, że nie
ma raczej szans na uratowanie MBxc z tej linii, jak zniknie linia Chełm -
Włodawa - czyli jak zniknie, ileś tam znaków na Ziemi będących świadectwem
mego istnienia.
Ale dlaczego miałbym dopłacać do grzybiarzy z Chełma jeżdżących w Lasy
Sobiborskie ?
Tylko dlatego, że ta linia jest mi bliska ?
Że co ?
Że gdzieś się czają cwaniacy i hochsztaplerzy?
Że ktoś na nieuczciwych manipulacjach zbije majątek ?
Tak będzie !
Ale może to wszystko jest ceną tego, ze zaczniemy żyć w normalności ??!!
KaWu
Ale za to MPK same placa za utrzymanie torow. Jednakze zasieg i skala
dzialania _miejskich_ przedsiebiorstw komunikacyjnych jest przeciez o
wiele mniejsza. Masa tramwaju jest tez niska w porownaniu z masa skladu.
No i wreszcie tramwajki finansowane sa od zawsze przez miasta.
Wcale nie od zawsze, bo na przyklad PKT Katowice (obecnie TS SA) dlugo
dostawaly dotacje bezposrednio z budzetu panstwa, az do 1998. Od czasu jak
finansowanie przejely samorzady jakosc komunikacji tramwajowej w regionie
znacznie sie pogorszyla. Ale to juz temat na inna grupe.
pozdrawiam
Witek.
| Jakieś źródło tych rewelacji, czy liczysz na to, że nikt się nie spyta?Budżet Państwa - wielokrotnie podawałem.
Mnie byś przekonał, gdybyś jednak zadał sobie nieco więcej wysiłku i
przedstawił te liczby. No i gdybyś do tego dodał wydatki samorządów...
Pozdrawiam,
Kuba
A ktos wie wogole - warszawskie metro jest deficytowe, czy jak, ze
trzeba z budzetu doplacac ?
Jesli nie jest deficytowe - znaczy ze inwestycja powinna sie
zwyczajnie oplacic i nalezy ja sfinansowac z kredytow bankowych.
Jesli zas jest deficytowe - to znak ze metro jest niepotrzebne/zle
zarzadzane/zbyt tanie (niepotrzebne skreslic).
Komunikacja publiczna jest generalnie deficytowa i dotowana przez panstwo,
samorzad etc (nie wiem jak z lotnicza). Jest niepotrzebna/zle zarzadzana
(na pewno zwlaszcza PKP, choc akurat komunikacja miejska to chyba w miare
ok), zbyt tania?
Pozdr.
Sytuacja finansowa Warszawy z miesiąca na miesiąc pogarsza się - alarmuje
"Rzeczpospolita".
----------------------------------------------------------------------------
----
Stanowiące ponad 35 procent ogółu dochodów udziały w podatkach i opłatach
skarbowych przynoszą znacznie mniej pieniędzy, niż planowano. Z tego tytułu
Warszawie brakuje 70 milionów złotych, a trzeba znaleźć też około 100
milionów na metro.
Jednocześnie zadłużenie stolicy osiągneło już niemal maksymalny poziom
określony prawem.
Warszawa - jak czytamy w "Rzeczpospolitej" - ma nietypową strukturę
dochodów. W przeciwieństwie do innych samorządów, nie posiada żadnych
wpływów z tytułu udziału w podatku dochodowym od osób fizycznych, które w
innych miastach i gminach są bardzo znaczące. Duże dochody uzyskuje
natomiast z przekazywanych za pośrednictwem urzędu skarbowego wpływów z
tytułu udziału w podatku dochodowym od osób prawnych oraz podatku od
czynności cywilnoprawnych, a także z opłaty skarbowej przekazywanej przez
gminy warszawskie. Te dochody z kolei w innych miastach nie stanowią aż tak
znaczących kwot.
Jak wyjaśniają przedstawiciele władz stolicy, dochody są w znacznym
stopniu uzależnione od koniunktury, dlatego też wpływ na finanse miasta ma
pogarszająca się sytuacja nie tylko budżetu państwa, ale i przedsiębiorstw
prowadzących działalność w stolicy.
przewozów. Tor szacuje, że dotacje samorządowe powinny wzrosnąć do 600
mln zł, a z budżetu państwa spółka powinna otrzymywać dofinansowanie do
przewozów międzywojewódzkich i międzynarodowych (łącznie 240 mln zł).
a za rok Przewozy Regionalne znowu popadną w długi i Tor oszacuje,
że dotacje samorządowe powinny wzrosnąć do 1 mld zł. A za parę
lat będzie tak, że samorząd wyda 90% swoich dotacji na śmierdzące
kible i Bipy. Tak trzymać!
pozdrawiam aron
Znaczy sie budzet + samorzady + firmy panstwowe + co tam jeszcze.
Ma ktos wyliczenia na ten temat ?
-----Wiadomość orginalna-----
Data: 22 marca 1998 08:24
Temat: Re: Odp: Do panstwa prawa - pierwsza w lewo
| Termin wyborow "demokratycznie zmieniany, w zaleznosci od potrzeb"???
| Czyich potrzeb? Niepodwazalna potrzeba wyborcow jest stalosc terminow i
| nienaruszalnosc kadencji.
| Potrzeby aktualnie rzadzacych sa, a przynajmniej powinny byc
| podporzadkowane potrzebom wyborcow.
| Moze w nastepnej kolejnosci, w zwiazku np. z potrzeba "dokonczenia
| fundamentalnych reform" przesuniemy termin wyborow parlamentarnych o
| jakies 2-3 lata?? Przeciez koalicja AWS-UW powinna miec czas na
realizacje
| swych obietnic, a naobiecywala tyle, i realizuje je tak dziarsko, ze z
| pewnoscia cztery lata nie wystarcza....| Pozdrawiam serdecznie:)))
| == Ryszard Zajac
Jest istotna roznica pomiedzy zmiana terminu wyborow do Sejmu -- co
proponuje SLD, bo im tak wygodniej -- a zmiana terminu wyborow wladz
gminnych, zwiazanych z reforma administracyjna kraju.
Rozumiem, ze zmiana terminu proponowana jest przez SLD, bo *tak im
wygodniej*,
natomiast zmiana terminu proponowana przez AWS ma wiekopomny charakter, bo
jest *zwiazana z reforma*...
Dziekuje, nie mam wiecej pytan.
Roznica polega na tym, ze SLD chce skrocic obecna kadencje Sejmu, aby kazda
kolejna koalicja rozpoczynala rzady z wlasnym budzetem panstwa, a nie
budzetem poprzednikow, natomiast AWS chce wydluzyc kadencje samorzadow, bo
byc moze zdazy przygotowac kolejne wybory do samorzadow drugiego i
trzeciego szczebla.
Jestem przeciwny obu propozycjom, poniewaz uwazam, ze rozsadny postulat
dot. budzetu mozna zrealizowac troche inaczej - otoz nic nie stoi na
przeszkodzie, aby budzet na rok nastepny uchwalac (jak to jest w wiekszosci
panstw) juz w polowie roku. Wtedy co prawda zmiana zwycieskiej koalicji
oznaczalaby pierwszy rok rzadow z budzetem poprzednikow (ewentualnie z
zawsze mozliwymi korektami do ok. 20% zawartosci), ale tez ow "budzet
poprzednikow" bylby rowniez uchwalany z udzialem przedstawicieli przyszlej
nowej koalicji, bowiem scene mamy ustabilizowana i nowa partia "X" raczej
nam nie grozi. Poza tym, na szarpaninie nad budzetem najgorzej wychodzi
budzet, moze wiec politycy nauczyliby sie wstrzemiezliwosci akurat w tej
materii.
