Widzisz posty wyszukane dla słów: Budżet UE na lata 2007

Awanturę o unijną kasę

http://www1.gazeta.pl/ue/1,36173,1703149.html

Z debaty budżetowej w Komisji Europejskiej, której szczegóły dopiero
wczoraj poznały media wynika dla Polski jeden wniosek - musimy jak
najszybciej się do tej dyskusji włączyć. Jeśli Unia zatwierdzi rozważane
obecnie rozwiązania, to z miliardów euro w latach 2007-13 mogą dla nas
pozostać marne resztki, a nasza składka wzrośnie!

Pietnuję tych co mówili inaczej

 » 

Awanturę o unijną kasę


http://www1.gazeta.pl/ue/1,36173,1703149.html

Z debaty budżetowej w Komisji Europejskiej, której szczegóły dopiero
wczoraj poznały media wynika dla Polski jeden wniosek - musimy jak
najszybciej się do tej dyskusji włączyć. Jeśli Unia zatwierdzi rozważane
obecnie rozwiązania, to z miliardów euro w latach 2007-13 mogą dla nas
pozostać marne resztki, a nasza składka wzrośnie!

Pietnuję tych co mówili inaczej


Barany sie tatuuje (w uszach), a ostatnio unijnie kolczykuje. Pietnuje sie
krowy i konie, i to tylko w USA.

Awanturę o unijną kasę


Z debaty budżetowej w Komisji Europejskiej, której szczegóły
dopiero
wczoraj poznały media wynika dla Polski jeden wniosek - musimy jak
najszybciej się do tej dyskusji włączyć. Jeśli Unia zatwierdzi
rozważane
obecnie rozwiązania, to z miliardów euro w latach 2007-13 mogą dla
nas
pozostać marne resztki, a nasza składka wzrośnie!


Nie martw się. Po pierwsze to dopiero przedsmak
naszego dania d... A po drugie przecież UE  zbawieniem
wszystkich Polaków. Nie wiedziałeś tego? :-) Będziesz
se mógł do Hiszpanii bez paszportu jechać.
Na żebry.

Seba, co może się mylić

Czarne chmury nad Rail Baltica?

Witam,

W prasie litewskiej można wyczytać, że koordynator ds. projektu "Rail
Baltica" P. Telicka swierdził m.in., iż na razie nie jest
jasne, czy dany projekt otrzyma  finansowanie z UE. "Odpowiedź na to
pytanie otrzymamy dopiero po uzgodnieniu budżetu na lata 2007-2013.
Mamy nadzieję, iż na realizację projektu "Rail Baltica" zostaną
przeznaczone środki " - powiedział P. Telicka. Poinformował także,
iż podobnego zdania jest komisarz KE ds. transportu  J. Barrot.
Pomimo, iż kraje bałtyckie popierają projekt "Rail Baltica", Polska
ma wątpliwości co do rentowności danego projektu. Przypomina się, iż
trasa kolejowa z Warszawy do Kowna (do 2010 r.) będzie pierwszym
odcinkiem "Rail Baltica", Ryga - Kowno (do 2014 roku) - drugim
odcinkiem, Ryga - Tallin (do 2016) - trzecim.

Hmmm, zastanawiające są te "wątpliwości co do rentowności". Znana mi
spiewka. Czyżby była to zapowiedź tego, że po trasie kolejowej będzie
kursował jeden sezonowy pośpieszny z przesiadką w Sestokai i okazjonalny
towarowy, a przez Via Baltica ciągnął będzie łańcuszek tirów?

Pozdrawiam,

Marcin

 » 

SISKOM rusza z budową Trasy AK

Szczegóły:
http://siskom.waw.pl/happening.htm

SISKOM - Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji powstało
celem promowania rozwoju nowoczesnego i funkcjonalnego systemu
komunikacyjnego aglomeracji warszawskiej. Swoją działalnością
wspieramy rozwój infrastruktury komunikacyjnej, m.in. obwodnic
warszawskich, tras wysokich klas, a także integrację różnych środków
komunikacji zbiorowej. Niestety jesteśmy coraz bardziej zaniepokojeni
opóźnieniami w budowie Warszawskiego Węzła Transportowego.

Z roku na rok słyszymy kolejne obietnice, jak są ogłaszane nowe,
późniejsze terminy rozpoczęcia prac przy poszczególnych inwestycjach.
Mając na uwadze, że Polsce, w tym również Warszawie, przypadł zaszczyt i
obowiązek współorganizowania Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 oraz
stojąc przed konieczność wykorzystania środków pomocowych z budżetu UE na lata
2007 – 2013, uważamy, że dalsze opóźnienia w budowie warszawskiego systemu
komunikacyjnego są niedopuszczalne.

Kogo konkretnie obarczamy winą za opóźnienia w inwestycjach komunikacyjnych i
co należy zrobić, by usprawnić proces inwestycyjny?
Tego dowiedzą się Państwo podczas uroczystości zakopania kamienia
węgielnego pod budowę Trasy AK.

Zapraszamy na happening wszystkich, którym zależy na rozwoju Warszawy.

150 mln zł na inwestycje w Spółce PKP PR

Ciekawe czy tak jak dochody szpitali, znaczna część z wpływu gotówki jest od
razu inkasowana przez komorników. W tm wypadku pieniądze mogą być
przenzaczone na łatanie dziur z ubiegłego roku.

150 mln zł na inwestycje w Spółce PKP PR (Przewozy Regionalne)
Spółka PKP PR - w związku z korektą decyzji Ministra Finansów z dnia 31
maja
2004 r. w sprawie zmian w budżecie państwa na 2004 rok - uzyskała 150 mln
zł.
Jest to część z 550 mln rezerwy celowej budżetu, którą Sejm uchwalił w
grudniu
2003 r. na przewozy regionalne.
Środki te Zarząd Spółki planuje wykorzystać na realizacje projektu
modernizacji oraz zakupu nowego taboru kolejowego w ramach Sektorowego
Programu Operacyjnego "Transport" współfinasowanego przez Europejski
Fundusz
Rozwoju Regionalnego.

Wniosek w tej sprawie Spółka złoży w Ministerstwie Infrastruktury do końca
listopada 2004 r.

W przypadku jego akceptacji już w 2005 roku, dzięki uzyskanym środkom z
UE,
Spółka PKP PR będzie mogła zmodernizować 45 elektrycznych zespołów
trakcyjnych, a do końca 2007 r. zakupić 11 nowych pociągów. (Przewozy
Regionalne)

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Polska dokłada do Unii


Jak dla mnie to raczej posługujesz jakąś dziwną argumentacja ze sfery
pozafinansowej.
Jesłi powyższe jest prawdziwe ( Płatnik netto ) to jest to jednak powód do
zmartwień, chyba nie zaprzeczysz ?

-george


---------------------------------------------------------------------------

Posłużyłem się gorzką ironią i nie wierzę, że tego nie zauważyłeś.
Jest oczywistą bzdurą, że Polska jest płatnikiem netto w UE. Przecież to byłby
szczyt absurdu, żeby kraje na dorobku takie jak Polska finansowały kraje
bogate i rozwinięte takie jak Niemcy czy Francja.
Znaczyłoby to, że wszyscy nasi dyplomaci, negocjatorzy, europosłowie, kolejne
rządy, prezydenci są dyletantami a o interesy Polski umieją dbać tylko UPR
oraz kilku chłopskich filozofów z tego forum dyskusyjnego.

Kolega Endriu nawet nie wspomniał o 67 mld EUR jakie Polska ma otrzymać z
budżetu UE w latach 2007-2013.
Może o tym nie wie?

Polska dokłada do Unii





Jak dla mnie to raczej posługujesz jakąś dziwną argumentacja ze sfery
pozafinansowej.
Jesłi powyższe jest prawdziwe ( Płatnik netto ) to jest to jednak powód do
zmartwień, chyba nie zaprzeczysz ?
| -george
---------------------------------------------------------------------------

Posłużyłem się gorzką ironią i nie wierzę, że tego nie zauważyłeś.
Jest oczywistą bzdurą, że Polska jest płatnikiem netto w UE. Przecież to
byłby
szczyt absurdu, żeby kraje na dorobku takie jak Polska finansowały kraje
bogate i rozwinięte takie jak Niemcy czy Francja.
Znaczyłoby to, że wszyscy nasi dyplomaci, negocjatorzy, europosłowie,
kolejne
rządy, prezydenci są dyletantami a o interesy Polski umieją dbać tylko UPR
oraz kilku chłopskich filozofów z tego forum dyskusyjnego.

Kolega Endriu nawet nie wspomniał o 67 mld EUR jakie Polska ma otrzymać z
budżetu UE w latach 2007-2013.
Może o tym nie wie?


problem polega na tym że obiecac to oni moga nam wiele. W gazecie pojawi sie
taka sumka i wszyscy zadowoleni.
A na dole małym druczkiem z gwiazdką bedzie stało coś czego spełnic albo nie
bedziemy mogli ( bo np brodaczom nie dają)
albo nie bedziemy umieli ( i oni o tym doskonale wiedzą i na to liczą). Z
potencjalnym dostępem do 67 mld jest tak jak
z marchewką wiszącą przed nosem na kiju przywiązanym do pleców.
Dla mnie ważny jest rzeczywisty excel z przepływami. Potencjałem jeszcze sie
nikt nie najadł.

george

Polska dokłada do Unii


Jest oczywistą bzdurą, że Polska jest płatnikiem netto w UE. Przecież to
byłby
szczyt absurdu, żeby kraje na dorobku takie jak Polska finansowały kraje
bogate i rozwinięte takie jak Niemcy czy Francja.


Buhahahaha, a ty myślisz (duży optymizm z mojej strony), że na przykład
limity co2, które właśnie te kraje będą sprzedawać takim krajom jak Polska
to niby po co?

Znaczyłoby to, że wszyscy nasi dyplomaci, negocjatorzy, europosłowie,
kolejne
rządy, prezydenci są dyletantami


A co żeś myślał, że wicepremier Lepper to się zna? Cała reszta równie
głupia.

a o interesy Polski umieją dbać tylko UPR


Nigdy niestety nie mieli okazji.

Kolega Endriu nawet nie wspomniał o 67 mld EUR jakie Polska ma otrzymać z
budżetu UE w latach 2007-2013.


A w tym czasie pewnie wpłaci 134 mld EUR, tylko mało kto o tym będzie głośno
mówił. A i do tego, że dostanie to jeszcze daleka droga...

Polska dokłada do Unii

Kolega Endriu nawet nie wspomniał o 67 mld EUR jakie Polska ma otrzymać z
budżetu UE w latach 2007-2013.
Może o tym nie wie?


nie uwierzę że można byc tak zaślepionym

właśnie Ci czarno na białym pokazano jak to w rzeczywistości wygląda,

a ty dalej swoje, jeśli rzeczywistość nie pasuje do twojej teorii
zasłyszanej od samych autorytetów, to tym gorzej dla rzeczywistości

pieniądze , wielkie sumy o których mówisz są palcem po wodzie pisane, są nam
teoretycznie przyznane ale żeby dojść do etapu gdy konkretnie nam je ktoś
wypłaci trzeba spełnić multum różnych kryteriów, niektóre z nich są dość
trudne do spełnienia

to co jest w tym wszystkim naprawdę interesujące to ile konkretnie pieniędzy
płacimy a ile nam płacą, i właśnie ta podstawowa wielkość zaczyna przybierać
niepokojące wartości , może jeszcze nie powód do totalnej paniki ale coś
jest nie tak , jeśli to do ciebie nie dociera to nic nie jest w stanie
dotrzeć, jesteś omamiony wizją, tak jak komuniści w 1936 rostrzeliwani przez
Stalina, którzy do końca wierzyli w komunizm i byli pewni że to tylko drobne
wypaczenia i pomyłki

Racjonalizacja przewozów pasażerskich miejskiej komunikacji publicznej

-2007-2008 budowa linii tramwajowej na ulicy Kujawskiej,


To powinno być priorytetem.

-2008, budowa linii tramwajowej do dworca PKP,



racjonalny.
Dysponujesz moze szacunkowym kosztem wybudowania tej trasy? Czy takie proby
byly podejmowane?

-2007-2009 zakup i modernizacja pociągów tramwajowych,


Hmm, a co to ma być pociąg tramwajowy? Czyżby wrociła do łask proba
przywrócenia ruchu na trasie BDG Głowna - BDG Fordon jako forma powiedzmy
"zubozonej " wersji SKMki ? Z tym mi sie to na razie kojarzy...

-2011-2013 budowa linii tramwajowej do Fordonu,


To juz dawno powinno istniec. ZTCW istnial chyba jakis projeekt
wykorzystania nieużywanej linii kolejowej do Fordonu pod linie tramwajowa?

Co sądzicie o tych inwestycjach? Chce dodac ze same dokumenty wydają mi
sie
bardzo prawdopodobne, i zalozono ich realizację przy pomocy finansowej z
UE.
Czy w naszym projekcie mam uwzględnic te inwestycje? Przynajmniej te na
najblizsze lata?


Jak najbardziej uwzgledniaj finansowanie ze środków z UE. Sam budżet miasta
nie poradziłby sobie z finansowaniem tych inwestycji.

DTŚ - wszystko w sprawie odcinka zagłębiowskiego

Największym problemem będą oczywiście pieniądze. Nawet jeśli miasta dogadają się co do szczegółów to budżety miast są za małe na taki wydatek. Jak wiemy w RPO na lata 2007-2013 naszej części DTŚ nie uwzględniono, więc nie przewiduję żeby szybko ruszyło się coś w tym temacie. Jeśli chcemy mieć tę drogę trzeba szukać innych rozwiązań. Może połączony wniosek Dąbrowy, Sosnowca i Będzina do UE poza RPO? Może pieniądze z Norweskiego Mechanizmu Finansowego lub EOG ? Chociaż nie wiem czy z tych pieniedzy można budować drogi i czy nie są to za małe fundusze do takich inwestycji.

Quiz Wydarzenia 2005

13/25 a i tak wiekszosc strzelalem

"Ile pieniędzy otrzyma Polska z budżetu UE w latach 2007-2013?"

Moze zadam inne pytanie, nie chce na ten temat dyskutowac zeby off topikow nie robic, chce tylko przypomniec ze jeszcze nie wymyslono kija z jednym koncem, a jakos wszyscy udaja ze jest inaczej.

Pytanie (bije na glowe wszystkie inne pytania, a jest calkiem wazne):

"Ile pieniedzy Polska wplaci do budzetu UE w latach 2007 - 2013?"

System liczenia głosów w eurokonstytucji - to klęska Polski


Eurolewacy o tym wiedzą. I dlatego to ma nie być konstytucja, a trakat międzyrządowy. Nie kijem go, to pałką.



Merkel i Sarkozy jakoś mi z lewactwem sie nie kojarzą, ale moze się nie znam...

Tym niemniej, jestem pewien, że krajów, które nam kibicuja w sprawie sposobu głosowania jest więcej, a stawka jest ogromna. Pamiętajmy, że juz za kilka lat będzie przyjmowany nowy budżet UE (na okres po 2013 roku). I tu jest pies pogrzebany. Kraje "starej unii" jeszcze przed 2004 rokiem uchwaliły budżet na lata 2007-2013 tylko po to, by uzgadniać jego szczegóły z pominięciem nowych krajów, teraz zaś mają obawy, że ten nowy budżet może byc zbyt korzystny dla Rumunii, Bułgarii czy Polski, a nie Niemiec, Holandii czy Francji.

Adam

UE sfinsnsuje badania na komórkach macierzystych.

"Parlament Europejski postanowił, że badania na ludzkich komórkach macierzystych będą mogły być finansowane z funduszy unijnych. Badania te budzą wiele kontrowersji, a w wielu krajach, w tym w Polsce, są zakazane.

Eurodeputowani przyjęli zasady finansowania z budżetu UE projektów badawczych w latach 2007-13 (tzw. siódmy program ramowy). Chodzi w sumie o nieco ponad 50 mld euro. Najwięcej kontrowersji budzi możliwość finansowania przez UE badań z użyciem komórek macierzystych, zarówno dorosłych, jak i zarodkowych. Na ten cel zostanie przeznaczonych ok 0,1% środków programu."
Cytat za www.labolatoria.net z biuletynu czerwcowego 2006r.
I kto te małe biedaki ochroni??

Europejska przyroda ucierpi przez cięcia w budżecie unijnym

Koniczynka.org donosi: "Brytyjskie, Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków ostrzegło przed niekorzystnymi dla środowiska naturalnego cięciami unijnego budżetu. Oszczędności zaproponowane przez brytyjską prezydenturę grożą zniweczeniem ekologicznego trendu w rozwoju rolnictwa europejskiego z trudem wypracowanego dwa lata temu w ramach tzw. wspólnej polityki rolnej. Brytyjski rząd proponuje na lata 2007-2013 jedynie 66 mld euro na projekty rolnośrodowiskowe i wsparcie społeczności wiejskich (poprzednie projekty UE zakładały finansowanie tych przedsięwzięć w wysokości 89 mld euro). Dopłaty bezpośrednie dla rolników pozostaną niezmienione w stosunku do wstępnych projektów i wyniosą 300 mld euro."

0.2% to przepasc

[
Bo tak twierdzi m.in. Transparency International. A Japonce potwierdzaja ten fakt inwestujac w Polsce.
Reszty nie komentuje bo musialbym stwierdzic, ze odpowiadaja ci czerwoni a wiem, ze tak nie jest


Przejrzałem raport z 2006 roku mówiący o działaniach rządów SLD. Jest tam m.in. wymieniana ustawa o służbie cywilnej sprawnie uchylona przez PiS. Jeśli masz świeższe dane to proszę o linka.

Którzy Japońce? Toshiba, której zapłacimy z budżetu 30 mln zł przy wartości fabryki 167 mln zł? Nie mówiąc o ulgach podatkowych. Jak napisałem inwestorów ściągają niższe koszty pracownika niż w UE oraz dopłaty budżetowe.

Pedro:
Na co jest za późno? Żeby PiS naprawił gospodarkę? To po co oni tam siedzą, żeby przeczekać 4 lata robiąc ustawy pod wyborców? No stary, bez jaj. To że elektorat PiS jest przeciwny gospodarce to nie byłbym taki pewien, jednakże to PiS ma odpowiednie narzędzia, aby uświadomić ludzi jakie zmiany chcą wprowadzić i dlaczego będą dobre. Nie robienie nic, jest gorsze niż próby zmian.

Zgadzamy się, że gospodarka się rozpędziła, ale nie jest to zasługą PiS, a na pewno nie w takim stopniu, aby im to przypisywać. Dlatego napisałem, że mają rzadką okazję korzytając z okoliczności dokonania zmian! Zyta chce ograniczyć składkę rentową o 6% w latach 2007-2008, a różnice pokryć ze wzrostu gospodarczego. I brawo, ale bez reformy systemu rentowo-emerytalnego pomysł padnie przy pierwszej czkawce gospodarki. Wszscy wiedzą jakich mamy rencistów i krusowców, ale jakoś nikt się nie pali żeby cokolwiek z tym zrobić.

Grupa PKP zakończy 2007 rok bez strat

PKP ma wyjść na zero

„W tym roku, po raz pierwszy od wielu lat nastąpi zbilansowanie wyniku finansowego całej Grupy PKP” - poinformował Minister Transportu Jerzy Polaczek. Jednocześnie zapowiedział, że w przyszłym roku wartość inwestycji na kolei wzrośnie ponad dwukrotnie, do 4,5 mld zł.

Przez ostatnie dwa lata sytuacja Grupy PKP uległa zasadniczej zmianie. W 2006 i w 2007 roku Grupa PKP przewiezie więcej pasażerów niż w latach ubiegłych. Poprawiły się znacząco wyniki finansowe spółek Grupy PKP, nakłady na inwestycje w tabor kolejowy i w infrastrukturę. W większym stopniu w finansowanie pociągów regionalnych angażują się samorządy wojewódzkie, które odpowiadają za regionalny transport kolejowy.

W latach 2007 - 2013 Grupa PKP wyda ze środków własnych, UE, budżetu Państwa i środków prywatnych na modernizację dróg kolejowych - 6,7 mld EUR, na dworce kolejowe 1,5 mld EUR i na nowe pociągi 1,2 mld EUR.

W porównaniu z rokiem ubiegłym swój wynik finansowy poprawiło osiem spółek Grupy PKP na dziesięć firm. Osiem spółek Grupy PKP: „PKP Intercity”, „PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście”, „PKP CARGO”, „PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa”, „PKP Polskie Linie Kolejowe”, „PKP Energetyka”, PKP SA i „PKP Informatyka” miało dodatni wynik finansowy. Straty zanotowały: „Telekomunikacja Kolejowa” i „PKP Przewozy Regionalne”.

Zgodnie z celami postawionymi przez Ministra Transport Jerzego Polaczka Grupa PKP zamierza zamknąć 2007 rok najlepszym w historii wynikiem finansowym i przychodami większymi niż w zeszłym roku.

źródło: Wolna Droga

[25.01.2007r] Sesja Rady Miejskiej

Uprzejmie zawiadamiam, że w dniu 25.01.2007 r. o godzinie 9.00 w Ratuszu odbędzie się sesja Rady Miejskiej w Brzegu z następującym porządkiem obrad:

1) Otwarcie obrad sesji.
2) Wnioski do porządku obrad.
3) Przyjęcie protokołu z sesji Rady Miejskiej z dnia 19.12.2006 roku.
4) Sprawozdanie z działalności Burmistrza.
5) Interpelacje i wnioski radnych.
6) Przyjęcie uchwał w sprawie:
a) wyznaczenia przedstawiciela gminy Miasto Brzeg do Rady Społecznej działającej przy Brzeskim Centrum Medycznym w Brzegu (druk nr 1);
b) ustalenia regulaminu określającego wysokość oraz szczegółowe zasady przyznawania nauczycielom dodatków: za wysługę lat, motywacyjnego, funkcyjnego i za warunki pracy oraz niektórych innych składników wynagrodzenia (druk nr 2);
c) opinii dotyczącej przydziału lokalu mieszkalnego (druk nr 3, 4).
7) Dyskusja na temat projektu budżetu miasta na 2007 rok:
a) informacja na temat zadań inwestycyjnych, które mogą kwalifikować się do dofinansowania ze środków UE w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego na lata 2007 – 2013;
b) dyskusja.
8 ) Zatwierdzenie planu pracy Rady Miejskiej na 2007 rok.
9) Odpowiedzi na interpelacje radnych.
10) Wolne wnioski i informacje.
11) Zamknięcie obrad sesji.

Serdecznie zapraszam
mieszkańców miasta do wzięcia udziału

Przewodniczący Rady Miejskiej w Brzegu
Andrzej Ogonek

Budowa Elektrowni Jądrowej w Polsce

No ciekawe czy UE da Polsce pieniądze bo jak wszyscy wiemy Kaczyński nawet nie stara się postawic UE. A gdyby się postawił to by od razu w moich oczach zyskał troche uznania.
Musimy walczyc o swoje. No jak wybudują tę elektrownię to będzie dobrze...następny wydatek, bo utrzymac trzeba.



Polityka to moje hobby ogolnie duzo czytam na te tematy itd ehh wiec moze teraz niektorych zadziwie ale polska duzo wytargowala od UE jak sie niemyle UE dodała nam 8 mld euro po naciskach polskich wladz czyli okraglutkie 60 mld euro ^^ ( 12,8 mld euro w okresie budżetowym 2004-06 ) Gorzej z wydawaniem bo rzad ma problem z dostarczaniem faktur na czas i ogolnie mamy problem z wydaniem tej kasy najslabiej nam to idzie z panstw no ale to juz inna historia co to Tego ze Kaczor niema jaj i sie niestawia UE hmm stawia sie ;] wywalczyl przeciesz to ze rosja zbada jesce raz sprawe naszego miesa puki co mamy elbargo jezeli chodzi o rosje . Kaczynski zlozyl veto i unia choc poczatkowo niechcetnie ale poparła Polskie ;] musiala ^^ . Hmm a co do naszej elektrowni "most" ma laczyc 2 panstwa Litwe i Polskie . Białorus do 2015 sama chce sobie zbudowac elektrownie . Ostateczną decyzję w tej sprawie litewski rząd zamierza podjąć w czerwcu, gdy będzie znany budżet UE na lata 2007-2013. Na budowę polsko-litewskiego mostu energetycznego ma być przeznaczonych 260-300 mln euro. O ile polska sie zgodzi bo jest to dos uciazliwe dla nas ;]

Edit:

Wroclaw

a chocby dlatego Maxiu mozna miec takie dziurawe drogi, ze miasto upomina sie o obwodnice od 20lat!!! panstwo mialo w dupie to i zawsze znajdywalo sobie inne cele na dawanie kasy tam, gdzie "łatwiejszy" elektorat... trojmiasto, zaglebie bo ma duuuzo gornikow, teraz kurwa wloszczowa...

w zwiazku z tym prawie caly transport jedzie przez CENTRUM miasta od ZAWSZE... wszystkie tiry zmierzajace na zachod, ktore jada poludniem Polski zawsze jada przez centrum wrocka ) i to jest przyczyna, dlaczego drogi sa takie jakie sa... a u was po 5 pasow w jedna strone

w planie budzetu UE na lata 2007-2013 takze nasz cudowny kraj (czyt. warszawka) stwierdzila, ze po co wroclawiowi obwodnica... zrobimy sobie 5km autostrady miedzy kozia wolka, a brudnymi gaciami...

przykre prawda? nie pomysleli o euro ? a moze licza, ze zabiora wroclawiowi i przeniosa na gorny slask mecze ?

"Brudasy i obiboki"

Ja z kolei czytałem dużo o możliwościach dofinansowania pomysłów z budżetu UE. Unia wspiera inicjatywy rozwijające daną społeczność, zmiejszające bezrobocie, itp. Przemek: jeżeli masz już stowarzyszenie to pozostaje tylko spisanie wszystkich pomysłów i wypełnienie wniosku. UE finansuje do 75% kosztów danego projektu.

Niedługo wystartują projekty na lata 2007-13. Jak się dobrze przygotujemy to mamy szanse. Ja pomogę przy wypełnianiu wniosków.

Referendum?

Witam,

Ponoć Kaczor ma ogłosić referendum na temat wykorzystania przyszłych
funduszy z Unii na rozwój Warszawy. Jakieś informacje na ten temat??
Ja stawiam na metro.


<http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2480077.html
Referendum: na co wydać miliardy z Unii

Małgorzata Zubik 06-01-2005

Druga linia metra czy ulice?
Warszawiacy sami wybiorą, na co władze miasta wydadzą pieniądze z Unii
Europejskiej.
Stolica stara się o 3 mld zł

Wczoraj prezydent Warszawy Lech Kaczyński ujawnił, że ratusz nie chce
samodzielnie rozstrzygać kluczowego problemu stolicy. Chodzi o to, czy
miliardy euro z Unii, na które władze liczą w latach 2007-2013, inwestować w
sieć miejskich dróg, czy też w drugą linię metra z Targówka przez Pragę i
Śródmieście na Wolę i Jelonki. - To sprawa tak istotna, że warszawiacy sami
muszą wybrać, czego chcą - stwierdził prezydent, dla którego wzorem jest
Madryt. Tam w ciągu czterech lat zbudowano 50 km linii metra z 38 stacjami.
Kaczyński chciałby też jednak poprawić dojazd do Śródmieścia z peryferii,
m.in. al. Krakowską i Puławską. Którą inwestycję zgłosić do Brukseli?

W ratuszu zastanawiają się nad referendum. Żeby było taniej, towarzyszyłoby
wyborom parlamentarnym, o ile odbyłyby się one w czerwcu. Bohdan Szcześniak
z Państwowej Komisji Wyborczej chłodzi jednak te zamysły. Co prawda lokalne
referendum można łączyć z wyborami np. prezydenta czy do parlamentu, ale nie
może nim się zajmować ta sama komisja ani nie może się odbywać w tym samym
lokalu. Czyli taniej nie będzie.

Gdy wiadomość o tym przekazaliśmy prezydentowi Kaczyńskiemu, obiecał, że
koszt referendum oszacuje w ciągu trzech tygodni. Wtedy też zdecyduje: albo
ogólnomiejski plebiscyt, albo olbrzymia ankieta wśród kilkunastu tysięcy
warszawiaków.

Opinia mieszkańców stolicy musi być znana najpóźniej latem tego roku. Zaraz
potem urzędnicy będą szykować wnioski o pieniądze z budżetu UE na lata
2007-2013. Dzięki wyborowi warszawiaków do Brukseli trafi prośba o dotacje
albo na metro, albo na drogi.

</http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2480077.html

Kolejny spelniony cud

| W 2007 wpływy budżetu UE z cel miały wynieść 15,287 mld EUR (co powinno
| stanowić
| 75% wszystkich ceł pobranych na granicach UE) :

| http://eur-lex.europa.eu/budget/data/D2007_VOL1/PL/nmc-title429609358...

| Jak duży może być udział Polski w imporcie UE ?

Zawsze tak manipulujecie?

Najpierw podajesz dane dotyczące transferów z całego okresu naszego
członkowstwa, a potem podajesz wpływy z cła z ostatniego roku.


Zawsze możesz sobie przeliczyć na lata.

Wg
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/pls/portal/docs/PAGE/PGP_PRD_CAT_PRE...

Import EU-27 w 2007 wyniósł 1423 mld EUR czyli to było podstawą wpływów UE z
ceł  w wysokości 15,287 mld EUR. Polski import poza UE-27 wyniósł wg GUS (
http://www.stat.gov.pl/gus/45_970_PLK_HTML.htm )  34,7 mld EUR czyli polski
udział wynosi ok. 2,43% (niezależnie od portu UE w którym polski importer
oclił towar).