Pozdrawiam serdecznie:)))
== Ryszard Zajac
== tygodnik internetowy * * * NOTES POLITYCZNY * * *
== http://www.silesia.top.pl/~zajac/
żródło: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3219128.html
Tanie bilety drogo kosztują PKP
Regionalne pociągi nie mają szczęścia do finansowania. Najpierw za mało
pieniędzy dawały samorządy. Teraz okazało się, że nie ma jeszcze funduszu,
który ma dofinansowywać ulgowe bilety
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Zobowiązania wobec spółek grupy PKP
Leszek Baj 17-03-2006 , ostatnia aktualizacja 17-03-2006 20:47
PKP Przewozy Regionalne nie dostaną szybko od państwa całości z obiecanych
na ten rok 140 mln zł za ulgowe bilety. Oznacza to dalszy wzrost zadłużenia
firmy
W latach 2002-03 z powodu trudnej sytuacji budżetowej PKP PR, PKP InterCity,
PKP SKM i WKD nie dostały z budżetu 280 mln zł na pokrycie utraconych
przychodów za stosowanie ulg ustawowych, czyli dopłat do ulgowych biletów
dla dzieci, młodzieży czy inwalidów. Samo PKP PR powinno dostać w sumie aż
245 mln zł, z czego 140 mln jeszcze w tym roku, a resztę w 2007. Teraz
okazuje się, że najprawdopodobniej w tym roku opóźni się wypłacanie
pieniędzy.
Dlaczego? Bo mają one pochodzić z tworzonego właśnie Funduszu Kolejowego,
który jeszcze nie istnieje, bo przedłużają się procedury bankowe. Fundusz
Kolejowy jest rachunkiem bankowym tworzonym w Banku Gospodarstwa Krajowego.
Głównym źródłem jego zasilania jest 20 proc. wpływów z opłaty paliwowej.
Jako że pieniądze z opłaty wpływają z opóźnieniem, "nie należy oczekiwać, iż
spółka PKP Przewozy Regionalne otrzyma środki z tego funduszu w najbliższym
czasie i w pełnej wysokości" - dowiadujemy się w Ministerstwie Transportu i
Budownictwa.
Co to oznacza dla PKP PR i całej Grupy PKP? Firma może nie być w stanie
spłacać rat (około 32 mln zł miesięcznie) wynikających z ugody
restrukturyzacyjnej z marca 2004 roku. W jej wyniku umorzono około 760 mln
zł długów PKP PR, czyli około 40 proc. ówczesnego zadłużenia. Resztę PKP PR
miała sukcesywnie spłacać do 2007 roku. - Im później dotrą do nas pieniądze,
tym mniej zobowiązań bieżących będziemy w stanie regulować - mówi Łukasz
Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. Stracą na tym wszystkie firmy
z nim współpracujące, czyli głównie spółki z Grupy PKP - PKP Polskie Linie
Kolejowe (udostępniająca infrastrukturę), PKP Cargo (pożyczająca lokomotywy
i maszynistów) i PKP Energetyka (dostarczająca energię). A zadłużenie PKP PR
wobec innych spółek z Grupy PKP, które wynosi już około 1,9 mld zł, będzie
rosło jeszcze szybciej.
Na razie spółka dostała zaliczki od samorządów na finansowanie przewozów
regionalnych, ale te pieniądze szybko zostaną wykorzystane na spłatę
zobowiązań i problem powróci.
Aż 11 pociągów nie odjedzie planowo we wtorek rano z krakowskiego Dworca
Głównego. W ramach protestu kolejarze zablokują stację między g. 8.00 a
9.00. Strajk odbędzie się także w Szczecinie, Poznaniu i Lublinie.
- Nie będzie komunikacji zastępczej ani możliwości jazdy innymi trasami -
zastrzega Katarzyna Dzierżak z Zakładu Przewozów Regionalnych PKP.
Strajk odbędzie się w czterech miastach w Polsce - Szczecinie, Poznaniu,
Lublinie i Krakowie. Kolejowe związki zawodowe protestują przeciwko
odwoływaniu pociągów, zwolnieniom kolejarzy z pracy oraz regionalizacji i
tworzeniu klejowych spółek samorządowych, które - według związkowców - nie
będą dysponowały wystarczającym budżetem dla utrzymania istniejącego status
quo. Domagają się dofinansowania z budżetu państwa do kolejowych przewozów
regionalnych i wojewódzkich na 2005 r. w wysokości nie mniejszej niż 550 mln
zł, realizacji zawartych porozumień i opracowania przez rząd nowego programu
naprawy kolei.
- O g. 7.30 urządzamy pikietę na trzecim peronie, a po godzinie dziewiątej
idziemy pod urząd wojewódzki wręczyć marszałkowi i przewodniczącemu sejmiku
wojewódzkiego nasze postulaty - zapowiada Krzysztof Knapik, przewodniczący
zarządu Związków Zawodowych Kolejarzy w Krakowie.
Chcą od samorządu wojewódzkiego 39 mln zł na funkcjonowanie małopolskiej
kolei, opracowania regionalnej polityki transportowej preferującej transport
kolejowy oraz rozwiązań organizacyjnych prowadzącej do ograniczenia
komunikacji kołowej w rejonie dużych aglomeracji miejskich.
W przypadku braku realizacji postulatów kolejowi związkowcy zapowiadają
bardziej radykalne formy protestu, z bezterminowym wstrzymaniem ruchu na
kilku węzłach kolejowych w województwie.
Aż 11 pociągów nie odjedzie planowo we wtorek rano z krakowskiego Dworca
Głównego. W ramach protestu kolejarze zablokują stację między g. 8.00 a
9.00. Strajk odbędzie się także w Szczecinie, Poznaniu i Lublinie.- Nie będzie komunikacji zastępczej ani możliwości jazdy innymi trasami -
zastrzega Katarzyna Dzierżak z Zakładu Przewozów Regionalnych PKP.Strajk odbędzie się w czterech miastach w Polsce - Szczecinie, Poznaniu,
Lublinie i Krakowie. Kolejowe związki zawodowe protestują przeciwko
odwoływaniu pociągów, zwolnieniom kolejarzy z pracy oraz regionalizacji i
tworzeniu klejowych spółek samorządowych, które - według związkowców - nie
będą dysponowały wystarczającym budżetem dla utrzymania istniejącego status
quo. Domagają się dofinansowania z budżetu państwa do kolejowych przewozów
regionalnych i wojewódzkich na 2005 r. w wysokości nie mniejszej niż 550 mln
zł, realizacji zawartych porozumień i opracowania przez rząd nowego programu
naprawy kolei.- O g. 7.30 urządzamy pikietę na trzecim peronie, a po godzinie dziewiątej
idziemy pod urząd wojewódzki wręczyć marszałkowi i przewodniczącemu sejmiku
wojewódzkiego nasze postulaty - zapowiada Krzysztof Knapik, przewodniczący
zarządu Związków Zawodowych Kolejarzy w Krakowie.Chcą od samorządu wojewódzkiego 39 mln zł na funkcjonowanie małopolskiej
kolei, opracowania regionalnej polityki transportowej preferującej transport
kolejowy oraz rozwiązań organizacyjnych prowadzącej do ograniczenia
komunikacji kołowej w rejonie dużych aglomeracji miejskich.W przypadku braku realizacji postulatów kolejowi związkowcy zapowiadają
bardziej radykalne formy protestu, z bezterminowym wstrzymaniem ruchu na
kilku węzłach kolejowych w województwie.
nie rozumiem godziny strajku w kronice powiedzieli ze chce byc jak najmniej
uciazliwi dla klientow a organizuje strajk w godzinach porannego szczytu i
godzinach swiatecznych powrotow do domow . mozn bylo przeciez okolo poludnia
tyez na pewno byliby zauwazeni
nie rozumiem tez co ma oznaczać postulat ograniczenia
komunikacji kołowej w rejonie dużych aglomeracji miejskich czyli co zamkniecie
dla ruchu okolic krakowa???
generalmnie rozumiem frustracje kolejarzy ale dopóki rozklad nie bedzie ułozny
rozsadniej to paasazorowie beda uciekać z pkp
acha i jeszcze jedno mam nadziej ze przez tan strajk pkp nie sraci zbyt wielu
klientow bo klient raz stracony jest starcony na dlugo jeśli ne na zawsze
pozdrawiam
zawsze ten sam Trampek
Na targach Trako miałem okazję porozmawiać z reprezentantem PKP, który
występował tam chyba zarówno w imieniu spółki Intercity i Przewozów
Regionalnych. Oto kilka rzeczy których się dowiedziałem:
- Jak na razie nie planuje się (i wg. tego człowieka, raczej to nigdy się nie
stanie) rozdzielenia całkowicie biletów spółki Intercity i Przew. Regionalnych,
tzn. że tak jak dotąd będzie można kupić bilet Poznań - Hajnówka z dopłata na
Expres na odc. Poznań - Warszawa. Będzie też tak jak dotąd, że im dalej jedziemy
tym przejazd za km jest tańszy. Co prawda może się zmienić taryfa, ale to zawsze
mogło się zmienić...