Dodaj do tego jeszcze cło, którego nie zapłaciły kraje unijne np. Niemcy
sprzedając nam swoje produkty,


Cło płaci importer. Niezapłacone cło pozostaje w kieszeni konsumenta
importowanych dóbr ale to przecież nie oznacza straty dla gospodarki ani dla
obywateli.

Podobną "stratę" mają kraje UE które importują z Polski - czyli wg Ciebie na
takim handlu bez cła wszyscy tracą.

najczęściej drugiego gatunku, albo takie które nie schodziły na ich
rynkach. Dodaj jeszcze tanią siłę roboczą i zabezpieczenie własnych
interesów.


Cena eksportowanych towarów zawiera w sobie koszt pracy (w tym składki
pracodawcy) ok. 1000 EUR (wg oficjalnej średniej) . We wszystkich
poprzednich latach praca Polaków była sprzedawana znacznie taniej (W PRL
nawet za 20-30 USD).

Dalej wychodzi Ci na plus?


Z w uwględnieniem wzrostu płac Polaków w EUR jaki nastąpił po akcesji, plus
jest jeszcze większy.

Anatol

Sosnowiec i Zagłębie dzielnicą Katowic?

Dlaczego nie tworzyc wspolnej aglomeracji ze slazakami? dlatego ze nas zdominuja? to za cienki argument , tu chodzi o rozwiazanie epokowe, nie na rok czy dwa ale moze na dziesiatki czy setki lat.



Nie wiem czy przeczytałeś dokładnie wątek i to o czym tu piszemy. Jeśli nie za bardzo, to specjalnie dla Ciebie małe podsumowanie. Chyba nikt z nas nie jest przeciwko współpracy ze Śląskiem pod dwoma warunkami:

1) Zachowaniem naszej tożsamości (między innymi poprzez uwzględnienienie w nazwie członu odnoszącego się do Zagłębia)
2) Sprawiedliwego podzialu pieniędzy z funduszy unijnych, środków z województwa oraz ogólnie pojętych "owoców rozwoju gospodarczego".

Na chwilę obecną żaden z tych postulatów nie jest spełniany. Jeśli chodzi o tożsamość to jest w tym spora wina władz miasta, które nie kładą na to odpowiedniego nacisku. Druga kwestia - można wymienić całą masę przykładów na to jak jesteśmy oszukiwani. Wymienię najważniejsze:

- DTŚ
- połączenia kolejowe (szybka kolej Tychy - Katowice - Dąbrowa jak również najnowsza kwestia CMK)
- autostrada A1
- Euro 2012 (stadiony mające stanowić bazę treningową i środki na nie przeznaczane - nas oczywiście nie ma)
- brak dofinansowania CZEGOKOLWIEK z funduszy wojewódzkich
- krzywdzący nas podział środków z RPO na lata 2007-2013
- kwestia targów (my znajdujemy inwestora, katowice budują targi z funduszy UE bo inaczej nie potrafią i jeszcze pyskują jak MY śmiemy robić coś takiego u siebie, bo targi są ICH...)

I to ma być rozwój? Po wejściu do aglomeracji staniemy się jej marginalną częścią, notorycznie pomijaną, zapominaną i nierozwijaną. Dokładając do tego możliwość INGEROWANIA przez aglomerację w budżety konkretnych miast może się okazać nawet że będziemy się cofać w rozwoju. Jeśli potrafisz to wymień jakieś merytoryczne argumenty przemawiające za naszą obecnością w tym czymś. Bo puste frazesy powtarzane przez GW i DZ o "powszechnym dobrobycie" w kontekście opisanych powyżej działań jakoś forumowiczów skupionych wokół tego forum nie przekonują. Jedyne rozwiązanie to Aglomeracja Zagłębiowska będąca PARTNEREM dla Śląska a nie niechcianym kawałkiem ziemi wliczanym jedynie do statystyk. Czekam na merytoryczne argumenty.

Quiz Wydarzenia 2005

"Ile pieniedzy Polska wplaci do budzetu UE w latach 2007 - 2013?"


a trudniejszego pytanie to juz sie chyba nie dało

Polska i EURO

Cytat Umocnienie złotego spowodowało, że kwota dotacji z UE zmalała o 10 mld zł Z mocnej waluty są też korzyści: Polska oszczędza na składce płaconej do unijnej kasy Prognozy mówią, że złoty będzie jeszcze mocniejszy, rozwiązaniem może być przyjęcie euroZmniejsza się pula unijnych funduszy, które Polska dostała na okres 2007-2013. Mimo że cały czas mamy do dyspozycji ponad 67 mld euro, to w ostatnim kwartale kwota ta zmniejszyła się o 10 mld zł. Jak to możliwe? Winę ponosi umacniający się złoty.(...)

Z kolei długoterminowe prognozy Citigroup przewidują, że w 2010 roku euro będzie warte już 3,38 zł, a w 2012 roku nawet 3,19 zł. Jeśli ta prognoza się ziści, to za trzy lata będziemy mieli do dyspozycji z Unii o 17 mld zł mniej, a za pięć lat już 30 mld zł (tyle miał wynieść tegoroczny deficyt w budżecie). Za tę kwotę można obecnie zbudować ok. 900 km nowoczesnej autostrady. (...)

Z tym samym problemem będą borykali się wszyscy, którzy mają coś wspólnego z funduszami unijnymi. Na przykład wzrost wartości złotego spowoduje, że mniejsza liczba firm dostanie unijne pieniądze na rozwój, gminy będą mogły zmodernizować mniej kilometrów dróg oraz mniejsza liczba osób będzie mogła wziąć udział w szkoleniach. W mniejszym stopniu dotknie to także rolników, którzy otrzymują dopłaty bezpośrednie. Całościowy efekt jest taki, że za kwotę ponad 67 mld euro do 2015 roku zostanie zrobione mniej, niż to obecnie planują rządzący. (...)

Umacnianie się złotego nie oznacza samych problemów. Olbrzymim plusem jest zmniejszanie się wysokości polskiej składki do budżetu Unii Europejskiej. Dzięki mocniejszemu złotemu będzie ona mniej obciążała budżet naszego kraju, bowiem jest ona wpłacana we wspólnotowej walucie. W tym roku Polska wpłaci do budżetu Unii 2,8 mld euro, a wpływy z Unii mają wynieść 5,3 mld euro, z czego 2,1 mld euro przypadnie na rolnictwo, a 1,9 mld euro na fundusze strukturalne. W 2006 roku różnica pomiędzy środkami otrzymanymi z UE a wpłaconą składką wyniosła prawie 3 mld euro.

cały artykuł można znaleźć
tutaj

Polski rząd oszukał rybaków?

Jak informuje KE, nowy program UE na lata 2007-2013 ma na celu wspomóc rozwój "konkurencyjnego, nowoczesnego i dynamicznego polskiego sektora rybołówstwa, opierającego się na zrównoważonej eksploatacji zasobów, utrwalić strukturalne warunki społeczno- ekonomiczne zapewniające opłacalność rybołówstwa i akwakultury, odpowiadając równocześnie na popyt zarówno ze strony konsumentów, jak i branży spożywczej oraz chroniąc tak dalece, jak to tylko możliwe dochody rybaków".

Program podzielono na kilka priorytetów.

168 mln euro z budżetu UE oraz ponad 56 mln z budżetu narodowego przewidziano na "Dostosowanie floty rybackiej UE", co oznacza m.in. skierowanie tych środków na "całkowite wycofanie z eksploatacji statków rybackich", "podniesienie efektywności energetycznej statków", "poprawę bezpieczeństwa i warunków pracy na statkach". Cele te, jak informuje KE, będą realizowane za pomocą polskiego planu restrukturyzacji floty bałtyckiej.

Drugi priorytet, na który przewidziano prawie 145 mln euro z budżetu UE i 49 mln z narodowego, to m.in. "rozwój i modernizacja sektora akwakultury i dostosowanie go do perspektyw i oczekiwań rynku"; "dywersyfikacja w kierunku nowych gatunków"; "utrzymanie zrównoważonego poziomu działalności śródlądowych zakładów przetwórstwa ryb".

Tę samą kwotę przewidziano na trzeci priorytet pod nazwą "Środki służące wspólnemu interesowi". Głównymi celami są tu m.in. modernizacja infrastruktury w portach, przystaniach rybackich i miejscach rozładunku oraz budowa nowej infrastruktury, a także "zapewnienie w okresie długoterminowym rentowności i konkurencyjności sektora rybołówstwa, z uwzględnieniem potrzeb w zakresie restrukturyzacji polskiej floty rybackiej w ramach przejścia od połowów dorsza do połowów pelagicznych".

Kolejn y priorytet to "Zrównoważony rozwój obszarów rybackich", na który przewidziano najwięcej środków - 313 mln eurom (w tym 235 z budżetu UE, a 78 mln z narodowego). Środki te mają iść na wyzwania związane ze spadkiem znaczenia rybołówstwa na Bałtyku oraz możliwości rozwoju śródlądowej produkcji rybnej, tak by wspierać tworzenie nowych miejsc pracy oraz atrakcyjności obszarów zależnych głownie od rybołówstwa.

Piąty i ostatni priorytet to "Pomoc techniczna", na którą przewidziano prawie 49 mln euro. Te środki mają służyć skutecznej realizacji programu operacyjnego, a także wpierać restrukturyzację i usprawnienie instytucji zarządzających programem.

Spotkanie z ARiMR w sprawie SPO Rybołówstwo na lata 2007-201

24.07.2007 Bruksela (PAP) - Komisja Europejska (KE) dziesięciokrotnie podwyższyła we wtorek dopuszczalne limity pomocy publicznej w rybołówstwie, znacząco łagodząc dotychczas obowiązujące zasady. Oznacza to, że polski rząd będzie mógł w ciągu najbliższych 3 lat przekazać rybakom i przedsiębiorstwom z branży ponad 21 mln euro, o ile znajdzie odpowiednie środki w krajowym budżecie.

"Postanowiliśmy urealnić limity pomocy, która w naszej ocenie nie ma wpływu na konkurencję w UE, z korzyścią dla branży. Poprzednie były bardzo niskie" - wyjaśniła PAP rzeczniczka KE ds. rybołówstwa Mireille Thom.

Dotychczasowy limit pomocy, ustanowiony w 2004 roku, wynosił 3 tys. euro na jeden kuter lub przedsiębiorstwo. Pomoc powyżej tego limitu musiała każdorazowo zatwierdzać Komisja Europejska, niechętnie patrząca na tego rodzaju wsparcie z budżetu krajowego, ponieważ stanowi ono potencjalne zakłócenie konkurencji na wspólnym unijnym rynku.

Zgodne z przyjętym we wtorek rozporządzeniem, limity dopuszczalnej pomocy (tzw. de minimis) podwyższono do 30 tys. euro w ciągu trzech lat. Jak zastrzegła Thom, pieniądze te nie będą mogła być przeznaczone na zwiększenie zdolności połowowych floty danego kraju, która podlega ścisłym unijnym reglamentacjom. W grę nie wchodzi więc np. zakup nowych jednostek albo modernizacja starych.

Będzie można za to finansować np. dopłaty do paliwa albo wsparcie dla rybaków, którzy nie mogą wypłynąć w morze z powodu decyzji Komisji Europejskiej wstrzymującej połowy na danym akwenie. Tak stało się w przypadku dorszy na Bałtyku Wschodnim, gdzie - jak 9 lipca uznała KE - polscy rybacy wyczerpali cały tegoroczny limit (10,8 tys. ton). Połowy zostały zakazane do końca roku.

W ramach wsparcia rybołówstwa z Europejskiego Funduszu Rybackiego, do Polski trafi w latach 2007-2013 łącznie 651 mln euro. Polska jest drugim po Hiszpanii beneficjentem tego funduszu.

Zwalczanie nadużyć finansowych w UE

Zwalczanie nadużyć finansowych w UE
23.07.2008

Komisja Europejska opublikowała sprawozdanie za 2007 r. w sprawie ochrony interesów finansowych Wspólnot i zwalczania nadużyć finansowych – obszaru, za który odpowiadają wspólnie Komisja Europejska i państwa członkowskie. Zawiera ono dane statystyczne dotyczące wszystkich nieprawidłowości zgłoszonych Komisji przez państwa członkowskie, w tym przypadków podejrzeń o nadużycia finansowe.

Najwięcej nieprawidłowości zgłoszonych w 2007 r. dotyczy zasobów własnych (5,3 tys.) oraz funduszy strukturalnych i spójności (3,8 tys.). Także szacunkowy wymiar finansowy rzekomych przypadków nadużyć jest najwyższy w tych dwóch obszarach (odpowiednio: 106,6 mln euro oraz 141 mln euro).

Szacowana kwota środków, których dotyczą nieprawidłowości, wzrosła w różnych sektorach, lecz wciąż stanowi podobny odsetek budżetu. Jeśli chodzi o zasoby własne i rolnictwo, wzrost ten wynika częściowo z nieprawidłowości, które miały miejsce lub które wykryto w latach ubiegłych, lecz które państwa członkowskie zgłosiły Komisji dopiero w 2007 r. Inne przyczyny to przystąpienie nowych państw, zakończenie okresu programowania funduszy przedakcesyjnych dla 10 nowych państw członkowskich i niedawny wzrost wypłat środków finansowych w tych krajach.

Szacowana skala przypadków podejrzeń o nadużycie utrzymała się na stałym poziomie w obszarze wydatków i lekko obniżyła się, jeśli chodzi o zasoby własne. Należy pamiętać, że są to jedynie podejrzenia zgłoszone przez państwa członkowskie, niepotwierdzone na drodze prawnej. Rzeczywisty wpływ finansowy nadużycia można określić dopiero po zakończeniu postępowania sądowego i administracyjnego oraz po odzyskaniu kwoty i przeprowadzeniu korekty finansowej.

Większość nieprawidłowości jest zgłaszana Komisji w przewidzianym terminie, wciąż jednak nie wszystkie. Przeciętny okres, po którym zgłaszana jest nieprawidłowość w obszarze rolnictwa, to 1,2 roku, a w obszarze działań strukturalnych 0,9 roku. W przypadku niektórych państw często odnotowuje się znaczne opóźnienia. Szybkie zgłoszenie nieprawidłowości jest warunkiem skutecznego działania.

T.Sz., KE
podatkipl

Tym razem rząd PO zawalił ważną sprawę - Kasę z UE

Katastrofalnie wygląda w tym roku wykorzystywanie funduszy unijnych przez Polskę. Rząd Donalda Tuska obiecywał najpierw, że w 2008 roku wydamy 15 mld zł, potem te plany zredukowano o połowę. A tymczasem do tej pory wydaliśmy tylko 400 mln złotych.

Poseł Grażyna Gęsicka (PiS), była minister rozwoju regionalnego, twierdzi, że to efekt zaniedbań obecnego rządu, który nie przygotował się na polu prawnym i administracyjnym do możliwości zwiększonej absorpcji środków z Unii Europejskiej na lata 2007-2013. - Jeśli chodzi o budżet na 2008 r., który uchwalił Sejm rok temu - było to 14,6 mld euro, które mogliśmy i powinniśmy byli wydać w tym roku.(..)
Zdaniem Gęsickiej, są trzy przyczyny tej sytuacji, mające charakter polityczny, prawny i administracyjny. - Pierwsza to słynna weryfikacja listy projektów kluczowych, przekraczających wartością nawet 130 mld złotych. W momencie kiedy przyszła nowa koalicja PO - PSL zapowiadająca ich weryfikację, stanęły prace nad tymi projektami. Gdyby one trwały, z tych 130 mld zł na pewno coś udałoby się wydać i te proporcje między "słupkami" byłyby zapewne mniej szokujące - zauważyła Gęsicka. Według niej, drugą przyczyną niskiej absorpcji środków unijnych przez Polskę jest "zły system prawny, który powoduje wstrzymywanie realizacji projektów oraz wstrzymywanie prac prowadzonych przez beneficjentów, a co za tym idzie - wolniejsze wydatkowanie".(..)

źródło
Co jasno wskazuje, że za chwilę będziemy płatnikiem netto !! Niestety to kolejny dowód, że jedynie rząd PiS dbał o Polskę, a obecne nieroby potrafią jedynie kłócić się o samolot.

Podatek na Unię:


Budżet unijny nie może być oparty wyłącznie o wpłaty z budżetów narodowych poszczególnych państw UE – tak uważa kanclerz Austrii Wolfgang Schuessel. Wczoraj w Parlamencie Europejskim Schuessel stwierdził, że Europa potrzebuje większych pieniędzy na rozwój, a zapewnić to może jedynie opodatkowanie niektórych sektorów.

Oczywiście nic nie powinno zmienić się do roku 2013, bo do tego czasu obowiązywać będzie negocjowana właśnie perspektywa budżetowa (na lata 2007-2013). Jednak już od dobrych dwóch lat – a na szczycie w grudniu, gdzie ustalano kompromis finansowy widać to było najwyraźniej – państwa członkowskie starają się maksymalnie ograniczać swój wkład we wspólny budżet.

– Nie wszystkie środki powinny pochodzić z budżetów narodowych, bo pojawiają się napięcia pomiędzy płatnikami i biorcami z budżetu Unii – powiedział wczoraj w Strasburgu Schuessel, nawiązując do ewidentnych tarć między bogatymi i biednymi państwami Unii.

O tym, co powinno zostać opodatkowane mówił enigmatycznie. Zwrócił tylko uwagę, że „niektóre sektory” nie są obłożone podatkami i to można zmienić.

Schuessel uważa, że budżet do roku 2013 powinien być ostatnim finansowanym w stary sposób. Zwróci uwagę, że już teraz budżety narodowe są bardzo napięte, więc nie można się spodziewać, by w przyszłości kraje były bardziej skłonne łożyć do wspólnej kasy. Kanclerz jednocześnie zapewnił, że przyjęcie perspektywy na lata 2007-2013 będzie dla austriackiej prezydencji jednym z priorytetów.



źródło

Usamorządowienie Przewozów Regionalnych

2 grudnia br. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie finansowania regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich, przedłożoną przez Ministra Infrastruktury.

Uchwała wraz z rozporządzeniem w sprawie określenia liczby udziałów samorządów w kapitale zakładowym spółki otwiera drogę do usamorządowienia kolejowych przewozów regionalnych, które nastąpi po podpisaniu porozumienia przez stronę rządową i samorządową.
Na mocy porozumienia Rada Ministrów zobowiązuje się do zagwarantowania środków finansowych na zakup, modernizację i naprawy kolejowych pojazdów szynowych przeznaczonych do przewozów pasażerskich, wykonywanych na podstawie umów o świadczeniu usług publicznych w latach 2009-2020 z następujących źródeł:
z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007 – 2013, w kwocie 175 mln euro, poprzez umieszczenie na liście indykatywnej projektów spółki PKP PR na zakup i modernizację kolejowych pojazdów szynowych przeznaczonych do przewozów pasażerskich wykonywanych na podstawie umów o świadczenie usług publicznych na obszarze co najmniej dwóch województw, z udziałem własnym PKP PR na poziomie 50 proc.,
Funduszu Kolejowego w wyniku zmiany ustawy o Funduszu Kolejowym w kwocie 800 mln zł w latach 2009-2015,
z rezerwy celowej z budżetu państwa w kwocie 700 mln zł w latach 2010 – 2015,
budżetu państwa i programów unijnych na sfinansowanie w latach 2016 – 2020 programu inwestycyjnego w zakresie modernizacji i zakupu taboru kolejowego do kwoty 3 851 mln zł, przy czym ustalenie proporcji źródeł finansowania nastąpi po uchwaleniu budżetu UE na lata 2014-2020,
zwiększenia dochodów samorządów województw z tytułu podwyższenia udziału w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) o 0,75 punktu procentowego tj. z 14 do 14,75 proc. od roku 2010, w odniesieniu do obecnego systemu naliczania podatku. Środki finansowe przeznaczone będą na pokrycie straty bilansowej oraz wkład własny PKP PR do projektów inwestycyjnych realizowanych ze środków POIiŚ.

Według Rozporządzenia Rady Ministrów samorządy otrzymają następującą liczbę udziałów w kapitale zakładowym spółki PKP PR:

dolnośląskie 92 750 udziałów 7,3%
kujawsko-pomorskie 73 691 udziałów 5,8%
lubelskie 69 880 udziałów 5,5%
lubuskie 45 739 udziałów 3,6%
łódzkie 72 421 udziałów 5,7%
małopolskie 81 315 udziałów 6,4%
mazowieckie 171 523 udziałów 13,5%
opolskie 43 198 udziałów 3,4%
podkarpackie 62 257 udziałów 4,9%
podlaskie 48 281 udziałów 3,8%
pomorskie 90 208 udziałów 7,1%
śląskie 116 890 udziałów 9,2%
świętokrzyskie 38 116 udziałów 3,0%
warmińsko-mazurskie 67 339 udziałów 5,3%
wielkopolskie 123 243 udziałów 9,7%
zachodniopomorskie 73 691 udziałów 5,8%

// Gdzie źródło informacji?! ~Naczelnik

Usamorządowienie Przewozów Regionalnych

2 grudnia 2008 roku Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie zasad finansowania regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich, otwierając drogę do ich usamorządowienia - poinformowało Centrum Informacyjne Rządu.
Uchwała wraz z rozporządzeniem w sprawie określenia liczby udziałów samorządów w kapitale zakładowym spółki otwiera drogę do usamorządowienia kolejowych przewozów regionalnych, które nastąpi po podpisaniu porozumienia przez stronę rządową i samorządową.

Na mocy porozumienia Rada Ministrów zobowiązuje się do zagwarantowania środków finansowych na zakup, modernizację i naprawy kolejowych pojazdów szynowych przeznaczonych do przewozów pasażerskich, wykonywanych na podstawie umów o świadczeniu usług publicznych w latach 2009-2020 z następujących źródeł:

z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007 – 2013, w kwocie 175 mln euro, poprzez umieszczenie na liście indykatywnej projektów spółki PKP PR na zakup i modernizację kolejowych pojazdów szynowych przeznaczonych do przewozów pasażerskich wykonywanych na podstawie umów o świadczenie usług publicznych na obszarze co najmniej dwóch województw, z udziałem własnym PKP PR na poziomie 50 proc.,
Funduszu Kolejowego w wyniku zmiany ustawy o Funduszu Kolejowym w kwocie 800 mln zł w latach 2009-2015,
z rezerwy celowej z budżetu państwa w kwocie 700 mln zł w latach 2010 – 2015,
budżetu państwa i programów unijnych na sfinansowanie w latach 2016 – 2020 programu inwestycyjnego w zakresie modernizacji i zakupu taboru kolejowego do kwoty 3 851 mln zł, przy czym ustalenie proporcji źródeł finansowania nastąpi po uchwaleniu budżetu UE na lata 2014-2020,
zwiększenia dochodów samorządów województw z tytułu podwyższenia udziału w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) o 0,75 punktu procentowego tj. z 14 do 14,75 proc. od roku 2010, w odniesieniu do obecnego systemu naliczania podatku. Środki finansowe przeznaczone będą na pokrycie straty bilansowej oraz wkład własny PKP PR do projektów inwestycyjnych realizowanych ze środków POIiŚ.
(źródło: Centrum Informacyjne Rządu, 2 grudnia 2008)

Za: www.rynek-kolejowy.pl

Ogrom zmian i inwestycji przed Euro 2012

500 mln euro więcej na tory

PKP musi wydać o 500 mln euro więcej na remonty torów. Resort transportu twierdzi, że PKP PLK będą miały środki na remont głónych linii kolejowych przed Euro 2012. Zapewnią je pożyczka bankowa, budżet państwa i fundusze unijne.

PKP Polskie Linie Kolejowe urealniły wartość inwestycji, jakie w ramach przygotowań do mistrzostw Europy w piłce nożnej zostaną zrealizowane w latach 2007-2012. Najświeższe wyliczenia trafiły 3 lipca do Ministerstwa Transportu.

Wynika z nich, że przebudowa blisko 900 km torów pochłonie o 500 mln euro więcej, niż szacowano. - Tym samym wartość inwestycji wzrośnie z 6,2 do 6,7 mld euro - ujawnił na łamach dziennika Mirosław Chaberek, wiceminister transportu.

Oszacowanie wartości inwestycji na nowo było koniecznie w związku ze wzrostem cen materiałów budowlanych, surowców i urządzeń. W przypadku kruszyw, stali czy cementu wzrosty są kilkudziesięcioprocentowe. Rosną też koszty robocizny.

Resort transportu jest jednak spokojny o finansowanie projektów. To interesujące zwłaszcza w kontekście ostatnich problemów PKP PLK z brakiem pieniędzy na zapłatę VAT wykonawcom kontraktów modernizacyjnych (VAT nie jest kosztem kwalifikowanym i nie może być finansowany z funduszy europejskich)

Jak twierdzi Miorsław Chaberek, PKP PLK niedługo otrzymają blisko 1 mld zł w ramach planowanego przez rząd oddłużenia innej kolejowej spółki - PKP Przewozy Regionalne. Poza tym Polskie Linie Kolejowe dysponują 500 mln zł z tytułu zaciągniętej pożyczki w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Pozostałe środki na inwestycje dołożą budżet i UE.

Fundusze to nie jedyny problem w inwestycjach kolejowych. Niełatwy proces wywłaszczania gruntów oraz ciągnące się w nieskończoność procedury, np. środowiskowe, wydłużają czas realizacji projektów. Pomoc w ich rozwiązaniu ma przynieść nowelizacja ustawy o transporcie kolejowym, którą jeszcze w lipcu powinien uchwalić rząd

Źródło: Wirtualny Nowy Przemysł

IV RP - Kaczogród totalny

Przedstaw może jeszcze skąd na to wszysko będzie kasa? Z nieba?


Nie. Nie z nieba. Większość z unii Eur.
Pieniadze na realizację Narodowego Planu Rozwoju dla Polski
Ponad 560 mld zł (142 mld euro) zostanie przeznaczonych na rozwój Polski w latach 2007-2013 w ramach Narodowego Planu Rozwoju (NPR). Kwota ta, według wstępnych założeń, ma być rozdysponowana w równych częściach na programy sektorowe i na 16 programów regionalnych. Środki będą pochodzić m.in. z funduszy strukturalnych, Funduszu Spójności, wspólnej polityki rolnej, wspólnej polityki rybackiej, publicznych funduszy krajowych, a także ze środków prywatnych.

Fundusze europejskie, wykorzystane w NPR na lata 2007-2013, będą musiały być współfinansowane przez Polskę ze źródeł publicznych. Proporcje są różne w zależności od programu. Najczęściej jest to jednak nie mniej niż 25%.

Skąd pieniądze na realizację NPR? Łącznie Polska w latach 2007-2013 ma budżet na realizację planu 142 mld euro. Na tę sumę składają się środki publiczne w wysokości 114 mld euro, w tym pieniądze UE - ok. 73,6 mld euro. Wkład krajowy to 24,5 mld euro, obejmujący projekty współfinansowane ze źródeł budżetu UE. 16 mld euro to środki krajowe przeznaczone na priorytety i działania niewspółfinansowane przez UE. Środki prywatne konieczne do uruchomienia tych dotacji to ok. 28 mld euro.

dzięki za opis sytuacji mieszkaniowej. Ale co z tego, że mieszkania zostaną wybudowane? Kto je kupi? Przecież ludzie nie mają pieniędzy



Podstawą źródłem finansowania dalszego rozwoju budownictwa mieszkaniowego
winien być system bankowy a instrumentem kredyt hipoteczny. W Polsce dobrze
rozwija się rynek kredytów mieszkaniowych istnieje konkurencyjna oferta banków
przy relatywnie niskim oprocentowaniu. Konieczne jest jednak stworzenie warunków
objęcia ofertą bankową szerszej grupy gospodarstw domowych, w tym gospodarstw o
średnich i niskich dochodach.

Będzie wielkie bezrobocie?

"Dziennik"
Będzie wielkie bezrobocie?
400 TYS. OSÓB ZOSTANIE BEZ PRACY
Fot. sxc.huFirmy planują w najbliższym czasie zwolnić około 30 tys. pracowników
Bezrobocie w tym roku przekroczy 13 proc., czyli około 400 tys. osób, nie będzie miało w tym roku pracy - podaje wtorkowy "Dziennik". - Tak wysokie bezrobocie to czarny scenariusz, lecz niestety jak najbardziej możliwy - mówi ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" Jeremi Mordasewicz.
Tak samo sytuację ne rynku pracy ocenia ekspert Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski. - To jak najbardziej realne prognozy - mówi. Ekspert zaznacza jedna, że sytuacja nie będzie zła, kiedy ludzie stracą umowy o pracę, a nie stanowiska. Źle będzie, jeśli firmy rzeczywiście wyślą część pracowników na bruk. Źle jednak może być, bo od jakiegoś czasu słychać, że przedsiębiorstwa ograniczają produkcje.
Polskie firmy zadeklarował zwolnienie w najbliższym czasie około 30 tys. pracowników
GUS
Zapanowała stagnacja.

Jak wynika z raportu GUS polskie firmy zadeklarowały zwolnienie w najbliższym czasie około 30 tys. pracowników. Ciężkie czasu nadchodzą dla branży: budowlanej, meblowej, metalurgicznej, tekstylnej i samochodowej. Co prawda do niedawna były to gałęzie przemysłu dynamicznie się rozwijające, jednak po okresie silnego wzrostu zapanowała w nich stagnacja. Firmy nie chcą albo nie mają za co inwestować.