- Jeśli nie wszyscy jeszcze wiedzą to wszystkie terminale Kurs90 należą już do
spółki PKP Intercity. Kasy fiskalne pozostają w Przewozach Regionalnych jednak
bez możliwości wydania biletu (albo rezerwacji (?) - tego nie dopytałem) na
kwalifikowane.
- Ponoć trwają rozważania na temat przejęcia przez PKP Intercity także pociągów
pospiesznych (w końcu mają 1200 wagonów). Jeśli się tak stanie pewnie (tutaj
moja opinia) dalej będziemy obserwować jak pociągi posp. z większą frekwencją
będą się zamieniać w Expresy, a już liczyć na to, że pospieszny będzie
konkurencją dla kwalifikowanego chyba nie ma co myśleć, bo spółka będzie dbała o
to, żeby dwa obok siebie nie jechały. :-( W przypadku dwóch spółek zawsze było
to bardziej prawdopodobne...
- Wg. tego co ten gościu mówił PKP żyje na wysokiej stopie, bo oto
dofinansowanie pociągów z budżetu państwa (przez samorządy) w przeliczeniu na
pociąg pokrywa tylko 4% kosztu jego przejazdu !!! Resztę ponoć dopłaca PKP !
rzeczywiście tak jest to PKP jest o wiele bardziej kaso-żerną firmą niż mi się
wydawało... Przecież w takim razie, przy takich kosztach, oni nawet z
szynobusami nie podołają.
Na razie nic więcej nie pamiętam. Jak coś się przypomni jeszcze dopiszę !
Pozdr. !
Mick M.
Jak mówi Jan Tereszczuk, prezes PKP Przewozy Regionalne, brak dofinansowania
z budżetu państwa był brany pod uwagę we wstępnej wersji planu
restrukturyzacji firmy. Konieczna byłaby redukcja liczby pociągów o połowę, a
to mogłoby doprowadzić do utraty płynności finansowej przez spółkę.
Kurde, kto im pisał te regułki do excela, na podstawie których liczą przychody i
zero, jeśli nie puści żadnego pociągu, zaś każdy pociąg to straty - możliwości
wygenerowania zysków nie przewidziano
Według Tereszczuka zadłużenie spółki wynika z niedoskonałości systemu
finansowania przewozów regionalnych, a Strategia miałaby ten system poprawić.
Tia. A nie przypadkiem ze sposobu zdobywania i wydawania pieniędzy ?
W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Ministerstwa Transportu. -
Od oddłużenia PKP PR nie uciekniemy, bo taki czy inny sposób problem wróci i
upomni się o pieniądze z budżetu - mówią.
I co niby ma dać oddłużenie chorej spółki, jaką jest PKP PR. Spółek biednych nei
ma - są tylko źle zarządzane. A jak lata doświadczeń pokazały, spółka ta w
obecnej postaci zmarnuje każde pieniądze, jakie dostanie.
Od kiedy samorząd na
Mazowszu kontroluje kolejowe przewozy regionalne, jego dofinansowanie do
przewozów zwiększyło się z 42 mln zł w 2004 roku do 99 mln zł w 2005. Koleje
Mazowieckie miały też w 2005 r. milion złotych zysku netto.
Jak widać wystarczyła lepsza kontrola nad finansami i nagle okazało się, że na
wożeniu ludzi pociągami też się zarobić da
http://businessman.onet.pl/artykul.html?MP=4&ITEM=1208549
A ma pan też "tyle dobrych pomysłów" na PKP?
Nie można mi zarzucić, że nic nie robię z PKP. Nie jestem tak blisko
problemu, bo tu właściwy jest minister infrastruktury. Ale teraz
przynajmniej mam partnerów, wspólnie z którymi mogę toczyć ciężką walkę o
regionalizację lokalnych przewozów pasażerskich, najbardziej deficytowej
działalności na kolei. Na razie pociągi lokalne są podporządkowane logice
firmy, a nie potrzebom konsumentów - wożą powietrze i obciążają budżet
państwa. Chcę, by za przewozy pasażerskie odpowiadał samorząd województwa,
który powinien ustawić je tak, by odpowiadały chociażby logice rynku pracy i
kierunkom lokalnego rozwoju. Który powie: kupimy tylko niektóre usługi, z
pozostałymi róbcie sobie, co chcecie. Wiem, że będzie im ciężko, dlatego
chcę, żeby samorządy lokalne w ogóle przejęły zarządzanie spółkami
regionalnymi. W grudniu rusza pierwsza, mazowiecka spółka regionalna. My w
tej chwili przekraczamy Rubikon! Chcę rozbić ten korporacyjny monopol. Czy
to jest łatwe? Wystarczy zobaczyć, z kim mam do czynienia po drugiej stronie
i jak ci ludzie się zachowują.
A może po prostu trzeba było rozpędzić to wszystko na cztery wiatry?
No nie... Co prawda w górnictwie jest jeszcze daleko do powiedzenia:
"przełom", ale przynajmniej płaci już ono swoje zobowiązania. W tym roku do
budżetu wpłynęło już kilkaset milionów złotych. PKP zacznie to robić w
przyszłym roku. Oczywiście nadal trzeba będzie dotować przewozy regionalne,
ale to nie jest problemem. Problemem jest dotacja otwarta, gdy z jednej
strony ciągnie się pieniądze, a z drugiej - wypłaca się je do prywatnej
kieszeni. Nazywam to prywatyzacją zysków i upublicznianiem strat. PKP może
otrzymywać dotacje, jeśli nie będą one pokrywać złodziejstwa, korupcji i
złego zarządzania.
Kurier Szczeciński z dn. 8.11.2001. podał:
\ Cytuję: \
DARŁOWO. Zamek Książąt Pomorskich gościł we wtorek (6 bm.) uczestników
konferencji nt. uruchomienia szynowego ruchu pasażerskiego na trasie Sławno
Darłowo Sławno. 15 bm. nastąpi oficjalne oddanie do eksploatacji
19-kilometrowej linii znaczenia państwowego, której remont dobiega końca.
Dyskutanci uzgodnili, że będą robić wszystko, aby połączenie pasażerskie
Sławna z Darłowem zlikwidowane przed dziesięciu laty wznowiło działalność 1
czerwca przyszłego roku. Do tego czasu zainteresowane samorządy muszą
znaleźć 180 tys. 310 zł, bo tyle miałaby wynosić przewidywana dopłata do
jednej pary pociągów w roku, co wyliczył Józef Jastrzębski z Urzędu
Marszałkowskiego.
Pierwszymi pojazdami obsługującymi tę trasę byłyby najprawdopodobniej:
parowóz ZY 20 z dwoma wagonami pasażerskimi (być może piętrowymi) oraz dwie
salonki. Tabor ten przekazałoby przewoźnikowi Muzeum Kolejnictwa, na
podstawie wcześniejszych ustaleń poczynionych przez delegację starostwa
sławieńskiego z dyrektorem placówki Januszem Sankowskim.
Bardzo optymistycznie zabrzmiał w dyskusji głos wicemarszałka województwa
Henryka Rupnika. Mówił on o kwotach, które miałyby być przeznaczane od tego
roku na zakupy autobusów szynowych w cenie ok. 3 mln zł za sztukę. Pieniądze
na ten cel pochodziłyby z Unii Europejskiej i... dotacji budżetu państwa.