Inwestować w drogi

Główny powód wzrostu bezrobocia to światowy kryzys gospodarczy. Nie bez winy pozostaje też powrót do kraju emigrantów z Wysp Brytyjskich i Skandynawii. Sposobem na zahamowanie niekorzystnego trendu mogą okazać się inwestycje w infrastrukturę finansowane z budżetu UE. W jest w czym wybierać, bo Polska ma w latach 2007-2013 sześć do siedmiu mln zł. do wydania. - Sensowne wydanie tych pieniędzy może powstrzymać bezrobocie i pomóc koniunkturze gospodarczej - potwierdza Jeremi Mordasiewicz.

Według raportu GUS bezrobocie w Polsce w końcu roku 2008 wynosiło około 9,1 proc.

kg/bea

Poprzeć samorządowców

A ja... chyba nie muszę pisać, że jestem zwolenniczką samorządności, decentralizacji.


No popatrz - to tak jak ja .

Tylko na to czekałem:

Ustawa o rozwoju regionalnym niezgodna z prawem UE

Komisja Europejska wysłała w pierwszej połowie stycznia do Polski list z apelem o zmianę ustawy o rozwoju regionalnym, uznając, że jest niezgodna z unijnymi przepisami. Na razie nie otrzymała odpowiedzi - dowiedziała się PAP w poniedziałek w Komisji.
KE kwestionuje dwa zapisy przyjętej w grudniu ustawy, w tym jeden, dzięki któremu wojewodowie mogliby wetować decyzje samorządów w sprawie wydatkowania unijnych funduszy strukturalnych.

List wysłany do minister rozwoju regionalnego Grażyny Gęsickiej ma charakter apelu; nie jest jeszcze formalną procedurą przeciwko Polsce w związku z łamaniem unijnego prawa - zastrzegł rozmówca PAP.

"KE oczekuje, że odpowiedź na nasz apel będzie pozytywna i Polska zmieni ustawę" - powiedział pragnący zachować anonimowość urzędnik Komisji.

"Służby prawne Dyrekcji Generalnej ds. polityki regionalnej uważają, że Polska ustawa jest niezgodna z Rozporządzeniem Ogólnym KE o funduszach strukturalnych w latach 2007-2013. Narusza uprawnienia władzy zarządzającej funduszami" - tłumaczył.

Potwierdził doniesienia poniedziałkowej "Gazety Wyborczej", że KE kwestionuje dwa zapisy ustawy. Pierwszy zapis dotyczy prawa wojewodów do wetowania decyzji samorządów, który komisarz ds. polityki regionalnej Danuta Huebner krytykowała publicznie już w grudniu. Drugi dotyczy powoływania przez wojewodów komitetów monitorujących wydawanie unijnych pieniędzy przez samorządy.

Czy Polska, jeśli nie zmieni ustawy, ryzykuje wstrzymaniem transferu unijnych funduszy? Na razie urzędnicy KE nie chcą spekulować i w rozmowie z PAP raczej uspokajają. Taki drastyczny krok mógłby być wzięty pod uwagę dopiero w przypadku konkretnego zawetowania jakiegoś projektu przez któregoś z wojewodów.

Polska może z budżetu UE na lata 2007-13 otrzymać 59,7 mld euro w ramach funduszy spójności i strukturalnych, z czego samorządy mają mieć do dyspozycji 16 mld.

http://gospodarka.gazeta....81,3897862.html

Polacy płacą za bezprawne badania aut ...

Sprowadziłeś auto z zagranicy? Mimo że jest sprawne i że w dowodzie rejestracyjnym poprzedniego właściciela ma wpisane ważne badania techniczne, musisz w Polsce zapłacić za badanie techniczne.

Bez niego nie zarejestrujesz samochodu. Komisja Europejska uważa, że to bezprawie. Czy polski rząd zapłaci karę? - zastanawiają się "Super Nowości".

Komisja Europejska w lipcu 2005 r. wszczęła przeciwko Polsce procedurę dotyczącą wymogu badań technicznych pojazdów używanych, importowanych z krajów UE, przed ich pierwszą rejestracją w Polsce. KE uważa, że jest to bariera w handlu wewnątrzwspólnotowym.

- Strona polska wnosiła o zaprzestanie wszczętego postępowania - informuje Teresa Jakutowicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu. - Jednak Komisja Europejska podtrzymała zarzut. Cztery miesiące temu rząd RP wniósł o zaprzestanie kontynuowania przez Komisję Europejską postępowania Podniesiono szereg kwestii w zakresie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, ochrony zdrowia i życia ludzkiego, ochrony środowiska, zwalczania przestępczości samochodowej, oraz kluczowych wymogów rejestracyjnych, ubezpieczeniowych i fiskalnych.

W ocenie rządu koszty społeczne i administracyjne ewentualnej rezygnacji z rozważanego badania technicznego byłyby niewspółmierne do kosztu jaki obecnie jest ponoszony z tytułu opłat za to badanie. Badanie techniczne w obecnym kształcie nie jest czynnikiem hamującym import pojazdów używanych, a powoduje iż pojazdy dopuszczane do ruchu na terenie Polski spełniają wymagania bezpieczeństwa i ochrony środowiska oraz mogą być wprowadzone do krajowego systemu rejestracji pojazdów.

Polski rząd uważa więc, że badanie techniczne podpisane przez polskiego diagnostę jest bardziej wiarygodne, niż taki sam dokument wystawiony przez niemieckiego technika motoryzacji.

KE złożyła na Polskę skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Pierwszy wyrok zapadnie za około 2 lata i może nasz rząd zobowiązać do dostosowania przepisów do prawa wspólnotowego. Jeżeli Polska tego nie zrobi, sprawa ponownie trafi do ETS. W kolejnym wyroku Trybunał może nałożyć karę pieniężną, która zostanie zapłacona z budżetu, a nie z kieszeni upartych ministerialnych urzędników, którzy chcą nadal zdzierać z kierowców bezprawny haracz.

2007-01-05, PAP

A CO Z TYM PRZYَCZENIEM BRZEGU DO DOLNOŚLˇSKIEGO

Kris
to o czym piszesz nie ma żadnego znaczenia o tyle, że pomoc unijna jest rozdysponowywana z Warszawy a nie z Brukseli i w oparciu o polski a nie brukselski system zarządzania. Algorytm wedle którego rząd R.P. dzielił srodki na lata 2007-2013 uwzględniał na pewno wiele rzeczy ale nie szara strefe zarobków ludzi formalnie mieszkjących w opolskim a zarabiających w Reichu.
Każde wojwództwo ma swoje plany RPO, w Dolnoślaskim naszych potrzeb po prostu w ogóle nie ma i żeby mogły sie pojawic to trzeba by było plan RPO zmieniać a tak naprawdę zastanowić się komu zabraknie, żeby dla Brzegu coś było. Pieniądze i tak rozdzielane są w procedurze konkursowej, nota bene nowa będzie koszmarna pod względme czasochłonności a to oznacza, że musielibysmy konkurować ponad 150 podmiotami w woj.dolnoślaskim. jeżeli do tej pory - a to jest miara skuteczności władz gminy i powiatu, nie przynależności administracyjnej - było kiepsko z konkurowaniem z innymi gminami, w marionetkowym jak powiadają piewcy dolnego slaska woj. opolskim, to ni widze dlaczego mielibysmy stac sie skuteczniejsi w dolnym slasku bo co? Duma odbije naszym nowym władcom tak, że nagle zaczna tworzyć swietne projekty? Moze tak, ale powiadam, z grubsza to jest ganz egall. Dolny Slask ma wyzsze fundusze gdy idzie o liczby bezwzgledne i zarazem wiecej chetnych do podziału.

I podrzucam jeszcze taka radosna myśl - polityka. Oderwanie sie Brzegu od Opolszczyzny zapewne stawiałoby na osrzu noża istnienie tego województwa i chociazby dlatego jest nader trudne do przeprowadzenia.

Jak na mój gust mozna nad tym pracować metoda małych kroków a o przenosinach pomysleć kiedy bedzie sie konczył kolejny etap programowania w UE i bedzie opracowywany nowy budżet - czyli koło 2012, czyli za półtorejkadencji.

Wcześniej szkoda bicia piany.
Noc hyba że ktos bardzo lubi.

I sesja- "organizacyjna"

Ponieważ nie piszę tego z domu, więc nie mam przed sobą planu dochodów. Dopiszę później chyba że ktoś mnie wcześniej "wyręczy".

Druga sesja Rady Gminy odbyła się 06.12.2006 r. i dotyczyła przede wszystkim:

1. Zapszysiężenia Wojta
2. Podjęcia uchwał w sprawie:

- Podjęcie uchwały Nr 6/II/2006 w sprawie: obniżenia ceny skupu żyta za okres III kwartałów 2006 r. będących podstawą do ustalenia podatku rolnego na 2007 r.
- Podjęcie uchwały Nr 7/II/2006 w sprawie: trybu i szczegółowych warunków zwolnienia od podatku rolnego użytków rolnych na których zaprzestano produkcji rolnej
- Podjęcie uchwały Nr 8/II/2006 w sprawie: ustalenia wysokości podatku od nieruchomości.
- Podjęcie uchwały Nr 9/II/2006 w sprawie: zwolnień z podatku od nieruchomości.
- Podjęcie uchwały Nr 10/II/2006 w sprawie: ustalenia podatku od środków transportowych na 2007r.
- Podjęcie uchwały Nr 11/II/2006 w sprawie: wyrażenia zgody na nabycie nieruchomości w drodze darowizny
- Podjęcie uchwały Nr 12/II/2006 w sprawie: zmiana w budżecie gminy na 2006r
- Podjęcie uchwały Nr 13/II/2006 w sprawie: zmiana w budżecie gminy na 2006r
- Podjęcie uchwały Nr 14/II/2006 w sprawie: zabezpieczenia środków w budżecie gminy na 2007r. na urządzenie boiska sportowego w sołectwie Władysławów.

W wolnych wnioskach i zapytaniach głos zabierali radni (w sumie tylko z Ostrów o ile dobrze pamiętam) i sołtysi, którzy zgłaszali swoje bieżące sprawy. W tym to co nas interesuje: nasz sołtys wnioskował o dokończenie robót na ulicy Brzeźnickiej.

W kwestii ważnej dla nas sali w Ostrowach: Pan A. Ciesielski poprosił o udostępnienie kopii planu tej którą zlecił Wójt. Odpowiedź Wójta: jest w gminie można się zapoznać.

Niestety po sprawdzeniu takowej dokumentacji w gminie nie ma. Po rozmowie z pracownikiem gminy otrzymałem informację że firma która go wykonuje przysłała ostatnio pismo z prośbą o przesunięcie terminu oddania dokumentacji na luty. Pytałem czy są jakieś wstępne założenia projektowe, z którymi można się zapoznać. Odpowiedź: firma otrzymała informację że ma być to sala z parkietem o wymiarach 36:19, resztę miała opracować sama. Proszę tego nie traktować jako komentarza podaję tylko fakty.

Zgłosiłem ze swojej strony wniosek aby Wójt przedłożył Radzie plan pracy na najbliższe lata(jego wizję gminy) tj. jak ma zamiar pozyskiwać środki z UE, zwiększać dochody Gminy itd....
Podsumowując odpowiedź: takowego planu nie ma i tworzyć go nie będzie (bez komentarza)

Następna sesja rady gminy planowana jest wstępnie na 28.12.2006 i będzie dotyczyła przede wszystkim budżetu i.....powołania nowego sekretarza gminy - Piotra Derejczyka (propozycja Wójta).

pozdrawiam

G.Orszulak

Gmina rządzi :)))


Co do budżetu i finansowania inwestycji to nie "wciskaj kitu", że wpływy z podatków lokalnych sfinansują budowę np. szkoły lub poważny remont drogi. Bez dotacji z budżetu państwa i wykorzystania funduszy UE jest to prawie nie do zrealizowania w obecnej rzeczywistości. Są gminy w Polsce, które na swoim terenie nie mają ani jednego hipermarketu a mimo to budują szkoły i naprawiają drogi.



W takim razie proszę, przeanalizuj : http://www.gmina.zgorzele...budzet_2007.rar
plik : III załączniki do budżetu 2007.xls
skoroszyt: zał 7.
Kolumny : 8, 9, 10, 11, 12

Jeśli Ci się nie chce to jest to : Wykaz wydatków związanych z realizacją rocznych zadań inwestycyjnych

Kolumny 8,9,10,11,12 to Planowane wydatki na 2007r.

Kolumna -8 wydatki ogółem

Źródło finansowania z : dochodów własnych jst - kol. 9

Źródło finansowania z : kredyty i pożyczki: - kol. 10

Źródło finansowania z : środki pochodzące z innych źródeł: - kol. 11 czyli Dotacje i środki z budżetu państwa (np. od wojewody, MEN, UKFiS, …) B. Środki i dotacje otrzymane od innych jst oraz innych jednostek zaliczanych do sektora finansów publicznych C. Inne źródła np.. TFOGR

Całość wydatków - 2 219 461 zł
Źródło finansowania z : dochodów własnych jst - 2 219 461 zł
Źródło finansowania z : kredyty i pożyczki: 0 zł
Źródło finansowania z : środki pochodzące z innych źródeł: 0 zł

Więc wybacz, nie masz racji pisząc, że nie jest możliwe sfinansowanie z dochodów własnych. Owszem gmina sięga po środki, gdy ma taką możliwość i gdy jest choćby najmniejsza szansa ponieść tylko koszty wkładu własnego, wtedy zaoszczędzone środki przechodzą na inne zadania.

Na marginesie dochody gminy w tym roku tylko z podatku od nieruchomości to - 4 880 500,00 zł,

Dwa lata temu całość dochodów podatkowych czyli nieruchomości, rolnego, leśnego, środków transportowych, spadków i darowizn, posiadania psów, czynności cywilnoprawnych, działalności gospodarczej osób fizycznych opłacanych w formie karty podatkowej wynosiła 4.433.600,00

Tyle mówią liczby. Wnioski może sobie każdy sam wyciągnąć.

Markety to był tylko pewien element w rozwoju gminy, dał zastrzyk finansowy a teraz będą kolejne etapy i tyle z mojej strony

Obwodnica Radwanic

Podobno jest planowana droga, która ma odciążyć Radwanice i przenieść ruch tranzytowy poza wieś. Ma ona przebiegać koło torów. Oto, co na wrocławskim forum napisał Szymon:

"obwodnica" Radwanic [to] droga, która w przyszłości ma przejąć całe obciążenie drogi krajowej Wrocław-Opole. Ta droga ma być budowana na terenach miasta Wrocławia a nie gminy Św. Katarzyna mniej więcej wzdłuż torów kolejowych. Ma być to droga klasy GP (główna przyspieszona), dwa pasy ruchu w każdą stronę. Plan zagospodarowania, który ją wprowadza został już dawno uchwalony przez Radę Wrocławia, numer uchwały: LI/1801/02. Tutaj link do mapy planu zagospodarowania przestrzennego [w formacie *.pdf]: wrosystem.um.wroc.pl

Na tym planie widać, że ta dwupasmowa droga zaczyna się na Opolskiej już za Księżem Wielkim (patrząc od strony centrum). Aktualnie jest jednak opracowywany plan zagospodarowania dla obszaru Księża Małego i Wielkiego. Z tego co wiem Rady Osiedla bardzo chcą, aby do planu wpisać tą drogę w taki sposób, aby zaczynała się już w okolicach dzisiejszego połączenia Obwodnicy Śródmiejskiej z Krakowską.
Od tamtego skrzyżowania nowa dwupasmówka miałaby iść wzdłuż torów aż za
Radwanice i gdzieś przed Siechnicami łączyć się z istniejącą drogą krajową na Opole. To ma sens, gdyż spowodowałoby, że tranzyt na Opole omijałby centrum osiedli Księże Małe i Księże Wielkie. No i w Radwanicach tranzyt nie szedłby przez środek wioski, tylko bokiem. Moim zdaniem rewelacyjna sprawa. Znacznie też ułatwiłoby to dojazd do centrum z Radwanic, bo cały czas byłaby dwupasmówka aż do Traugutta.

Z innych ciekawostek to według już uchwalonego planu linia tramwajowa ma dochodzić aż do wysokości stacji Wrocław Brochów.

A tak BTW - ja też jestem jednym z przyszłych mieszkańców tego osiedla [w Radwanicach]. Serdecznie pozdrawiam wszystkich przyszłych sąsiadów. Szymon" źródło

Co do realności planów budowy obwodnicy, tenże Szymon pisze:
"Jeżeli chodzi o "obwodnicę Radwanic" to z tego, co mi wiadomo nie ma jej w aktualnie obowiązującym Wieloletnim Planie Inwestycyjnym miasta Wrocławia. Ale niedługo będzie nowy plan, uwzględniający środki z budżetu UE 2007-2013. Aktualny można obejrzeć tutaj:
WPI na lata 2004-2008 "
źródło

Nie przegapmy szansy - fundusze unijne

Ostatnio czytałem dużo o możliwościach dofinansowania różych projektów dla małych miast i gmin z budżetu UE. Unia wspiera inicjatywy rozwijające daną społeczność, zmiejszające bezrobocie, itp. Przemek(EVO): jeżeli masz już stowarzyszenie to pozostaje tylko spisanie wszystkich pomysłów i wypełnienie wniosku. UE finansuje do 75% kosztów danego projektu.

Proponuję więc rozpocząć burzę mózgów nt. tego co moglibysmy jako mieszkańcy zaproponować. Niedługo wystartują projekty na lata 2007-13. Jak się dobrze przygotujemy to mamy szanse. Ja mogę pomóc przy wypełnianiu wniosków.

Na razie do głowy przychodzi mi:
- system darmowego internetu dla całej gminy i mieszkańców (załatwianie spraw urzędowych on-line, darmowe telefonowanie w całej gminie, połączenie wszystkich ośrodków, firm i mieszkańców w jeden system)
- rozbudowa przedszkola lub budowa nowego (nowi mieszkańcy są bardzo produktywni - już rośnie pokolenie dzieci, które za kilka lat nie zmieszczą się w przedszkolu. Samo osiedle Błękitne to dwie grupy przedszkolne).
- program zajęć dla młodzieży (nie jednorazowe przedsięwzięcia, ale coś co na stałe ich przyciągnie: sekcje sportowe (tenis, piłka nożna, karate, szachy), lekcje języka obcego, może jakiś klub gdzie mogliby pograć w bilarda i poserfować po internecie, ligi okręgowe). Wiem że można finansować też pensje dla tych, którzy mogliby się tym zająć w ramach normalnej pracy.
- basen (bliskość elektrociepłowni i zawartość rury pozwoli na tanie podgrzewanie wody, nie mielibysmy konkurencji w kategorii basenów termalnych)
- no i w końcu projekty Gminy, które gdzies na tym wątku były już wymieniane

Może wpadło Wam do głowy jeszcze coś ciekawego?

Hiszpania otwiera rynek pracy dla Polaków


Hiszpania otwiera rynek pracy dla Polaków

13:06 07.03.2006 wtorek

Hiszpania otworzy swój rynek pracy dla Polaków, o czym premier Jose Luis Rodriguez Zapatero poinformuje premiera Kazimierza Marcinkiewicza, podczas III międzyrządowego szczytu w środę i czwartek w Granadzie - poinformowały źródła rządowe w Madrycie.

Zniesienie przez Hiszpanię restrykcji w swobodnym przepływie pracowników z krajów Europy Środkowowschodniej, które wstąpiły do Unii Europejskiej w maju 2004 roku, w tym Polski, będzie główny tematem polsko-hiszpańskiego szczytu.

Po dwuletnich doświadczeniach Madryt uznał, że pracownicy ze Wschodu nie zagrażają hiszpańskiemu rynkowi pracy, gdyż po poszerzeniu Unii nie nastąpił masowy napływ taniej siły roboczej do Hiszpanii. W przeciwieństwie do większości pozostałych "starych" państw UE Madryt chce znieść restrykcje od 1 maja tego roku.

Podczas konsultacji w Granadzie premierzy obu krajów po raz pierwszy będą mieli okazję, by przeanalizować stan stosunków polsko-hiszpańskich, określanych przez źródła rządowe w Madrycie jako "dobre" i "bez szczególnych problemów". Tematem szczytu będą także problemy międzynarodowe, a zwłaszcza sprawy związane z Unią Europejską, w tym zapewne kontrowersyjna dyrektywa o liberalizacji usług i budżet UE na lata 2007-13.

Rozmowy będą także dotyczyć współpracy antyterrorystycznej i ochrony granic, unijnej polityki wobec Rosji i Ukrainy, a także inicjatywy premiera Marcinkiewicza w sprawie bezpieczeństwa energetycznego w Europie.

Pierwszego dnia wizyty w Granadzie Marcinkiewicz spotka się z hiszpańskimi przedsiębiorcami. Do rozmów między premierami obu krajów dojdzie w czwartek. (it)



oto wiadomośc z wp.pl

PKP: PKP bez taboru marzeń

http://biznes.interia.pl/news?inf=636753

 Dwie spółki PKP potrzebują na tabor 12 mld zł. A zaległości są ogromne.
Przez 10 lat w Europie ponad 600 razy kupowano pojazdy pasażerskie. Bez
dotacji z budżetu państwa PKP nie odbije jednak od dna inwestycyjnego.

PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) i PKP Intercity zgłosiły do Narodowego
Planu Rozwoju (NPR) swoje potrzeby inwestycji w tabor. Zakres inwestycji
przewidzianych na lata 2007-2013 jest jak na polskie warunki niebotyczny.
Łącznie na modernizację posiadanego i zakupy nowego taboru przewoźnicy
potrzebują ponad 12 mld zł. Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury, którzy
przekazywali plany PKP do NPR, uważają, że to raczej koncert życzeń i że
obaj starający nie powinni oczekiwać, że dostaną z budżetu tyle, ile
potrzebują. Przewoźnicy też nie mają wielkich złudzeń. Modernizacja 82
wagonów, na co mamy dziś środki, zaspokaja palące potrzeby. Powinniśmy też
przynajmniej zmodernizować wszystkie elektryczne zespoły trakcyjne (EZT),
ale na razie stać nas na gruntowny remont 75 sztuk wylicza Leszek Ruta,
prezes PKP PR.

Wróbel w garści Szef PKP PR zapowiada, że jeszcze w tym miesiącu ogłosi
przetarg na dostawę 11 nowych EZT, czyli dobrze znanych podmiejskich
pociągów elektrycznych, do których kupna dołożyła UE. Łącznie na trzy duże
projekty spółka ma dziś trochę ponad 400 mln zł. Zdaniem Mikołaja Segenia,
szefa trójmiejskiej SKM, przy małych pieniądzach bardziej opłaca się
remontować niż kupować. Gruntowna modernizacja czteroczłonowego EZT kosztuje
1, 5 mln zł. Na nowy trzeba wydać do 20 mln zł. Dlatego staramy się o 5,2
mln zł dotacji na modernizację, a nie zakupy mówi prezes Segeń. Intercity
też szuka środków na nowy tabor. Rozważa emisję obligacji, leasing i kredyt.
Brakuje nam wagonów do bieżącej działalności, więc tym bardziej do rozwoju
spółki. Część problemów rozwiązałby remont 100 wagonów, ale w tym roku
zmodernizujemy ich w sumie 35. Nie dostajemy żadnych dotacji, bo spółka ma
być sprywatyzowana. Nie rezygnuję jednak z planu zakupu nowych wagonów
zapewnia Jacek Prześluga, prezes PKP Intercity. Taborowa mizeria PKP
Intercity, która obsługuje przede wszystkim szybkie połączenia (ekspresy,
intercity, eurocity) i trasy międzynarodowe, dysponuje dziś 1311 wagonami
pasażerskimi (w tym 239 sypialnych, 179 kuszetek i około 80
restauracyjnych). Wśród nich 263 sztuki, czyli aż 25 proc. taboru, nie
nadaje się do użytku i nie jeździ w ogóle. W 2004 r. spółka zwiększyła stan
posiadania o 10 nowych wagonów. Jeżdżą w międzynarodowym składzie do
Brukseli. PKP PR mają znacznie większy tabor. W spółce jeździ 3, 5 tys.
wagonów i 870 EZT. Średnia ich wieku wynosi 30 lat. Wyeksploatowany sprzęt
PKP to efekt niemal całkowitego zaniechania zakupów nowych pojazdów w
ostatnich kilkunastu latach. Konstrukcja techniczna naszych EZT w najlepszym
razie pochodzi z lat 60. Nawet jeśli są sprawne, to znacznie droższe w
eksploatacji - mówi Leszek Ruta

Daleko za czołówką Według międzynarodowych zestawień w ostatniej dekadzie w
Polsce ogłoszono 7 przetargów otwartych dla różnych producentów dwa
dotyczyły taboru dla metra, a w dwóch kolejnych, dotyczących ruchu
regionalnego, dotąd nie wybrano dostawców. Niewielkie zakupy robiły również
samorządy poszczególnych województw, które w sumie kupiły u krajowych
producentów około 40 szynobusów do lokalnych połączeń. W całej Europie od
1995 r. ogłoszono do dziś ponad 620 przetargów na zakup taboru do przewozów
pasażerskich. Zamawiali wszyscy: Czesi, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy czy
Ukraińcy. Rekordziści Niemcy kupowali w tym czasie tabor 140 razy, Francuzi
i Brytyjczycy około 60 razy, a Hiszpania, do której często porównywana jest
Polska, prawie 70 razy. Tylko w 2004 r. zamówili 240 składów. Od 2000 r. do
2003 r. wartość inwestycji kolejowych sięgnęła w Niemczech 32 mld EUR. Czesi
zainwestowali 2, 4 mld EUR, a Polska tylko 1,1 mld EUR. Teraz możemy się
starać o środki z puli 7 mld EUR funduszy strukturalnych. To, ile
dostaniemy, zależy tylko od jakości przedstawionych programów podkreśla
Bogusław Liberadzki, członek komisji transportu i turystyki parlamentu
europejskiego. Bez dotacji z budżetu państwa PKP nie odbije jednak od dna
inwestycyjnego. W budżecie na ten rok Niemcy przeznaczyły na kolej 7 mld
EUR. W budżecie polskim znalazło się zaledwie 70 mln zł.

Konkurencja wjezdza od 2007 r.

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040318/ekonomia/ekonomia_...
k=on;t=2004031420040320

UE
Liberalizacja kolejowych przewozów towarowych od 2007 roku

Konkurencja wjeżdża na tory

 Od 2007 roku krajowe rynki kolejowych przewozów towarowych zostaną otwarte na
zagraniczną konkurencję. Rok wcześniej nastąpi liberalizacja w połączeniach
międzynarodowych na unijnym rynku.

Po dwóch latach negocjacji rządy państw członkowskich UE, Komisja Europejska i
Parlament Europejski porozumiały się w sprawie otwarcia rynku towarowych
przewozów kolejowych na zagraniczną konkurencję. Pod naciskiem kilku krajów
całkowita liberalizacja nastąpi nie od stycznia 2006, lecz od stycznia 2007
roku.

Obawy monopolistów

Pierwotnie proponowaną datę zachowano tylko w odniesieniu do przewozów
międzynarodowych. Od 1 stycznia 2006 roku każdy kraj członkowski będzie musiał
umożliwić przewoźnikowi z innego państwa Wspólnoty dostęp do swojej
infrastruktury kolejowej, ale tylko jeśli przejazd jego torami jest częścią
połączenia międzynarodowego. Rok później natomiast nie będzie już mógł stawiać
żadnych przeszkód w połączeniach krajowych. Jeśli niemieckie koleje Deutsche
Bahn będą chciały wozić węgiel z Górnego Śląska do Gdańska, Polska musi
umożliwić im dostęp do infrastruktury kolejowej. A zaproponowane opłaty nie
będą mogły być wyższe od tych, które będą ponosiły PKP. Analogicznie polski
przewoźnik będzie mógł oferować swoje usługi na innych unijnych rynkach.

Kilka krajów postrzega liberalizację jako zagrożenie dla swoich
niezreformowanych monopoli kolejowych. Francja, Belgia i Luksemburg, które
obawiają się utraty miejsc pracy i protestów związków zawodowych, najdłużej
blokowały porozumienie w tej sprawie. Bruksela przekonała je jednak do
zaakceptowania swojej propozycji, argumentując, że to jedyna szansa na
ożywienie przewozów kolejowych. Są tańsze, bezpieczniejsze, nie szkodzą
środowisku i umożliwią zmniejszenie ruchu na drogach. W Unii jeszcze w 1970
roku 21 proc. towarów było wożonych pociągami, teraz już tylko 8 proc. Dla
porównania, w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 40 proc. Przewozy
kolejowe są dużo popularniejsze w nowych krajach UE niż w państwach "15". W
Polsce na przykład prawie 38 proc. towarów przewozi się koleją.

Agencja we Francji

- To wielki krok na drodze do stworzenia wspólnej przestrzeni kolejowej -
komentowała wczoraj Loyola de Palacio, komisarz UE ds. transportu. Samo
otwarcie krajowych rynków na unijną konkurencję nie wystarczy, żeby stały się
one preferowanym środkiem transportu. Infrastruktura kolejowa jest w większości
tak zaprojektowana, żeby jak najlepiej obsługiwać przewozy krajowe. Jej
umiędzynarodowienie wymaga nie tylko budowy nowych tras, ale też ustalenia
minimalnych standardów bezpieczeństwa czy wspólnych specyfikacji technicznych.
Tym będzie się zajmować nowo tworzona Europejska Agencja Kolejowa. Zatrudni ona
ok. 100 osób, a jej budżet wyniesie 15 mln euro, czyli 0,6 proc. rocznych
wydatków na koleje w krajach UE. Siedzibą instytucji będzie Francja, a w skład
jej władz wejdą przedstawiciele 25 państw rozszerzonej Unii oraz obserwatorzy
ze strony pracodawców i związków zawodowych branży kolejowej.