Tutaj marszałek przyznał rozbrajająco, że z kwoty 20 mln 339 tys. 100 zł,
którą nasze województwo powinno otrzymać z "centrali i wpłacić PKP, zalega
przewoźnikowi... 12 mln zł. Dodatkowo z pieniędzy, których nie ma, na zakup
autobusu szynowego przeznaczono 2,4 mln zł, a w przyszłym roku już 3,5 mln z
kwoty 33 mln 998 tys. 500 zł.
Determinacja okazywana przez uczestników konferencji w osiągnięciu
założonego celu była jednak tak duża, że wróży sukces przedsięwzięciu. Mimo
to wydaje się, że na nowoczesny autobus szynowy na trasie Sławno Darłowo
Sławno przyjdzie trochę poczekać.
\ Koniec cytatu \
Cy ktoś może wyjaśnić o co chodzi z jakimś parowozem ZY20 i wagonami z
Muzeum Kolejnictwa ????
Artykuł pochodzi stad: (jest tam fotka)
http://www.kurier.szczecin.pl/?d=archiwum&id=11759
Kolejarze pikietują Senat
Będzie strajk generalny?
DZISIEJSZYM obradom Senatu ma towarzyszyć kolejarska pikieta. Tylko ze
Szczecina i jego okolic wybierało się na nią ponad 100 osób. Powodem
protestu jest ubiegłopiątkowa decyzja senackiej Komisji Gospodarki i
Finansów Publicznych, zmniejszająca w tegorocznym budżecie z 550 do 192 mln
zł dotację dla PKP.
Przypomnijmy, iż 19 grudnia 2003 r. Sejm, przyjmując poprawki do projektu
budżetu na rok 2004, przyznał 550 mln zł na pasażerskie przewozy regionalne.
Dzięki temu związkowcy zawiesili akcję protestacyjną (strajk głodowy) oraz
przygotowania do strajku generalnego przed świętami Bożego Narodzenia.
Komitet protestacyjny nie podpisał porozumienia z rządem i zarządem PKP,
utrzymując pogotowie strajkowe do uchwalenia budżetu państwa na 2004 r.
Obietnica zwiększenia dotacji na deficytowe przewozy sprawiła, że od 5
stycznia na trasy wróciło 279 pociągów, zawieszonych w obowiązującym od 14
grudnia ub.r. rozkładzie jazdy (oznaczone literą F).
W piątek senacka komisja zaproponowała zmniejszenie dotacji dla kolei z 550
do 192 mln zł. Tę kwotę miałaby otrzymać PKP SA, a nie - jak uchwalił Sejm -
spółka PKP Przewozy Regionalne. Komisja proponuje, by pieniądze te
przeznaczyć na doinwestowanie taboru oraz remont i modernizację linii
kolejowych.
- Mamy nikłe nadzieje na to, że Senat, w którym przewagę ma SLD, nie
przyjmie propozycji komisji - przyznaje Romuald Ansen, przewodniczący
kolejarskiej "Solidarności" w Szczecinie. - Jeśli zostanie przeforsowana, to
raczej nie ma szans na to, by pierwotną kwotę na przewozy regionalne dało
się obronić w Sejmie. Najpewniej protest skończy się strajkiem generalnym.
Na wyniki głosowania w Senacie czeka też Zachodniopomorski Zakład Przewozów
Regionalnych. - Obowiązek finansowania połączeń regionalnych spoczywa na
samorządzie województwa - mówi Andrzej Chańko, dyrektor ZZPR w Szczecinie. -
Jeśli będzie mniej pieniędzy, to podstawimy mniej pociągów.
- Budżet województwa jeszcze nie jest przyjęty - dodaje Józef Jastrzębski,
główny specjalista ds. kolei regionalnych w Zachodniopomorskim Urzędzie
Marszałkowskim. - Nie wiem więc, jaka kwota będzie przeznaczona na przewozy
regionalne. Na pewno nie będzie to tyle, ile chce kolej, która złożyła nam
ofertę na 48 milionów zł.
Pikieta kolejarzy ma się zacząć dziś w południe.
(mag)
Krzysztof Aładowicz, Maciej Kuźmicz 06-06-2005 , ostatnia aktualizacja 06-06-
2005 18:19
źródło:http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33205,2750983.html- To nic innego tylko likwidacja narodowego charakteru polskiej kolei i droga
do kolejnych zwolnień.
Mam gdzieś jak większośc ludzi narodowy charakter kolei. Ja chce po
prostu jeździć pociągami co ostatnio jest coraz trudniejsze do
zrobienia. Zresztą co to znaczy narodowy charakter, że się robi wałki i
tyle, bo to charakter narodu znad Wisły ;)
Trzeba poszukać innych rozwiązań, które pomogą wyjść
PKP z dołka - mówi Kogut. Dziś na kolei pracuje ponad 130 tys. osób; 15 lat
temu było ich o 200 tys. więcej.
To co teraz może zatrudnić kogoś ?
Zdaniem związków na dofinansowanie kolei należy przeznaczyć więcej pieniędzy.
A moim zdaniem nie.
O ich podziale nie powinny decydować samorządy - środki muszą być zapisane w
budżecie państwa. Dziś jest inaczej: samorządy same decydują o tym, ile
przeznaczą na przewozy regionalne, ale za usługi transportowe płacą
niechętnie. W tym roku dopiero wstrzymanie przez spółkę PKP Przewozy
Regionalne ruchu pociągów w woj. podkarpackim zmusiło samorządy do zapłacenia
za kursy pociągów pospiesznych i osobowych.
Jak nie wiedzieli za co mają płacić i jakie są stawki to się nie dziwie.
PKP Przewozy Regionalne ma dziś ok. 2 mld zł długów i jest na krawędzi
płynności. Dlatego już w piątek kolejarze pójdą pikietować urzędy
marszałkowskie we wszystkich województwach w Polsce. Będą domagali się, by
województwa płaciły kolei regularnie.
A może zrobić by kiedyś pikietę mk na Gójeckiej w Warszawie. Spokojnie
zebrało by się troszke ludzi co nie lubią tych betoniarzy.
Pozdrawiam
Grzegorz Sobala
| Na podstawie podpisanej z PKP umowy, Urząd Marszałkowski zobowiązał się,
| że pokryje część kosztów przewozów pasażerskich na liniach regionalnych
| za pierwsze i drugie półrocze ub. roku. Nasz region na ten cel otrzymał
| tylko ponad 13 mln 600 tys. zł i wystarczyło to jedynie na pokrycie
| usług za okres od 1 stycznia do 31 maja. Niestety, za drugie półrocze
| 2001 roku nie wpłynęła ani złotówka.| I pieniędzy tych nadal nie ma.
ej, ej! Aragorn, nie uzywaj slow: nikt, nigdy, zawsze, wszedzie, kazdy, itp.
jesli nie jestes w 100% pewien swojego sadu.
Jest takie slowko 'prawie' :-)
Porównajcie to jeszcze z relacjami np. M. Kulinicza, który podaje
frekwencję w
niektórych pociągach na poziomie kilku osób... (nie chodzi o Podkarpacie,
tylko
ogólnie o zjawisko), co wskazuje na to, że wpływy ze sprzedaży biletów są
praktycznie żadne, a na pewno niewspółmierne do kosztów takiej imprezy.
Urzędy
Marszałkowskie tylko mnożą żądania, uruchamiają nowe pociągi itd., a jak
przychodzi czas zapłaty za usługi - kasy nie ma. I jeszcze żądacie nowych
wagonów, czystości, autobusów szynowych itd. Skąd na to brać kasę?
Z tym, co piszesz mozna sie zgodzic, ale IMHO nie jest to cala prawda. Po
pierwsze, nie wydaje mi sie, by pelnomocnicy Marszalkow ds. przewozow
kolejowych dostawali cyklicznie dane dot. frekwencji i dochodow z biletow w
odniesieniu do _kazdego_ pociagu uruchamianego przez Urzad Marszalkowski.
Marszalkow zadaniem jest zorganizowac kom.kolejowa - wiec stawiaja zadania.
Kasa na pokrycie kosztow tych zadan ma pochodzic z budzetu centralnego.