Po liberalizacji przewozów towarowych Bruksela chce także zwiększyć
konkurencyjność w transporcie pasażerskim. Przedstawiciele rządów, Parlamentu i
Komisji zgodzili się wstępnie, żeby od 2010 roku zliberalizować dostęp do
infrastruktury w międzynarodowych przewozach pasażerskich. Cały tzw. trzeci
pakiet kolejowy, który przewiduje też kary za spóźnienia w ruchu kolejowym,
będzie jeszcze przedmiotem długich negocjacji.

Anna Słojewska z Brukseli

- PKP nie są entuzjastycznie nastawione do projektu szybszej liberalizacji
przewozów kolejowych. Maciej Męclewski, prezes PKP, podkreśla, że szybkiej
liberalizacji przewozów pasażerskich przeciwstawiają się wszystkie duże koleje
europejskie oraz organizacje kolejowe: światowa UIC oraz europejska CER. -
Uważamy, że pośpiech przy liberalizacji przewozów przyniesie więcej szkód niż
pożytku - uważa Męclewski.

a. bu.

[Rz-ów]Nie remontują peronu, bo chcą modernizować magistralę

http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,3685189.html

Sylwia Śmigiel 2006-10-15, ostatnia aktualizacja 2006-10-15 18:55

Co z drugim peronem na dworcu w Rzeszowie? Dlaczego jego remont jeszcze się
nie rozpoczął, skoro PKP zapewniało, że wykona go w tym roku? - pytają się
czytelnicy. Dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie odpowiada, że
liczy, iż zmieni się on razem z magistralą Kraków-Medyka

Drugi peron rzeszowskiego dworca jest w najgorszym stanie. A że zatrzymują
się tutaj pociągi dalekobieżne i ekspresowe, więc podróżni z innych części
kraju od razu wyrabiają sobie nie najlepszą opinię o mieście. Zakład Linii
Kolejowych w Rzeszowie zapowiadał, że peron zostanie wyremontowany na wiosnę
tego roku. Teraz okazuje się, że na spełnienie tych obietnic podróżni będą
musieli jeszcze poczekać.

- Wstrzymaliśmy tę inwestycję, ponieważ są szanse, by cała stacja zmieniła
się diametralnie - mówi Mieczysław Borowiec, dyrektor Zakładu Linii
Kolejowych w Rzeszowie. Wyjaśnia, że prace nad modernizacją linii kolejowej
E30 z Krakowa do Medyki mogłyby się rozpocząć już w najbliższych latach. -
Wszystko zależy od środków unijnych, o które stara się PLK. Od tego, jakie
fundusze zostaną przeznaczone na kolej w ramach Regionalnego Programu
Operacyjnego Województwa i Sektorowego Programu Operacyjnego - mówi Borowiec
i dodaje: - Mamy zapewniania od parlamentarzystów, m.in. posła Marka
Kuchcińskiego i senatora Stanisława Koguta, że będą lobbować za
przyśpieszeniem tych inwestycji. Krzysztof Łańcucki, rzecznik Polskich Linii
Kolejowych, wyjaśnia: - Program operacyjny "Transport i środowisko" jest
programem rządowym. Jego projekt przygotowuje Ministerstwo Transportu. Na
pewno w latach 2007-20013 zostanie sporządzone studium wykonalności
modernizacji linii Kraków-Rzeszów-Medyka.

Czy rozpoczną się w tym okresie prace budowlane, zależy od ostatecznego
kształtu programu operacyjnego. Również zarząd województwa czeka na
informację o Sektorowym Programie Operacyjnym. - Nie możemy wyłożyć pieniędzy
na magistralę z programu województwa (Regionalnego Programu Operacyjnego -
red.). Chcemy je zostawić na inne nasze linie, które wymagają remontu - mówi
wicemarszałek Podkarpacia Mirosław Karapyta.

Jednak ze względu na to, że są szanse na przyśpieszenie tak ogromnej
inwestycji, PLK postanowiło, że kapitalny remont drugiego peronu zostanie
wstrzymany. - W ramach modernizacji trasy na dworcu w Rzeszowie konieczne
byłoby zmienienie układu torów na stacji, trzeba by przebudować perony,
niektóre z nich musiałyby zostać przesunięte - mówi Borowiec. Wszystko
dlatego, że w założeniu po modernizacji magistrali pociągi miałyby rozwijać
prędkość 160 km/h, a na niektórych odcinkach nawet 200 km/h. Z tego powodu
potrzebny jest szereg zmian na trasie, m.in. złagodzenie łuków linii.

Gdyby prace na tej trasie doszły do skutku, zlikwidowano by także
znienawidzoną przez mieszkańców Rzeszowa kładkę przez tory. Do ulicy
Kochanowskiego zostałby przebity podziemny tunel, który obecnie prowadzi
wyłącznie do trzeciego peronu.

Najważniejsza trasa

Linia Kraków-Medyka jest najważniejszą trasą przebiegającą przez nasze
województwo. Podróżuje nią najwięcej pasażerów, odbywa się na niej także
wzmożony ruch towarowy, m.in. eksport i import z Ukrainy (od czasu wstąpienia
Polski do UE wzrósł on dwukrotnie).

Tą trasą jeździ dziennie 120 par pociągów. Z tras kolejowych, które biegną na
Podkarpaciu, ta jest w najlepszym stanie i na nią PLK przeznacza największą
ilość środków. Właśnie dobiegła końca wymiana rozjazdów w Łańcucie
(kosztowało to 2 mln zł, które pochodziły ze środków unijnych), kończy się
remont szerokiego toru między miejscowością Hurko a Medyką (koszt ponad 3 mln
zł z budżetu PLK). W tym roku wykonano całkowitą przebudowę trzech
przepustów: między Rzeszowem a Strażowem, Łańcutem a Rogóżnem oraz Strażowem
a Łańcutem. Zlikwidowano również dwa osuwiska nasypów (koszt 2,5 mln zł z
funduszy unijnych).

Nieudolnosci kaczora ciag dalszy...

oj chyba sie nie wysilili. jesli wierzyc Rzepie to po prostu odkurzyli
projekt z lat 90-tych

maciej

http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_040722/warszawa_a_10.html

Odkurzony tramwaj do Brukseli

Projekt linii tramwajowej łączącej Bemowo z Bielanami to jedyny z
siedmiu wniosków, jaki Warszawa zdążyła zgłosić do dofinansowania przez
UE w ramach programu dla komunikacji miejskiej. Jego przygotowanie nie
było trudne, bo... projekt był gotowy od kilku lat!

Sześć polskich aglomeracji złożyło do Ministerstwa Gospodarki wnioski na
12 projektów na łączną sumę 108 mln euro. Na ich tle Warszawa wypada
wyjątkowo blado. Stolica wystąpiła w pierwszym terminie tylko o 3,8 mln
euro na doprowadzenie tramwaju z Bemowa do Młocin. O tej inwestycji
warszawiacy słyszą już od lat.

Stare do kosza

- Ten projekt był przygotowywany pod koniec lat 90. - przyznaje Wojciech
Kozak, były prezydent Warszawy. - W latach 2001 i 2002 walczyłem o
umieszczenie tej pozycji w budżecie Warszawy. Wszystko było gotowe do
realizacji, ale zabrakło na ten cel pieniędzy. Obecne władze Warszawy
odkurzyły pomysł, który miasto mogło już realizować znacznie wcześniej -
dodaje.

Prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos przyznaje, że projekt był
gotowy wcześniej. Urzędnicy musieli go po prostu zaktualizować i zamówić
do niego wymagane przez UE studium wykonalności. Dzięki temu zyskali na
czasie i bez problemu zdążyli w pierwszym terminie. Z pozostałymi
projektami miejskim urzędnikom się to nie udało.

Zdaniem eksperta od komunikacji miejskiej prof. Wojciecha
Suchorzewskiego z Politechniki Warszawskiej, były możliwości kontynuacji
także innych projektów rozpoczętych za poprzedniej kadencji, ale z
niejasnych powodów zostały one wyeliminowane albo odsunięte w czasie. W
ten sposób przepadła szansa, żeby je szybciej realizować.

Najbardziej jaskrawy przykład to program sterowania ruchem Cezar, który
miał usprawnić ruch w mieście. Po latach przygotowań władze Warszawy z
niego zrezygnowały. Program sterowania ruchem jest przygotowywany od
podstaw. Już wiadomo, że z powodu opóźnienia szanse na pozyskanie 5 mln
euro na ten cel są bliskie zeru.

Mądrzy po szkodzie

Na razie Warszawa dała się wyprzedzić innym miastom w walce o pieniądze
z Brukseli. W pierwszej turze z 7 wniosków zdążyła wystąpić tylko z
jednym i to stosunkowo najmniejszym (3,8 mln euro). Miejscy urzędnicy -
już po fakcie - wyciągnęli z tego wnioski na przyszłość. Można nawet
odnieść wrażenie, że myślą już o kolejnym unijnym budżecie na lata 2007
- 2013.

- W przypadku ubiegania się o środki z Brukseli lepiej mieć na półce
zapas projektów. Nauczeni tym doświadczeniem przystępujemy do
wcześniejszego projektowania. Ogłosiliśmy przetarg na studium
wykonalności nowej linii tramwajowej łączącej Ochotę z Wilanowem.
Łatwiej później ten projekt aktualizować, niż wykonywać go od początku -
mówi prezes Karos.

Niewykorzystane miliony na metro (Rzeczpospolita)

Najpierw ratusz walczy o pieniądze na budowę kolejki, a potem ich nie
wydaje. W tym roku władze miasta nie wykorzystają prawie 70 proc. środków
zaplanowanych na ten cel

Władze miasta zaplanowały, że w tym roku przeznaczą na budowę metra 250 mln
zł. Wiceprezydent Warszawy Sławomir Skrzypek przewiduje jednak, że do końca
roku nie uda się wydać ok. 170 mln zł! To więcej niż dotacja z budżetu
państwa na ten cel wywalczona w ubiegłym roku dla Warszawy w Sejmie - 100
mln zł.

Niepowodzenia na budowie metra to sprawa prestiżowa, bo przy tej inwestycji
władze Warszawy liczą na pomoc Brukseli. Miasto złożyło już wniosek o 350
mln zł dotacji, z której ma być dofinansowane dokończenie pierwszej linii
metra. Według Dionizego Smolenia z Ministerstwa Gospodarki, ocena
merytoryczna wniosku skończy się do 20 września.

Budowa ostatniego odcinka między stacjami Park Kaskada a Młociny powinna
już trwać od kilku miesięcy. Zamiast robotników i koparek między jezdniami
ul. Kasprowicza możemy jednak zobaczyć co najwyżej mieszkańców
wyprowadzających pieski na spacer. Powód? Blokada przetargów przez...
urzędniczą korespondencję i przez firmy budowlane.

Zemsta dyrektora?

Informacja o przetargach na cztery ostatnie stacje metra ukazała się w
unijnym biuletynie zamówień już w listopadzie 2004 roku. Mimo to przetargi
ogłoszono dopiero w czerwcu 2005 roku. Miejscy urzędnicy obarczają za to
winą Urząd Wojewódzki.
- Pracownicy wojewody na kilka miesięcy zablokowali ogłoszenie
przetargów -mówi wiceprezydent Skrzypek. -Wahali się, czy w przypadku
unijnego dofinansowania inwestorem budowy metra może być jednostka miejska,
np. Zarząd Transportu Miejskiego, czy też musi to być miasto jako
beneficjent funduszy. Bez wyjaśnienia tej kwestii nie mogliśmy ogłaszać
przetargów - tłumaczy.
Urzędnicy wojewody poprosili zatem o ekspertyzę najpierw Ministerstwo
Finansów, a potem dodatkowo Ministerstwo Gospodarki i Pracy. Oba po kilku
miesiącach ostatecznie przyznały rację władzom miasta, ale czas mijał.
Stąd, zdaniem ratusza, opóźnienie.

Miejscy urzędnicy sugerują, że wymianę pism między resortami sprowokował
Jerzy Kulik, były dyrektor miejskiego Biura Inwestycji. Jeszcze dwa lata
temu to właśnie on w warszawskim ratuszu nadzorował budowę metra. Gdy
odszedł z Urzędu Miasta, zatrudnił go wojewoda. Dzisiaj Kulik jest
wicedyrektorem mazowieckiego Biura Zarządzania Funduszami Europejskimi. Czy
zafundował sobie prywatną zemstę kosztem pasażerów? Urzędnicy wojewody
zaprzeczają.

- Nie ma mowy o żadnej zemście - twierdzi Alicja Bukowska-Maciejczuk,
szefowa BZFE, obecny zwierzchnik Jerzego Kulika. - Nie można też mówić o
blokowaniu przez nas tej inwestycji. Rzeczywiście występowaliśmy w tym roku
do ministerstw z pytaniem, ale nie o metro, tylko o inną inwestycję: rondo
Starzyńskiego - stwierdza kategorycznie.

-Ale właśnie od tego pytania się zaczęło. Odpowiedź ministerstwa nie
dotyczyła wyłącznie tej jednostkowej sprawy, tylko zasady, czy jednostki
miejskie mogą prowadzić inwestycje dofinansowywane z UE - twierdzi Witold
Słowik, dyrektor miejskiego Biura Strategii.

Metro utknęło

Drugi powód opóźnień w budowie metra to blokada przetargów przez firmy.
Metro Warszawskie rozstrzygnęło już przetarg na stację Park Kaskada wraz z
prowadzącymi do niej tunelami (wygrało górnicze konsorcjum PeBeKa Lubin i
PRG Metro). Jednak o podpisaniu umowy i rychłym rozpoczęciu budowy możemy
na razie zapomnieć.

- Hydrobudowa-6 oprotestowała warunki przetargu. Urząd Zamówień Publicznych
protesty odrzucił, ale firma zaskarżyła tę decyzję do sądu -mówi Krzysztof
Celiński, prezes Metra Warszawskiego. - Czekamy na wyznaczenie terminu
rozprawy. Prace budowlane powinny zacząć się w tym roku. Chociaż nie ma 100
proc. pewności - nie ukrywa.

Nie lepiej jest z przetargiem na stacje Bielany i Wawrzyszew. Tutaj
procedury paraliżują składane przez firmy budowlane zapytania do
specyfikacji przetargowej. Do tej pory wpłynęło ich ponad 300, na każde
inwestor musi odpowiedzieć pisemnie.
Przetarg na ostatnią stację Młociny nawet nie został jeszcze ogłoszony. W
Metrze Warszawskim obiecują, że stanie się to we wrześniu, ale termin był
już kilkakrotnie przesuwany. Zatem szanse na to, że metro dojedzie do
Młocin w 2007 roku (jak obiecywali urzędnicy prezydenta Lecha
Kaczyńskiego), są coraz mniejsze. Realny termin to początek 2008 roku.