Budzet obiecal, potwierdzil, ze przekaze x PLN a potem najzwyczajniej w
swiecie samorzady [a raczej PKP] z czesci kasy okradl! Nie jest wina
samorzadow, ze miast zlotowek zobaczyli z Warszawki fige. :-(((
Nowe wagony to juz nie jest problem samorzadow - tak samo jak czystosc
taboru juz uzytkowanego. Zdaje sie, ze Marszalek zamawiajac pociag slyszy
cene za ten pociag, ktora to cena juz uwzglednia czyszczenie? Z czystoscia
natomiast jest po prostu _tragicznie_ ! Jechalem nie raz skladem, ktorego
szyb nie myto od miesiecy - daje sobie reke obciac. Brud jest wina PKP - nie
samorzadu.
Nie wal w UM jak w beben, bo to nie oni sa winni.
A tak swoja droga to kiedy ktos wreszcie dojdzie do wniosku, ze bardziej
oplaca sie kupic szynobusy niz eksploatowac sklad wagonowy? Wyemitowac
obligacje [tylko niestety to jest dlugotrwale] lub wziasc kredyt
dlugoterminowy. Jesli budzet panstwa tak okrada samorzady to IMHO powinien
chociaz gwarantowac ow kredyt...
A Dziennik Polski tak:
Przewozy regionalne
Po szynach jak po grudzie
Być może już niebawem liczba codziennych połączeń w regionalnym
ruchu pasażerskim PKP zostanie ograniczona niemal o jedną trzecią.
Samorząd województwa nadal bowiem nie otrzymał części dotacji na
finansowanie tego typu przewozów.
Przypomnijmy: po reformie mającej na celu decentralizację państwa i
lepsze wykorzystanie publicznych pieniędzy samorządy województw
otrzymały liczne zadania, które dotowane są z budżetu państwa. Między
innymi samorząd województwa został zobowiązany do dbałości o racjonalne
funkcjonowanie lokalnych przewozów pasażerskich PKP. Przewozy tego typu
ma opłacać z dotacji z budżetu państwa.
Jak dotąd, na Podkarpacie dotarło nieco ponad 16 milionów złotych z
zaplanowanych 23 milionów. W efekcie samorząd województwa nie może
zrealizować zobowiązań wobec PKP. Według prognozy przedstawionej
samorządowcom przez Podkarpacki Zakład Przewozów Regionalnych w
Rzeszowie, brak pieniędzy może spowodować znaczne ograniczenia w
kursowaniu pociągów. Z ponad 160 połączeń pasażerskich w ruchu
regionalnym w ciągu doby - po redukcji może pozostać mniej niż 60. Chyba
że z budżetu państwa podkarpacki sejmik otrzyma zaległe 7 milionów 340
tysięcy złotych na "regionalne".
- Sejmik województwa podkarpackiego uznaje za stosowne zwrócić
uwagę, iż przekazanie zadań z zakresu administracji rządowej do
samorządu bez stosownego zabezpieczenia środków finansowych jest
działaniem pozornym i szkodliwym, podważającym sens decentralizacji
państwa - wytykają radni w piśmie adresowanym do przedstawicieli rządu.
(JS)
za http://info.onet.pl/826633,11,item.html
Pol przekona kolejarzy do odwołania strajku?
Związkowcy z PKP planujący na 13 listopada bezterminowy strajk generalny na
kolei spotkali się we wtorek po południu z wicepremierem i ministrem
infrastruktury Markiem Polem.
"Zrobimy wszystko, by nie dopuścić do strajku. Byłaby to rzecz straszna dla
kolei" - powiedział Pol wcześniej dziennikarzom.
Stanisław Kogut reprezentujący komitet protestacyjno - strajkowy powiedział
PAP, że spotkanie z ministrem Polem będzie dotyczyć m.in. stopnia realizacji
postulatów związkowców, m.in. wdrożenia programu restrukturyzacji PKP.
Komitet domaga się też m.in. ustalenia w przyszłorocznym budżecie państwa 1
mld zł dotacji do przewozów pasażerskich i 215 mln zł do ruchu regionalnego.
Kolejnym postulatem jest zapisanie w budżecie na 2004 rok 500 mln zł na
utrzymanie infrastruktury kolejowej.
W piątek wicepremier Jerzy Hausner mówił, że jednym ze sposobów rozwiązania
problemów PKP jest przekazanie przewozów regionalnych samorządom.
Rozmowy między przedstawicielami rządu oraz zarządem PKP oraz związkowcami
prowadzone były już pod koniec października. Ostatnie spotkanie zespołu
branżowego ds. kolejnictwa w ramach Komisji Trójstronnej odbyło się w
poniedziałek. Podczas tego spotkania przedstawiciele 10 związków w PKP
zgłosili zamiar udziału w strajku, a kolejnych 11 związków nie chce w nim
uczestniczyć.
Strona rządowa zaproponowała też spotkanie zespołu 12 listopada, z udziałem
wicepremierów Jerzego Hausnera i Marka Pola. Do tej pory przedstawiciele
komitetu nie zadeklarowali, czy będą w tym spotkaniu uczestniczyć.
W informacji kolejowej dziennikarka PAP dowiedziała się, że rezerwacji
biletów kolejowych można dokonywać przez cały czas, a w razie strajku kolej
zwróci 100 proc. wartości zarezerwowanego biletu.
3.6.Toruń (PAP) - Marszałkowie zebrani w piątek na konwencie w Toruniu uznali
rządowy projekt ustawy o transporcie kolejowym za niemożliwy do przyjęcia w
obecnej formie
Głównym powodem są zapisy zmuszające samorządy do niekorzystnego, zdaniem
marszałków, sposobu dofinansowywania lokalnych połączeń kolejowych.
Stanowisko w tej sprawie jest jednym z siedmiu przyjętych przez zakończony w
piątek Konwent Marszałków RP
"To zły projekt, który spowoduje, że nie będzie pieniędzy na inne inwestycje.
Będziemy bowiem musieli dofinansowywać spółkę prawa handlowego, jaką jest
przecież PKP Przewozy Regionalne, ze społecznych środków" - powiedział PAP
Waldemar Achramowicz, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego, gospodarz
konwentu
Marszałkowie nie zgadzają się na użycie w projekcie ustawy,
sformułowania "dofinansowanie" w miejsce "dotacji". Jak podkreślił
Achramowicz, tekst jest tak sformułowany, że jego przyjęcie w tej formie
zobowiązywałoby samorządy do pokrywania strat finansowych przewoźnika, jakie
powstałyby w czasie roku budżetowego. Marszałkowie woleliby zachować obecnie
obowiązujący system dotacyjny, w którym sami decydują o wysokości środków
przeznaczonych na przewozy regionalne
"Samorządy muszą zrozumieć, że dofinansowują nie nas, ale swoich obywateli" -
argumentuje tymczasem prezes PKP Przewozy Regionalne Leszek Ruta
"Gdy samorządy dadzą nam 40 proc. mniej, to my będziemy musieli zlikwidować
40 proc. pociągów, bo nie będzie nas stać na ich utrzymanie i ludzie będą
musieli szukać innych środków transportu" - powiedział PAP Ruta
Achramowicz podkreślił zaś: "Jeżeli postawi się nas tą ustawą pod ścianą i
zmusi, byśmy pod koniec roku wyrównywali deficyt spółki PKP Przewozy
Regionalne, to skończy się to rozłożeniem na łopatki budżetów wojewódzkich"
Samorządy nie chcą też podpisywać wieloletnich umów, które skazywałyby je na
jednego przewoźnika bez możliwości jakiejkolwiek zmiany
Marszałkowie zażądali ponadto, by przewozy międzywojewódzkie były
dofinansowywane z budżetu państwa
Konwent zwrócił się też do rządu o jak najszybsze przygotowanie Wojewódzkich
Urzędów Pracy do przyjęcia na siebie wdrażania programów operacyjnych
wspieranych środkami z Unii Europejskiej
Zdaniem marszałków, jeżeli odpowiednio szybko przygotuje się WUP- y do
rozdzielania europejskich pieniędzy, tym lepiej zostaną one spożytkowane.
| Moze ktos z grupowiczow moglby wskazac akty prawne regulujacace te
| zagadnienia ??????????ustawa o ochronie danych osobowych
ustawa o statystyce państwowej
ordynacja podatkowa
Nie do konca jest tak, jak to przedstawiacie. Otoz w/w akty prawne mowia o
odpowiedzialnosci za ujawnianie odpowiednich danych. Tymczasem
rozporzadzenie RM "w sprawie warunkow, form, trybu przyznawania i wyplacania
oraz wysokosci swiadczen pomocy materialnej dla studentow dziennych" z dn.