IZABELA KRAJ, KONRAD MAJSZYK

Inwestycyjna kompromitacja

1,4 mld zł - tyle ratusz przeznaczył na inwestycje ogólnomiejskie i


dzielnicowe w 2005 roku

168 mln zł - tyle wydał do końca czerwca (to zaledwie 11,4 proc. planu)
210 mln zł - tyle wydał do końca sierpnia (21 proc.)
1,2 mld zł - tyle urzędnicy planują wydać do końca roku według najbardziej


optymistycznego planu

O rozbudowe metra (Rzeczpospolita)

Podziemne życie jak w Madrycie

Pierwsza linia może się wydłużyć i zagęścić. Na budowie drugiej zarobi
prywatne konsorcjum. To nieoczekiwane pomysły władz Warszawy

Pod koniec 2007 roku metro powinno dojechać do Młocin, w sąsiedztwo Huty
Warszawa.

-Być może pierwsza linia metra nie skończy się wcale na stacji Młociny.
Developerzy są zainteresowani sfinansowaniem budowy jeszcze jednej stacji
na północnych Bielanach - ujawnił Krzysztof Celiński, prezes Metra
Warszawskiego.
Znawcy rynku nieruchomości spodziewają się bowiem w tym miejscu większego
boomu budowlanego niż na Kabatach. Teren północnych Bielan to ponad 300
hektarów pod zabudowę mieszkaniową, usługową i magazynową.

Za ostatnią stacją Młociny będzie 170 metrów torów postojowych. Według
wstępnych planów, można by je wydłużyć o kilkaset metrów. Wtedy nowa stacja
powstałaby obok planowanych na terenie dzisiejszej huty osiedli i centrum
konferencyjnego. Jej budowa ruszy jednak nie wcześniej niż w2008 roku.

Dłuższe i gęstsze

O planach rozwoju metra rozmawiały wczoraj w Pałacu Kultury władze Warszawy
z szefami madryckiego metra.
Przy gościach z Madrytu budowniczy warszawskiego metra popuścili wodze
fantazji. Prezes Celiński nie wykluczył, że w ciągu kolejnych lat powstanie
jeszcze jedna stacja: tuż przed bramą Cmentarza Północnego. Kiedy, za ile i
kto ją zbuduje? Tego nie wiadomo.

Tempa nabrały za to przygotowania do "zagęszczenia" pierwszej linii, czyli
budowy brakujących stacji Plac Konstytucji i Muranów. Jesienią mają być
gotowe koncepcje obu przystanków. Poznamy usytuowanie stacji oraz koszty i
technologię budowy. Przed końcem roku szefowie metra spodziewają się
uzyskać decyzję lokalizacyjną.

- Już w przyszłym roku możemy ogłosić przetarg na projektantów i wykonawców
obu stacji. Wcześniej musimy jednak się upewnić, czy uda się je zbudować
bez długotrwałego wstrzymywania ruchu - mówi Jerzy Lejk z Metra
Warszawskiego.

Odkurzyli Piskorskiego

Zaskoczenie wywołała wczoraj deklaracja Andrzeja Urbańskiego. Wiceprezydent
 Warszawy oznajmił, że druga linia metra powstanie w ramach partnerstwa
publiczno-prywatnego. Najbardziej oczekiwany odcinek między rondem
Daszyńskiego a Dworcem Wileńskim zbuduje więc prywatne konsorcjum.
Inwestycja ma kosztować 2,3 mld zł. Miasto będzie spłacało w tempie
kilkuset milionów złotych rocznie.

Taki sposób finansowania metra proponował trzy lata temu ówczesny prezydent
Warszawy Paweł Piskorski. Po objęciu rządów Lech Kaczyński nie zostawił na
tym pomyśle suchej nitki. Skąd w ratuszu nagła wolta? Tego Urbański w
sposób przekonujący nie wyjaśnił.

Na drugą linię metra władze Warszawy planują ubiegać się też o dotacje z UE
w ramach budżetu 2007 - 2013. Złożenie wniosku aplikacyjnego pod koniec
przyszłego roku jest jednak mało realne. Władze Warszawy nie wiedzą jeszcze
nawet, czy metro pojedzie pod ul. Świętokrzyską, czy sięgnie do pl.
Piłsudskiego!

Warszawscy budowniczowie za wzór do naśladowania stawiają Madryt, w tej
chwili najprężniej rozwijające się metro w Europie (patrz ramka). Czy
inwestycyjne tempo uda się jednak przenieść z Kastylii na Mazowsze?

- Do takiej inwestycji potrzeba świetnej analizy ekonomicznej, gwarancji
finansowych i silnego przywództwa politycznego. Nie jestem pewien, czy
wszystkie te warunki uda się spełnić w Warszawie -powiedział "Rz" Ildefonso
de Matias, prezes Metro de Madrid.

KONRAD MAJSZYK

Hiszpańskie tempo
W latach 1995-1999 w Madrycie powstało aż 56 km torów i 38 stacji. W latach
1983 2005 Warszawa zbudowała zaledwie 17 km i 16 stacji to niechlubny
rekord świata.  Hiszpanie użyli do swojej inwestycji nowoczesnych tarcz
zdolnych do drążenia 30 40 metrów tunelu na dobę (w Warszawie górnicy
posuwają się ze swoim archaicznym sprzętem 20 razy wolniej).  Madrycka
inwestycja kosztowała 1,7 mld dolarów, które wyłożył rząd Hiszpanii (ok. 40
proc.), władze regionu (20 proc) i miasto (20 proc). UE dołożyła się do
odcinka między centrum Madrytu a lotniskiem. W przypadku Warszawy większość
pieniędzy na metro wykłada samorząd. Uzyskanie dotacji z budżetu państwa
poprzedza co roku sejmowa batalia o pieniądze.

Unia upiększy nasze domy (Życie Warsza wy)

Władze Warszawy chciałyby za unijne pieniądze wyremontować najbardziej
szpecące miasto blokowiska

Pięknie wyglądają dzisiaj postkomunistyczne blokowiska w stolicy Niemiec.
Modernizacja tych domów rozpoczęła się zaraz po zjednoczeniu, na początku
lat 90.

Obejmowała nie tylko zmianę wyglądu budynków, ale także m.in. wyburzanie
ścian wewnętrznych. Umożliwiło to ingerencję w budynek: powiększanie
mieszkań, zabudowę balkonów. Osiedla stały się i nowocześniejsze, i
bardziej kameralne.

Proces naprawy berlińskich blokowisk okazał się jednak kosztowny. Za siedem
mld marek (około 10 mld zł) wyremontowano i przebudowano 273 tys. mieszkań
(70 proc.) we wschodniej częśći miasta.

Taki remont przydałby się warszawskim blokom. W niektórych budynkach
szczeliny w ścianach mieszkań mają nawet po pięć cm. Problem dotyczy przede
wszystkim czterech dzielnic: Bemowa, Bielan, Ursynowa i Pragi Południe.

Najbardziej obskurne stołeczne blokowiska to bemowskie Jelonki (ponad 30
tys. mieszkańców), bielańskie Wrzeciono (20 tys. osób), okolice ul. Rosoła,
Płaskowickiej i al. KEN na Ursynowie (ponad 20 tys. osób) i Gocław na
Pradze Południe (40 tys. mieszkańców). Tu większość zabudowy mieszkaniowej
powstała w latach 70. z wielkiej płyty.

Stanisław Pawełczyk, wiceburmistrz Bemowa, w którym z wielkiej płyty
zbudowano aż 95 proc. budynków, uważa, że najwyższy czas na zmiany. - Bloki
z płyty kończą żywot. Potrzebujemy pieniędzy, by go przedłużyć - mówi.

Te pieniądze, na szczęście, stają się coraz bardziej realne. Jest szansa,
że mieszkańcy warszawskich blokowisk będą mieszkać w estetycznych,
odnowionych budynkach, w których nie będzie wulgarnych napisów na ścianach
ani smrodu na klatce schodowej. Wielka płyta zamieni się w kolorowe,
przyjazne domy dla przedstawicieli klasy średniej, którzy teraz uciekają
stąd, gdzie pieprz rośnie.

Urząd Warszawy wystąpi lada dzień do Funduszu Rozwoju Regionalnego UE i
Komisji Europejskiej z wnioskiem o przyznanie dotacji, którą wydano by na
odnowienie blokowisk zbudowanych w latach 70. i 80. z wielkiej betonowej
płyty. Modernizacja miałaby polegać nie tylko na odnowieniu od zewnątrz
kilku tysięcy budynków popadających w ruinę, ale także na ucywilizowaniu
wejść do bloków, klatek schodowych oraz podwórek. - Szanse na otrzymanie
pieniędzy są tym większe, że wspólne działania w tej dziedzinie podejmiemy
z samorządem Budapesztu, gdzie wielka płyta też jest dużym problemem -
deklaruje Sławomir Skrzypek, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za
miejskie inwestycje. - Będziemy walczyć o pieniądze na modernizację
stołecznych blokowisk w Unii, bo to gigantyczny wysiłek finansowy. Miasto z
własnego budżetu nie da rady zapłacić za te inwestycje - przewiduje
Skrzypek. - Uzyskanie dofinansowania na rewitalizację w Brukseli jest
bardzo możliwe - dodaje Konstanty Donimirski, zastępca szefa biura
strategii rozwoju i integracji europejskiej Urzędu m.st. Warszawy. -
Pieniądze mogłyby wpłynąć na nasze konto w latach 2007-2013.

Wielka akcja remontowa blokowisk w Warszawie jest jednak niezbędna nie
tylko z estetycznego punktu widzenia. - Ważniejsze od straszących
odrapanymi tynkami elewacji są usterki techniczne pogłębiające się w
szybkim tempie - dodaje Stanisław Pawełczyk.

Najniebezpieczniejsza jest korozja stalowych klamer spinających płyty.
Remonty objęłyby, być może, także instalację wodno-kanalizacyjną i zsypy,
które są wylęgarnią wszelkiego robactwa, głównie prusaków i karaluchów. -
Jeśli zniszczenia spowodowane czasem i złym utrzymaniem będą się pogłębiać,
to blokowiska będą nadawać się do rozbiórki - ostrzega Jan Rutkiewicz, były
burmistrz Śródmieścia, szef biura planowania rozwoju Warszawy. - W tej
chwili jest ostatni dzwonek, by rozpocząć program remontowy.

Cztery lata temu władze dwóch gmin, Bemowa i Ursynowa, planowały pilotażowy
program modernizacji wybranych bloków. Zabrakło jednak pieniędzy na
konkrety. Warszawski kompleksowy program przebudowy blokowisk pochłonąłby
co najmniej pięć mld zł, trudno jednak liczyć na pieniądze w takiej
wysokości. Można spodziewać się najwyżej połowy tej kwoty.

MARCIN HADAJ

Reanimacja Galileo [z naszych kieszeni]

KE chce ratować projekt Galileo
Komisja Europejska zaproponowała sfinansowanie ze środków publicznych
dalszej budowy systemu nawigacji satelitarnej Galileo, by uniknąć kolejnych
opóźnień w realizacji projektu. Chodzi o dodatkowe 10 mld euro - najpewniej
z unijnej kasy.
Komisja Europejska zaproponowała w środę sfinansowanie ze środków
publicznych dalszej budowy systemu nawigacji satelitarnej Galileo, by
uniknąć kolejnych opóźnień w realizacji projektu. Chodzi o dodatkowe 10 mld
euro - najpewniej z unijnej kasy.

- Europa potrzebuje systemu radionawigacji satelitarnej - przekonywał unijny
komisarz ds. transportu Jacques Barrot na konferencji prasowej. - Galileo
stanowi znaczący wkład w politykę Wspólnoty i jest wyrazem europejskich
ambicji w zakresie przestrzeni kosmicznej, technologii i innowacji. Komisja
robi wszystko, aby zagwarantować jego sukces. Przedstawiony przez niego plan
zakłada sfinansowanie ze środków publicznych wszystkich kosztów umieszczenia
na orbicie 30 satelitów systemu, co według dotychczasowych planów miało być
w dwóch trzecich sfinansowane ze środków prywatnych. Według aktualnej
propozycji, dopiero eksploatację systemu od 2012-13 roku wzięłoby na siebie
prywatne konsorcjum.

Szacowane środki publiczne sięgnęłyby 10 mld euro do roku 2030, w tym 3,4
mld euro do roku 2013, czyli w obecnej perspektywie budżetowej. Tymczasem w
siedmioletnim budżecie na lata 2007-13 przewidziano na Galileo nieco ponad
miliard euro.

Pozostaje do rozstrzygnięcia, czy o brakujące 2,4 mld euro trzeba będzie
zwiększyć unijny budżet, podwyższając odpowiednio składki krajów
członkowskich, czy też poszczególne chętne kraje uzbierają odpowiednią kwotę
poza budżetem UE - każdy na miarę swoich możliwości i ambicji. W pierwszym
wariancie, za którym opowiada się KE, na samą Polskę przypada 60 mln euro do
zapłacenia więcej.

Ostateczna decyzja będzie zależała od krajów członkowskich. Ministrowie
transportu mają o tym rozmawiać na spotkaniu w Luksemburgu 7 czerwca. Wśród
dyskutowanych możliwości jest też wersja oszczędnościowa, która przewiduje
sfinansowanie ze środków publicznych umieszczenia na orbicie zaledwie 18
satelitów.

KE przekonuje, że scenariusz publicznego sfinansowania budowy całej
infrastruktury systemu pozwoli na uniknięcie dalszych opóźnień, które na
razie sięgają 5 lat. Według najbardziej optymistycznych założeń, system
ruszy najwcześniej w 2013 roku.

Komisja Europejska uważa też, że sfinansowanie Galileo ze środków
publicznych będzie koniec końców tańsze, niż udzielenie gwarancji
kredytowych i pokrycie zobowiązań prywatnego konsorcjum w ramach partnerstwa
publiczno-prywatnego.

Galileo ma być odpowiedzią na amerykański system GPS. Realizowany pod egidą
Europejskiej Agencji Kosmicznej i Unii Europejskiej, ma być niezależnym,
zaawansowanym technologicznie systemem służącym do dokładnego ustalania
parametrów badanych obiektów, ich współrzędnych i prędkości przemieszczania.

W przeciwieństwie do GPS, który jest w całości zarządzany przez Ministerstwo
Obrony USA i tylko udostępniany cywilom, Galileo ma być systemem cywilnym
(udostępnianym wojsku albo policji np. do operacji ratunkowych). Ponadto ma
być od GPS lepszy, umożliwiając lokalizację obiektów z dokładnością do metra
(a nie kilkunastu metrów). "Jakość usług będzie zupełnie nadzwyczajna" -
zachwala Barrot.

USA nie stoją jednak w miejscu - na lata 2013-2018 zapowiadają GPS nowej
generacji. Chińczycy także chcą budować własny system nawigacji
satelitarnej, a Rosjanie modernizują swój, który na razie ma charakter
wyłącznie militarny.

Europejczycy na razie będą mogli się pochwalić systemem EGNOS (Europejski
Geostacjonarny System Nawigacji), który od 2008 roku ma umożliwiać
lokalizację obiektów z dokładnością do pięciu metrów. W całości opiera się
on jednak na technologii i usługach amerykańskiego GPS.