22.01.1991 z pozniejszymi zmianami mowi, ze niektore swiadczenia pomocy
materialnej ze srodkow budzetu panstwa (np. doplaty do zakwaterowania) sa
przyznawane na podstawie sytuacji materialnej studenta. Rozporzadzenie to
nie precyzuje, w jaki sposob ma byc okreslana sytuacja materialna studenta.
Nalezy sobie zdawac sprawe, ze do tej pory skladane byly zaswiadczenia o
dochodach rodzicow, ktore tez byly objete ochrona prawna jako tajemnica
skarbowa, dokladnie na tej samej zasadzie co PITy. I co ciekawe - nikt do
tej pory nie protestowal przeciwko skladaniu takich zaswiadczen. Problem byl
tylko jeden - wiarygodnosc przedstawianych dokumentow. Zadna instytucja nie
podjelaby sie sprawdzenia wiarygodnosci tych dokumentow, poza tym
uprawnienia do takich dzialan ma tylko prokuratura. Dlatego tez niektore
uczelnie postanowily troche utrudnic zycie "kombinatorom" i wprowadzic kopie
PITow lub zaswiadczenia o rocznym dochodzie wydawane przez US i potwierdzone
okragla pieczecia z godlem.
W calej sprawie najciekawsze jest jedno - protestuja nie ci, ktorzy sa
naprawde biedni, lecz ci, ktorzy do tej pory "zalatwiali" sobie miejsca w
akademiku. Dlatego tez przypominam: doplata do zakwaterowania (i miejsce w
akademiku) jest swiadczeniem przyznawanym na podstawie sytuacji materialnej
i nie jest swiadczeniem, o ktore musza sie starac wszyscy. Wiec jesli nie
chcecie przedstawiac swojej sytuacji materialnej, to nie przedstawiajcie,
ale wtedy nie macie prawa do w/w swiadczenia.
Hubert Kowalski
Samorzad Studentow Politechniki Gdanskiej
od kiedy to w US są doradcy, a nie nieoduczone panienki.
Jak ty wpadłeś na to, że w ogóle oni cokolwiek mogą wiedzieć.
No racja. Tak to niestety bywa.
Gdzie teraz jesteś w Polsce, czy w Anglii i czy zamierzasz wrócić do Polski
po doktoracie?
Wracać raczej nie zamierzam, ale to jest moje subiektywne zdanie.
Z obiektywnych, czyli mierzalnych przez US rzeczy to jest tak:
- jestem zameldowany w Polsce
- płacę rachunek za komórkę w Polsce (tylko do końca umowy, czyli
08.2007)
W każdym razie to świadczy na moją niekorzyść jeśli chodzi o to gdzie
rezyduję
To zdecyduj, czy to było stypendium, czy dostawałaś wynagrodzenie?
Myślę, że to jest umowna kwestia nazewnictwa, bo czy stypendium nie
jest wynagrodzeniem? Jeśli nie, no to w porządku, pracowałem i
dostawałem za to pieniądze, czyli jest to wynagrodzenie. Ale znalazłem
też takie coś:
Zgodnie z przepisami zawartymi w art. 21 ust. 1 pkt 40 tej ustawy,
wolne od podatku dochodowego są świadczenia pomocy materialnej dla
uczniów, studentów, uczestników studiów doktoranckich i osób
uczestniczących w innych formach kształcenia, pochodzące z budżetu
państwa, budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz ze środków
własnych szkół i uczelni.
Z tego wynika, że:
1) w Danii byłem uczestnikiem "innej formy kształcenia" podyplomowego
2) w Anglii mam status studenta i robię doktorat
- w obydwu przypadkach otrzymywałem "świadczenia" ze środków własnych
szkół i uczelni.
Fakt, że w Danii coś było poniżej prog lub było zwolnione nie ma znaczenia.
Istotne jest, czy to jest zwolnione w umowie o unikaniu podwójnego
opodatkowania pomiędzy Danią i Polską.
To jest wynagrodzenie, czy to jest stypendium?
To fakt. Ale reszta jak wyżej, więc czy było zwolnione czy nie, to
chyba zależy jak nazwiemy otrzymane przeze mnie wynagrodzenie
(stypendium?)
Dodam jeszcze, że w roku 2006 przebywałem:
1) w Danii - 160 dni
2) w Anglii - 84 dni
Total - 224 dni
Z tego co znalazłem wielokrotne przebywanie się sumuje, ale czy to się
odnosi do jednego czy kilku krajów, to tego już nie wiem. Jeśli chodzi
o próg dni to 183, więc się załapię lub nie w zależności od tego jak
się sumuje.
Pozdrawiam,
Piotr
Witam,
Samorządowcy, politycy, kolejarze
dyskutowali o przyszłości linii kolejowej biegnącej przez Mielec. -- Nie
można likwidować -- zapowiedziała Józefa Majerczak, zastępca Dyrektora
Naczelnego Polskich Linii Kolejowych w Krakowie.
Zapraszam do dyskusji na:
http://podkarpackakolej.net/aktualnosci.php
- Linia kolejowa Dębica -- Mielec -- Ocice nie była remontowana 28 lat --
mówiła Józefa Majerczak. Chodzi tu o 71 kilometrów linii. Tylko na
niewielkim odcinku pociągi mogą jeździć z prędkością konstrukcyjną,
czyli 90 kilometrów na godzinę. Na większości trasy obowiązują
ograniczenia, między stacjami Mielec i Mielec -- Rzochów nawet do 20
kilometrów na godzinę.
Przy okazji nieco sprostuję. Szkoda, że Pani Dyrektor sama nie ma
pełnych informacji. To ograniczenie do 20 km/h jest od Mielca aż do
Pustkowa, czyli ok. 18 km, co daje prawie godzinę żółwiej "jazdy".
I to właśnie ten odcinek wymaga natychmiastowej interwencji.
Dalej, od Pustkowa w kierunku Dębicy jest 40 km/h, też zresztą słabo.
Stan jest tak zły, że w tej chwili już nie można tam
wprowadzić maszyn do naprawy, które same poruszają się po szynach.
Czyli sami przyznają, że wykolejenia ciężkich poc. towarowych
to tylko kwestia czasu...
Okazuje się, że w 1997 roku już ruszyła modernizacja tej trasy. Udało
się zrobić 11 kilometrów torów z Jaślan do Mielca. Prace miały być
kontynuowane rok później. -- Ale nastąpił kryzys.
To się nazywa pech, już były rozpisane zamknięcia na kolejny sezon.
W ciągu
doby mielecką trasą jeździ otyd 10 do 16 składów towarowych,
No może trochę przesada, ale jeździ sporo.
- Trzeba przywrócić mielec na listę linii krajowych -- mówi Józefa
Majerczak.
Niedawno obecny minister Cezary Grabarczyk odmówił!!
Same modernizacyjne prace szacuje się na około 200 milionów złotych. --
To za dużo by samorządy mogły uczestniczyć w finansowaniu -- mówi poseł
Popiołek. Pieniędzy trzeba szukać w budżecie państwa. A do tego
potrzebna jest właśnie zmiana klasyfikacji mieleckiej trasy kolejowej.
200 milionów to chyba na całą linię od Dębicy do Ocic.
A tu można działać etapami, zacząć od tego, co się już wali.
Jak to w końcu jest, czy jak linia nie jest znaczenia państwowego,
to budżet nic nie może pomóc??
Pozdr
Artur B.
http://www.gcnowiny.pl/
Czy po latach przerwy jest szansa na odnowienie kursów z Zagórza do
Warszawy przez Ustrzyki Dolne, Chyrów i Przemyśl? Popularny dawniej
pociąg "Solina" mógłby zacząć jeździć na tej trasie, najpierw jednak
trzeba znaleźć fundusze na remont wielu kilometrów torów. W Polsce i na
Ukrainie.
"Solina" przewoziła podróżnych do czasu upadku ZSRR i odzyskania
niepodległości przez Ukrainę. Potem linię zamknięto - jedyna droga z
Zagórza do Warszawy przez Przemyśl musiała prowadzić przez terytorium
Ukrainy, a Polski nie było stać na wysokie opłaty tranzytowe. Z kolei
strona ukraińska nie wykazywała zainteresowania wznowieniem połączeń.
Szansa na wyjście z regresu
Od kiedy uruchomiono kolejowe przejście graniczne Krościenko-Smolnica,
temat przedłużenia linii do Przemyśla wracał wielokrotnie. Ostatnio przy
okazji spotkania w Ustrzykach Dolnych, gdzie omawiano problem ratowania
lokalnych linii kolejowych w Bieszczadach. Zdaniem przygranicznych
samorządów, szansą na wyjście z regresu, który dotknął PKP w tym
regionie (ale też w całej Polsce) jest uruchomienie pociągu na trasie
Koszyce-Zagórz-Chyrów-Przemyśl. Miałyby to być nie tylko przewozy
pasażerskie - także towarowe.
- To dobry pomysł, ale daleki od realizacji - twierdzą władze PKP na
Podkarpaciu. - Dopóki nie będzie woli politycznej, by ratować lokalne i
regionalne linie kolejowe poprzez dokładanie pieniędzy z budżetu
państwa, dopóty wszelkie zamysły pozostaną na poziomie pobożnych życzeń.
Tory wymagają remontu
Zdaniem Andrzeja Kościelniaka, dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w
Rzeszowie, stan wielu kilometrów torów natychmiast wymaga remontu.
Dotyczy to głównie rejonu Zagórza i Ustrzyk po stronie polskiej, oraz
większości torów po stronie ukraińskiej. - Dopiero gdyby udałoby się
poprawić stan infrastruktury moglibyśmy myśleć o wznowieniu połączeń do
Przemyśla i Warszawy, a na razie na to się nie zanosi - twierdzi. - I
nie jest to zła wola PKP, lecz gorzkie realia związane z sytuacją
ekonomiczną polskich kolei.
Sprawą wydłużenia połączeń do Przemyśla i Warszawy przez Chyrów i
Niżankowice zainteresowane są władze rejonu starosamborskiego na
Ukrainie. Podobne zainteresowanie przedłużeniem kursu pociągu z Zagórza
przez Medzilaborce do Koszyc wyraziły przygraniczne samorządy Słowacji.
To wszystko piękne. Najpierw jednak samorządy muszą zrobić wszystko, by
utrzymać zagrożone likwidacją linie kolejowe Zagórz-Chyrów i
Zagórz-Medzilaborce. Będzie to ogromnie trudne (rentowność tych połączeń
wynosi zaledwie 10 procent), ale nie niemożliwe.
KRZYSZTOF POTACZAŁA
| Wyluzuj kolego...
| Zaczęło się PŁACIĆ, zaczęło się wymagać.
| I bardzo dobrze.
I tylko dlatego, że firma zaczyna ponosić koszty, usprawiedliwia jej
podejście do pasażerów ? Bez rozmów z samorządami na temat utrzymania -
finansowania odwołać pociągi ?
Ty chyba żyjesz w tej samej epoce co Ci panowie, którzy je odwołują.
bardzo dobrze.
Może w końcu do czegoś konstruktywnego w tym kraju dojdziemy?
Po drugie cyt: "I tylko dlatego, że firma zaczyna ponosić koszty,
usprawiedliwia jej
podejście do pasażerów ?"
Czy, wg Ciebie, budżet PR to wór bez dna?
W jakiej epoce Ty żyjesz?
Dzisiaj nie ma już finansowania skrośnego.
Zyskami z brutta nie załata się dziury w budżecie PR.
Zresztą skutki tego dziadostwa odbijaja się czkawką do dzisiaj.
Normalnej firmie zależałoby na swoim image-u w oczach pasażera i
samorządów - pięć razy rozmawialiby z samorządami na temat ich
współfinansowania, okresu przejściowego itp, zanim by je odwołali. Ta
firma może olewać - państwo zapewnia monopol, więc wszystko może.
A znasz kulisy sprawy? Może 6 razy rozmawiali? Ja nie wiem i Ty chyba też
nie wiesz..
Trzeba w ostatni dzień za szybę, albo na blachę pociągu wstawić zdjęcie /
rysunek zamkniętej dłoni z wystawionym środkowym palcem i podpisać "Walcie
się - jutro nie jedziemy!", "PKP PR - Twoja kolej"Przepraszam, za nieładne wyrażenia, ale to właśnie się ciśnie na myśl
widząc co robi PR.
Nie jestem fanem PR, ale jeśli masz sklep z bułkami po 50 gr, a marszałek
chce, żeby kosztowały dla uprawnionych po 25 gr, to dopłaca te 25 gr.
Jeśli tego nie robi to zamykasz interes albo plajtujesz.
Albo dopłacasz do bułek utargiem z monopolowego.
Tylko po co?
jarek d.
Użytkownik "Jagular"
KM mają tylko jedno wojewodztwo to pozostają jeszcze 4 kompanie po kilka
województw. Zachodniopomorskie z Lubuskim i Wielkopolskim i ? Mały
minus - województwa zanim dotrą współpracę to będą się troche między sobą
szarpały. Duży plus - w obrębie województw jednej kompanii będzie można
łatwiej uzgadniać połączenia miedzywojewodzkie niż teraz.
Planowane kompanie to:
:) ), Łódzkie, Lubelskie
-Południowa: Podkarpackie, Świętokrzyskie, Małopolskie
-Północna: Pomorskie, Warmińsko Mazurskie, Kujawsko-Pomorskie
-Zachodnia: Zachpom, Wlkp, Lubluskie
-Nadodrzańska: Dolnośląskie, Opolskie, Śląskie
Od siebie dodam że jestem przeciwny powoływaniu tych kompanii i poraz
kolejny z uporem zalansuje moją koncepcję w której infrastruktura jest w
całości finansowana przez państwo (0 opłaty od przewoźnika dla PLK za
osobowe, symboliczne za posp i kwalifikowane). W 2004 (ciężko znaleźć nowsze
dane) roku PRy za infrę zapłaciły 1,5mld zł, a tegoroczna dotacja do PRów (z
budżetu i od samorządów) pomijając refundację ulg a włączając inwestycje
taborowe nie przekroczy 1mld zł. Finansowanie infry przez państwo
pozwoliłoby konkurować na równi z przewoźnikami drogowymi, wyeliminowałoby
konieczność dotacji samorządowych na zdecydowanej większości linii i zakupy
taboru przez samorządy (które imho nie są normalne). Znacznie ułatwiłoby
pojawienie się przewoźników komercyjnych (bo nie oszukujmy się - przy
obecnych stawkach i sposobie rodzielania dotacji nikt tu nie przyjdzie ani
na magistrale ani na lokalki) i zmusiłoby PKP PR do zmian przystosowujących
tą firmę do warunków rynkowych lub doprowadziłoby do nieszkodliwego upadku
wobec istnienia konkurencji. Z kolei podział na kompanie to mnożenie się
Bieczów, Rzeczyc, Wyrzysków Osieków, Biskupic Oławskich itd.
Pzdr
za "Dziennikiem Eschodnim":
Kolej oddaje tory samorządom
Kolejarze nie chcą jeździć na niedochodowych trasach
Połączenia kolejowe Hrubieszów-Zamość i Włodawa-Chełm nie zostaną zlikwidowane
10 czerwca, jak pierwotnie planowała kolej. Będą funkcjonować przynajmniej do
końca wakacji.Później kolej chce je przekazywać samorządom.Kolejarze nie chcą
jeździć na liniach przynoszących straty, a obie linie są w tej chwili
najbardziej deficytowe w regionie. - Nie ukrywamy, że chodzi o pieniądze - mówi
Mikołaj Sidoruk, zastępca dyrektora Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych.
- Dotacja z budżetu państwa w skali całej sieci wyniesie w tym roku nie 500, ale
300 mln zł. Urząd Marszałkowski obciął nam z tego 15 proc.Musimy więc sami
szukać oszczędności. Z takim rozwiązaniem nie godzą się ani mieszkańcy, ani
hrubieszowscy samorządowcy. Zaprotestowało już sześć organizacji społecznych i
politycznych. - Decyzja odwołująca pociągi na linii Zamość-Hrubieszów
uniemożliwi przemieszczanie się mieszkańcom naszego powiatu w inne regiony
Polski - uważa Zdzisław Kosakowski, starosta hrubieszowski.Pod naciskiem
niezadowolonych zarząd LZPR zdecydował wczoraj, że połączenia osobowe na liniach
Hrubieszów-Zamość i Włodawa-Chełm nie zostaną odwołane z dniem 10 czerwca, ale
będą funkcjonować przynajmniej do końca wakacji. Ale co dalej? Kolej ma nowy
pomysł. - Wstrzymywanie ruchu pociągów na tych trasach nie jest rozwiązaniem.
Utrzymanie zamkniętych linii w całym kraju kosztuje nas 200 mln zł rocznie -
powiedział wczoraj w Lublinie Tadeusz Augustowski, prezes zarządu PKP Polskie
Linie Kolejowe SA. Na czym polega pomysł kolejarzy? - Chcemy przekazać
nieodpłatnie linie samorządom, a te szukałyby przedsiębiorców mogących je
zagospodarować, np. uruchamiając przewozy pasażerskie przy wykorzystaniu
autobusów szynowych - zdradził Augustowski. Wczoraj przedstawiciele PKP PLK
rozmawiali w Lublinie o tym pomyśle z przedstawicielami samorządów. - Liczymy,
że do końca roku dojdzie na Lubelszczyźnie do pierwszego przekazania linii
kolejowej w ręce podmiotu innego niż kolej - podkreśla Augustowski. O którą
linię chodzi? Prawdopodobnie jest to połączenie Łuków-Lubartów-Lublin. Rozmowy w
sprawie przejęcia linii są zaawansowane, ale kolej nie chce nic mówić o
zainteresowanym. - Chodzi o jeden z podmiotów gospodarczych z regionu - zdradza
Augustowski. W kolejce do przejęcia czekają inne trasy m. in. Chełm-Włodowa i
Zamość-Hrubieszów.
Użytkownik "skaniusz"
1. Niezalezny zarzadca infrastruktury, dzialajacy na zasadzie zarzadu
drogowego,
Co rozumiesz przez niezależny? wg mnie zarządca infrastruktury powinien być
instytucją bliźniczo podobną do GDDKiA
zlecajacy wiekszosc prac na zewnatrz (przetargi),
Żeby było drożej? Outsorcing w modzie jak widać. Każdy zarząd drogowy
(GDDKiA, ZDW, ZDMy, wszsystko) ma sprzęt do bieżącego utrzymania zgrupowany
w rejonach dróg (analogia do sekcji eksloatacji). Zlecane są remonty,
modernizacje i czasem odśnieżanie.
urealnienie kosztow dostepu do infrastruktury.
...przy obecnym systemie finansowania infry (mały udział państwa, duży
przewoźników) oznacza likwidację przewozów pasażerskich w Polsce. Powtarzam
tu do znudzenia - linie kolejowe powinny być finansowane z budżetu w takim
stopniu, w jakim finansowane są drogi.
2. Podzial przewozow regionalnych na spolki (kazdy ZPR - sp. z o.o.)
po co? Żeby były następne Biecze, Rzeczyce i Biskupice Oławskie?
i zaangazowanie inwestorow strategicznych ( vide prywatyzacja PKSow).
Żeby w coś zaangażować pieniądze trzeba mieć perspektywę że inwestycja się
zwróci. Przy stawkach za dostęp jakie mamy nie będzie _nikogo_ chętnego na
takie inwestycje. (Stawka za km za którą wynajmujesz 40 osobowy autobus jest
niższa niż opłata do peelki za 40 osobowy szynobus).
3. przetargi na obsluge poszczegolnych polaczen rozpisywane przez
samorzady - umowy zawierane na min 3 lata.
Troche grzebie w informacjach na temat finansów kolei w Polsce i jak narazie
wychodzi że gdyby infra była finansowana przez państwo, a zlikwidowano by
dotacje do PRów (oprócz refundacji ulg) i na zakup taboru, to PKP PR
oscylowałoby wokół niewielkiego zysku :D
5. Likwidacja UTK; scisle okreslenie norm dotyczacych taboru mogacego
poruszac sie po torach neoPLK, neoPLK organem egzekwujacym to.
Jeśli ten urząd powinien w ogóle istnieć to tylko jako odpowiednik ITD
kontrolując przewoźników i likwidując ewentualne nadużycia (były takie
zarzuty na pmk w stosunku do prywaciarzy).
Pzdr
PKP - Więcej pociągów w nowym rozkładzie jazdy
Więcej o 30 pociągów zaoferują pasażerom w nowym rozkładzie PKP Przewozy
Regionalne. Przybędzie pociągów między innymi na trasach Poznań-Konin,
Łódź-Ostrów Wielkopolski, Piła-Bydgoszcz czy Poznań-Wrocław. Będą i takie
trasy, na które wyjedzie nieco mniej składów. Należą do nich odcinki: Ostrów
Wielkopolski-Kluczbork, Krzyż-Gorzów Wielkopolski czy Leszno-Zbąszynek. W
sumie na wielkopolskie trasy w ciągu doby wyruszać będą średnio 364 pociągi.
- Rozkład został dostosowany do potrzeb pasażerów. Niektóre relacje zostały
wydłużone, dzięki czemu zredukowano kilka połączeń na trasach, gdzie był
niewielki ruch pasażerski. Tam, gdzie jest najwięcej zainteresowanych,
pojawiły się dodatkowe składy - mówi Stefan Czapczyk, zastępca dyrektora do
spraw handlowych PKP PR w Poznaniu. - Wprowadzono też pociągi bezpośrednie,
na przykład z Poznania do Legnicy czy Kudowy Zdroju oraz połączenie Konina z
Łodzią. W naszym województwie niektóre zmiany podyktowane są również
trwającą modernizacją poznańskiego węzła kolejowego.
Wśród nowych pociągów pojawi się "Narciarz", który dowiezie pasażerów między
innymi z Wielkopolski do Zakopanego. Codzienny pociąg "Jaćwing" z Suwałk do
Wrocławia, zamiast przez Częstochowę i Opole pojedzie przez Łódź i Ostrów
Wielkopolski, a krótszą trasą przez Poznań i Piłę będzie kursował sezonowy
pociąg z Bielska-Białej do Kołobrzegu. Uruchomione będą też dodatkowe składy
z Warszawy do Poznania.
Wprowadzenie dodatkowych pociągów możliwe było między innymi dzięki wyższemu
dofinansowaniu przewozów przez samorząd województwa. W projekcie budżetu na
przyszły rok przewidziano na ten cel ponad 73,6 milionów złotych. Również
wprowadzenie 20 szynobusów (tańszych w eksploatacji), umożliwia zwiększenie
oferty i daje oszczędności.
Zmiany od 9 grudnia
Nowy rozkład jazdy wejdzie w życie w nocy 9 grudnia i będzie obowiązywał do
13 grudnia 2008 roku. Taka zmiana nastąpi nie tylko w Polsce, ale w
większości państw Europy. W czasie jego obowiązywania w Wielkopolsce pojawią
się też kolejne korekty związane z modernizacją węzła kolejowego. Pierwsza z
nich planowana jest już na 1 lutego.
Anna Kosek - POLSKA Głos Wielkopolski
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/794521.html